Rzucanie palenia – objawy odstawienia

// 01 11, 2010

krzyk palaczaObjawy rzucenia palenia, czasami są trudniejsze do zniesienia niż może się niektórym wydawać, szczególnie jeśli ktoś palił naprawdę długi okres czasu i organizm nauczył się niejako funkcjonować w warunkach jakie regularnie wytwarzał palacz. Jeśli przez 10 czy 20 lat palenia organizm, musi wykształcić mechanizmy związane z regulacją zaburzeń ciśnienia tętniczego krwi w organizmie, funkcjonować przeciwko odwodnieniu oraz utracie mikroelementów – rzucenie palenia z dnia na dzień może wywołać bardzo poważne konsekwencje, od zaburzeń ciśnienia, do stanów lękowych a nawet nerwicy. Stąd dla wieloletnich palaczy, którzy postanawiają zerwać z nałogiem, bardzo zalecane jest skonsultowanie takiego zamiaru z lekarzem. Będziesz wiedział jak się przygotować mentalnie (jakich skutków ubocznych się spodziewać), oraz farmakologicznie – zgromadzisz preparaty, jakie mogą wspomóc cię w wyjściu z nałogu nikotynowego, w szczególności magnez, potas, witaminy i mikroelementy. A przy tym duża ilość płynów, poniżej najważniejsze objawy psychiczne oraz fizyczne odstawienia palenia oraz sposoby radzenia sobie z nimi.

Rozdrażnienie i chwiejność emocjonalna.

Po odstawieniu papierosów, w wielu wypadkach osoby skarżą się na nadzwyczajną drażliwość oraz stany rozchwiania emocjonalnego. Jest to oczywiście normalny objaw i pochodzi on z faktu, iż twój organizm oraz psyche są w stresie. Duża część nałogu siedzi w twojej głowie, na poziomie najgłupszych i najniższych odruchów, wyrabianych przez wiele lat, musisz wyobrażać sobie, że jesteś Neo i walczysz o losy świata i wytrwać. Znajdź sobie jakieś zajęcie, uporządkuj sprawy lub zajmij się sprzątaniem.  Stres po kilku dniach mija i później  czekają cię niespotykane dotąd stany relaksu, zdrowia i szczęścia – czego pozostanie przy paleniu nie gwarantuje.

Duszący kaszel – płuca się oczyszczają.

Kaszel jest naturalnym odruchem na uaktywnienie mechanizmów odpowiedzialnych za oczyszczanie dróg oddechowych – oskrzela pracują, śluzówka nabiera odpowiedniej wilgotności, czasami zbyt dużej na początku. Trzeba się kilka dni pomęczyć aby nadrobić stracony czas. Dbaj o nawadnianie organizmu, odstaw picie kawy na rzecz herbaty. Nie słodź za bardzo.

Ból głowy i zatok – ciśnienie krwi się normuje.

Jeśli występuje ból głowy staraj się nie forsować, lepiej zostać w domu i spać. Dbaj o uzupełnianie płynów. Najczęściej przyczyną bólu głowy jest oczyszczanie organizmu z zawartej we krwi nikotyny. Trwa zazwyczaj krótko.

Rozwolnienie – podrażnienie funkcjonowania jelit.

Może wystąpić objaw związany z zaburzeniem perystaltyki jelit, co prowadzi do rozwolnienia. W takim wypadku przyjmuj więcej płynów i produktów zawierających błonnik. Jedz więcej świeżych owoców i warzyw, suszonych śliwek, spożywaj otręby pszenne aż do ustąpienia objawów. Jest do naturalny sposób pobudzenia pasażu pokarmowego.

To było by na tyle objawów rzucenia palenia papierosów. Jeśli masz pytania to śmiało skorzystaj z formularza do komentowania poniżej. Kilku byłych palaczy i farmaceuta chętnie odpowiedzą na twoje pytania.

więcej płynów i produktów zawierających błonnik. Jedz więcej świeżych owoców i warzyw, suszonych śliwek, spożywaj otręby pszenne aż do ustąpienia objawów. Jest do naturalny sposób pobudzenia pasażu pokarmowego.

Comments (1 173)

 

  1. Piotrek pisze:

    „Ssanie” jest męczące to fakt. Polecam nie rzucać „na żywca”, tylko pomóc sobie Tabexem. To na prawdę działa i to dobrze!

  2. Łukasz pisze:

    Witam , rzuciłem palenie jednego dnia a konkretnie 31.12.2009 w sylwestra było to w sumie przypadkowe ale się udało.
    Od tamtego czasu byłem w szpitalu na badaniach EKG i krwi gdyż jak się później okazało , mam objawy syndromu odstawienia nikotyny. Coraz mniej mi się już dzieje ale nadal utrzymuje się ból głowy i dość często kłopoty żołądkowe. Zażywam Magnez z witaminą B6 i do tego najsłabsze tabletki na uspokojnienie jakie były. Co wieczór szumi mi w głowie i po ok 3 tygodniach od odstawienia nikotyny pojawiły się poraz kolejny lęki nocne. Chodze wtedy po domu jak nakręcony i mam dreszcze. Nie wiem jak mam sobie z tym radzić i jeśli jest coś jeszcze co mi pomoże to proszę o rady. Aha w szpitalu po badaniach oczywiście nic nie wyszło zadnych zmian zawałowych i serca a krew w porządku. Jak mam chwile kryzysu że już dłużej się utrzymują te objawy to ssam 1/3 tabletki Niq…. nazwy nie wiem czy mogę podać.. W sumie zjadłem przez miesiąc może 2 całe tabletki. Może skorzystać z biorezonansu ? Albo mocniejsze tabletki na uspokojenie ? Mam tylko nadzieje , że to się kiedyś skończy i że większe zło za mną. Pozdrawiam i liczę na Was….

    • Michał pisze:

      Witaj, Łukaszu!

      To co Cię spotkało to zapewne efekt odstawienia i sytuacja wymaga kontroli ze strony lekarza. Jednak bardzo istotną sprawą jest abyś zdał sobie sprawę, iż nie jest to „nienormalna” reakcja organizmu, mimo faktu, iż towarzyszą jej nieprzyjemne a nawet nieprzyjazne dla Twojego zdrowia objawy. Organizm czasami musi „odcierpieć swoje”, stara się oczyszczać i doprowadzić do stanu naturalnej równowagi, co może nie być proste. Jednak w gruncie rzeczy to nie objawy są problemem, a ich przyczyna. Organizm, który reagował by po tak długim czasie na poziomie fizycznym musiał by być niesamowicie zatruty oraz musiał by posiadać daleko idące mechanizmy „dostosowania” do ciągłego funkcjonowania w kontakcie z dymem papierosowym, lub nawet dalsze zmiany. Samo palenie bardzo wpływa na organizm, i ciało każdego palacza i mechanizmy fizjologiczne są zmienione aby się dostosować pod wpływem działania nikotyny i całej masy związków nie bez znaczenia dla naszego metabolizmu. Tutaj rada dla każdego rzucającego, aby wcześniej – jeszcze przed rzuceniem palenia zasięgnąć konsultacji lekarza lub farmaceuty, ponadto jeśli tego nie zrobimy powinniśmy udać się po poradę niezwłocznie po wystąpieniu niepokojących objawów. Tak jak ty uczyniłeś. Jednak jeśli lekarze twierdzą, że wszystko ok możliwe, że coś innego jest przyczyną dolegliwości.

      Twoje dolegliwości mogą posiadać przyczynę na polu psychicznym. Sprawa jest na tyle poważna, iż ludzie ze skłonnościami do popadania w stany nerwicowe, w momencie tak dużego napięcia jakiemu poddałeś się odstawiając nałóg nie mogą dojść do równowagi… Bardzo często dowodzi to, że palenie nie było tylko niewinnym relaksem lub luksusowym dodatkiem – tutaj palenie musiało pełnić głębszą rolę na polu psychiki. Zachodzi zatem wskazanie aby udać się na konsultację do lekarza odpowiedniej specjalizacji zajmującego się schorzeniami nerwicowymi lub przynajmniej do psychologa uzależnień. Musisz zrozumieć, że sam fakt występowania objawów, może posiadać podłoże w psychice. Nie oszukuj się, jeśli jest to sytuacja, która wymaga zapewne pomocy osób z doświadczeniem i odpowiednią wiedzą – gdyż bardzo często ludzie mogą sobie nie radzić. Nie miej oporów, poszukaj pomocy. I tym samym udowodnij sobie, że jesteś w stanie kontrolować swoje myśli i kierować w dobrą stronę;) Dodatkowo nie daj się wpędzić w nałóg „zastępczy”.

      Z praktycznych rad i mojego doświadczenia wiem, że:

      => aby zapomnieć o paleniu należy posiadać zajęcie absorbujące myśli, ja biegam
      => należy udowadniać sobie, że odnosimy korzyści z odstawienia papierosów – ja zająłem się sportem i ciągle czuję się lepiej
      => pomagaj organizmowi się oczyszczać i regulować funkcjonowanie, popijaj czystą wodę, nie pij kawy, napojów kolorowych
      => zadbaj o lekką dietę, poczuj, się lżej to naprawdę pomaga i relaksuje, do tego wspomaga metabolizm
      => przebywaj na świeżym powietrzu, spaceruj i oddychaj
      => rozmawiaj z ludźmi, nie odcinaj się, opowiedz komuś o problemie
      => relaksuj się !! biorezonansu nie polecam bo nie ma dowodów naukowych lub medycznych, że działa, jednak niektórym pomaga (!) tak samo jak akupresura, lub zajęcia z „oddychania” – możesz znaleźć swoją formę relaksu i uspokojenia, muzyka, spacery za miasto lub gorąca kąpiel z olejkami zapachowymi mogą również pomagać
      => nagradzaj się i mów sobie, że to co robisz jest wyjątkowe – najlepiej przed lustrem prosto w oczy

      I najważniejsze – Pamiętaj! To się skończy, i poczujesz się naprawdę lepiej.

  3. Łukasz pisze:

    Dziękuję serdecznie za odpowiedź i wszelkie rady , bardzo wiele to dla mnie znaczy. Mam nadzieję , że szybko miną te wszystkie dolegliwości i postaram się zgłosić do jakiegoś ze specjalistów od uzależnień pozdrawiam.

    • grzegorz pisze:

      witam,ja już nie palę pół roku i teraz dogoniły mnie problemy ze spaniem na dzien dzisiejszy nie spie już ósmą noc,czekam kiedy sie to skonczy

  4. Michał pisze:

    Trzymam kciuki, zapewne każda osoba, która tu trafia również. Pozdrowienia Łukaszu!

  5. Łukasz pisze:

    Witam Panie Michale jeszcze raz. Pytanie moje dotyczy nadal rzucania palenia i objawów temu towarzyszących. Minęły już 36 dni od kiedy rzuciłem i nadal nie czuję się super tak jak powinienem, czytałem że objawy syndromu odstawienia nikotyny mogą utrzymywać się nawet kilka miesięcy. Od 2 dni zaczęło mnie coś lekko ale powtarzam bardzo lekko boleć w okolicy trzustki jeśli dobrze rozumiem pod lewym żebrem na dole. Na pewno nie serce i raczej nie płuco. Mam bardzo dużą nadzieję , że to spowodowane przyjmowaniem Labofarmu i skutków ubocznych. Dzisiaj rano miałem trzeci raz lekki napad lęku rano ok 9-10 ale objawy czuje do teraz podenerwowanie itp. Nie chce mi się wtedy jeść ale staram się pić dużo wody. Zobacze przez weekend jeśli to się będzie nadal utrzymywać to zasięgne pomocy u lekarza 1szej pomocy ewentualnie Psychiatra Nałogów … Całkiem możliwe że to siedzi w mojej głowie…

    • Michał pisze:

      Witam, proponuję nie stawiać sobie diagnozy samodzielnie. Na pewno polecam kogoś kto zna się na uzależnieniach na polu psychiki i psychologii.

  6. Łukasz pisze:

    Witam,

    Da się, da się – wszystko się da. Ja rzuciłem w sumie można powiedzieć z przypadku – kupiłem z czystej ciekawości plasterki, żeby zobaczyć czy to w ogóle działa. Zacząłem od poniedziałku – i za kilka dni będzie już pół roku bez papierosa :) Plasterki działają, wspomagałem się też tabletkami – tabex odradził mi znajomy farmaceuta, ponoć to jakaś lipa jest, dlatego nikt tego nie reklamuje, więcej w tym magii i czaru niż czegoś, co pomoże :) Trzymam za Was kciuki (za siebie też, żeby znów nie zacząć). Po pół roku jest już dużo łatwiej, bo takie „napady” że bym sobie zapalił mam raz na tydzień, nawet po alkoholu nie chce się palić.

    Pozdrawiam,

    Już-nie-dymiący-i-nie-śmierdzący Łukasz :)

  7. Michał pisze:

    Witam, muszę się pochwalić że już ponad pół roku nie palę papierosów. Wcześniej udawało mi się przerywać ciąg palenia maksymalnie na tydzień, później i tak wracałem do nałogu. Próbowałem wcześniej brać nawet specjalne gumy nikotynowe ale za bardzo nie pomagały. Problem z gumami jest taki, że i tak trzeba mieć silną wolę żeby po nie sięgnąć zamiast po papierosa – to jest moment krytyczny… Oczywiście jak wybrałem dobrze i wyzułem gumę to było ok ;)

    Muszę wam przyznać, że bardzo mi pomogła lektura „Nie rzucaj palenia od razu” – która zmieniła trochę moje podejście do tego zadania. Książka nauczyła mnie jak rzucić palenie i za bardzo przy tym nie cierpieć ;) Naprawdę – rewelacja. Wydałem za nią tylko niecałe 10zł a pozbyłem się nałogu już na zawsze. Polecam ją serdecznie wszystkim.

    http://tinyurl.com/ycjzbwc – adres do książki

  8. Łukasz pisze:

    No to ja Wam powiem , że trochę mnie to nie pokoi dlatego też skorzystam ze znajomości i zbadam serce na tle nerwicowym , Holter echo serca i inne badania zobaczymy co powiedzą. Mam nadzieję , że to minie bo coraz częściej nachodzą mnie myśli , żeby zapalić i może będzie wszystko ok…….

  9. Ewa pisze:

    Nie palę 42 dzień jestem bardzo spięta, wszyscy mnie denerwują, nie mogę porozumieć się z ludźmi… Jak rano wstaje czuję się jak bym przed 20 minutami paliła papierosa, zaczynam wariować:(:(:( Mam stany totalnej euforii, lub totalnego leku:(:( nie mogę spać w nocy….

  10. Tomasz25 pisze:

    Gratuluję wytrwałości, trzymam kciuki i oby nam się.
    A oto i moja historia :)
    Jeśli dobrze liczę to nie palę 3 tygodnie i… i mam parę problemów. Między innymi bezsenność, o której godzinie bym się nie położył, to i tak swoje wytarzać w łóżku muszę, potem czuję się strasznie rozbity, ciężko mi się skupić.
    Od wczoraj zacząłem mieć duszności (tak jakby odetkało się znaczne połacie płuc, ale ilość wchłanianego tlenu nie satysfakcjonowała organizmu). Dodatkowo, kaszelek się pojawił (dziwna sprawa, bo strasznie pozytywnie go odbieram). Zatoki mi zaczęły ciążyć (okolice nad oczami, pod z resztą też), rozsadza mi głowę, mam wrażenie jakby czaszka mi się napięła, zwłaszcza w okolicach skroni.
    Apetyt urósł mi do niebotycznych rozmiarów.
    Parę dni temu, kochana mamusia ugotowała rosół na kurczaku. Kurczaczek wytrzymał w rosole do wieczora. Gdzieś o 23:00 po prostu wstałem od biurka, zawędrowałem do kuchni i zabrałem się za kurczaczka… gdy obgryzałem ostatnie kości, po prostu nie mogłem powstrzymać się od śmiechu (godzinę wcześniej zjadłem z 7 naleśników).
    Poza tym zauważyłem, że mam momenty gdy po prostu muszę wstać i iść do kuchni (tam paliłem), postać chwile i dopiero potem spokojnie wrócić do pracy.
    Kolejna ciekawa sprawa, muszę powiedzieć, że nie poznaję swojego wzwodu. Wiem, że po odstawieniu powinno poprawić mi się krążenie, no ale bez przesady, nic tylko tynki kuć.
    Paliłem 7 lat, ostatnie 4 lata około 20 papierosów dziennie. Jadłem zwyczajowo jeden posiłek na dzień, wytrzymując od kolacji do kolacji na papierosach i herbacie.

  11. Rafał pisze:

    Nie palę 4 dzień ,paliłem 40-60 papierosów dziennie ,prawie 18 lat ,ciężko jest diabelnie…na objawy somatyczne nie specjalnie zwracam uwagę (boli głowa i tyle),ale psychicznie po prostu mnie skręca :)))),ale dam radę :)podrawiam Rafał
    Ps.Nie korzystam z żadnych wspomagaczy…

    • Michał pisze:

      Trzeba ostrożnie, warto pierwsze dni zaplanować na weekend aby mieć trochę „luzu” gdyż organizm musi się przestawić. Jednak warto przez to przejść i cieszyć się zdrowiem. Trzymamy kciuki!

  12. izabela pisze:

    Witam wszystkich walczących z tym smierdzacym nałogiem!Mam 37 lat , paliłam 20 lat dochodziłam do 40 papierosów dziennie.W pewnym momencie mnie oświeciło ,że wiekszość znajomych nie pali , a ja się wyróżniam (mąż nie pali 12 lat).Nie palę od 32 dni i czuje się świetnie.Psychicznie jestem nastawiona pozytywnie za wszelką cene bede walczyła z tym paskudztwem.Palenie rzuciłam dzieki plastrom nicorette , które przyklejałam sobie przez tydzien codziennnie , póżniej przyklejałam sporadycznie jak dopadł mnie głód nikotynowy.Do tego aplikowałam tabletki uspakajajace (ziołowe) Relamax.Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki za pachnących ludzi.

  13. Rafał pisze:

    …Cóż nie palę 9 dzień,i doszedłem do wniosku,że wystarczy wytrzymać pierwsze 4 dni :),w piątym dniu obudziłem się zadziwiająco zrelaksowany i nie miałem żadnych myśli typu-”ale bym zapalił”,tak więc zachęcam wszystkich do nie palenia ;),wystarczy przejść przez pierwsze 4 dni!!! i dacie radę.Ja paliłem naprawdę kosmiczne ilości tytoniu ,a nikt z moich znajomych nie podejrzewał, że jestem w stanie nie palić przez godzinę :D .Życzę powodzenia -to nie jest takie trudne(nie licząc pierwszych 4 dni ;) )Pozdrawiam Rafał.

  14. artur pisze:

    Witam
    Ja nie palę od 2 miesięcy myślałem że będzie trudno(paliłem ponad 20 lat prawie bez przerwy) Ale teraz z żółądkiem to jest makabra tzn raz jest super raz tragedia:) Czy wy mieliście takie „bóle głodu:)” po takim okresie .

  15. Grzesiek pisze:

    pomocy, wiem ze jestem szczeniak ale niestety kiedys zapalilem i palę już jakieś 4 lata-5, obecnie mam 16 lat. Można wywnioskować że zacząłem na etapie intensywnego rozwoju organizmu oraz słabej odporności. I tu nasuwa się moje pytanie. Czy wiek w którym zacząłem palić w jakiś sposób utrudni pozbycie się nalogu w stosunku do osób które zaczęły palić w późniejszym wieku? Czy mój przypadek jest ciężki jesli chodzi o objawy braku nikotyny?

    • Michał pisze:

      Stary, nigdy nie jest za późno! Na pewno palenie nie wpłynęło korzystnie, jednak masz 16 lat i jesteś młody i kumasz dlaczego warto jeszcze rzucić i co więcej uważam, że młodzi ludzie maja więcej motywacji. Nie wiem czym się zajmujesz na codzień ale przypuszczam, że możesz znaleźć powody dla których rzucenie będzie miało sens. 1) Uprawiasz sport – będziesz się lepiej czuł i miał lepsze rezultaty, 2) czytasz dużo książek – będziesz mógł dłużej i częściej ;p, 3) liczysz na towarzystwo fajnych dziewczyn – przestań śmierdzieć starymi dziadami co pracują w kotłowni.

      Aspekt zdrowotny na pewno nie jest bez znaczenia, jednak daj sobie szanse – jak się poczujesz ewidentnie źle to zgłoś się do lekarza i powiedz co i jak, lekarze i lekarki to rozsądni ludzie, zrozumie. Babci możesz powiedzieć, że masz przeziembienie. Natomiast najważniejsze – nie nastawiaj się na jakieś objawy, ja też paliłem 5 lat i zaczynalem jak mialem 18. Nic mi nie było, i z każdym dniem czułem się tylko lepiej ;) Trzeba pić wodę, i robić coś konkretnego – najelepiej w terenie i ze znajomymi, oczywiście tymi co nie palą albo tymi co są w stanie zrozumieć i uszanować twoje postanowienie. Pamiętaj, robisz coś dla siebie – pomyśl co jeśli będziesz miał 25 lat i czy wtedy będzie łatwiej 1) gdybyś dzisiaj rzucił / 2) gdybyś palił jeszcze dodatkowe 10 lat.

      Jak masz pytania to wpadaj częściej ;)

  16. Wojtek pisze:

    Panie Łukaszu – mam tak samo, poza poprawą skóry nie zauważyłem żadnych pozytywów, po mniej więcej 20 dniach ciągle mnie męczyło, dochodziło nawet do tego, że nie potrafiłem wzroku skupić na jednym punkcie. W końcu kupiłem e-papierosa i jakoś się spokojniej zrobiło, do tego melisę sobie parzę i pilnuje żeby regularnie się poruszać i zmęczyć.
    Po 40 dniu jest lepiej, choć nadal mam ten dziwny stan, nie są to nerwy, to coś jak depresja, mogę leżeć w łóżku i patrzeć w sufit, ale nie potrafię złożyć myśli w kupkę. Odbija się to głośnym echem w mojej pracy, niestety negatywnie. Lekarz powiedział że ten typ tak ma i tyle, mam nadzieję że jak przemęczę jeszcze trochę to mi się poprawi. Co ciekawe papierosy mi teraz jednocześnie pachną i śmierdzą :), tak jak szpinak którego się nie lubiło za młodu, a na starość kojarzy się cudownie z dzieciństwem.

  17. Joanna pisze:

    po sześciu latach rzuciłam i na razie wmawiam sobie,że czuje się świetnie,choć wiem doskonale,że „świetnie” po trzech dniach nie jest możliwe.Ogólna masakra…wszystko mnie drażni,aż współczuję mojej córce.Chciałam poczekać na lepszy moment,ale w sumie najlepszy moment ,czyli ciążę zmarnowałam i każdy inny może być już tylko gorszy.A więc,rzuciłam palenie na życiowym zakręcie i żałuję każdego dnia z papierosem.Wcale nie chce mi się palić,tylko czegoś mi brakuje,to uczucie prawie jakby ktoś bliski mi umarł;ile to jeszcze potrwa?!!!

  18. Już niepalący pisze:

    Witam wszystkich.
    Paliłem ponad 20 lat, teraz jestem WOLNY!
    Zawdzięczam to lekturze książki

    ALLEN’a CARR’a pt. „ŁATWY SPOSÓB NA RZUCENIE PALENIA”

    Moim zdaniem jest to najlepszy sposób na rzucenie palenia. Nie potrzebujesz plastrów, gum niczego!
    Cały problem tkwi w głowie, a książka otwiera Ci oczy.

    Serdecznie polecam

  19. Olga pisze:

    ja też nie palę po przeczytaniu tej książki-jest rewelacyjna i uświadamia nam czym tak naprawdę jest palenie papierosów i jacy jesteśmy ograniczeni umysłowo poprzez nasz nałóg !

    Polecam gorąco – przeczytajcie książkę – za darmo – wystarczy ją ściągnąć z netu i czytać :) a wszystko zrozumiecie i rzucicie palenie ot tak, bez żadnych trudności, bez żadnych męczarni – bo to wszystko to tylko pic na wodę koncernów produkujących nikotynowe terapie zastępcze – przestać palić jest naprawdę dziecinnie prostę !!!

    • Michał pisze:

      Potwierdzam, można czytać książkę i w przerwach palić, jednak z końcem lektury blisko jest koniec życia z nałogiem – trzeba tylko dać sobie szansę ;)

  20. Kinga pisze:

    Witam wszystkich, no ja już nie palę 6ty dzień,głowa mi pęka,spać nie mogę w nocy,mam dziwne stany lękowe aż się martwie co będzie za miesiąc czy dwa ze mną się działo :| mam nadzieję,że będzie dobrze i wytrzymam to wszystko pozdrawiam i życzę Wam powodzenia !!!

  21. Tajemny pisze:

    Z paleniem, tak jak ze wszystkimi nałogami trzeba walczyć powoli. Zbyt szybkie odstawianie może doprowadzić do objawów opisanych powyżej. Mój kolega rzucał powoli, zmniejszając dawki aż zszedł do 1 papierosa na kilka dni. Teraz próbuje odstawić całkowicie.

  22. Tajemny pisze:

    “ŁATWY SPOSÓB NA RZUCENIE PALENIA” – dzięki tej książce jeden z moich znajomych rzucił palenie. Obowiązkowa lektura dla każdego palacza:)

  23. ewa pisze:

    witam wszystkich ja nie pale juz ponad 2 miesiace alilam 12 lat ,ostatnie 5 lat ilosc papierosow dochodzila do 35 dziennie zwazywszy na moj wiek mam obecnie 27 lat to bylo bardzi duzo.Rzucenie nie sprawilo mi zbyt wielkiej trudnosci bylam moze troszke bardziej rozdrazniona ale najgorszy problem zaczal sie po 3 tygodniach i trwa do dzis bardzo boli mnie gardlo i przelyk do tego dochodzi suchosc gardla czy myslicie ze to cos powaznego moze powinna wybrac sie do lekarza?ostatnio robilam badania ogolne krwi i przeswietlenie ploc wszystkonw ok ale moze powinnam wykonac badanie zwiazane z moim problemem poniewaz przyznam ze mnie to niepokoi?

    • Michał pisze:

      12 lat to dużo, miało to wpływ na zdrowie i zapewne powinnaś udać się do lekarza, jeśli się okaże że to tylko infekcja to przynajmniej dla świętego spokoju. Wg, mnie to normalne dla kształtowania odporności – kiedyś bakterie zabijałaś dymem z papierosów – 35 papierosów dziennie to prawdziwa wędzarnia i zapewne oddziaływało na florę bakteryjną, która jak wiemy stanowi podstawę obronności organizmu przed ciałami obcymi. ;) Życzę zdrowia!

  24. iza pisze:

    witam.palilam przez ostatnie 15 lat- wystartowalam majac 15. nie pale juz 3 tygodnie!!!czuje sie duzo lepiej. na szczescie nie mialam zadnych objawow typu bol glowy, rozdraznienie, stany lekowe czy tez zaburzen snu. jedynie lekka chrypka, ktora sie utrzymuje caly czas. teraz delikatne problemy z korzystania z miejsca gdzie krol chodzil piechota…..wiecie o czym mowie.ale nie narzekam, daje sobie z tym rade:)najwazniejsze, ze jestem pelna optymizmu i nadziei ze sie uda. tym bardziej, ze duzo palilam i nie spodziewalam sie, ze wytwam chociaz 2 dni…a jednak to juz 3 tygodnie. nawet to, ze moj chlopak nadal pali nie przeszkadza mi za bardzo (no moze troche mu zazdroszcze po jedzonku).pozdrawiam i zycze powodzenia- i wam i sobie!

  25. Rysiek pisze:

    Witam wszystkich.Nie palę od 2 miesięcy.Rzuciłem nagle bez wcześniejszych planów rozstania się z nałogiem.Po prostu pewnego dnia byłem zajęty komputerem bo akurat ,,posypał się system i spaliłem wówczas przy tym ok.8 papierosów i powstał problem…skończyły się fajki,więc trzeba szybko lecieć kupić nowe i tu nagle mój wewnętrzny bunt się odezwał:,,czy to musi mną rządzić,czy to jest najważniejsze w moim życiu???”Paliłem prawie 29 lat…Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam ale widzę wiele pozytywnych stron,,nie palenia”,oprócz tego nie miałem żadnych niemiłych przeżyć, związanych z odstawieniem nikotyny,a opisywanych tutaj…wydaje mi się jedynie jakbym nieco gorzej widział,mniej ostro,ale to w moim wieku jest normalne…pozdrawiam wszystkich RZUCAJĄCYCH to GÓWNO….POWODZENIA !!!

  26. James pisze:

    Witam,
    20 lat na fajkach do 2 paczek dziennie dochodziła ilość spalonych papierosów. Wszystko było by ok, gdyby nie ich cena. Bez jaj ale ponad 10 zł za paczkę to nie dam. Były 3 wyjścia ….

    1. na spępa – cóż na krótką metę, potem znajomi zaczną mnie unikać.
    2. na tańsze się przerzucić – nie ma tańszych, a jeśli to niewiele tańsza ale lipne bardzo
    3. rzucić palenie

    Wczesniej próbowałem z epapierosem – fajnie .. fajek nie paliłem tylko tego elektronicznego i tak ze 3 tygodnie to trwało, jednak po tym czasie organizm się zaczął domagać normalnych

    Postanowiłem rzucić całkowicie. Zaopatrzenie: 2 opakowania tabexu. W ulotce piszą by się tym szprycować 1 tableta co 2 godziny przez um 4 chyba ni potem 1 tableta co 2.5 godziny i tak dalej.. cóż. caly proces rzucania zajął mi 10 dni. przez cały czas 1 tableta co 2 godziny. W ulotce max 6 tablet dziennie, um u mnie czas aktywności to jakies 20 godzin na dobę czyli tych tablet szło dużo. tak czy inaczej po 5 dniu przestałem palić po 10 dniu odstawiłem tablety.

    Rzuciłem 8 marca (tak co by pamiętać tą datę) i do tej pory nie palę. Czas mam strasznie napięty to i mnie to bardziej cieszy ze nie muszę wychodzić na fajka, dużo pracy w terenie. Generanie trzeba też osobie tak czas zorganizować by nie mieć czasu na mysle nie o papierosie i tak by nie było sytuacji w których się paliło papierosy (np. czekanie na kogoś).

    W zasadzie to bezboleśnie wszystko szło, palenie innych mi nie przeszkadzało, nadal lubię zapach paierosa, ale samego dymu tylko, bo to co czuję gdy po wypaleniu ktoś do mnie mówi .. z ust jego maaaakabra. Jak pomyślę, żę też to samo mialęm w ustach ..

    tak czy inaczej: było dobrze. od 4-5 dni zaczęły się problemy z żołądkiem (tragedia), nocami się budzę (gdy rzuciłem palenie zacząłem więcej spać.. tak do 6 godzin na dobę nawet przesypiam). Czasami tak się chce zapallić, że aż płuca bolą. ech gdybym tak się dorwał do papierosa to bym jednym machem go wessał w siebie ;)

    ale nie ma mocnych… to jest 20 zł dziennie, 600 zł w miesiącu.. i 7200 w roku – nie w kij dmuchać.

    Dzis nawet obudzilłem się rano z takim bólem w płucach jaki pamiętam z dzieciństwa kiedy to na strzeżonym basenie się topiłem… dużo powietrza w płuca i żeby się nie wiem co działo – nie wypuszczać. Po czymś takim strasznie bolą płuca – cos takiego czulem rano. Być może to efekt zmęczenia.. zakwasy bo od jakiegoś czasu walczę z ogródkiem, w ciągu dnia taczkowałem i rano ten ból.. w zasadzie teraz juz jest ok, nic mnie nie boli nawet stawy ;) (browarek pomógł ;))

    W każdym bądź razie powodzenia tym co rzucają i dla tych co zamierzają – prosta sprawa bardzo ;) Wystarczy na maxa tabex i się zorganizować tak by nie było sytuacji ze macie troche czasu i nie macie co z nim zrobić, gdzie normalnie byście sięgnęli po papierosa.

  27. James pisze:

    Pewnie ze motywacja dobra.. jak i każda inna, byle by była skuteczna :P

    Być może trochę przyziemna motywacja, ale gdy człowiek zakończył budowę i jest na etapie wykończeniówki.. z zasadzie to już meblowanie …., niestety ale każdy grosz się liczy a z dymem to przez rok można puścić bardzo fajny wypoczynek do salonu ;)

  28. christin pisze:

    witam po przeczytaniu tych wszystkich Waszych informacji nie wiem jak lepiej jest przestac palic drastyczniecze czy powoli?

    • Michał pisze:

      Z przekonaniem i konsekwentnie – dla jednych konsekwencja może wiązać się długim budowaniem przekonania – czyli zmniejszanie dawki. Czasem jest to związane z zaleceniami bo palili wcześniej kilkadziesiąt lat. Jednak w pełni rekomendowanym sposobem jest rzucić raz na zawsze od momentu nabrania przekonania, że nie chce już palić… Przeczytaj Allena Carr’a a dowiesz się o co chodzi ;)

  29. JACEK pisze:

    Witam,
    ja rzuciłem dokładnie 8 maja tego roku. Oczywiście w jeden dzień. Ale nie wiem co się dzieje –> okropny ból głowy, zawroty głowy, uderzenia ciepła na twarzy itp. nie wiem jak będzie ..nawet ciężko samochodem jechać…brak koncentracji pomóżcie mi i czekam na Wasze potwierdzenie że to od papierosów chyba że muszę iść na tomografię głowy…..POMOCY!!!!!!!

    • Michał pisze:

      Najlepiej pogadać o tym z lekarzem pierwszego kontaktu – trudno nam stwierdzić za czym stoją dokładnie Twoje dolegliwości. Być może musisz się poprostu mniej przejmować faktem, że już nie palisz ?

  30. Artur pisze:

    Witam,
    nie pale 7 dni, rzuciłem po 3 latach, pamietam jaki byłem głupi jak zaczołem, a zaczeło się niewinnie, dzień po moich 18 urodzinach postanowilem skorzystac ze swojej pełnoletności i zakupic sobie paczkę papierosów, i tak niepostrzeżenie zaczoł się mój nałóg. Stopniowo i niezauważalnie dla mnie zaczynałem palic coraz więcej, skonczyłem na 25 papierosach dziennie. Od dłuższego czasu zaczołem obserwować w moich organizmie zmiany jakie przyniosło inchalowanie się dymem. Od 4 miesięcy nieustannie miałem anginę ropną, ten kto to mial wie zapewne jaka to nieprzyjemna dolegliwość, a co dopiero jeśl trwa 4 miesiące. O dziwo przeszła jak ręką odjął po 4 dniu. Zdałem sobie sprawę jakie spustoszenie w mojej psychice zrobiły papierosy, żyłem tylko od przerwy na papierosa do przerwy na papierosa, na niczym nie moglem się skupić dłużej niż godzinę bo już pojawiał się głód nikotynowy, zaczynały popić się recę, czułem poddenerowanie, w końcu złosć, w skrajnych przypadkach wściekłość, pamiętam jak nie mogłem wysiedzieć na wydładach z prawa rzymskiego dlatego ze prof. nie robił przerwy, a wykład trwał 3 godziny, dlatego postanowiłem nie uczęszczac na te zajęcia, ledwo udało się później zdać, ale się udało. Ponadto moje toważystwo nie sprzyja odstawienieu palenia, moje koleżanki i koledzy palą i to wszyscy. Poznaliśmy się dzięki papierosom i nałóg scementował naszą przyjaźń, mój Boże jakie to głupie ale tak właśnie jest. I teraz mam przez to olbrzymi problem i proszę o rade jak nie ulec namową, bo zaczeło sie robic naprawdę cięzko. Boli mnie straszie głowa, dostałem kataru, chociaż nie jestem przeziębiony, a to nie jest zwykły ktar, tylko jakby mi woda ciekła z nosa, ciągle myśle o paleniu i jeszcze przypomina mi o nim mój współlokator, który co pół godziny chodzi na palarnie, mam stany lękowe, a właściwie napady lęku, który objawia się silnym przypływem adrenaliny i chęcią ucieczki lub wyżycia się na kimś kto w danej chwili jest najbliżej, byłem z tym wczoraj u lekaża i dostałęm leki uspokajające i to dosyć silne hydroxizyne i sulpiryd. Dzisiaj je wykupię mam nadzieje że pomogą. Ponadto zaczeły trząść mi się strasznie ręce tak jakbym miał delirkę. Dręczy mnie nieustannie myśl jak ja sobie poradzę bez papierosów i wmawiam sobie że jak nie paliłem to nawet przez mysl mi nie przeszło, żeby sięgnąć po dymka. Wiem, że to wszystko z czasem minie i tam tylko nadzieje, że jak najszybciej, jednakże mam obawy czy moja psychika powróci do takiego stanu jak wtedy, gdy jeszcze nie paliłem.

    Pozdrawiam, życzę wszystim nam wytrwałości i trzymam kciuki żeby nam się wszystkim udało.

  31. agnes pisze:

    Hej wszystkim.
    Jacek ,,ja mysle ,,ze to sa objawy odstawienia nikotyny:(Niestety.Ale jak bedziesz spokojniejszy to wybierz sie do lekarza.
    Ja nie pale 3 dzien.Rzucilam palenie 1.06.10 i musze wam powiedziec,ze jak narazie czuje sie calkiem fajnie.Tylko w nocy co chwile sie budze i oblana jestem potem.W glowie tez mi sie koluje co jakis czas-to sa negatywne objawy odstawienne.

    Wilczy apetyt-ale z tego akurat jestem zadowolona.Zawsze chcialam przytyc pare kilo.Wiec uwazam to za pozytyw.

    POZDRAWIAM WSZYSTKICH RZUCAJACYCH:)

  32. aga pisze:

    Hej wszystkim
    nie pale 21 godzin, DOPIERO!!!! i jest masakra, głowa boli, własciwie boli wszystko. Pale od 10 lat i już dawno uznalam, ze ja poprostu nigdy juz nie rzuce…wszystko co robie wiazalo sie z papierosem, siedzenie przy komputerze, picie kawy, przerwa w pracy, jazda samochodem…palilam ok 30 fajkow dziennie, w końcu tak ni stad ni zowad wymyslilismy sobie z chlopakiem ze sprobujemy rzucic, tak o.
    no i tak leci juz sobie ta 22 godzina, a ja zastanawiam sie czy to przezyje. Generalnie najgorsze to: niesamowity ból głowy, zero koncentracji, czuje jakby mi błędnik rozwaliło i zachowuje sie tak po chamsku, ciagle jestem rozdrazniona, ze nie wiem czy moj zwiazek to wytrzyma.

  33. darek pisze:

    witam.mam 25 lat, palilem od 16 z przerwami – najwiecej 1.5 roku.ostatnio z powodu zlego samopoczucia(bolace pluca i serce) zdecydowalem sie rzucic.bardzo pomaga mi sport a w szczegolnosci bieganie.objawy ktore mnie niepokoja to dreszcze w nocy podczas snu bez goraczki ani potu,ktore zauwazyla moja dziewczyna.po wybudzeniu mnie nie pamietam nic.czy ktokolwiek mial takie objawy a jak tak yo co one moga znaczyc bo ja mam je pierwszy raz ! pozdrawiam

  34. Metanol pisze:

    Ojej,
    ja też dopiero zaczynam, moi drodzy, ale mogę Wam powiedzieć dwie rzeczy:
    1. Jestem alkoholikiem, ponad dwa lata temu zacząłem trzeźwieć i wtedy wydawało mi się, że życie bez wódy nie będzie nic warte. A jest dokładnie odwrotnie, jestem coraz szczęśliwszym człowiekiem. I tak jest zapewne ze wszystkimi nałogami.
    2. Z zawodu jestem psychologiem – mogę ocenić wartość książki Allena Carra zarówno jako zawodowiec, jak i jako zawodowy nałogowiec. Powiem tylko – jest świetna. Napisana przez faceta, który na tym problemie zjadł zęby. Genialna w swej prostocie.
    Ja sam piszę teraz o alkoholu dla innych.
    Co do jednego mogę na pewno zgodzić się z Carrem – nie mam żadnych objawów odstawienia, no może bardzo dyskretne. Eeee, chyba żadnych. To jakaś ściema. Tyle, że zjadłbym konia z kopytami. A paliłem 1,5 – 3 paczki dziennie przez wiele lat.
    Choć wiadomo, że może to być różnie u różnych osób.
    Wszystkich serdecznie pozdrawiam. Wszystkim, również sobie, życzę wytrwałości i zdrowia. I radości z życia na swobodzie, z bycia wolnym od tego gówna.

    Metanol (l. 30) :)

  35. Karolina pisze:

    Witam.
    Nie palę 4 dzien, i jest masakra oprócz zdenerwowania i rozdrażnienia robi mi się chwilami słabo i mam zawroty glowy.
    Do tego ciężko mi się oddycha. Czy to normalne podczas rzucania palenia?? Pomóżcie!!.
    Pozdrawiam Karolina

  36. Metanol pisze:

    Poczytaj książkę, o której wyżej wspominaliśmy.
    Będzie Ci naprawdę lżej.
    Wytrwałości życzę :)

  37. Metanol pisze:

    P.S.
    Łatwo ją pobrać w PDFie, jest w wielu miejscach.

  38. Andrzej pisze:

    Hej

    Nie pale 4 dni… (palilem od 15 lat)
    Rzuciłem tak jak sie wyrzuca pustą paczkę papierosów. Nie przygotowywałem sie do tego nie planowałem nie stosowałem żadnych wspomagaczy… po prostu rzuciłem.
    I wiem, ze juz do tego syfu nie wróce.

    Pierwsze dwa dni były straszne. Do momentu, aż mój organizm nie oczyścił sie z ostatnich resztek nikotyny było bardzo ciezko.
    Pomógł sen, dużo spacerów, dużo napojów, owoców…mile spędzony czas z rodzinką. Byłem okropny dla nich a oni tacy wyrozumiali :)

    Dzisiaj rano nareszcie jest super. Nie boli głowa :)
    Zaczynam nowe życie :)
    Zostają tylko stare nawyki zwiazane z paleniem… ale z nimi
    rowniez sobie poradze.

    Pozdrawiam wszystkich rzucajacych!

    PS: wiem, ze to dopiero początek drogi… ale najgorsze mam juz za sobą.

    PS2: oto jakie zauwazam plusy mojej decyzji

    - na pewno ZDROWIE!
    - CZAS!!!! 20 papierosów x 5 min = 100 min dodatkowego czasu, ktory moge wykorzystac na rozne sposoby
    - PIENIADZE! 1 paczka to 10 zl

    Strasznie sie ciesze ze wreszcie uwolniłem sie od tego nalogu. :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    • Michał pisze:

      I o to chodzi – ktoś powiedział, że najlepiej się rzuca palenie kiedy się o tym zapomni ;) Ja tak miałem i wiele innych osób – powodzenia!

  39. Agnieszka pisze:

    :) no to ja nie palę tydzień, rzucałam już tysiące razy – może tym razem się uda…:)
    wyszłam od lekarza i stwierdziłam, że już czas najwyższy przestać bawić się w ciuciubabkę ze swoim zdrowiem i życiem, w pracy trzymam niedokończoną paczkę papierosów dla moich koleżanek:)
    kocham moje dzieci i dlatego chcę przestać palić…. – i kocham siebie

  40. Metanol pisze:

    A ja mogę tylko donieśc, że minęły cztery tygodnie i nie stwierdziłem żadnych negatywów, same pozytywy jedynie. To naprawdę nowe życie. Z nic nie chciałbym wrócić do palenia.
    Byłem megapalaczem, a objawy odstawienia miałem przez dwa dni i to wcale nie jakieś dramatyczne.
    Myślę, że to jak niemal zawsze – kwestia nastawienia.
    Pozdrawiam i życzę wszystkim sukcesów oraz takiej, jak moja radości z niepalenia.

  41. darek pisze:

    Objawy ustały.nie palę od miesiąca. a najważniejsze to, to że nie myśle ciągle o papierosach. na początku moje myśli tylko kierowały się ku jednemu…teraz po miesiącu jest lepiej. polecam aktywność fizyczną, która pomoże w walce z fajkami a poza tym poprawi nam kondycje i samopoczucie.dzięki bieganiu czuję pozytywne efekty i myślę że uda mi się.powodzenia wszystkim!

  42. Emily25 pisze:

    Nie palę od wczoraj, od południa, postanowiłam rzucić palenie dla samej siebie, a paliłam rok czasu. Paliłam paczkę dziennie, wartą 10 zł. Okropnie schudłam przez ten czas, ważę może z 41 kg, paląc nie miałam ochoty na jedzenie, zjadałam jeden posiłek dziennie, mało piłam bo jedynie kawe i to wszystko. Dzisiaj nie męczy mnie ból głowy, nie jestem też aż tak strasznie rozdrażniona, ale za to okropnie się poce i niewiem czy jest to normalny odruch rzucającego, mam też napady głodu ale to wyjdzie mi raczej na dobre. Dlatego nikomu nie polecam zaczynać na nowo palenia, bo to przez co teraz przechodzimy jest przejściowe i odbije się pozytywnie na naszym zdrowiu i samopoczuciu.

  43. Agnieszka pisze:

    teraz już za mną dwa tygodnie:) – jem sporo niestety, ale trudno – najpierw porządek z tym nałogiem obrzydliwym, a potem dietka:)

  44. piotr pisze:

    pale 17 lat :(
    Nie pale już 4 dni :) Musze Wam powiedzieć, ze jakoś daje rade nawet mnie nie ciągnie. Ciągle tylko mam odruch bezwarunkowy i szukam papierosów. Najgorsze są noce kompletnie nie moge spać ( dwie całe nie przespane).Okropnie sie też pocę przy najmniejszym nawet wysiłku jestem tak mokry jakby ktoś wylał na mnie kubeł wody – masakra. Czuje sie bardzo osłabiony a co najgorsze jem jem i jem :) i nie moge tego powstrzymać… jak chce mi sie palic to konsumuje. Oczywiście dochodzą do tego stany lękowe… i dziwne uczucie – tak jak by ktoś mnie sciskal od srodka za serce.. rety co bedzie dalej….. ale spróbuje moze mi sie uda :)
    Dobranoc wszystkim BYŁYM palaczom :)

  45. Agnieszka pisze:

    Piotrek :) to pocenie się mija i sen wraca po jakichś 10-ciu dniach:) gorzej z jedzeniem, ale w sumie to się też da zrobić – dziś rozmawiałam o diecie proteinowej z gościem, który rzucił palenie i przytył, zastosował tę dietę i zrzucił nadwagę – wszystko po kolei na pewno się uda…

  46. piotr pisze:

    Dziś minął tydzień :):) Dziękuje Agniesiu za wsparcie, co do jedzenia unormowało się ufff :) ogólniue wszystko sie jakoś uspokoiło, nawet przy kawie już mnie nie ciągnie by zapalić. Mam nadzieje, że kiedyś ja wypijemy w kawiarni dla niepalących :) 3mam kciuki, bo jak czytałem Cie powyżej to już chyba 3 tydzień Ci leci woow :)

  47. piotr pisze:

    a tak z ciekawości… rzucam tak na poważnie 1 raz i sam się dziwie, że jak na razie oprocz w/w „dolegliwości” w sumie gładko idzie :)

  48. Michał pisze:

    Bo chęć palenia siedzi w głowie a nie w organizmie ;) Na szczęście dla wszystkich rzucających. Fajnie czytać, że kolejne osoby mają dobrą motywację no i świetne sapomoczucie ;p

  49. Agnieszka pisze:

    Dobrze, że tu zajrzałam, mam dziś chyba kryzys i walczę jak szalona z ochotą na dyma:) Po prostu zaraz pójdę spać:)
    jasne, że opijemy to dobrą kawą w jakiejś kawiarence – jak już się uda nie palić trochę dłużej… Tylko pamiętaj – nawet jeden papieros nie wchodzi w rachubę… nie ma takiej możliwości

  50. piotr pisze:

    9 dzień :)
    coś jest z tym snem… zauważyłem, że lepiej sie wysypiam gdy nie pale. I następne ciekawe zjawisko- wczoraj byłem ze znajomymi na „paru piwach ” ;) strasznie gryzł mnie dym z ich papierosów – kiedyś tego kompletnie nie czułem :) ale co najważniejsze dzisiaj wstałem rano i… są o dużo lepsze skutki piwkowania bez papierosa :) :)

  51. piotr pisze:

    i już sie nie poce ;)

  52. Agnieszka pisze:

    Witam serdecznie, palę od 4 lat i zastanawiam się po jakim czasie można powiedzieć, że się rzuciło?

  53. piotr pisze:

    10 dzień :)
    Michał myślisz ze z paleniem to jak z piciem ? ze alkoholikiem zostaje sie do konca życia ? hm.. zastanawiam sie.. w sumie jedno i drugie to nałóg wiec .. chyba masz racje.
    Dziś zauważyłem jakąs przemiane w sobie… nie chce mi sie już palic szok !!! sam w to nie wierze ale kompletnie o tym nie mysle. Agness jak tam ?;)

  54. Agnieszka pisze:

    Ja – spokojnie:) nadal brnę w niepalenie:) – teraz się pojawiły dwie Agnieszki :), ale pytanie chyba do mnie jest skierowane:)

  55. piotr pisze:

    Oczywiście, że do Ciebie, w końcu z Tobą ide na kawe :)

  56. Agnieszka pisze:

    :) a kawę lubię mocną i bez cukru:)

  57. piotr pisze:

    dziś mija 13 dzień i chyba najgorsze mam już za sobą.
    Ze zmian jakie zauważyłem jedna jest najbardziej widoczna : strasznie ale to okropnie drazni mnie gdy ktoś pali obok mnie, choc nigdy mi to nie przeszkadzało jak paliłem, teraz czuje smród tytoniu, normalnie gryzie mnie w ustach :)
    kto by pomyślał, ze nadejdą takie czasy, ze bede uciekał od palaczy ;)
    Co do Kawy ….. Tchibo Exclusive sypana bez Śmietanki ;)

  58. Agnieszka pisze:

    Sypana, mocna i bez śmietanki oraz cukru – taka prosta jak za komunizmu:)

  59. piotr pisze:

    przy takiej to sie pewnie dopiero palic chce..;);)
    jak sie czujesz ? ja mam 16 dzień i jestem cholernie osłasbiony i nic mi sie nie chce, zrobiłem sie apatyczny, jakiś zrezygnowany – rety kiedy to sie skonczy, znowu wrocilo pocenie….
    Czy Ty jako wprawiona w boju ;)przeszłaś już najgorsze aaaa i ile lat paliłaś >
    Pozdrawiam
    piotr wroclaw

  60. iza pisze:

    hej. odwiedziłam ponownie ta stronkę by przestrzec przed naiwnością, że JA PANUJĘ NAD TYM!poprzednio (wpis nr 33 z maja)bylam pelna wiary, że dam rade….
    walka zaczęła się dokładnie 12 kwietnia i tak jak pisalam wcześniej żadnych efektów ubocznych, wszystko gładziutko i bezproblemowo. nawet wyjścia na jakieś imprezy, na piwko zdałam celująco…..i tak bylo przez prawie 3 miesiące. no i się zaczęlo podpalanie….a bo to jeden do kawuni rano, a bo ktoś mnie w pracy zdenerwował…….teraz palę około 5 dziennie (chociaż bywa nawet w granicach 10)i po każdym jednym takie wyrzuty sumienia aż się płakać chce….od poniedzialku planuje kolejne podejście. hmmmm.jak to się mówi NIE OD RAZU RZYM ZBUDOWANO więc mam nadzieję że drugi raz bedzie skuteczniejszy.pozdrawiam i powodzenie wam i sobie:)

  61. iza pisze:

    ps.teraz widze efekty dlugotrwalego palenie…bardzo zaluje tych 15 lat glupoty….

  62. Joasia pisze:

    rzucilam palenie tydzien temu dzięki tabex. tabletki bralam przez pierwsze trzy dni. mam ochote czasami zapalic ale sie powstrzymuję. palilam już okolo 7 lat. w tamtym roku tez rzucilam na półtora miesiąca, zaczelam znów z braku silnej woli, tym razem postaram sie nie palic. :)

  63. Eirin pisze:

    Witam wszystkich :)
    Na początku chcę napisać jak tutaj trafiłam.
    Nie palę 4ty dzień, nie ciągnie mnie do papierosów ale mam pewną dolegliwość, boli mnie gardło i czuję jakby gęstą kluchę w samym przełyku której nie da się ani wypluć ani przełknąć, połykanie śliny sprawia mi ból no i to wrażenie tej kluchy.
    Kilka miesiecy temu jak próbowalam rzucić palenie ale bardzo mi dokuczała mi ta „klucha” i zatkane zatoki i uznałam ze zamiast męczyć się z tym wolę chyba jednak znowu palić. Koleżanka powiedziała mi że to za pewne dlatego ze płuca mi się oczyszczają.
    Zaczęłam więc szukać w internecie czy jestem odosobniona w tym nie przyjemnym „odczuciu” w gardle.

    Dzisiaj mija 4ty dzień jak nie palę, trochę ciężko było jak wyszlam na miasto do urzędu i czekałam na autobus, zwykle paliłam w tym czasie papierosa- dzisiaj stałam bezczynnie i żułam jabłkową gumę Orbit :) no i jak fajnie było wsiąść do autobusu pachnącą perfumami a nie odgaszonym kiepem ;)

    • Michał pisze:

      „Klucha” jest z dużym prawdopodobieństwem związana z nałogiem, który odstawiłaś. Nie ma co się przejmować, jeśli bardzo przeszkadza warto jakieś tabletki do ssania zastosować, lub rano i wieczorem czymś przepłukać. Paląc dym podrażniał a za razem wyjałowił florę bakteryjną, teraz gdy go zabrakło wdały się jakieś infekcyjne drobnoustroje. Rzecz najpewniej minie ;)

  64. Eirin pisze:

    Witam :)
    Mam nadzieję że to szybko minie :) chociaż dzisiaj i tak już jest lepiej z moim gardłem, boję się tylko żebym niechcący nie załapała jakieś anginy ropnej :/

    Dzisiaj mija 5ty dzień :D wychodząc z pracy miałam taką straszną ochotę zapalić sobie w drodze na przystanek, ale wzięłam sobie gumę do żucia, rzecz jasna Orbit jablkową i od razu odechciało mi się palić :)

  65. Eirin pisze:

    Oj chyba już nie wiele osób tutaj zagląda, wszyscy rzucili palenie i sobie poszli ;P

  66. Eirin pisze:

    helou :) jest tu ktoś??
    Dzisiaj mija 7 dzień jak nie palę! Ale jestem dumna z siebie, duma mnie rozpiera jak nie wiem. Problem „kluchy” za mną, gardło nie boli, żadnych innych objawów jak bóle głowy czy bezsenność – brak.
    Dzisiaj się tylko z mamą pokłóciłam przed wyjściem do pracy no i mialam ochotę zapalić, ale nie zapaliłam!!
    No i czy ta droga z pracy na przystanek musi być tak długa?? Jej przejście zajmuje wypalenie półtora papierosa jeden za drugim – nudzę się teraz idąc. ;]

  67. Klaudia pisze:

    Witam ;-)

    Dziś mija 50 dni jak nie palę… Jest już coraz lepiej, ale w dalszym ciągu te skutki uboczne… No więc przez pierwsze kilka dni czułam się świetnie, ale po kilku dniach przyszły zawroty głowy, bóle głowy, uczucie że zaraz zemdleję, kołatanie serca, puls skaczący do 150, brak chęci do życia, wieczne osłabienie, apetyt na przemian z jego brakiem, lęki itd. Poszłam więc do lekarza porobiłam badania krwi ( w normie) EKG ( kołatanie serca ale wszystko ok). Wiem, że siedzi to gdzieś głęboko w mojej psychice ponieważ jestem osobą podatną na nerwicę, a do tego wszystkiego palenie rzuciłam nagle i w chwilach bardzo trudnych. Teraz z biegiem czasu przy pomocy tabletek ziołowych KALMS uczę się panować nad nerwami i stresem ;-) Już uważam że bliżej niż dalej sukcesu ;-) Moja córcia i mój mąż są szczęśliwi, że nie pachnę papierochami tylko perfumami itd. wiem, że im też jest ciężko ale mnie wspierają na każdym kroku. Jedno jest pewne, że po tym co przeszłam do nałogu już nie wrócę ;-)

  68. Eirin pisze:

    Trzymam kciuki za Ciebie Klaudia !! Ja dzisiaj nie palę 8 dzień :D nie mogę się doczekać kiedy napiszę tak jak ty „dzisiaj nie palę 50 dzień” *_*

  69. Klaudia pisze:

    Eirin 8 dni to już wiele :D Ja znów mam dziś te cholerne zawroty głowy ale daję radę ;-) No a mi dziś stuka 51 dni ;-) A przed Tobą jeszcze trudny okres, zresztą tak jak i przede mną ;) ale stanowczo mówię, że już nie wrócę do tego nałogu bo dopiero teraz widzę jakie spustoszenie sieje w organizmie ;) 3 maj się cieplutko ;-)

  70. Eirin pisze:

    Ja wczoraj byłam na piwku z kolegą, na szczęście on nie pali, więc i mnie nie ciągnęło :) Dzisiaj jest 10 dzień bez papierosa. Czuję w kościach że pobiję mój ostatni rekord „11 dni ” ;) ;P hehehe
    Zastanawiam się o tych wszystkich waszych zawrotach głowy i bezsennościach. Ja nic takiego nie mam, może dlatego że krócej paliłam od was – 8 lat. A może dlatego że ja do tego wszystkiego bardzo pozytywnie podchodzę. Zamiast papierosów kupuję sobie codziennie cimne pieczywo i dwa jogurty dla poprawienia perystaltyki jelit i dla „zapchania ” brzuszka aby głodu nie czuć. Codziennie wieczorem siadam przed laptopem albo kładę się do łóżka i myślę sobie jaka ja jestem dumna z siebie że nie palę i nie mogę doczekać się kolejnego dnia bez papierosa :) :)

    Pozdrowienia dla wszystkich rzucających palenie.

  71. Klaudia pisze:

    Eirin wierzę w Ciebie i wiem, że pobijesz ten rekord i już nie wrócisz do nałogu ;-)

    Widzisz każdy inaczej odczuwa brak nikotyny. Ja zawsze byłam pełną optymizmu kobietą lecz bardzo podatną na nerwicę, oczywiście sama się nakręcam, ale jest to silnie zakorzenione w mojej psychice ;-) Uczę się nad tym panować i tak już najgorsze jest za mną ;-) A zauważyłam, że te „objawy rzucenia palenia” dopadają mnie głównie w weekend kiedy jestem w domku itd. bo w tygodniu kiedy pracuję nie mam czasu o tym myśleć. Ale i z tym dam sobie radę ;-) No ja paliłam 12 lat więc trochę więcej niż Ty. Wiem jedno, że się nie poddam i nie wróce do nałogu ;-)

    Trzymam wciąż kciuki za Ciebie ;-) i innych rzucających palenie ;-)

  72. aNDRZEJ pisze:

    nie ma zadnych cudow nie -pale 1 miesiac do was nalezy wybor zycie albo ….. pozdrawiam

  73. Karolina pisze:

    Witam ponownie!!
    Więc nie palę już dokładnie 51 dni!! Wszystkie objawy typu zawroty glowy, trudności z oddychaniem minęły z dnia na dzien. Po prostu przestałam o tym myślec:) Nie ciągnie mnie do palenia już tak bardzo. I ze spokojem moge przebywać np na imprezach wśród palaczy. Pomogły mi w tym oczywiście wasze wpisy na forum i mój Ukochany który mnie cały czas wspierał:) Dziękuje wam!! i życze aby wam się udało!!

  74. Aga pisze:

    Witam!
    Nie palę 3 dzień. Śpię spoko, ale to dopiero dwie nocki minęły. Miałam za to „bujne” sny… jakieś takie pełne emocji. Poza tym, że jem dużo to mam jeszcze nadmierne wydzielanie śliny oraz skurcze w nogach. Drażliwość – jak u większości rzucajacych – pojawiła się i u mnie, ale nastawiłam się na to i zachowuję póki co spokój. Paliłam 6 lat z przerwą ponad roczną – ciaża i karmienie. Wtedy obeszło się bez bólu, ale kolejne próby później już przegrywałam. Decyzję podjęłam 3 dni temu spontanicznie, po tym jak zobaczyłam siebie na zdjęciu i zauwazylam jak bardzo zmieniłam się (na gorsze) przez ostatnie 2-3 lata. Sucha skóra, chudość, zęby zaczynają się przebarwiać… DOSYĆ! W domu wszyscy pala więc wsparcia nie mam, ale mimo wszystko postaram się i pokonam swoją słabość.
    pozdrawiam! :)

  75. Klaudia pisze:

    Witaj Karolino ;-)

    Mi już powoli też te wstrętne objawy mijają ;-) Nawet wczoraj pierwszy raz od pojawienia się tych cholernych lęków wyszłam z córką na spacer sama bez żadnej „obstawy” ;-) Jeśli pokonam jeszcze tą straszną bezsenność to już będę bardzo szczęśliwa;-)

    Eirin czekam tu na Ciebie z niecierpliwością i mam nadzieję, że nie wróciłaś do nałogu!!

    U mnie dziś mija 55 dni od wypalenia ostatniego papierosa;-)

  76. Klaudia pisze:

    Droga Ago, przebywając w towarzystwie osób palących jest o wiele trudniej się powstrzymać przed zapaleniem papierosa, więc trzymam kciuki abyś wytrwała i dała radę wytrzymać!!

    Najgorsze jest pierwszych 7 dni, bynajmniej u mnie tak było, wtedy najbardziej kusi aby jednak zapalić. Lecz wierzę że Ty się nie dasz!! ;-)

  77. Aga pisze:

    Klaudia! daję radę!!! Nie palę już 9 dzień. Najgorsze były dla mnie 4 pierwsze. Nie cierpię na bezsenność, nie mam lęków… Jem troszke więcej i to tyle. Jestem z siebie dumna, bo naprawdę prawie nie myślę o paleniu… Może to złudne???

  78. beata pisze:

    Nie pale 9 dni i juz nie zapale!Nie rzucam palenia!Ja poprostu juz wiecej nie pale.Palilam 15lat mam prawie 30.Obiecalam sobie, ze przestane przed 30stka!Czuje sie spokojniejsza, bardziej zrelaksowana, tak miewam gorsze dni, ale to poprostu ZYCIE. Zrozumialam w trakcie czytania Allena Carra. Polecam kazdemu palaczowi. Metoda tzw pranie mozgu. W trakcie lektury plakalam jak dziecko…Pomoglo zaledwie 50stron ksiazki-nadal ja czytam…i nigdy nikomu jej nie oddam jest tylko moja. Moim jedynym problemem jest bol gardla!jakby zatkane uszy…i takie uczucie jakby moj jezyk przy krtani mial jakas narosl, ktora sie nie chce odkleic!Strasznie nieprzyjemne!Czy ktos ma ten sam problem i co to jest?kiedy to minie?
    Acha nie ograniczajcie tylko przestancie (skutki sa straszne-efekt jojo), nie zastepujcie jednego narkotyku nastepnym tez nie pomaga (bylam na tabexie- nie palilam 10m-cy, bylam na plastarch 2krotnie i to na angielska kase chorych gdzie sprawdzali mi wysokosc zanieczyszczen przy wydechu palacze 20 dziennie moj odczyt byl 33mg nie palacy od 1-3mg, chwalono mnie co tydzien dajac nowe plasterki, tez bylam dumna do momentu kiedy stwierdzialm juz nie potrzebuje i nie przyklejam….dlugo nie trwala moja abstynencja!) I nie tlumaczcie sobie, ze palicie, bo lubicie, bo stres, bo Was relaksuje, itd poprostu narkomana gadanie!!!
    pozdr serdecznie zwolennikow Carra!Potepiam nasze panstwo, lekarzy, wszystkich, ktorzy wmawiaja, ze rzucenie palenia jest trudne!Nie ma nic prostszego!

  79. Klaudia pisze:

    Droga Beato

    Ten ból gardła, i uczucie dziwnej narośli to skutek oczyszczania się, po kilku dniach mija
    Efekt zatkanych uszu – normuje się ciśnienie tętnicze, też potrwa kilka dni – max do 10 i minie.

    Odnośnie książki Carra też ją czytam właśnie, jest rewelacyjna i również polecam ją wszystkim palącym, rzucającym i tym którzy już się uporali z nałogiem! Ja już nie palę trochę ponad 2 miesiące ale niestety samopoczucie mam fatalne. Dzięki temu wiem, że już nie wrócę do palenia. Paliłam 12 lat ;-) Lecz teraz jestem wolna!! ;-) Beato zapraszam na forum odnośnie palenia – rewelacja, dużo miłych i sympatycznych ludzi – wszyscy rzucający lub już nie palący! :
    http://commed.pl/viewtopic.php?p=305197#p305197

  80. Klaudia pisze:

    Aga hmmm mam nadzieję, że nie jest to złudne a raczej nie powinno być ! Chociaż u mnie przychodzi czasami chwila załamania jak jestem zdenerwowana o zapaleniu chociaż jednego papierosa ale wiem, że by mnie to zgubiło więc nie jestem w stanie się odważyć aby to zrobić ;-) Tobie Ago również polecam to forum!! ;-)

  81. Eirin pisze:

    Witam, to znowu ja, nie palę 25 dni :) i czuję świetnie, żadnych skutków ubocznych, poza tymi o których pisałam wcześniej ale te, odeszły w niepamięć już dawno :)
    Pozdrawiam.

  82. Aga pisze:

    Witam,a ja nie palę pół roku – po tabexie, czułam się fatalnie jakieś 4 miesiące powoli mija….i całe szczęście bo trudno tak funkcjonować normalnie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za wszystkich

  83. Klaudia pisze:

    Witam Cię Eirin ;-) uff!! Już myślałam, że się poddałaś!! A jednak nie! co cieszy mnie bardzo mocno!! Kurcze dobrze masz, ja mam całą masę skutków ubocznych a nie palę już 70 dni ;) Ale powoli mi mija, mam nadzieję, że minie już całkowicie bo życie jest dla mnie gehenną ;) Ale już mnie płuca nie bolą, głowa mnie nie boli, głos mam jakiś inny hihihi Ale zostały za to: omdlenia na tle nerwowym, zawroty głowy, bezsenność ( od kilkudni jej nie ma bo biorę tabletki ) itd. lecz to wszystko to efekt mojej psychiki – wkręcam sobie zbyt dużo ;-)

  84. Klaudia pisze:

    Aga aż 4 miesiące? O ratunku to jeszcze trochę przede mną,, bo u mnie dopiero 2,5 miesiąca!! A bierzesz coś na uspokojenie?

  85. Rysiek pisze:

    Śmiać mi się chce jak czytam tu o jakiś zaburzeniach,stanach zaburzenia psychiki…jaja sobie robią ludzie.Paliłem przez 29 lat(bez 1 miesiąca)po 1,5 do 2 paczek dziennie mocnych fajek tzw. czerwonych i postanowiłem nagle ,bez żadnego planowania ,,rzucenia”ot tak sobie bo się zdenerwowałem że znów muszę wszystko przerwać co robię i szybko pobiec do sklepu po szlugi bo właśnie się skończyły,powiedziałem DOŚĆ,nie będą mną rządzić,pomyślałem że kupię je dopiero następnego dnia…ale też ich nie kupiłem i tak do tej pory…16 IX będzie pół roku jak nie palę…nie wiem jak długo to jeszcze potrwa ale już jestem z siebie dumny,że jednak można i to bez żadnych niemiłych niespodzianek ze strony organizmu…powodzonka wszystkim życzę!!!!

  86. Rysiek pisze:

    i co ciekawe jeszcze…w pracy normalnie wychodzę na palarnie z kolegami aby im towarzyszyć i wcale mi nie przeszkadza że oni palą…z tym ze palarnia jest ,,na powietrzu” pod namiotem

  87. Marta pisze:

    Hej,
    od dwóch tygodni nie palę! Ale od tygodnia mam ciągłe uczucie dymu nikotynowego w nosie, nie mogę złapać świerzego oddechu, a do tego odczuwam zawroty głowy po przebudzeniu i ból głowy po południu. Do tej pory miałam identyczne objawy, a po zapaleniu papierosa mijały!! Jak sobie z tym radzić??

  88. Ola pisze:

    :)
    po pierwsze co do różnych stanów psychiki czy dziwnego samopoczucia, to jest to naturalna reakcja organizmu na odzwyczajanie się od nałogu, nie ma się z czego śmiać ani nie ma się co tym ekscytować.. trzeba traktować neutralnie, to szybciej przejdzie

    To moja druga próba, pierwsza 2,5 roku temu ale po operacji, wiec nie do konca zalezna ode mnie, po prostu po narkozie głównie wymiotowalam, a po cięciu tak mnie wszystko bolało, że nie paliłam 4-5 dni i póżniej żal tych dni było ale nie bylam wcale przekonana do tego pomyslu i wytrzymalam ok 40 dni

    Teraz jest inaczej. Chcę przestać. Paliłam 25 sztuk dziennie od ok 8-9 lat. Mam 28 lat. Nie palę 4 dzień, piję normalnie kawę, piłam wino i nic. Rzuca mną, owszem, budze się w nocy zlana potem – owszem, drżą mi ręce momentami, nachodzą fale niewiadomo czego.. bywa. Minie, ja to wiem.

    Jestem bardzo zaskoczona swoim podejściem do tego niepalenia. Wiem, że nie będę palić, nie w najbliższej pięciolatce :D

    Pozdrawiam, trzymajcie się, warto!

  89. janek pisze:

    witam wszystkich,nie palę już prawie 3 miesiąc…bywa , że czuję potrzebę zapalenia, ale ogólnie jestem już dość daleko od nałogu. Natomiast od miesiąca męczy mnie cholernie uporczywy kaszel, strasznie dużo kicham, mam zatkany nos, pieką mnie oczy. To cholernie przeszkadza w codziennym życiu – z rana zalewam się śluzem z nosa, w pracy co chwilka wstaję od biurka aby wydmuchać nochala. Innych objawów nie mam. zastanawiałem się, skąd mi sie to bierze , zacząłem więc szukać w internecie no i trafiłem na to forum. Teraz już wiem, że to z powodu rzucenia tego cholerstwa. Za wszystkich rzucających trzymam kciuki..nawet nie przypuszczacie jak piekne to uczucie znowu być „czystym”

    • Michał pisze:

      Janku!

      Jedna bardzo istotna sprawa, napisałeś, że objawy masz „że to z powodu rzucenia tego cholerstwa”. Umówmy się, że pewnie nie masz 5 lat i kręconych loków i zrozumiesz co mam na myśli ;) Po pierwsze primo, objawy masz „OD PALENIA TEGO CHOLERSTWA”. Po drugie primo, ciesz się, że organizm miał szansę Ci powiedzieć, ze przez palenie ma teraz problemy – gdy paliłeś nie miało to zapewne miejsca. Jest szansa, że to nadwrażliwość chwilowa związana z osłabieniem i wysuszeniem śluzówki, do tego flora bakteryjna teraz się odbudowuje i jest podatna na infekcje (paleniem serwowałeś sobie wyjałowienie poprzez wędzenie dróg oddechowych – zabija to zarazki ale również naturalną barierę bakteryjną dającą odporność. Jeśli dbasz trochę o dietę pewnie się zregenerujesz, i objawy miną. Po trzecie primo ultimo – jak człowiek ma objawy i się źle czuje to powinien iść do lekarza i coś z tym zrobić. Ludzie rzucający palenie mają dziwną własność, że jak coś jest przez rzucanie palenia to nic z tym nie robią bo znają przyczynę ;)

  90. Luiza pisze:

    Witam:) Ja rzucam właśnie palenie drugi raz. Był kilka lat temu „grany” rezonans- koleżance pomógł, mnie, niestety nie. Myślę, że aby skutecznie rzucić nałóg, musi być na to dobry moment i powód. Dla każdego człowieka, chęć zerwania z nałogiem muszą zbiec się w odpowiednim czasie z tak zwanymi sprzyjającymi okolicznościami. Dla każdego mogą być one inne, MOŻNA JE SOBIE WMÓWIĆ, LUB SZTUCZNIE STWORZYĆ. Dla mnie, obok troski o własne życie, bo o odbudowaniu pełnego zdrowia i kondycji, to pewnie mogę tylko pomarzyć, przez lata je marnowałam- dodatkowym impulsem jest zaporowa cena fajek. Po prostu szkoda kasy, a przy dwóch nałogowych palaczach, to po prostu czasem jej nam brakowało na inne produkty żywnościowe itp.. Co innego mogło poczekać, a fajki musiały być. Czułam się jak degeneratka wpadając tylko po fajki do nocnego lub na stacjach benzynowych…
    Od pewnego czasu obiecałam sobie, że spróbuję rzucić palenie podczas przeziębienia. Jestem palaczką od 20 lat, paliłam 2 paczki dziennie, nawet siarczysty kaszel podczas przeziębienia, czy obturbacyjne zapalenia oskrzeli dotąd mnie od palenia nie powstrzymywało. Teraz, to nawet myślę, że wręcz na siłę paliłam podczas choroby, nie dawałam sobie sama szansy- wiem, to obrzydliwe.:( …
    Nie palę od 5 dni, codziennie jestem szczęśliwsza, wiem, może i czeka mnie jeszcze kilka trudnych dni, napady lekkiego szału, głodu, paniki etc…szczególnie uciążliwe dla kogoś w wieku okołoklimakteryjnym ( i biednej mojej Rodzinki) ale właśnie coś mi mówi , że tym razem się uda!:) Mąż na razie ograniczył palenie bardzo, nie pali w domu. Wywaliłam do śmieci popielniczki, zawiesiłam nowe (białe) firanki. :) Ale już czuję , że w naszych szafach czyste ubrania śmierdzą, obicia mebli, książki- czeka nas wielkie wietrzenie i sprzątanie…
    Pozdrawiam wszystkich walczących z nałogiem!:) Powodzenia!

  91. Sajmer pisze:

    Witam
    Wiek 36 lat – rzucam 2 raz , raz nie paliłem 10 miesięcy , zacząłem palić na Sylwestra od jednego się zaczęło potem się rozkręciło.
    Teraz próbuje 2raz , wiem że będzie ciężko ale może się uda.
    Pozdrawiam wszystkich próbujących rzucić :)

  92. Pliszka pisze:

    Nie palę 15-ty dzień i nie jest najgorzej. Trzeciego dnia od rzucenia dopadła mnie infekcja górnych dróg oddechowych i … trzyma do dziś. Ale z kolei mój od zawsze przyspieszony puls wyhamował i jest na normalnym poziomie, nie śmierdzę, nie kaszlę rano, nabrałam szacunku do siebie, ale, ale… czegoś brak i nie wiem czym to zastąpić? Tą niebywałą przyjemność sięgnięcia do paczki, zapalenia, zaciągnięcia się… dziś wiem, to na krótko i bez sensu, ale szukam na forach informacji jak przyspieszyć moment, kiedy myśl o papierosach zniknie i nie będę szukać czegoś, co je zastąpi. jak zwalczyć powracającą na szczęście coraz rzadziej chęć zapalenia?

  93. Monika pisze:

    Witam!
    po 20 latach palenia (z przerwą na ciążę) dzisiaj jest 4 dzień bez fajki.
    Szok ale jest mi jakoś tak lekko. Może to dopiero będzie mi źle? Owszem jest pewna luka, wiecie kawka i …. NIC, kiedyś fajka. Jakoś tak wewnątrz mnie też pusto, nabieram powietrza i ….. dalek pust. Ale jest fajnie. Muślałam, że nie dam rady dłużej niż dzień czy 2. Normalnie – kiedyś 2 fajki w paczce juz powodowały stres że mi zabraknie. Rodzinka mnie wspiera, paliłam już tylko ja i wychodziłam z domu więc jest łatwiej. Ale włosy nawet następnego dnia nadal ładnie czuć szamponem a nie fajami, ubrania też. No zobaczymy. Mam nadzieję że się uda. Wszyscy straszyli że jest strasznie, że będzie mi źle itp. co mnie zniechęcała do rzucenie ale taraz mogęstwierdzić LUDZIE RZUCENIE FAJEK TO BETKA, trzeba powiedzieć od jutra koniec, wieczorem spalić wszystkie fajki jakie się ma (do bólu), powiedzieć wszystkim, że od jutra koniec fajek, kupić sobie lndrynki, śliwki suszone i do dzieła.
    Pozdrawiam wszystkim !!!

  94. Andrzej pisze:

    Witam
    Nie palę od dwóch i pół miesiąca. Wcześniej paliłem przez 8 lat, potem nie paliłem przez 9, potem paliłem przez 10 lat teraz znów przestałem.
    Przy odstawianiu papierosów należy sobie uświadomić i postanowić że już NIGDY się nie zapali. To pomaga, nie czeka się na ten moment gdy za miesiąc rok czy 10 lat znów się zapali. Papierosy zawsze lubiłem i lubię, nie śmierdzą mi, nie duszą, nie przeszkadza towarzystwo palaczy :-)
    Gdy kiedyś odstawiłem palenie po 8 latach nałogu to nie czułem żadnych dolegliwości związanych z odstawieniem. Teraz- tragedia. Przede wszystkim ból stawów i kości, kondycja… słabo – lepszą miałem gdy paliłem aczkolwiek teraz jak się przebiegnę sprintem to mi płuc nie rozrywa, ale wrażenie mam takie jakby mi się ich pojemność zmniejszyła. Jedyne co na plus się zmieniło to przemiana materii teraz mam jak pies Husky wszyscy dookoła marzną a mi jest aż za ciepło i wszystkie okna bym pootwierał. Może spróbuję na śniegu spać gdy spadnie :-)
    Generalnie czuję się gorzej i czekam cierpliwie aż mi to przejdzie – przechodzi ale bardzo powoli. No i tycie!!!!!
    Nie żryjcie tyle po odstawieniu papierosów, mnie przybyło z 8 kg i teraz walczę by to zbić.
    Pozdrawiam i bądźcie twardzi a gdy się wam będzie chciało zapalić to pomyślcie ile wytrzymaliście do tej pory i uświadomcie sobie że gdy zapalicie papierosa to te męczarnie przez które przechodziliście były zupełnie niepotrzebne bo i tak przegraliście z samym sobą.

  95. Olek pisze:

    Mam dopiero 17 lat , palę od 4.
    Mam nadzieje, że rady udzielane przez pana Michała innym użytkownikom przydadzą mi się i pomogą w rzuceniu palenia.
    Na dzień dzisiejszy mogę podziękować.
    Od pewnego czasu narzuciłem sobie normę 2 papierosów dziennie.
    Przytyłem przez miesiąc około 3 kilogramów i zacząłem chodzić na siłownie.
    Czuję się lepiej, jeżeli chodzi o oddech, kondycje i siłę,
    ale popadam w nerwice.
    Jak mogę sobie z tym radzić?

    • Michał pisze:

      Witaj Olek,

      masz ochotę rzucić fajki, to dobrze – jednak jeśli chcesz to zrobić naprawdę to musisz zrozumieć, że nie chcesz palić. Jeśli ograniczyłeś palenie to spoko, to świadczy o Twojej silnej woli i motywacji. Jednak mam wrażenie, że to nie jest droga do rzucenia palenia – gdyż nadal sprawiasz, że myśli koncentrują się na paleniu. Skoro masz normę to pewnie z lekka niecierpliwością oczekujesz na moment kiedy zapalisz. To trochę jak błędne koło, bo palenie stanowi nadal problem, kontrolowany ale nie rozwiązany. Zastanów się czy nadal chcesz palić, oraz dlaczego odczuwasz niepokój. Mogę zaryzykować, że masz poczucie straty …. i przygoda z nałogiem się zaczyna od nowa. Pomyśl inaczej, skoro nie chcesz palić to decyzja należy do Ciebie. Jeśli zrozumiesz, że obecnie wydaje Ci się, że rzucasz palenie, i że papierosy nadal dyktują warunki masz szansę aby się uwolnić. Podejmij decyzję, zrezygnuj z fajek i skoncentruj się na tym, że czujesz się lepiej, nie będziesz śmierdział, wykorzystasz dobrze kasę na siłkę – szkoda ćwiczyć skoro przepalasz trening papierosem;) No i zrozum, że to ty jesteś szefem w tej firmie pod nazwą Twoje życie, jesteś młody i kiedyś sobie podziękujesz dobrej decyzji.

  96. Olek pisze:

    dziękuję Panu za dobre rady :)
    Owszem, cały dzien czekam, aż sobie zapalę po obiedzie. Później się uczę, to tak nie myślę o paleniu.
    Swoją drogą bałem się, że taką właśnie odpowiedź dostanę – nałóg ‚kontrolowany’, ale nie pozbyty. Na te dwa papierosy zszedłem z trzech dziennie. Dwa palę już od 2 tygodni, więc przyszły poniedziałek będzie dniem, kiedy zejdę na jednego. Taką miałem koncepcję. Nie wiem, czy jest dobra.

  97. Andrzej pisze:

    latach niepaleniaOlku
    Im prędzej zejdziesz do zera tym lepiej, już zauważyłeś jak męczące jest czekanie na moment kiedy będziesz mógł zapalić. Z chwilą gdy postanowisz sobie że już NIGDY nie będziesz palił będzie Ci łatwiej. Silną wolę już masz, takie ograniczenie palenia dla mnie było o wiele trudniejsze niż całkowite odstawienie. I pamiętaj że nałogowcem będziesz całe życie :-), pierwszy papieros który zapalisz (nawet po latach abstynencji) może być powrotem do nałogu.
    Ja sobie zapaliłem po 9 latach niepalenia, nałóg wrócił natychmiast, najpierw był to papieros raz na kilka dni, potem jeden dziennie a potem kupiłem całą paczkę.. Teraz znowu nie palę, ale tym razem wiem że już NIGDY nie będę mógł się zaciągnąć ponieważ to byłby powrót.

  98. Olek pisze:

    dziękuję panie Andrzeju, również bardzo pomocna rada, którą myślę wykorzystać!

  99. asiurka pisze:

    Witam, paliłam papierosy od czasu matury czyli około 13 lat. Sprawiało mi to przyjemność. To był pewnego rodzaju rytuał – w pracy kawka i papierosek, na spotkaniu ze znajomymi piwko i papierosek, po obiadku wspólne rozmowy z matką o tym co się wydarzyło w ciągu dnia i … papierosek. Całe życie w biegu, ale przerwa na spokojne wypalenie papieroska zawsze się znalazła. Aż pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że nie wyprowadzę się do chłopaka, bo zwyczajnie nie będzie mnie na to stać, a jedyną moją rozrywka będzie papierosek. Nie mogłam pozwolić, by być na czyimś utrzymaniu. Zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem uzależniona. Wstaje rano – pierwsza myśl – papieros. Wychodziłam z pracy – papieros. Przerwa na wykładzie- kto idzie na papierosa???? Nikt? Jak to??? Dziś nie palę, czuję się fatalnie, wszystko mnie boli, każdy mięsień, mam kaszel, katar, ogólnie jestem znerwicowana, ale staram się jak mogę, bo za chwilę zamieszkam z moim chłopakiem w mieszkaniu, w którym tak cudnie pachnie…. Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia wszystkim tym, którzy chcą rzucić ten nałóg

  100. krzysiek pisze:

    witam paliłem papierosy ok.13 lat teraz od 5 dni nie pale czy to normalne że mam okropne bóle głowy jakby zatok a przy tym straszny gęsty katar jakiego w życiu nie miałem?

  101. Aga pisze:

    Ja nie palę od 7 miesięcy…poz tabexie….czuję sie nietety fatalnie…niby lepiej niż po 3 miesiacach ale….do kitu tak jest serducho bije jak głupie,zawroty głowy, żoładek …nie mogę normalnie funkcjonować cholerka!!!!autem sie boję jeździć, sama wychodzić gdzies dalej też się boję….masakra!!!! może ktoś wie kiedy to sie kończy??????!!!!!!!
    ale i tak cieszę sie,że nie palę i tego też wszystkim życzę!!

  102. Bodzio pisze:

    Witam. Drugi raz już rzucam palenie. Pierwszy raz był na studiach, po 8 latach kopcenia fajek. Oczywiście motywacja jest najważniejsza. Wtedy jako młody chłopak postanowiłem przypakować trochę. Efekty były zdumiewające. Panowie ! Natychmiast po rzuceniu palenia proponuję zacząć codziennie robić troszkę pompek i kilka przysiadów. Po dwóch- trzech tygodniach radzę wybrać się na siłownię i ostro zacząć ćwiczyć. Efekty są piorunujące. Rosłem jak na sterydach. Po trzech miesiącach dwukrotnie zwiększyłęm masę mięśniową, nie wspomnę o silę. Świetne samopoczucie, zadowolenie z życia, brak jakichkolwiek objawów odstawienia już po trzech tygodniach no i oczywiście 110 kilo czystego mięśnia zrobionego na czysto. Życie niestety jest przewrotne i po dwóch latach od rzucenia zacząłem znów kopcić. I tak po 6 latach bezmyślnego wywalania pieniędzy w błoto już nie palę 7 dni. Wszyscy moi znajomi jak i wtedy tak i teraz palą papierosy. Nie przeszkadza mi to. Nawet w pubie przy piwku czy wódce.

    Nie jestem lekarzem ale osobiście uważam że Wasze objawy odstawienia są wywołane przez Was samych. Mają podłoże psychologiczne. Nie rozczulajcie się nad sobą, tylko pokażcie kto tu rządzi. Udowodnijcie przed samym sobą kto rządzi Waszym ciałem i określa co dla niego jest najlepsze.

  103. Artur pisze:

    20 lat po 20 fajek i dzisiaj 7 dzień bez papierosa ( nigdy wcześniej nie rzucałem ) ciężko ale do tego co było na początku nie ma co porównywać…
    Brak snu w nocy przez pierwsze 3 dni prawie nie spałem co zasnąłem zaraz się budziłem i to tak jakby mnie ktoś dusił poduszką ciężko to opisać…
    Myślałem że, zwariuję dosłownie…
    Czułem się jak ćpun na odwyku (w sumie to coś w tym jest )
    Byłem pewien że nie wytrzymam ale jest coraz lepiej…
    Naprawdę psycha potrafi płatać figla ale trzeba zacisnąć zęby i być twardym…
    Pozdrawiam serdecznie

  104. Tadek pisze:

    Witam wszystkich. Przeczytałem Wasze posty, bo szukałem takiej strony, gdzie będzie można „wzmocnić” się relacjami innych osób, mających ten sam problem. Otóż rzuciłem palenie, co prawda bardzo niedawno. Z rzucaniem nie mam problemu, robiłem to wiele razy (nie jestem już młody). Myślę, że dam rade, boję się tylko przytycia, a i tak nie jestem szczupły, Odezwę się za jakiś czas, choć czytał Was będę codziennie. Pozdrawiam.

  105. ewa pisze:

    witam wszystkich ogromnie sie ciesze ze zajrzalam na ta strone dodala mi olbrzymiej otuchy ja nie pale juz albo dopiero33dzien palilam przez 30 lat 40 papierosow dziennie rzucilam z dnia na dzien przez pierwsze trzy dni przyklejalam plastryale doszlam do wniosku ze je tez wyrzuce dla mnie najgorszy byl pierwszy tydzien po trzech dniach od momentu nie palenia mialam klopoty ze spaniem spalam praktycznie godzine no moze troche wiecej wstawalam chodzilam po mieszkaniu i dalej do lozka w trzecim tygodniu nocne lazenie zaczelo mijac samo co nie znaczy ze spi mi sie rewelacyjnie jestem strasznie nerwowa lapie mnie cos czego nie potrafie okreslic chce mi sie ryczec nie potrafie nic zrobic ale sie nie poddaje bo wiem ze to minie jest mi ogromnie ciezko ale swiadomosc tego ze nie pale dodaje mi skrzydel niestety widze juz ze przytylam imartwi mnie to ogromniejutro ide na basen musze cos postanowic bo inaczej bedzie ze mna ciezko staram sie mowic o tym ze rzucilam palenie wszedzie w kolejce do kasy w pracy to pomaga przez pierwsze dwa tygodnie mialam schowana paczke papierosow codziennie ja wyciagalam i ogladalam jak jakis skarb nie ja naprawde nie zwariowalam ale pewnwgo dnia moje dzieci ktore pala zabraly mi te papierosy masakra co sie ze mna dzialo jak to zobaczylam dostalam jakis spazmow i dreszczy wsiadlam natychmiast do samochodu i pojechalam po papierosy polozylam w innym miejcu …kiedys je spale w piecu ale dzisiaj musza tam byc kazdego dnia rano jak sie budze ciesze sie ze minela kolejna doba bez papierosa ciesze sie ogromnie ze moge o tym pisac chcialabym wytrwac ale czuje sie silna pomimo tego ze wszyscy w domu pala nie mam zadnych klopotow z cisnieniem nie boli mnie glowa no moze mam lekkie zaparcia ale niewiem czy to nie z powodu zmiany jedzenia jedynie ta nadwaga ktora juz jest lekko widoczna wszystkim ktorzy to czytaja zycze powodzenia i wytrwalosci naprawde mozna rzucic palenie albo przynajmniej probowac i zaraz o tym pisac zeby innym w ten sposob pomoc pozdrawiam wszystkich ewa

  106. tadek pisze:

    Witam, obiecałem się odezwać i właśnie czynię to. Piąty dzień nie palę!! Czuję się z tym świetnie, na razie głównie psychicznie. Sam siebie podziwiam i patrze sobie w twarz przed lustrem z wielkim uznaniem. Nie odczuwam na razie żadnych objawów tzw. zespołu odstawienia. Może się jeszcze pojawią? Wszystkich znajomych dokoła informuję o rezultacie mojej decyzji o niepaleniu. Wszyscy też trzymają za mnie kciuki.
    Pozdrawiam

    • Michał pisze:

      Dobre wieści ;) Wszyscy, którzy skutecznie rzucili twierdzą, że te objawy to niekoniecznie występują. Trzeba mówić, i trzeba docenić lepsze samopoczucie z każdym dniem. Pozdrowienia!

  107. urszula pisze:

    WITAM WSZYSTKICH .bardzo sie ciesze ze weszłam na ta stronke . mam za soba 17 lat palenia, teraz nie pale 14 dni wspomagałam sie tabexem , ale zle sie po nim czółam i odstawiłam , do palenia za bardzo mnie nie ciagnie tylko ma take doły ze sama se soba boje sie zostawac , maz jeszcze bardziej mnie dobija , nie rozumnie tego ze mam doły i walcze sama se soba . boli mnie gardło waga poszła do góry 3 kg i boje sie ze tylko dla tego moge wrocic do fajek, nie moge w nocy spac , nie potrafie sie na niczy skupic . ALE stawiam moja mame na wzor po 30 latach palenia rzuciła to gówno , nie pali juz rok , sama sie smieje ze to fajki ja rzuciły a nie ona je:)

  108. Patryk pisze:

    Witajcie!
    Wczoraj minął miesiąc jak nie palę (po ok 8 latach, paczka.dzień), można powiedzieć,że bez wspomagania
    Przez tydzień brałem Champix, który właściwie nic mi nie dał poza strachem przed skutkami ubocznymi, poza tym dalej paliłem
    Przestałem palić w dniu, w którym przestałem brać Champix :)
    Pierwszy raz czuję głównie pozytywne skutki rzucenia (wcześniej miałem wiele prób,ale na 1 tygodniu walka się kończyła), jedynie takie „palenie” (hehe) w płucach i trochę kaszlu, ale traktuję to jak znak oczyszczania
    Zacząłem więcej i spokojniej spać, jabym odsypiał te lata palenia
    Aha, może to głupota, ale odkąd nie palę mam jakby trudności z ostrym widzeniem, ale to może być również efekt zbyt wieu godzin przy kompie w pracy i w domu

    Trzymam kciuki za wszystkich w tej trudnej drodze do pełni życia!!!

    Patryk

  109. Marek pisze:

    Po 31 latach palenia, podjąłem próbę zaprzestania palenia na resztę życia.Zrobiłem to z dnia na dzień.Może nie jest to wielka liczba-3 dni.Pewnie,że myślę o paleniu ale staram się myśleć jako o czymś złym,czymś ,czego nie chciałbym doświadczać.
    Kryzysy mogą się pojawiać ale będą trwały kilka chwil, z którymi napewno ja /a także wszyscy rzucający/ sobie poradzimy.

    Marek

  110. Przemek pisze:

    Witam…24 lata jakieś 10 lat kopcenia.
    2 dzień, jest w miare dobrze.
    Wczoraj było wyśmienicie , zero dolegliwości , zero myślenia o fajce. Aż mi moja luba przez telefon wyjawiła że nie wytrzymała , wkurzyła się i zapaliła (normalnie krew mnie zalała jak mi podała powód…jawna wymówka a nie powód). MOmentalnie i mnie sie zachciało palić…Zaraz dziwne boleści w kończynach , objawy jak przy grypie, nos zawalony, bóle glowy , rozdrażnienie…I tak pare godzin , potem nie mogłem miejsca dla siebie znaleźć. Odwiedziła nas znajoma , co juz 2 miesiące nie pali. Przyniosła wino, odmówiłem bo u mnie alkohol potęguje chęć zapalenia. Moja luba wyżłopała z nią2 butelki (szok) i nie zapaliła…Ja w miedzyczasie zabrałem się za trening w mojej domowej siłowni…I po treningu jak ręką odjął :D Zero myśli o fajkach…Hah do jakiejśgodziny 12 dzisiaj…Teraz znów mnie dopada rozdrażnienie i w ogóle bole…Ale dobrze jest :D uprzedziłem kolegów w pracy, więc w razie czego nie bedą mieli mi za złe :D

    Hehe zjadłem dzisiaj cały worek ciasteczek, nawet nie zauważyłem kiedy…Ale ciasteczka się spali na treningu :) Fajek jeślibym zapalił to nie…Więc wole ciasteczka :)

  111. Pani K. pisze:

    Witam!

    Trzeci dzień bez papierosa (wcześniej ok. 20 papierosów dziennie przez siedem lat).

    Najgorszy jest ucisk w klatce piersiowej, ból gardła i ciągły brak koncentracji:-/

    Pozdrowienia dla wszystkich ex-palaczy.

  112. Ania pisze:

    Witam,

    30 lat, 15 lat kopcenia z jedną roczną przerwą na ciąże i karmienie. A teraz spontanicznie bez przygotowań. Od 17 listopada nie palę. Dziś boli mnie gardło, jestem strasznie rozdrażniona albo apatyczna, wpadam ze skrajności w skrajność. Do tego mam nadczynność tarczycy, a więc jestem podwójnie naminowana. Nie wiem czy dobrze, że tak gwałtownie to zrobiłam, ale czas pokaże. Na razie jest kiepsko…

  113. Dona77 pisze:

    Witam wszystkich! W szczególności do Ani!!!!!!!!!!!!!!!!!
    33lata 16 lat palenia Aniu mam podobny przypadek i okolicznosci, rok tez nie paliłam ze względu na ciąże, pracowałam w takim zakładzie gdzie tez nie wolno było palic, dopiero jak po pracy wracałam do domu to paliłam, nie pale od 17 października (były dni , że spaliłam 0,5 albo 1 albo tez 4 szt papierosów ale sporadycznie, teraz praktycznie od 17 listopada (środa) ani jednego, też boli mnie gardło, byłam u lekarza, dostałam antybiotyk bo było zapalenie ale nic więcej, powiedziałam doktor, że rzucam palenie i praktycznie od dobrego miesiąca to juz tylko było popalanie i przyzwyczajenie organizmu, powiedziała ,że organizmu się nie oszuka i może bolec gardło bo się oczyszcza, też jestem rozdrażniona, nerwowa, jest ciężko ale bardzo się cieszę ,że 5 dni bez papierosa i bez popalania 1 szt czy 0,5 szt papierosa, bo to w sumie oszukiwanie samego siebie, życzę wszystkim wytrwałości

  114. Ania pisze:

    Witaj Dona! Mi już minął ból gardła, w dalszym ciągu nie zapaliłam, ale problemy z koncentracją mam ogromne, straszliwe rozdrażnienie, ale masakrą jest dla mnie ścisk w żołądku, jakby z nerwów, nie mam apetytu i wiecznie jest mi niedobrze. Przyjmuje posiłki w formie płynnej, bo inne przez gardło nie chcą przejść. Właściwie wciskam w siebie jedzenie. Mam nadzieję, że się nie złamię i że mi to minie. Pozdrawiam wszystkich :)

  115. Dona77 pisze:

    Fajnie, że odpisujesz Anka, na prawde podobne przypadki rzucenia palenia i okoliczności po odstawieniu papierosów, no to jedno masz z głowy gardło, ja nadal czuje ale juz też coraz mniej, są juz nawet chwile, że albo nie boli albo ja zapominam o jego bólu, jeżeli chodzi o jedzenie podaje rączkę, wciskam również na siłę jedzenie, przez pierwszy miesiąc popalania po jednym, po pół były ze trzy dni co spaliłam po 4-5 papierosów no i też dni bez papierosa, schudłam 3,5 kg, potem jadałam na siłę, na przymus i wróciłam do swojej wagi, i teraz znowu 2kg schudłam i 1kg przytyłam, nie mogę przez to rozdrażnienie utrzymac wagi, skacze ta waga ale myśle,że juz długo to nie potrwa, Ania my dzisiaj mamy 6 dni bez PALENIA, tak bardzo się cieszę, że jesteś w takim samym dniu jak ja, jesteśmy we dwie i musimy się wspierac, pisz jak tylko będziesz miała chwilę czasu, trzymam kciuki za Ciebie, siebie i tych co też rzucili palenie, pozdrawiam pap pa

  116. Ania pisze:

    Witam Wszystkich,

    Dziś mam straszny dzień, po strasznej, bezsennei i lękliwej nocy. Od rana ścisk w żołądku i tylko się powstrzymuję od zwrócenia śniadania (zupa mleczna). Idę dziś do lekarza, bo zwariuję. Jeśli to tak ma wyglądać, to ja się wypisuję chyba. Tylko z drugiej szkoda tych prawie 7 DNI. Dona powiedz, czy nie było Ci łatwiej paląc 2 fajki dziennie, nie miałaś tych wszystkich przykrych dolegliwości? Trzymam za Ciebie kciuki :) Ja nie wiem czy mam tyle siły, jest mi smutno, nie mam humoru, jestem inna…
    Pogoda nie sprzyja…
    Pozdrawiam cieplutko

  117. Dona77 pisze:

    Witam wszystkich!
    Ania proszę nie poddawaj się, ja też tak mam z jedzeniem, do lekarza idź jak najbardziej , to Cię uspokoji, te dwa czy jeden papieros czy nawet pół to była bzdura, musimy byc silne, pogoda jest paskudna, ale pomyśl prawie 7 dni za nami , na prawde byłoby szkoda, ja wierzę w CIEBIE i trzymam kciuki, u mnie nadal gardło, spanie nocne tez nieciekawe i jedzenie na przymus, ale musimy byc silne i chyba najlepiej o tym nie myślec, mam nadzieje ze to minie i to juz niedługo, pozdrawiam…

  118. Ania pisze:

    Dzięki za wsparcie. Idę dziś do endokrynologa, bo cierpię na nadczynność tarczycy, która dwa lata temu zaleczona właśnie do mnie powróciła i nie wiem czy te wszystkie objawy nerwicy lękowej nie są tym spowodowane. Najgorsze jest to, że jestem paskudna dla męża i mojej 5-letniej kochanej córeczki. Czuję się jakbym miała depresję i jedyne co mi pomoże to sen lub fajka. Teraz jestem na zwolnieniu do końca tygodnia, więc mogę trochę pospać, ale jak za tydzień wróce do pracy, to nie wiem.
    Super,że jest to forum i można tu spotkać podobne przypadki.
    Pozdrawiam MOCNO!!!

  119. Dona77 pisze:

    Zobaczysz Ania, będzie dobrze, jak wrócisz od lekarza daj znac, jeżeli chodzi o męża i córkę też mam to samo, wolę ich unikac jak tylko czuję, że zaraz mnie dopadnie bo nerwy i podnoszenie głosu nic nie dają, nakrzyczę, denerwuje się i to nic mi nie da, a nawet potem jest mi przykro, bo co oni są winni, ja jestem nastawiona, że teraz będzie już tylko lepiej, zobaczysz
    Pozdrawiam papasiu

  120. Zmęczona pisze:

    Dopiero kilkanascie godzin ale marzę o tym żeby się udało!To straszne mieć takie marzenia!Nic mi nie jest oprócz tego że chętnie dałabym komuś w pysk no i w pracy nie zrobiłam dziś absolutnie nic!
    Ja też nie chcę żeby papierosy sterowały moim życiem, nie chcę smierdzieć, wywalać kasy i codziennie przed snem zastanawiąc się czy już mam raka płuc czy jeszcze nie.
    Od jakiego miesiąca mam wrażenieże umieram od tych papierosów!
    Trzymajcie za mnie kciuki proszę:(

  121. Ania pisze:

    Witam,
    wróciłam od lekarza, z tarczycą jak myślałam – nadczynność i zapalenie, ale nie ma tragedii, to co mną targa, to nerwica w połączeniu z, jak to nazwał doktor, „narządowym efektem nagłego odstawienia fajek”, czyli jestem panikarą i już. Dostałam lek na uspokojenie akcji serca propananol 10mg i szczerze mówiąc już mi lepiej. I niestety muszę się przyznać, że wzięłam dwa machy, ale na szczęście wcale mi to przyjemności nie sprawiło.
    Pozdrawiam wszystkich i zaczynam od nowa, bo chcę bardzo!!!

  122. moni pisze:

    Czesc :) ja palilam przez ok 7 lat, a dzisiaj mija mi 3ci dzien bez papieroska i bez wspomagaczy. Wszystko mozna sobie przetlumaczyc. Ja mam za soba noc koszmarow, co chwile sie budzilam… ale wszystko jest do przezycia. Jak narazie mnie nie ciagnie, walcze z ta ciemna strona psychiki, ktora gdzies tam skrywa swoje mysli… ale glusze je, bo nie pozwole zeby takie cos mialo nade mna kontrole… Pozdrawiam i zycze wytrwalosci… mimo wszystko :)

  123. Dona77 pisze:

    Widzisz Ania, mówiłam , że najlepiej isc do lekarza i wtedy człowiek jest spokojniejszy, na te dwa machy twoje przymknę oko i nadal liczymy razem jak poczatek 8 dzień, ok? No bardzo ważne jest ,że przyznałas sie do tego WIELKI SZACUN ale chyba nie smakowało najlepiej? Pamietam jak popalałam jeszcze po 1 czy dwa a nawet te pól papierosa dziennie, nie było to potrzebne, pozdrawiam

  124. Zmęczona pisze:

    Drugi dzień od euforii po depresję:)
    Ale płuca mnie mniej bolą!Przed snem zastanawiałam się czemu wszystkie narkotyki na świecie są zabronione a papierosy są legalne!!!!!!!!!To jest grubymi nićmi szyte, chyba nic tak nie uzależni jak papierosy!

  125. bambo pisze:

    Witam was ja a nie palę 56 dni i jest super
    zastosowałem tabex i książkę allena
    paliłem 15 lat paczkę dziennie
    U mnie to był spontan. rzuciłem od razu i powiem wam tak
    jest normalnie żadnej złości nie mam za to mam dobry humor i czuje się szczęśliwy
    nie jem więcej niż jadłem i nie rośnie mi waga

  126. Majka pisze:

    Czołem,

    Nie palę 33 dni. Czytałam napisane posty i cóż mogę dodać … moje rzucanie nałożyło się po części ze zdiagnozowanym zespołem lęku napadowego … więc po części sama już nie wiem co jest objawem odstawienia nikotyny, a co nerwicy … nie mniej jednak modlę się i wierzę, że to smaopoczucie nie bedzie trwać długo. Ważne jest, że nauczyło mnie to niezwykłej cierpliwości i docenienia życia. Może zabrzmi to patetycznie, ale jak codziennie coś ci dolega to dni kiedy nic cię nie dusi są istnym cudem! Trzymajcie się wszyscy rzucający. Dużo siły wam życzę. Wam i sobie :) Palenie jest do bani.

  127. Dona77 pisze:

    Witam, wszystkich!
    Aniu wczoraj też byłam u lekarza, gardło juz mnie nie boli ale mam cały czas wrażenie jakby było opuchnięte i bolało zewnętrznie, dlatego poszłam do lekarza, no i juz wiem co to jest, zespół napięcia mięśniowego, mam się nie denerwowac, odstresowac, uspokoic i nie panikowac, to minie samo i mam się cieszyc i byc dumna,że udaje mi sie z abstynencją nikotynową, myąle że i Ty i ja będziemy teraz bardziej spokojniejsze, spokojnie i bez nerwów, a co do jedzenia to przez stres, wszystko będzie dobrze, pozdrawiam cieplutko Ciebie i nowych niepalących na FORUM

  128. Andrzej pisze:

    Witam ponownie 16 października pisałem o negatywnych odczuciach po rzuceniu palenia. Nadal nie palę i negatywne objawy prawie znikły. Problem co najwyżej w nadwyżce kilogramów które jak wjechały tak są. :-)

    Ale nadal nie palę i wiem że już nie zacznę

  129. Alek pisze:

    Do Zmęczonej i pozostałych:-)

    Papierosy są dozwolone, bo ogromnie uzależniają, zabijają powoli i dają ogromny zysk na podatkach. Wyprodukowanie paczki papierosów kosztuje mniej niż złotówkę. Większość palaczy nie dożywa emerutury (ZUS nie musi płacić), umiera szybko i boleśnie (koszty leczenia). Rządy państw wykazują się niebywałym cynizmem sprzedając fajki, dlatego nie dajmy się oszołomić.

  130. Zuza pisze:

    Witam… Mam 37 lat paliłam od zawsze …. no prawie, pierwszego papierosa zapalałam mając 14 lat….. Papieros towarzyszył mi zawsze i wszędzie, nie umiałam bez niego żyć. Próbowałam kilka razy rzucić , bałam się pierwszego dnia bez papierosa. Nie udało się, wypalałam ponad 40 papierosów dziennie. Pewnego dnia poczułam że śmierdzę tytoniem, moje ręce były cuchnące o oddechu już nie wspomnę. Postanowiłam rzucić !!! Przez dwa tygodnie przygotowywałam się psychicznie, wydłużając przerwy między papierosami. Rzucałam!!!! Nie palę już 8 dni …. mój mały sukces !!! pierwszy dzień nie był wcale taki najgorszy, drugi i trzeci też nie. Ból i szum głowy to najgorszy objaw odstawienia, pomaga tabletka przeciwbólowa. Codziennie rano łykam magnez i piję dużo wody mineralnej. Zamiast papierosów kupiłam karnet na siłownię. Czuję się świetnie i nie śmierdzę !!!! Mam nadzieje że już nigdy nie wrócę do tego okropnego nałogu. Życzę wszystkim i również sobie wytrwałości bez papierosa :) Już nie paląca Zuza !!!

  131. kambud pisze:

    palilem 3 lata … nie pale ponad tydzien … brzuch mnie boliiii … co robic???prosze o szybka odp pzdr

  132. jarek pisze:

    piętnastego listopada wprowadzono zakaz palenia w miejscach publicznych… piętnastego listopada po ponad dwudziestu latach fiurania bez żalu rozstałem się ze ścierwem. zrobiłem to gwałtownie i odpukać do chwili obecnej nie nachodzą mnie opisywane przez Was dolegliwości. mam tylko nadzieję, że nie u wszystkich one występują i mnie ominą:) trzymcie się, pozdrawiam, jarek:)))

  133. Tadek pisze:

    Dzień dobry. Tak dobry, jak każdy z 32 niepalenia. Kolejny dzień dobrego samopoczucia, wiary w siebie i zadowolenia. 32 dni napisałem tutaj, że właśnie skończyłem z nałogiem. Dziś mogę ten fakt potwierdzić. Mam nadzieję, że będę trwał w tym postanowieniu, tym bardziej, że podtrzymują mnie na duchu moje dzieci. Uciążliwych objawów zespołu odstawienia nie miałem i nie mam, choć czasami bardzo chce się zapalić. Nie ma to jednak jak silna wola heheee. Ukłony

  134. Jagna pisze:

    Zupełnie przypadkowo weszłam na tą stronę z czego bardzo sie cieszę.Czytając wszystkie wypowiedzi dodały mi dużo wsparcia i otuchy.Od dwóch tygodni rzuciłam palenie, po raz drugi w tym roku.Przez pięć miesięcy nie paliłam i przez własną głupotę ponownie wróciłam do nałogu nikotynowego.Kosztowało mnie to wiele wyrzeczeń,ale jak widać szybko zapomniałam i teraz od nowa przechodzę gehenne.Mam problemy z zasypianiem i jestem bardzo nerwowa.Również bolało mnie gardło,łzawią oczy i mam katar.Dziś wreszcie odeszła mi ochota na zapalenie papierosa.Tym razem nie skuszę się bo wiem ile to mnie kosztuje zdrowia,kasy i nerwów.Paliłam od 25 lat blisko 2 paczki czerwonych Malboro setki,więc wystarczy trucia się.Pozdrawiam Wszystkich za ciekawe wypowiedzi,które osobiście przyjęłam do serca.

  135. Krzysiek pisze:

    Czesc wszystkim.
    Jestem na odwyku papierosowym juz 13 dzien. Moze i najgorsze uboczne skutki ostawienia mam za soba, ale opowiem wam moja historie, ze trzeba sie miec na bacznosci nawet bardzo dlugo po rzuceniu.
    Pale od 25 lat, Zaczalem prawdopodobnie jak wiekszosc z glupoty w wieku 15 lat. Chcialem byc dorosly i dobrze sie zasymilowac z grupa kolegow, ktora tez popalala.
    Po okolo 7 latach od zaczecia, a wiec gdy mialem 22 lata stwierdzilem ze koniec z nalogiem i udalo sie – przestalem palic. Stalem sie nawet wtedy zagorzalym wrogiem palenia i upominalem wszystkich palaczy.
    Po okolo roku na polowinkach studiow przy alkoholu poczestowalem sie jednym (tylko) papierosem.
    Nastepnego dnia mialem bardzo nieprzyjemnego kaca papierosowego w buzi i zastrzeglem sobie absolutnie nigdy juz nie wezme fajki do ust. Ale poleglem zaczalem czestowac sie na uczelni od innych-przez pierwszy miesiac muslac nawet ze kontroluje ilosc wypalanych papierosow. Po misiacu od tych polowinek kupilem paczke by nie opalac znajomych i pale nastepnych 18 LAT. TYLKO JEDEN PAPIEROS na imprezie i wrocilem.

    Absolutnie nie mozna myslec , ze to tylko jeden i dalej moge kontrolowac sytuacje. Wiem ze kazdy ma takie mysli, bo ja mam je nawet teraz. POWODZENIA DLA Wszystkich.

  136. marysia pisze:

    palenie rzuciłam 26 października.paliłam prawie 30 lat.objawy niepalenia okropne.ale dam radę :) opiszę Wam pokrótce jak to ze mną jest…w trakcie niepalenia.
    najpierw bolało mnie gardło,później ciśnienie/jestem niskociśnieniowcem/ skoczyło mi do góry 150/95,później bóle w róznych miejscach i o dziwnych porach,budzenie się co 2-3 godz/całe źycie dobrze sypiam/i mysl idę zrobić kawę i…zapalić.
    nie! nie chce mi sie palic .to gdzies w podświadomości…
    masakra !!!

  137. marysia pisze:

    zaczynałam od Tabexu.brałam go 6 dni.moim zdaniem,ale tylko moim,on nic nie daje.trzeba po prostu mieć silne postanowienie i tyle.
    lekarz wspomniał,że cholesterol może mi podskoczyć do góry .za tydzień idę na badania .ciekawa jestem :)
    ale moje postanowienie jest ,mam nadzieję,silne.
    NIE CHCĘ WRÓCIC DO TEGO PASKUDNEGO NAŁOGU !!!
    czasami wspomogę się Wami. mogę ????

    i chetnie odpowiem na wszystkie pytania :)))
    i wszystkim którzy chcą powalczyć POWODZENIA !!!!

  138. Zrezygnowana24 pisze:

    Witam…tez rowniez ciesze sie ze trafilam na te strone…Od dawna planuje juz rzucenie palenia lecz nie za brdzo mi to wychodzi::/ dODAM ze mam 24 lata a pale od 10:/u mnie objawy sa okropne…tak psychicznie nastawilam sie na to ze musze zapalic ze nie potrafie bez papierosow zyc normalnie…najgorsze moemnty sa gdy mam malo pieniedzy albo nie mam ich w cale..na sama mysl ze niebede miala co zapalic plakac mi sie chce,jestem rozdrazniona….momentami zyc mi sie niechce.Czesto mam tak ze mysle co mam sprzedac zeby sobie je kupic albo do kgo isc byle tylko zapalic.Wstyd sie przyznac ale tak naprawde u mnie to wygla….np.2 godziny nie pale i mam wrazenie jakbym miala zaraz zemdlec a mmentami tak jakby mialo mi cisnienie rozsadzic glowe cala mnie…mam wrazenie jakby zaraz mialo mi sie cos stac…tyle sie naczytalam na forach o objawach o tych stanach lekowych ze chyba sama sobie urajam takie a nie inne oczucia.Tak samo wiem ze nie jest zdrowe rzucanie palenia os razu..i to mnie chyba tez odstrasza…bo boje sie ze cos mi sie stanie…glupota…przeciez samo palenie powoduje tyle groznych chorob:/ ludzki umysl jest taki skaplkikowany…..naparawde bardzo chcaialbym rzucic..tylko skad wziac tyle sily i samozapracia:/ niestety nie stac nie ma srodki farmakologogiczne…a samo palenie niszczy mi zycie…Chce znow normalnie funkcjonowac,nie myslec o tym ze musze zapalic..otwieram oczy rano w sumie jescze spie a pierwsze co robie to siegam po papierosa…a gdy go nie mam wpadam w depresje…nie musialabym jesc…ale musze zapalic……pomocyyyyy…Jak sobie z tym poradzic:/przepraszam za bledy w pisowni.

    • Michał pisze:

      Jedno jest pewne nie chcesz palić ;) To już dobry punkt wyjścia do poradzenia sobie z problemem. Może potrzebujesz pomocy, zazwyczaj ludzie potrzebują kogoś kto ich wesprze i przekona do podjęcia ostatecznej decyzji. Najlepiej jeśli będzie to ktoś z autorytetem albo ze względu na szacunek albo specjalizację. Tak więc albo psycholog albo … poszukaj zmiany otoczenia, która zmotywuje Cię do działania. Wiem, że czasem nie jest łatwo ale wiem, też, że wielu osobom to pomogło. Wszystko jest w Twojej głowie, i w tym jak postrzegasz siebie ;)

  139. Artur pisze:

    @Zrezygnowana24 palenie to problem i trzeba go rozwiązać a jak to zrobisz to już twoja sprawa, ale musisz chcieć…
    daj jakiś e-mail lub jakiś inny kontakt a na pewno otrzymasz dużo mniej lub bardziej pomocnych rad, natomiast pewne jest to że,otrzymasz wsparcie, jeżeli tylko podejmiesz właściwą decyzję w co nie wątpię, bo tu raczej piszemy o objawach odstawienia nikotyny…

    Pozdrawiam serdecznie.

  140. Jolka pisze:

    „Rozwolnienie – podrażnienie funkcjonowania jelit.

    Może wystąpić objaw związany z zaburzeniem perystaltyki jelit, co prowadzi do rozwolnienia. W takim wypadku przyjmuj więcej płynów i produktów zawierających błonnik. Jedz więcej świeżych owoców i warzyw, suszonych śliwek, spożywaj otręby pszenne aż do ustąpienia objawów. Jest do naturalny sposób pobudzenia pasażu pokarmowego.”

    Jakie rozwolnienie? Raczej zaparcia czyli zatwardzenie jest objawem odstawienia nikotyny.

  141. Michał pisze:

    Witam,po nieudanych 2 próbach rzucenia ,nadszedł czas na trzecią :) Zgodze się z jedną z wypowiedzi, że najlepiej rzucać w jakimś sprzyjającym dla nas okresie,gdy okoliczności sprzyjają jest dużo łatwiej:) Życząc sobie i Wam powodzenia pozdrawiam:)

  142. ewa pisze:

    Witam
    Właśnie wpadłam na tę stronkę i cieszę się, bo już myślałam, że tylko ja tak męczę się przy rzucaniu palenia. Nie palę pięć tygodni po prawie 22 latach codziennego zaciągania się. Psychicznie czuję ulgę i radość- każdy dzień bez papierosa to rozkosz dla duszy ale ciało… Oj tu zaczyna się ta mniej przyjemna część. Okolice oczu i nosa dosłownie rozsadza mi od pierwszego dnia bez papierosa, w gardle jakbym miała kluchy, utyłam bo ciągle coś zagryzam, w nocy budzę się ze skurczami stóp. Mimo wszystko NIE CHCĘ wracać do palenia, przetrwam te dolegliwości i w końcu zacznę cieszyć się w pełni z faktu bycia NIEPALĄCYM. Jak to jest, że przez tyle lat człowiek wmawia sobie, że pali bo lubi a potem tak bardzo chce przestać i tak bardzo przeraża go porażka.

  143. urszula pisze:

    witam . dzis mija 2 miesiace bez papierosa :) wszystkie objawy mineły nie juz leków ani kluski w gardle tylko waga 3 kg do przodu ale z tym dam rade , jestem szczesliwa i pachnaca . mam nadzieje ze najgorsze mam juz za soba . polecam ksiazke allena , ja juz wiem ze nie zaczne palic a paliłam 17 lat .powodzenia dla wyszytkich

  144. Jagna pisze:

    Witam serdecznie Dziś mija 40 dni odkąd rzuciłam palenie.Mam nadzieję,że z każdym dniem będzie lepiej.Jednak jestem zaniepokojona tym,że podczas spaceru męczę się i mam dusznośći.Jeżeli mi nie przejdzie muszę pójść do lekarza.Pozdrawiam

  145. Karol pisze:

    Witam wszystkich
    dzis jest 6 dzień bez papierosa, po prawie 30 latach palenia … nie mam (na szczęście) żadnych skutków ubocznych odstawienia, czemu aż sam się dziwię i mam nadzieję, że tak zostanie … I oczywiście mam pytanie do Was, czy skutki odstawienia mogą pojawić sie później ??
    pozdrawiam i wytrwałaości wszystkim rzucającym życzę, nie tylko na Nowy 2011 Rok … :)

    • Michał pisze:

      Dobra decyzja ;) A co do objawów to skoro ich nie ma to skąd maja się pojawić ? :) Dbaj o zdrowie, pij wodę i wszytko powinno się wyregulować bez specjalnych rewolucji ;)

  146. Andrzej pisze:

    Karolu,
    Nie każdy musi mieć przykre dolegliwości związane z odstawieniem palenia, ja nie palę od pół roku i jakoś nie czuję poprawy formy a nawet wprost przeciwnie, natomiast gdy przestawałem palić kilkanaście lat temu to po miesiącu czułem się po prostu rewelacyjnie. Być może ma to związek z kilogramami które mi wjechały (8kg) i jakoś nie chcą zejść.
    Życzę wytrwałości w Nowym Roku

  147. JUSTYNA pisze:

    HEJ JA NIE PALĘ OD 3 MIESIĘCY JESTEM W CIĄŻY 4 I Z POCZĄTKU IE ODCZUWAŁAM ŻADNYCH SKUTKÓW UBOCZNYCH OD MIESIĄCA ZACZĘŁO SIĘ BÓL W KLATCE I MOJA ŚLINA BYŁA Z KRWIĄ TERAZ MAM JUŻ MNIEJSZY BÓL RACZEJ RZADKO A KREW JEST PRZY KASZLU ALE W MNIEJSZYCH ILOŚCIACH I RÓWNIEŻ RZADKO BÓL GARDŁA W DALSZYM CIĄGU NIE USTĘPUJE J BYM MIAŁA CAŁE GARDŁO POKALECZONE I MM PROBLEM Z ODDYCHANIEM MĘCZY MNIE KASZEL I NE ŚPIĘ PO NOCACH BOJĘ SIĘ ŻE TA KREW TO MOŻE BYĆ RAK MIESZKAM W UK I O JAKIEŚ BADANIE JEST U CIĘŻKO A JA MAM JESZCZE DWOJE DZIECI I NIE WIEM CZ MAM POWÓD DO RADOŚCI ŻE NIE PALĘ BO TE OBJAWY Z KRWIĄ TO JAK BY NIE PASUJĄ DO WASZYCH A NA BADANIA MUSZĘ CZKAĆ AŻ DO PORODU JA ZWARIUJĘ ZAIM TO NASTĄPI PROSZĘ POWIEDZCIE CZY W AM ZDARZAŁA SIĘ CHOĆ NIE WIELKA ILOŚĆ KRWI W ŚLINIE

    • Michał pisze:

      Po pierwsze niepotrzebnie łączysz Twoje objawy z rzuceniem palenia, jak już mogą (ale nie muszą) być związane z faktem wcześniejszego palenia papierosów. Poza tym takie objawy mogą być związane z poważnym stanem zdrowia, więc konieczne jest abyś udała się do lekarza. Sytuacja pojawienia się krwi w ślinie może świadczyć o poważnym zagrożeniu dla zdrowia. Ponieważ jesteś w ciąży, absolutnie musisz znaleźć lekarza pierwszego kontaktu, który zbada Twój stan zdrowia. Czekanie do porodu to absolutna nieodpowiedzialność i możesz narazić siebie i dziecko na poważne konsekwencje jeśli uznasz, że będziesz czekać. Tak już na marginesie palenie lub nie palenie nie ma z tym nic wspólnego. Idź do lekarza.

  148. JUSTYNA pisze:

    JA RÓWNIEŻ TAK MYŚLAŁAM BYŁAM W NOCY U LEKARZA I LEKARZ STWIERDZIŁ ŻE TAK MAŁA ILOŚĆ KRWI JAK WYSTĘPUJE U MNIE CZYLI PARĘ KROPEK W NIE KAŻDYM PLUNIĘCIU MOŻE BYĆ SKUTKIEM KASZLU BÓL GARDŁA MINĄ DOSTAŁAM PENCYLINE A DZIŚ IDĘ DO LEKARZA I POPROSZĘ O TESTY KRWI BĘDĘ W KONTAKCIE DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDZI

  149. Dżastina pisze:

    Witam….znów staram się nie palic…..mam nadzieję, że się uda…tym razem wciągnęłam w to męża i jako postanowienia noworoczne NIE CHCEMY PALIC wiem że nie będzie łatwo bo już raz ten koszmar przeżywałam..paliłam 10 lat,rzuciłam na 8-mcy….przez jednego głupiego papierosa którym poczęstowała mnie koleżanka znów zaczełam palic..dziś są już dwa dni bez dymka nie jest łatwo…ja osobiście boję się że znów przytyję jak ostatnim razem..w ciągu 8 mcy,przytyłam 6kg…nie chcę tego,ale co robic jak apetyt jest silniejszy ode mnie ? ciągle jestem głodna….wystarczy jakaś mała nerwówka i lecę w odwiedziny do lodówki…..RATUNKU…

  150. JUSTYNA pisze:

    witam ponownie więc byłam spokojna ale tylko do następnej nocy zaczęło mnie boleć pojechałam do nocnej przechodni i powiedziałam co się dzieje i o tej krwi i dostałam skierowanie na krew powieżli mnie na izbę przyjęć a tam przeżyłam 8 godzinną mękę w strachu czy to jest rak czy nie robili mi badanie za badaniem nawet prześwietlenie mi robili tyko z potrójnym zabezpieczeniem i wyszło ok i powiem warto było bo teraz wiem że już nie tknę papierosa i będę starała się żeby i mój mąż przestał w tej chwili został mi tylko katar i ból gardła i choć męczy mnie ten ból to wiem że może za tydzień będę już całkiem wolna życzę wszystkim wytwałości

  151. marek pisze:

    Nie palę 8 dzień postanowienie Noworoczne. Zwykle się nie udaje ale może jednak? Z objawów negatywnych lekkie kłopoty ze snem i trudności z oddychaniem.Najbardziej jednak ciagnie przy piwie które właśnie pije hehe. Do wrześniapaliłem paczkena dzień, a póżniej ograniczyłem do 3-4 paczek na tydzień.Może uda się rzucić całkowicie? 4 lata temu rzuciłem na 4 miesiącei wszystko się zaczęło przez 1 papierosa od nowa!

  152. Tomek pisze:

    Witam.Mam 30 lat i palilem papierosy od 15 roku zycia.Aktualnie nie pale od dwoch miesiecy rzucilem z dnia na dzien i nawet poszlo mi to bez wiekszego bolu .Probowalem wczesniej rzucac ale nigdy nie udalo mi sie na tak dlugo.Oglolnie czuje sie lepiej ale mam straszne dusznosci ktore nastapily w kilka dni po rzuceniu palenia i trwa to juz dwa miesiace.Wyjscie po sodach w domu powoduje u mnie zadyszke a jak palilem to nie mialem z tym problemu ze nie wspomne o silowni, wczesniej moglem biegac na biezni przez pol godziny i sie duzo nie zmeczylem a dzisiaj po pieciu minutach nie moge zlapac oddechu i kluje mnie serce.Czy jest to zaczatek astmy czy to normalne po rzuceniu papierosow ??
    Zaczynam sie martic bo myslalem ze mi to samo przejdzie a jakos nie przechodzi.Z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam

    • Michał pisze:

      Jak zaczynasz się martwić to idź skonsultuj się z lekarzem, będziesz wiedział jaki jest stan Twojego zdrowia i będziesz znał zalecenia. Po długotrwałym paleniu okres regeneracji jest normalny, do tego ponieważ palenie nie wpływa pozytywnie na drogi oddechowe może to powodować objawy jak opisane. Ale zawsze lepiej sprawę omówić u specjalisty a nie w internecie ;) Zdrowia!

  153. Karol pisze:

    Witajcie :)
    dziś mam już 18 dzień bez … i mam kolejne pytanie do tych co już rzucili. Jak to jest z e-papierosem, czy po nim (po „zapaleniu” go) ktoś z Was powrócił w „szpony” nałogu ?? czy też może jest on jednak „bezpieczną” formą ulgi w sytuacji „chęci” … nadmiernej ;)
    Z góry dziękuję za odpowiedź i ciekawi mnie, czy ktoś z Was już to „przerobił” …
    pozdrawiam i wytrwałaości rzucającym życzę :)

  154. Ewa pisze:

    Witam , nie palę dopiero 10 dzień po 10 latach nałogu.pierwszy tydzien bylo super, nawet nie wiedzialam ze tak to łatwo zniose, nawet w pracy na przerwie chodzilam z kolezanka do palarni i ona palila a ja nie.ale w 8 dniu zaczelam miec dusznoasci w nocy a jak sie obudzilam mialam zawalone gardlo i mnostwo flegmy, ktora oczywiscie wyplulam ale bol gardla i zanik glosu zostal az do dzis , mysle zeby pojsc do lekarza, nie biore zadnych wspomagaczy a palenie rzucilam z dnia na dzien , no takie postanowienie nowowroczne, wiem ze to wytrwam tylko w pracy jest mi strasznie ciezko kontaktowac sie z ludzmi z powodu glosu:/ nigdy nie slyszalam w sumie o takiej dolegliwosci po rzuceniu nalogu, prosze pomozcie ? moze ktos ma na to rade jak mam odzyskac swoj glos i pozbyc sie tej porannej flegmy z rana, za reszte trzymam kciuki dacie rade :)

    • Michał pisze:

      Brzmi jak przeziębienie lub stan zapalny górnych dróg oddechowych – normalne po długim okresie palenia, flora bakteryjna i odporność śluzówki po 10 latach palenia musi swoje odcierpieć ;) Nie mamy przecież 4 lat i kręconych loków, aby założyć, że rzucając palenie z dnia na dzień staniemy się zdrowi i super wysportowani, i że wszystkie problemy i troski tak po prostu znikną ;) Jak nie przejdzie po kilku dniach to zalecam wizytę u lekarza.

  155. Ewa pisze:

    Dziekuję za odpowiedz , jesli z rana bedę miala to samo to ide do lekarza. Napisze jak bylo . pozdrawiam ;]

  156. JUSTYNA pisze:

    wczoraj miałam znowu krwioplucie i od razu pojechałam do pogotowia pan doktor obejrzał moje wszystkie wyniki z przed tygodnia osłuchał mnie i powiedział ja nie wiem z kąd ta krew potem zaglądną do gardła i powiedział płucz solą 4 razy dziennie gardło zażywaj paracetamol litr wody dziennie i minie ale już w to tak nie wirze ciągle coś mi jest a teraz ten kaszel wykończona jestem i fizycznie i psychiczne moja 5 letnia córka powiedziała że ona palić nie będzie mam nadzieje

  157. Maria pisze:

    Witam
    czytałam wasze wpisy nieomal jednym tchem. Gratuluję i troche zazdroszcze wszystkim, którym udaje się nie palic
    Ja sama tez podjęłam taką decyzję i dzisiaj rozpoczyna się 4 dzien bez papierosa. Szukam wsparcia bo boję się, że sama nie dam rady. Paliłam przez 40 lat, około 1 paczki dziennie – niestety to prawda – i wstyd się przyznać: paliłam nawet w ciązy. Od okoł dwóch lat zaczęłam czuć się coraz gorzej. Szpital, wizyty u kolejnych specjalistów
    i okazało się, że mam nadczynność tarczycy i chorobę degeneracyjną układu nerwowego- na szczęście nie jest to SM. I JESTEM PEWNA ŻE TO JEST SKUTEK WIELOTETNIEGO PALAENIA. Cóż, sam jestem sobie winna. Przez wiele lat nic nie było tak ważne by rzucić palenie. Naprawde wredny nałóg. Co się stało zatem, że wreszcie zmądrzałam? Sama nie wiem. Może fakt, że doczekałam się ślicznej wnuczki, że zaczęłam liczyć wydawane na papierosy pieniądze, że chciałam spróbować czy dam radę. 4 dzień bez papierosa – jestem z siebie dumna – żadnych skutków ubocznych oprócz niespokojnego snu.CZY DAM RADĘ? Jestem sama ze swoim problemem . Dzieci są daleko i tylko telefonicznie pytają jak mi idzie i trzymają kciuki.. Muszę dodać ,że przyklejam plasterki Niquitin – i mam jeszcze świadomośc, że jeśli zapalę choćby jednego, jedynego papierosa wszystkie moje wysiłki legną w gruzach i nie będęe już miała ochoty do walki z nałogiem.Czy dam radę???

  158. ania pisze:

    nie pale od ponad 2 miesiecy nie mam zadnych objawow odstawienia palilam ponad 20 lat ok 10 papierosow dziennie czuje sie swietnie mam wiecej czasu i wiecej pieniedz co mnie zmotywowalo? choroba nowotworowa bliskiej osoby (rak pluc) 40 lat palenia caly nalog siedzi w glowie trzeba bardzo chciec rzucic duzo ze soba rozmawiam na ten temat i to jest najlepsza terapia w przyplywach wzmozonej aktywnosci cwicze sama na podlodze staram sie nie miec czasu na nude napewno nie jest latwo ale warto walczyc o wolnosc nadmienie ze wczesniej nie palilam rok ale od poczatku nie mialam takiej motywacji i determinacji jak teraz w moim towarzystwie zostalo bardzo malo osob palacych ktore tez przymierzaja sie do rzucenia palenie jest straszne nie modne nie zdrowe nabijamy tylko kase koncernom tytoniowym ktorych nic nie obchodzimy

  159. Andrzej pisze:

    Karolu, w szpony nałogu możesz wrócić i po wielu latach. Ja znam to z autopsji :-). Wróciłem do palenia po 9 latach absolutnej abstynencji i nie było to rozpoczęcie palenia na nowo. Po pierwszym papierosie już wróciło ssanie. Gdy sobie uświadomisz że nałogowcem będziesz do końca życia to masz szansę.

    Jedyne nad czym się bym ewentualnie zastanawiał to plastry z nikotyną. Nie ze względu na to by było mi łatwiej ale by organizm miał szansę na odzwyczajenie się od nikotyny. Niestety jest tak że mózg swoje a organizm swoje i nagłe odstawienie papierosów może się odbić negatywnie na zdrowiu. Oficjalnie się o tym nie mówi ale takie nagłe odstawienie papierosów może źle wpłynąć na krążenie, serce czy pobudzić komórki rakowe.

  160. Ewa pisze:

    ehhh byłam u lekarza, niestety angielscy lekarze przypisuja tylko paracetamol więc podziękowałam i wyszłam, tak jak pisalam wczesniej , pojde do lekarza ale wizyta u niego nic mi nie dała, a nawet gorzej bo przez to ze wyszłam w deszcz, teraz mam drgawki w nocy i strasznie sie pocę jak nigdy dotąd, kaszel mi nie minął juz mam go od tygodnia i katar ten sam bez zmian, ogolnie samopoczucie do kitu, deprecha czy co, tylko do fajek mnie nie ciągnie , jem normalnie ale bez zapachu i smaku , przez to ze mam zawalony nos i boli mnie gardlo…. nie wiem ile to jeszcze czasu potrwa ale jeszcze chwila i nie wytrzymam bez jakiejkolwiek pomocy….

  161. Maria pisze:

    6 dzien bez papierosa, w zasadzie bez uciązliwych objawów oprocz niespokojnego snu, i tylko ta nieustanna myśl „chociaż jednego dymka” wiem jednak, ze jeśli zapalę to nawet nie będę próbowała ograniczyć ilości , to będzie jak lawina, która pochłonie mnie i wszystkie moje wysiłki. Cały czas przyklejam sobie plasterki Niquitin – nie jestem superwomen – zbyt długo paliłam i czuję, że potrzebuję tego typu wsparcia. Czytałam książkę Allena Carra – 2razy i nic .
    Z pewnością książka jest doskonała i wierzę, że wielu osobom pomogła – nie mnie jednak. Myślę, że każdy z nas musi znależć SWÓJ sposób na rzucenie palenia: silna wola, pastylki do ssania, gumy do żucia, ksiązki czy plasterki , każdy sposób jest na tyle dobry na ile jest skuteczny.
    I przyznam,że czuję ogromne wsparcie czytając wasze wpisy na tym forum – nie jestem sama! Trzymam kciuki za was i za siebie naturalnie też Pozdrawiam

  162. Zuza pisze:

    Witam ponownie …..
    To już dwa miesiące jak NIE palę :) czasem mam ochotę zapalić lecz wiem że ,,tylko ten jeden ” papieros będzie drogą do mojej porażki w rzucaniu , więc nie skusiłam się . Nie przeszkadza mi obecność innych palaczy. Czuję się świetnie lecz niestety minusem jest pięć kilogramów które więcej ważę . Teraz walczę z nałogiem i nadwagą . Wiem że to trudne ale nie poddaję się.
    Trzymam mocno kciuki za wszystkich byłych palaczy :))

  163. aska pisze:

    hej wszystkim ja rzucialm palenia dwa lata temu i zaczelam w sierpniu teraz nie pale juz dwa dni i jest koszmar: kreci mi sie w glowie. boje sie jezdzic autem ze spowoduje wypadek, szybko mi serce bije. mialam robione dwa lata temu ekg na pogotowiu powiedzieli ze to od papierosow organizm walczy acha i wyszlo mi w badaniach ze mam nie dobor potasu. teraz przestalam znow palic i to samo mam nie wiem czy isc znowu na pogotowie zeby mi zrobili czy odczekac troche pomozcie

    • Michał pisze:

      Odczekaj, nie panikuj – to przejdzie. Nie pij kawy bo wypłukuje mikroelementy i dodatkowo podkręca pikawę. Pij herbatki i wodę niegazowaną i poczuj się lepiej.

  164. Zygmunt pisze:

    Witam Was! Ja nie palę od pięciu dni po paleniu prawie 30 lat. Czytałem Wasze wpisy i cieszę się że jest taka stronka. Narazie moje kłopoty związane są tylko ze snem i koncentracją, no i oczywiście z apetytem. Moja metoda to: silne postanowienie o nie paleniu. Kupiłem w aptece taką fifkę z wkładami „NICORETTE” i jak mnie dopada mocne ssanie to ciągnę tą fifkę aż mi oczy wychodzą:) jest skuteczna, ssanie przechodzi, polecam. Zeby nie przytyć jem ok 1 kg marchwi na dzień, mam wtedy zajęte ręce i usta(marchewka karotka cienka). Bardzo lubię kawę, ale zawsze paliłem przy kawce teraz piję tylko jedną i łykam magnez z wit B-6. Pomaga. Uważam że również ważne jest unikanie miejsc i sytuacji w których zawsze paliliśmy. Staram się dużo biegać, na szczęście mieszkam nie daleko lasu i mogę to robić codziennie z psem, również polecam!! też działa. Mam zamiar iść jeszcze na basen i siłownie. Ja wiem już na 100% że nie zapale!! Wam również życzę tak mocnego postanowienia i wytrwania w nim. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was i za siebie!

  165. ania pisze:

    65 dni bez papierosa, jest coraz lepiej, mam wiecej siły , czuje się lżejsza, nie smierdze papierosami, moge sobie na więcej pozwolić jestem dumna z siebie, apetyt coraz to mniejszy, jem dożo jabłek i mandarynek, pije wode i czerwona herbate, ćwicze. Sa chwile że nie mogę sobie znależć miejsca wtedy staram sie czymś zająć.Do wszystkich którzy rzucają lub rzucili, Walczcie bo mozna to przeżyć z czasem jest coraz lepiej, trzeba tylko bardzo chcieć

  166. Stanisława pisze:

    Nie palę 23 dni /po 42 latach palenia/ , pomagam sobie Tabexem to naprawdę działa! Nie jestem rozdrażniona, śpię normalnie i co najważniejsze apetyt poskromiony!Miewam oczywiście ogromne chętki ale pokonuję je dosyć szybko. Dużo czasu poświęcam różnej aktywności – chodzę z kijkami nordik ,gimnastykuję się, „jeżdżę” na treningowym rowerku, wysprzątałam wszystkie kąty, czytam no i oczywiście bawię się internetem – pomaga !

  167. Tommi pisze:

    Witam :)

    Nie palę 6 dni po 20 latach smolenia :)
    Uważam, że najlepszą metodą na pozbycie się nałogu to „pozytywne myślenie” o wszystkim wokoło, ponieważ nałóg nikotynowy jak i inny nałóg to nic innego jak stan psychiczny, który tkwi w naszej głowie i jeśli będziemy się sami dowartościowywać i sprawiać sobie pochwały to w bardzo krótkim czasie wyleczymy się z nałogu bez większych trudności.

    Ja staram się walczyć poprzez takie właśnie myślenie a dodatkowo warto sobie ustalić jakiś cel i do niego dążyć, tłumacząc sobie że dzięki temu ze już nie palę łatwiej ten cel osiągniemy, to naprawdę działa :)

    Pamiętajcie, że papierosy to jedna wielka ściema potężnych koncernów tytoniowych i tak jak piszę Allen Carr jest to nic innego jak pranie mózgu, po którym wpadamy w wielki strach przed dniem, kiedy będziemy chcieli rzucić ten paskudny nałóg.

    Życzę sobie i innym wytrwałości :) oraz myślcie pozytwnie a z każdym dniem będzie tylko lepiej :)

    pozdrawiam

  168. Kasia pisze:

    Witam

    Czy to ile czasu paliłam i jak dużo może mieć między innymi wpływ na skutki odstawienia papierosów? Mam 20 lat, paliłam 3 lata. Zazwyczaj nie przekraczałam 10 papierosów dziennie (liczyłam ile jest w popielniczce i taka ilość mi wystarczała – nieraz byłam nawet przepalona ;) ) Postanowiłam rzucić, bo mimo tak młodego wieku zżółkły mi zęby, mam papierosowy oddech (podobno „posmród” da się wyczuć nawet w nocy, kiedy śpię i od paru godzin nie paliłam) i oczywiście śmierdza mi ciuchy i w domu jest mgła. Biorę też pod uwagę to, że szybko się zestarzeje i niewiadomo jeszcze na jakie choróbsko zapadnę i że nie ma się co łudzić, że przez nastepne lata zostałabym przy 10 papierosach dziennie – widze, że powoli tolerancja organizmu na ich ilość zwiększa się.
    Dziś mija 4 dzień niepalenia. Głód nikotynowy jest do zniesienia, jednak mam myśli, że kiedy paliłam papierosy wiele rzeczy było ciekawszych, a ostatnie trzy lata bardzo szczęśliwe i roi mi się, że bez papierosów będzie inaczej. Do zniesienia jest tez suchość w gardle. Trochę drażni pewne wrażenie „niezespolenia się” ze swoim ciałem oraz brak koncentracji. Właściwie od tych 4 dni nie myśle o niczym innym oprócz tego, że rzucam palenie. Raz mi z tym dobrze, raz źle – czegoś brak, nie chcę palić, bo wiem że po takiej przerwie papieros nie jest dobry (już to zdąrzyłam wybróbować i wzięłam trzy buchy), ale mam równiez myśl, że chętnie bym zapaliła, jeżeli papieros byłby tak dobry, jak zawsze (bo wydaje mi się, że był). Czytam też książke Carr’a i wydaje mi się czasem, że może za krótko palę, żeby aż tak się cieszyć z rzucania, jak on to wykrzykuje wielkimi literami. ;) Jednak książka i tak będzie pomocna, szczególnie, że wspomina o wspomagaczach nikotynowych, substytutach czy o tym, że rzucanie przy pomocy silnej woli, wcale nie jest dobre ani wystarczające, a jest wręcz męką, która niekoniecznie musi się kiedyś zakończyć. Największy problem to jednak zaparcia. Zawsze miałam wspaniałą przemianę materii (nie musiałam się martwić co jem i ile jem), paląc oczywiście trochę lepszą, a teraz czuje się jakby w moim brzuchu wszystko umarło. Zupełnie nic się nie dzieje. Nawet nie boli (może na razie). Zrobiłam nawet lewatywę (nieraz ją stosuję, kiedy pomyśle o złogach w jelitach, jakie mogę mieć za pare lat ;) ) i po tym zabiegu wszystko powinno wrócić do normy, jednak dalej cisza. Macie może jakieś pomysły jak sobie z tym poradzić? Zwolnienie metabolizmu wiąże się tez przecież ze wzrostem wagi, a tego się chyba najbardziej boję. Już odstawiam słodycze i zmieniam dietę, ale z uwagi na metabolizm i tak sie boję. Jest ktos kto w ogóle nie przytył albo przytył mało? Jak tego dokonał? ;)

    Pozdrawiam i życzę wszystkim rzucającym jak i sobie, żeby wątpliwości i tęsknota za papierosami nas bezpowrotnie opuściły. ;)

  169. Jagna pisze:

    Dziś mija 74 dzień jak rzuciłam palenie.Podobno to nie jest koniec z głodem nikotynowym? Choć właściwie zapomniałam o papierosach,ale przybyło mi na wadze więc nie jestem z tego zadowolona – dziwne bo przecież nie jem więcej jak dotychczas.Teraz zaczęłam się odchudzać.Zobaczymy czy odniosę sukces?

  170. Krzysztof pisze:

    Witam,
    Nie palę 36 dni. Wypalałem 1,5-2 paczki dziennie. Jest ciężko ale daję rade. Silna wola tylko i wyłącznie silna wola. Rzuciłem razem z żoną. Wspólna mobilizacja. Ale od kilku dni jest bardzo kiepsko tzn. duszności, rozdrażnienie, uczucie jakby bolały mnie płuca jakby się pomniejszyły. Dziwne uczucie. Byłem u lekarza, zrobiłem podstawowe badanie i wszystko jest ok. Lekarz powiedział że są to ojawy rzucenia palenia. Organizm się oczyszcza z nikotyny.Mam nadzeję że minie to szybko.

    Pozdrawiam wszystkich którzy walczą z tym cholernym nałogiem i życze powodzenia i wytrwałości.

  171. Krzysiek pisze:

    Witam,
    Niepale 3 dzien. pierwsze 2dni byly najgorsze mialem chec zapalic ale dalem rade. Dzisiaj obudzilem sie wypeczety jak nigdy pelen sil i podczas dnia w ogole nie mysle o paleniu. Dzisiaj raz mialem taka mysl, bo dowiedzialem sie nagle rzucenie moze spowodowac w organizmie negatywne skutki. Troche sie tym przejalem czuje dziwne klucie w okolicach lewej pachy. Nie wiem moze to na tle nerwowym cos? Ale ogolnie najgorszej czego sie obawiam to nie tego, ze nie wytrzymam bez tytoniu, bo to na pewno zniose, tylko tego, ze mnie brzydko mowiac popierdoli, ze zacznie sie ze mna dziac cos nie dobrego. Hmm, ale mam nadzieje ze bedzie dobrze.

    Pozdrawiam rzucajacych i tych, ktorzy juz rzycili, zycze powodzenia i wytrwalosci. Zajrze tu jutro :)

  172. Iwona pisze:

    Witam
    nie pale dopiero dwa dni,w maju ubieglego roku rzucilam palenie na 5 miesiecy w listopadzie zaczelam znowu ,bardzo zalujeale cuz,stalo sie za pierwszym razem gdy rzucalam strasznie sie czulam poty zawroty glowy oslabienia i dlawienie w gardle,mam takie uczucie jakby mnie cos dusilo czy to normalne?to uczucie nie bylo caly czas tylko w roznym czasie powracalo zrobilam wiele badan miedzy innymi na astme,tarczyce,mialam usg gardla,i cos w rodzaju gastroskopi ,mialam wsadzana przez nos rurke z kamerka ,jednak wyniki badan sa w porzadku ,to uczucie duszenia doslownie wyprowadza mnie z rownowagi boje sie ze sie udusze ,a co wtym wszystkim zadziwiajace mam to uczucie do dzisiaj teraz kiedy znowu rzucilam palenie jakby bardziej ,czy ktos z was mial cos takiego czy ja sie udusze?

  173. Zygmunt pisze:

    Nie palę od 28.01.2011 dzisiaj to już 16 dzień męczę się ale musze wytrwać,nie chcę wracać do palenia.

  174. Zygmunt pisze:

    Przeczytałem wszystkie wpisy ja też mam objawy odstawienia papierosów ; sen przerywany,już miałem sny w których papliłem papierosy i piłem wodkę,bóle głowy,gorączka,katar,objawy jak przy przeziębieniu.

  175. ewa pisze:

    Nie palę drugi dzień. próbowalam kilka razy. Nie potrafie poradzić sobie z nerwicą i stanem depresyjnym po odstawieniu papierosów. cały czas płacze i denerwuje sie – czy branie plastrów pomoże mi w tym? palilam 9,5 roku. Ostanio po ok. 10 papierosów dziennie. Wczesniej przez tydzien starałam sie ograniczać i było nawet dobrze, ale sama widze ze ograniczanie nie jest dla mnie. za szybko sięgam po drugiego. Jak moge pozbyć sie nerwicy? jak nie przytyć?

  176. Zygmunt pisze:

    Ewa uszy do góry :) ja nie palę dopiero 3 tygodnie,a paliłem 36 lat mam nadzieję ze wtrwam,miłego dnia.

  177. Zygmunt pisze:

    Dzisiaj mija miesiąc jak nie palę,już oddycha się lepiej,mineły te złe symptomy:) ciśnienie się unormowało,lepiej oddycham,dzisiaj dobrze już spałem.Pozdrawiam rzucających palenie.

  178. Grzesiek pisze:

    Witam wszystkich. Problem palenia siedzi głęboko w psychice. Jeśli palacz nastawi się że chce rzucić palenie, uświadomi sobie dlaczego che to zrobić i jakie będą z tego korzyści to wygra z tym nałogiem. Paliłem 16 lat i byłem silnie uzależniony, dziennie wypalałem ponad dwie paczki fajek, myślę że to dużo, najwięcej paliłem w pracy i przy piwie, aż któregoś dnia mój mały synek prosi mnie żebym nie palił bo brzydko pachnę, więc mu obiecałem że już nie będę. To dla mnie najlepsza motywacja, obietnica złożona dziecku. Nie palę i jestem szczęśliwy,ale pamiętajcie że palaczem tak jak alkoholikiem jest się do końca i nawet po 10 latach od rzucenia tego świństwa nawet jeden zapalony papieros ot tak dla towarzystwa może spowodować że wrócicie do nałogu. Trzymam kciuki za wszystkich walczących.

  179. Jagna pisze:

    Witam wszystkich wytrwałych i tych którzy dopiero zamierzają rzucić palenie.Dziś mija ponad 13 tygodni odkąd nie palę.Mimo upływu tylu dni nadal nie czuję się dobrze.Jestem osłabina,wiecznie zmęczona (nigdy taka nie byłam) mam duszności i zalegania w gardle, mam lekki kaszel (jakis inny)?.Byłam u lekarza rodzinnego i u laryngologa gdyż ten stan zaczyna mnie denerwować.Zrobiłam badania i wszystko jest OK.W moim przypadku taka sytuacja może potrwać do roku ? Byłam bardzo uzależniona od nikotyny,dlatego mój organizm ma problemy z przestawieniem się.Przeciez to nie jest życie! Wszystkie czynności wykonuję z konieczności!.Mam tego sedecznie dość! Z energicznej osoby stałam się leniwa i tempa!!! Wszystkim życzę wytrwałości w nie paleniu. Pozdrawiam.

  180. Michał pisze:

    Witajcie nie pale już 3 tyg od rzucenia palenia mam różne dolegliwości typu bóle pleców klatki piersiowej, żołądka i mam stany lękowe.Dodam do tego że jestem chory na schizofrenie i zacząłem palić kiedy zacząłem chorować czyli jakieś 7 lat
    Życzę wszystkim wytrwałości w rzuceniu palenia :)

  181. Paweł pisze:

    Uszanowanie!
    Ja nie palę kilka dni (chyba 5). Nie liczę, staram się o tym po prostu nie myśleć. Paliłem dosyć długo +/- 10 lat od mniej więcej 14 roku życia. Jeśli chodzi o ilość – różnie od kilku do paczki na dzień. Zdarzało mi się przez nie palić np. 1,5 roku, ale zawsze do cholerstwa się wracało. Tym razem trzeba rzucić skutecznie ;)
    Objawów raczej nie mam – sen spokojny (chociaż jakieś pół godziny zajmuje mi zaśnięcie ;) pojawił się kaszel z krwią (ale byłem chory na grypę), teraz powoli mija. Jutro idę zrobić badania – morfologia, prześwietlenie. Nie dlatego, że się boję. Za kilka lat będę chciał zobaczyć różnicę na zdjęciu rtg jak płucka powoli zaczną wracać do koloru „krwistego”.
    Dodam, że miesiąc temu odstawiłem całkowicie alkohol („chyba” za dużo piłem).
    Żona tylko mówi, że jestem mniej cierpliwy i szybciej się denerwuję, ale chyba rachunek kosztów jest prosty :)
    Wystarczającą motywacją była wydzielina z płuc w kolorze sadzy :)

    Pozdrawiam i życzę sobie i Wam powodzenia!

  182. ruda pisze:

    Witam wszystkich walczących z nałogiem…palę od 18 roku życia z jedną przerwą 7- letnią i podczas tej przerwy byłam wolna od nałogu ( tak wtedy mi sie wydawało) głupota bo nie chęć zapalenia fajki wszystko zniweczyła jedna imprezka,druga imprezka przy papierosie no bo co moze sie stac jak juz 7 lat nie palę i po miesiacu juz musiałam kupowac sobie papierosy zeby znajomych nie opalać.Rozpaliłam sie do tego stopnia, ze od tamtego czasu mineło 8 lat a ja nadal palę tzn. mała poprawka :-) odstawiłam fajki 3 tygodnie temu, obajwów nie mam moze troszeczke jestem nerwowa ale nic poza tym…czy wytrwam?nie wiem ale bardzo bym chciała…….pozdrawiam i życzę wszystkim wytrwałosci

  183. anna pisze:

    Witam,paliłam 30 lat po 20-30 szt. dziennie,nigdy tak naprawdę nie próbowałam rzucić,od ośmiu dni nie palę,na razie z nerwami w porządku a nawet lepiej niż jak paliłam(stany wesołości, rodzinka pytała czy nie zamieniłam fajek na co innego) trochę gorzej z głową,zawroty i bóle,kaszel,ale nawet mniejszy niż przedtem- lekarz powiedział,że to objawy odstawienia”narkotyku”,poza tym piję ziółka,mające wspomóc oczyszczenie oskrzeli i płuc,sama się dziwię,że tak to znoszę i jestem ciągle zadowolona, czuję się dużo lepiej niż przedtem,nawet nie myślę o paleniu,po prostu nie zakładałam,że to próba rzucenia nałogu,jak długo wytrzymam itp…tylko stwierdziłam,że już
    NIGDY W ŻYCIU NIE ZAPALĘ PAPIEROSA
    pozdrawiam,i życzę powodzenia w zrywaniu z nałogiem

  184. Jagna pisze:

    Każdy organizm reaguje inaczej.Często słyszę od osób rzucajacych palenie,że nic im nie dolega i bez problemów rzucili palenie P.P.mimo,że palili kilkanaście lat. Nie palę ponad trzy miesiące i nadal odczuwam głód nikotynowy dwa razy dziennie.Do tego mam lęki.(Nie mam pojęcia przed czym)?Ciekawa jestem – kiedy miną te przykre dolegliwości? Dawniej gdy rzucałam palenie nigdy czegoś podobnego nie doświadczyłam dlatego obecna sytuacja wnerwia mnie totalnie!!!

  185. miłośnik papierosów pisze:

    47 lat, tyle mi stuknęło, dokładnie nie pamiętam, ale z głupoty, frajdy zrobienia czegoś na przekór, zjaraliśmy z kumplami w godzinę paczkę mentolów; to stało się jakieś 35 lat temu i od tamtego czasu zasrywałem sobie płuca i głowę ćmikami. jesteście wspaniali, że piszecie tu o tym jak borykacie się z tym gównem , które nas męczy…. 7 dzień nie palę, staram się sobie wmówić, że nie jestem palaczem, jestem niewierzący, ale umawiam się z Bogiem, że mi pomoże… i k. mać wierzę ze coś, ktoś, może ja sam sobie pomogę, ale skończy się ten papierosowy koszmar

  186. Andrzej pisze:

    Witam
    od 7 miesięcy nie palę, wcześniej miałem objawy odstawienia (o czym wcześniej pisałem), ale właśnie zacząłem zauważać że przechodzą. Nawet nie przypuszczałem że mogą trwać aż tak długo. To informacja dla tych którzy martwią się swoimi reakcjami na odstawienie papierosów.
    Rada dla tych którzy dopiero co odstawili papierosy, nałogowcami będziecie zawsze, nawet po 10 latach bez papierosa – nie zapominajcie o tym i nie zapalajcie tego pierwszego mając nadzieję że przecież i tak nie zaszkodzi.
    Powodzenia

  187. ruda pisze:

    wiem doskonale Andrzej o czym mówisz „nałogowcami będziecie zawsze” moje 7 lat nie palenia poszło na nic i do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć, że zapalilam a zapaliłam z głupoty i jak mowisz to ssanie pojawiło się znowu i rozpaliłam sie na całego.Po 8 latach podjełam ponowna walkę dzisiaj mija 28 dzień mojego nie palenia samopoczucie mam ok jedyną reakcją to zbyt dobry apetyt wiec i z tym bedzie trzeba powalczyć…Przez pierwsze 2 tygodnie nalepiałam sobie plasterki antynikotynowe i nie czułam tego ssania na paierocha po odstawieniu plasterków tez było i jest dobrze tylko,że chęć zapalenia cały czas siedzi w głowie nawet dzisiaj mi sie sniło,że zapaliłam…tak bardzo chciałabym wytrwac i sie nie złamać i nie zapalić kiedyś mi sie udało i wiem,że przychodzi moment,że przestaje sie myslec o chęci zapalenia….życzę wszystkim powodzenia i wytrwałosci

  188. wlf pisze:

    no to nie pale od 1-szego :) juz cale 2 dni… palilem jakies 14 lat, okolo 15 papierosow dziennie…

    jechalem rano do pracy i stwierdzilem ze cena fajek to juz przegiecie i juz nie plae…. szkoda tylko ze pelna paczke fajek mam pod reka :)
    z objawow to troche rozkojarzony jestem…pierwszego dnia wszystko mnie bolalo… drugi dzien to juz luzik….
    najgorsze sa odruchy…. odejscie od biurka na papierosa…. ide na cukierka :)

  189. asia pisze:

    nie pale od 23 lutego i nie jest latwo ale poniewaz robilam to juz wiele razy stwierdzam,że potrzebna jest silna motywacja,bardzo silna!!!!!i rozmowa samego ze sobą tak doslownie najlepiej w lustrze.A to forum to super rozmowa i gdy jest trudno zagladam tutaj aby motywowac sie walką tylu dzielnych ludzi.Aż wstydze się za siebie.,ze za moje pieniadze niszcze siebie a jest coraz gorzej bo odpornosc organizmu maleje.A tak naprawde to najwyzszy czas dowiedziec sie jakim sie jest bez papierosa i swiadomie budowac siebie jako osoby niepalacej. To bardzo ciekawa praca a pierwsza dobra nowina to te pieniadze.
    Panie milosniku papierosków!Da Pan RADĘ.Równo zaczynamy .

  190. asia pisze:

    Jestem wieżniem nalogu. Ostatnio tak się porobilo,że paliłam codziennie paczkę a rano budziłam sie zmeczona z taką napompowaną głową z oczami pełnymi piasku/alergia/ i katarem bo paliłam miętowe i diabli wiedzą co w nich uczula . To dopiero 9 dzień jak nie palę ale tym razem to ja się już nie poddam bo zaoszczedziłam 97 zł na owoce i cały kolejny tydzień będę sobie umilać, aby nie tyć owocami. Jest 4 rano a ja nie spię, ale jedno juz wiem-nie zapalę i jak Stefek Burczymucha wytrzymam wszystko,aby rzucic to swinstwo.Wszystko jest w naszej głowie i jeżeli ma być normalnie to muszę tego dotknąć.Trzymajcie się dzielnie .Najgorsze były te 3 dni. Herbatki ziołowe rozne plus owocowe plus neo persen -ma magnez .Teraz cały czas mówię sobie,że nie palę.

  191. Rafał24 pisze:

    Drugi dzień mija, po 10 latach, w czasie których nie paliłem raz przez miesiąc.. Wspomagam się plasterkami, to daje takie psychiczne wsparcie, a najlepsze jest to, że na półce leży 20 paczek cienkich Marlboro :) Dzisiaj przyjeżdża kumpel i je mu oddam :)
    Nie wiedziałem, że są takie objawy rzucania psychiczne, to znaczy kumałem, że może być poddenerwowanie i jakieś lekkie stany depresyjne, w tej chwili nie mam tego, ale trochę odczuwam niepokój, ponieważ borykałem się ze strasznymi „jazdami” (tj. stanami lękowymi i masą innych przykrych rzeczy) jak mniemam przez marihuanę, której nie palę już od 9 miesięcy, a alkoholu nie pije od 7 mimo wszystko takie stany dalej czasem mam, ale mam głęboką nadzieję, że odstawienie tytoniu tego nie spotęguje.
    Pozdrawiam walczących z tym świństwem! Powodzenia!

  192. Ewa pisze:

    Cieszę się, że znalazłam tą stronkę, dziś jestem 2 dzień na tabexie, bo postanowiłam sobie, że od środy popielcowej odstawiam faje.5 lat temu zerwałam z nałogiem , ale niestety 2 lata temu zaczęłam od nowa. W prawdzie w pracy nikt nie wie, że nałóg powrócił i dalej wszyscy sądzą, że nie pale.
    Pierwsze kroki z pracy do domu , wpadam i faja w zeby.A jak szybko zasuwam,hmmm. Mam nadzieję , że teraz się uda na stałe zerwać z tym nałogiem.

  193. ruda pisze:

    Nie palę od 2 lutego póki co się trzymam ale mam takie momenty,że bardzo chce się palic a są momenty,że wcale nie myślę o tym.Pomaga mi czytanie Waszych wpisów,ze nie tylko ja sie borykam z tym nałogiem…

  194. asia pisze:

    To prawda. Te wpisy są bezcenne.Ponieważ jestem ostatnia w rodzinie,która rzuca czułabym się bardzo samotnie,
    a tak jak jest mnie smutno i zaczynam tęsknić za papieroskiem to zaglądam tutaj.Dzieki tym wpisom wiem,że to co ja przeżywam to normalny proces wychodzenia z tego nałogu.Towarzyszy mnie apatia i cały czas muszę się mobilizować do wszystkiego.13 dzień!

  195. asia pisze:

    jestem z objawami bardzo podobna do Jagny 209. Ale co?Nic nie wymyślę i zabieram się do pracy!

    Pozdrawiam i bardzo muszę wytrwać.!

  196. Gata pisze:

    Hej, Ewa 223 musisz wiedzieć że postanowiłyśmy rzucić palenie w ten sam dzień i w ten sam sposób :)
    ja też biore tabex… i nawet nie doczekałam się środy, bo już w pn zapaliłam tylko 1 fajkę, a dziś to żadnej :)
    czuję się co prawda fatalnie, ale to pewnie przez grype która dopadła mnie w tym samym czasie, a Tobie jak?
    Pozdrawiam wszystkich walczących :)

  197. wlf pisze:

    Minal ponad tydzien…. zaliczone dwie mocne imprezy bez papierosa…. Praktycznie nie mam zssania na papierosy…. jedynie kwestia nawyków….
    najgorzy jest metabolizm… spowolnij bardzo. Jem te same ilosci jedzienia (pilnuję tego) 3 kg w tydzien…. aktywnosc fizyczna 3 razy w tygodniu od wielu lat…
    Zastanawia mnie tylko kiedy metabolizm wroci do normy…

  198. ruda pisze:

    Brawo fajnie się czyta jak wpisujecie „nie palę” i po jakims czasie dajecie znać,że sie trzymacie.U mnie mija dzisiaj 36 dzień bez fajki i jest troszkę lepiej..niestety ale codziennie siedzi w glowie myśl o papierosie ale nie jest to już takie ciągłe myślenie no i niestety ochota jest ale póki co kategorycznie mówie sobie NIE i jakos mija dzień. Imprezki mocne też mam już za sobą ale na moje szczęście towarzystwo niepalace więc zakończyło się sukcesem.Tycie – temat odrebny muszę zacząć się kontrolowac bo metabolizm ok ( na poczatku faktycznie było kiepsko) ale apetyt niesamowity więc dodatkowe kilogramy ( 36 dni 4 kg) z powietrza sie nie wzieły.asia trzymam kciuki trzymaj się dziewczyno bo z doswiadczenia wiem,że warto uwolinić sie od durnego papierocha…wlf gratulacje minał ponad tydzień potem minie drugi,trzeci itd..trzymam kciuki i pozdrawiam

  199. Ewa pisze:

    Witam tak jak napisałam poz.223 tak zrobiłam ,wczoraj pierwszy dzień bez papierosa.
    Dziękuję za cenne porady tych którzy mają dłuższy staż w walce z tym wstrętnym nałogiem.
    Moje postanowienie, to więcej pić herbatek, zielonej, ziołowej , wody mineralnej i oczywiście brać witaminki a w szczególności magnes z wit.b6.
    Wczoraj nie paliłam , a dziś mimo wszystko rano w buzi jak w trampku.Jak bardzo chcę , żebym wytrzymała i nie paliła, mam nadzieję, że się uda.
    Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki, żeby jak najłatwiej przetrwać odtruwanie organizmu.

  200. asia pisze:

    Dzisiaj 20 dzień jak pracuję nad sobą i nie palę ale ten odruch jest silny i tak nachodzi jak fala.Dziękuję za wsparcie. Nie tyję ale nie jem chleba i ograniczam jedzenie to znaczy jem białe sery,mięso indycze,surówki na bazie kapusty pekińskiej i radykalna selekcja wszystkiego co słodkie.Dużo piję tak jak Ewa i jedno co zauważyłam,ze mniejsze ilości jedzenia dają lekkość,która działa na mnie krzepiąco bo z początku byłam potwornie leniwa. Papieros był moim akumulatorem i pomagał mnie zbierać myśli układać je i tworzyć a także uciekać od rzeczywistości .Taki sobie pocieszyciel!! Teraz stwierdzam,ze moja wydajność wzrasta i to otępienie umysłowe maleje. Rano budzę się bez kataru i ten posmak smoły mija a oczy są lepsze.Dziewczynki trzymajcie się!!W domu już nie śmierdzi i nie muszę się już wstydzić za siebie,że nie potrafię-zobaczę!……

  201. Ewa pisze:

    Asiu, gratuluję, że potrafisz tak wspaniale sobie radzić z jedzeniem , ja wczoraj i dziś do południa sobie fajnie radzę , ale po pracy obiadek i …… zamiast papierosa ciasteczka , lub cukierki, ale od teraz dość, muszę wziąć z Ciebie przykład , przeżucić się na suróweczki. Jutro na 18 idę na aerobik więc nie będzie szukania czegoś na ząbek , bo po pracy w domciu to nie za dobre pomysły wpadają do głowy, ale cieszę się bo 6 dni oczywiście z dzisiejszym bez fajki.
    W buzi dalej czuję jak bym godzinę temu zgasiła papierosa, taki kac papierosiany, ale sądzę, że za tydzień odejdzie.
    Mówisz , że w domu nie śmierdzi a ja jak wracam z ulicy do domciu, to jeszcze czuję nikotynę, może dywany smród wchłonęły? Trzeba będzie iść z nimi na trzepak i może powoli ten smród odejdzie. Wprawdzie paliliśmy ja z mężem tylko w kuchni ale zapach rozchodził się po całym mieszkaniu.
    Teraz fajnie bo razem nie palimy i nawzajem sobie pomagamy w walce ze smrodem.

  202. asia pisze:

    Witam! Na tego kaca to pomaga dokładnie b.dokładnie myć zęby,język i policzki pastą dość długo i robić to częściej w ciągu dnia.
    Jeszcze jedna refleksja. Musimy wytrwać bo wiosna i lato to dłuzsze dni a tym samym więcej tego czasu,który teraz trzeba zagospodarować . Ja już uruchamiam sport i mój kochany rower! To cudowny ruch a pot,który wydziela się to sól uwalniająca nasze naczynia. Bardzo bym chciała ,aby te osoby wytrwały. Ja nie chcę już ponownie przerabiać tych 3 dni, które prawie przespałam bo chęć zapalenia była tak silna. A teraz to dobrze opracowany plan, aby krok po kroku rozpocząć cos nowego.Powodzenia………,……………….. Dzisiaj to 22 dzień mojego nie palenia-sr.22×9=198.00 złotych moich oszczędności. Aż nie wierzę, ale jestem z siebie dumna!!!

  203. Jola pisze:

    Witam!54lata w nałogu prawie 40 lat.Nie pale od 4 grudnia 2010r. wspomagałam się Tabexem.Nie wierzyłam w moc tych tabletek , przez tydzień patrzyłam na nie zanim zdecydowałam się spróbować i co szok .Lekarka powiedziała ,że bardzo musiałam chcieć nie palić i dlatego mi pomogły ale to nie prawda zaczęłam zażywać tabex z ciekawości a nie z przekonania ze mi pomogą.Cieszę się że pomogły.Nie miałam żadnych skutków ubocznych jeżeli chodzi o głowę to miewałam bardzo silne bóle głowy jak paliłam ,na razie głowa nie bolała ani razu.Oby tak dalej.Sama w to wszystko nie wierzę ale cieszę się ogromnie i życzę wszystkim żeby przynajmniej spróbowali.

  204. ruda pisze:

    Witam Was serdecznie wczoraj miałam makabryczny dzień ponieważ chęć zapalenia prześladowała mnie przez cały dzień i nawet zaczęłam głupie rozmyślania i doszukiwanie sie plusów palenia „jak to było fajnie a teraz sie męczę” do tego w nocy się obudziłam i jakieś duszności i uderzenia gorąca jakby skutki odstawienia pojawiły sie dopiero teraz a ne palę 42 dni.Mam nadzieję,że dzisiejszy dzień będzie lepszy bo bardzo chcę wytrwać i muszę wziąć z Was przykład,że dzielnie trwacie w postanowieniu i tak jak mówisz asiu najgorsze jest przerabianie tego od nowa.A druga sprawa to też musze wziąć z Was przykład więcej ruchu, zdrowe i kontrolowane odżywianie bo póki co to porażka.Trzymam za Was kciuki fajnie,że tutaj jesteście..pozdrawiam edyta

  205. Ela pisze:

    Witam jestem już 8-my dzień na Tabexie i jakoś się trzymam ale przyznać muszę , że cały czas myślę o papierosach to jest normalne??? proszę o odpowiedź.

  206. Ewa pisze:

    Asiu, z tą pastą to nie głupi pomysł.Wcześniej kupiłam płyn do płukania jamy ustnej, ale zapomnialam o nim, więc dziś wyjęłam z szafki, żeby używać:).
    Jolu jsteśmy podobne wiekowo i …stażowo, no może ciut krócej kopce, zaczęłam na studiach jak miałam 22 lata.
    I pomyśleć , że w szkole średniej byłam strasznym wrogiem palaczy, bo mnie dym bardzo drażnił.
    Rudziku, zdaję sobie sprawę, że te napady nas czekają, ale jak się uczyłam kopcić to też raz się zaciągnęlam , a 2 dni czułam smród w ustach. Ale uparta zawzięcie się uczyłam.
    Chciałam się spytać,czy też odchrząkujecie? Jak sypiacie,bo ja byle jak … budzę się w nocy , sny mam bardzo kolorowe, myślałam że będzie się lepiej spało , a tu guzik .
    Tłumaczę sobie, że to przesilenie wiosenne, pocieszam się, że to wiosna będę więcej wychodziła z domu, w góry, do ogrodu, tak , że świeże powietrze, ruch, to chyba najlepszy lek na naszą walkę z fajkami.
    Jutro mam chęć iść na basen popływać i do sauny, dziś deszcz pada,więc basen w sam raz na taką pogodę.

    Piszcie jak Wasze samopoczucie, bo muszę przyznać się, że chyba najlepszą tabletką na nie palenie, to jest wspólna dyskusja , porady, bo kto nas starych palaczy lepiej zrozumie. Lekarz powie , proszę rzucić palenie, za rok proszę schudnąć, a tylko my wiemy jak bardzo jesteśmy silne.
    Cieszę się, że się odzywacie. W kupie raźniej.

  207. Ewa pisze:

    Witam tyle się napisalam i …gdzieś zniknęło , przecież przycisłam „dodaj komentarz”.
    Dziś już 8 dni za mną, ale w buzi dalej czuję fajki, sucho , odchrząkuję, ale myślę, że kiedyś to minie.
    Asiu, pasty używam ,ale tylko rano i wieczorem.
    Muszę zastosować twój sposób, ale przypomnialaś mi , że dwa tygodnie temu kupiłam wodę do płukania jamy ustnej. Dziś wyjęłam z szafki i nawet fajnie się po niej czułam , w tą nakrętkę nalewa się wody i płuka usta. Fajna taka miętowa, orzeźwiająca.
    Napiszcie, czy w nocy też byle jak śpicie, bo narazie to jest tak byle jak …….za często myśli się o fajce a najchętniej to bym……nie nie palę i nie chcę palić.
    Jolu jesteśmy w podobnym wieku, tylko może troszkę krócej paliłam bo z 20 lat.
    Gata jak tam , dalej nie palisz napisz coś , jak tam samopoczucie.
    To forum jest super bo mamy wspólną chorobę papierochy i wspólnie z nią walczymy. Wspólne wspieranie napewno jest najlepszym lekiem . Cieszę się, że możemy wymieniać się pomocnymi uwagami.

  208. ruda pisze:

    Cześć dziewczyny dzisiaj u mnie już lepiej chociaż oczywiscie w głowie siedzi mysl „papieros” Elu czy normalne? normalne i bedzie to dlugo sieziało i bedzie szarpanina myśli,beda lepsze i gorsze dni.Nie palę od 2 lutego ale myśle o papierosach codziennie.Najlepiej znaleźć sobie jakieś zajecie najgorsza jest bezczynność i przebywanie samemu ze sobą wtedy sa te natretne mysli o fajkach.Ewa faktycznie człowiek był uparty i sie uczył teraz uparcie niech sie oducza.Sen tez mam byle jaki budze sie pary razy w nocy jest mi gorąco a nigdy wczesniej tak nie było jak zasnęłam to jak kamień.Odchrząkuje a raczej odkaszluję ale rzadko.Paliłam 24 lata w tym miałam przerwe podczas której nie paliłam 7 lat i wiem,że nadejdzie ten momen,ze przestaje sie myslec o papierosach i nawet nie ma sie na nie ochoty tylko nigdy nie mozna sprobować i mysleć,ze ten jeden nie zaszkodzi…polegnie sie nawet po długich latach nie palenia. Fajnie to powiedziałaś Ewa że wspólne wspieranie jest najlepszym lekiem.Mój mąż nigdy nie palił i niby jest ze mnie dumny,ze sie trzymam ale nie potrafi ze mną rozmawiać bo nie rozumie co to za wstretny nałóg.Trzymam za was kciuki i za siebie oczywiscie też damy radę!

  209. Ewa pisze:

    Cześć pachnącym niepalącym.
    Ela ja też zaczęłam od tabexu , chyba przez 5 dni brałam po 5 szt, w 6 dzień 2 sztuki i zobaczyłam , że sobie świetnie radzę bez tabletek więc nie biorę. Wytłumaczyłam sobie, że jak będę na mocnym głodzie tytoniowym , to wtedy wezmę tabletkę. Ta myśl pozwala mi trwać bez tabletki i papierosa.
    Edytko, jak widzę u Ciebie 43 dni bez fajeczki , super tak trzymaj , pokusy będą napewno , bo nasz organizm się oczyszcza. Żeby tak z naszych umysłów można było wygumkować pamięć o fajurach , he,he.
    Gratuluję i życzę powodzenia w tej walce. Fajnie jak mąż u Ciebie nie pali.
    U mnie razem od środy popielcowej nie palimy, ja się wspomagałam tabexem (od soboty 5 marca), a mój ślubny twardziel, jak zobaczył, że ja psychicznie się nastawiłam i przez 4 dni paliłam i brałam tabletki, oczywiście marudziłam , że od środy ja napewno nie będę paliła i Jemu oczywiście tylko balkon zostaje, powiedział, że od środy ze mną nie pali i narazie razem jakoś sobie radzimy.

  210. asia pisze:

    Witam,witam!Najgorzej jak jest się samemu z tym tematem a pomału będziemy biegły już w towarzystwie i jeżeli ta strona pomaga Wam tak jak mnie to znaczy,że będzie to zwycięstwo zespołowe. Mam takie same doły jak Wy.Ale nie pocę się – piję herbatki ziołowe,które zaparzam raz dziennie to znaczy mieszanki i piję je gorzkie.Mięta plus skrzyp plus melisa plus sprawdzone inne plus owocowe.Z tego powstaje 2 litry płynu.Do moich owoców włączyłam sliwki suszone i cytrynę codziennie i tak jak papierosy usunęłam wszystkie słodycze a na okrągło są jabłka.Mój mąż nie palił ale umarł na białaczkę i dlatego jestem tutaj bo potrzebuję wsparcia takich osób jak Wy ,które małymi kroczkami idą do przodu!!!!

  211. Ela pisze:

    Witam już niepalących . Jest dziś 10-ty dzień na Tabexie fatalnie się czuję bolą mnie wszystkie kości i mięśnie odstawiam to świństwo i walczę sama.Jestem rozdrażniona kłótliwa i nieszczęśliwa.

  212. asia pisze:

    Elu potwierdzam. Byłam do wczoraj u dzieci.Zięć pali i córka w apteczce dom.znalazła tabex. Kierując się podpowiedzią wziełam 2 tabletki – 1 rano a drugą wieczorem.Od 11-19 pracowałam w ogrodzie i teraz pytanie? Co mnie zaszkodziło, bo noc to horror!,byłam tak pobudzona ,że o spaniu nie było mowy.Rano po sniadaniu wzięłam 1 tabletkę i do wieczora czułam ten dyskomfort i silne uczucie zapalenia.Dzisiaj już nie biorę.Zobaczę jak będzie ale to pobudzenie było dla mnie czymś nowym i ta chęć zapalenia na tyle silna,że dzisiaj w nocy miałam sen w którym cały czas chciałam zapalić!Elu na tę kłótliwość mogą Tobie pomóc tabletki ziołowe typu relamax.

  213. Ela pisze:

    Dzięki Asiu.

  214. Alicja pisze:

    Witam wszystkich NIEpalaczy :)

    Dziś mija 17-ty dzień mojego nie palenia! Zaczęłam biegać, robić brzuszki, a jedyną doleglowością są problemy trawienne. Przez pierwsze parę dni byłam rozdrażniona i miałam uderzenia gorąca, ale teraz jest ok :)
    Wszystko siedzi w głowie. Dla mnie papierosy przestały istnieć czyli o nich nie myślę, więc mnie do nich nie ciągnie :)
    Gratuluję wszystkim, którym udało się znaleźć w sobie trochę siły na podjęcie decyzji o rzuceniu palenia i wytrwać w niej do tej chwili :) Wszystkim Wam i sobie też, życzę dalszej wytrwałości i czerpania korzyści z rzucenia palenia :)

    NIEpalaczka – Alicja :D

  215. Ewa pisze:

    Asiu, herbatek też dużo pije, papierosów nie mam, ale słodycze…wstyd się przyznać, ale to druga moja słabość.
    Współczuję mocno , z powodu męża, moja siostra nie miala 50 lat i też na białaczkę zmarła. W czwartek 10 marca byłam na pogrzebie.Asiu, ja sądzę , że to pobudzenie było spowodowane, dużą ilością tlenu. Organizm , zawsze dostawał tyle trucizny, substancji smolistych i było mu z tym dobrze, a teraz nie dostaje , a jeszcze w ogrodzie został dotleniony, przeżył szok.Teraz myślę, że będzie lepiej.
    Ela spróbuj odstawić ten tabex może powoli zmniejszaj dawkę, ja jak wcześniej pisalam dobrze bez tabexu prosperuję.

    Ja mialam wczoraj iść na basen ale wypadło coś innego i nie poszlam , ale dziś byłam na basenie i w saunie, Bardzo lubię saunę. Jest zazwyczaj 6 osób , na kamienie polewają płyny z zapachami (zazwyczaj z amolem). Wspaniale się oddycha po takim aromacie. Wróciłam i wlałam w siebie prawie litr wody mineralnej.
    Tabletki relamax są dobre, też używam , bo mają magnez z wit b6.W razie pobudzenia używam na dzień . Na noc jak nie mogę usnąć uzywam tabletki ziołowe Kalms ale raczej sporadycznie , staram się nie nadużywać. W ciągu tych 10 dni wzięłam 2 razy.
    U mnie pada deszcz ze śniegiem i pogoda raczej barowa, na wagę nie wchodzę, ale spodnie chyba się zbiegły, bo jakieś ciaśniejsze się zrobiły.
    Czekam na lepszą pogodę i trzeba zacząć z kijkami chodzić , bo nie mam zamiaru wydawać kasy na szersze ciuchy.
    Ela my mamy taki sam staż bez fajki więc musimy słuchać rad tych z dłuższym stażem. Ich rady są naprawdę bardzo ważne. Pozdrawiam cieplutko .

  216. ruda pisze:

    Nareszcie dorwałam się do komputera wczoraj w pracy szał,że chwili spokoju nie było żeby parę słów napisać a w domu graniczy z cudem żeby dopchać sie do kompa oblegany na zmianę przez męża i córę.Teraz chwilka spokoju akurat pije kawkę i cieszę się,że mogę czytać wasze wpisy,że nadal tutaj jesteście.Asiu też serdecznie współczuję jest to bardzo przykre..powiedz skąd masz tyle silnej woli,że utrzymujesz wagę bo u mnie zrobił sie to drugi problem.Wczoraj weszlam na wagę i normalnie mam doła ciuchy mi sie kurczą jak u Ewy wiosna idzie a ja nie moge sie zmobilizować i jak na złość mam ciśnienie na wszystko co wysokokaloryczne.
    Piszecie cały czas o tabexie szcezrze mówiąc zabierajac sie za odstawienie papierosów nawet nie wiedziałam,ze jest cos takiego jak tabex a zaczynałam od naklejania plastrów nicorette i jakos w 3 tygodniu nie palenia zapomnialam nakleić i okazało się,że moge sie obyć bez plasterków więc moze faktycznie Elu spróbuj odstawić i okaze się,ze swietnie radzisz sobie bez tabexu.
    Też macie wyczulony węch na osoby palące?jeszcze mam tak,ze jak poleci dymek od papierosa to mam straszna ochote zapalic ale jak stoi koło mnie osoba która wczesniej paliła to czuje tylko smrodek juz nie wspomne jak mówi i jak pomysle,ze odemnie tez było czuc taki brzydki zapach to az wstyd sie robi.
    Życzę wam miłego weekendu no i dalszej wytrwałości w niepaleniu dajcie znać bo to forum i że jesteście naprawde dodaje takiego pozytywnego kopa żeby walczyć…pozdrawiam Edyta

  217. Ela pisze:

    Witam . Chcę się podzielić z Wami kochani, że właśnie zaliczyłam pierwszą imprezkę bez papieroska, dało się wspaniale wytrzymać. Ale coś misię dzieje a mianowicie bolą mnie mięśnie, kości w nogach , czy to normalne??? myślę, że to odstawaka od papierochów (brak nnikotyny w organiźmie) a i od czwartku nie biorę Tabexu.Pozdrówko

  218. Jagna pisze:

    Witam Was milo; nadal nie palę, wczoraj 20.03.2011r.minęło 4 miesiące B.P..Dolegliwości zmniejszają się,ale nadal mam głód nikotynowy tylko nie tak częto jak kiedyś bywało.Teraz jest z górki,ale muszę pamietać,że jestem nałogową palaczką i będę do końca życia mimo nie palenia.Nadal czuję się niepewnie.Kiedy wreszcie to się skończy?Pozdrawiam serdecznie.

  219. Jagna pisze:

    Zwracam się do Eli 248 ja również bardzo zle się czułam po Tabexie użyłam zaledwie 3 tabletki i musiałam odstawić.Bolały mnie wszystkie mięśnie,kolana,miałam bóle głowy,duszność i cierpiałam na bezsenność.Byłam bardzo pobudzona.Po odstawieniu poczułam się znacznie lepiej.Głód nikotynowy wraca jak bumerang,ale nie korzystam z żadnych substytutów,radzę sobie jakoś bez nich.Niektórzy mówią,że 4 miesiące N.P. to jakby z górki. W moim przypadku nadal koszmar.Pozdrawiam.

  220. Ela pisze:

    Witam serdecznie dziś 14-ty dzień bez fajek czuję się sama nie wiem jak raz mi się bardzo chce palić innym razem wisi mi to . Biorę Tabex 2 x dziennie i tak jak piszesz mam trudności z zasypianiem.
    Trzymajmy się razem. Bo przecież mamy pachnieć perfumami a nie papierochami.

  221. Pola pisze:

    Hej:) Paliłam 17 lat, ostatnio więcej niż paczkę dziennie. Około miesiąca temu umyłam włosy i je powąchałam, poczułam okropny smród…pomyślałam czas zostawić papierosy. Papierosy były , a można powiedzieć nadal są dla mnie więcej niż chwila relaksu lub rozluźnienia. To był mój przyjaciel, ktoś komu mogłam ufać przez te wszystkie lata:( Nie palę od miesiąca, czuję się fatalnie…rozumiecie chyba o czym mówię:( Z drugiej strony jednak widzę, że poprawiła mi się cera, w domu i w samochodzie już tak okropnie nie cuchnie, mam więcej czasu…ale jest mi tak okropnie smutno:( Mam nadzieję, że ta strona pomoże mi wytrwać i mam nadzieję, że to uczucie kiedyś przejdzie…Przechodzi w ogóle?? Dziękuję, że jesteście. Trzymajmy za siebie kciuki. Pozdrawiam wszystkich słonecznie.

  222. ruda pisze:

    gratulację Elu,że się trzymasz też mam tak,że raz chce mi sie palić a nieraz wcale o tym nie myslę i na dzień dzisiejszy wiecej jest momentów,ze nie mysle (49 bp) niż myślę ale jeszcze napewno długa droga przed nami i obysmy wytrwali.

  223. Jola pisze:

    Do Ewy słyszałam ,że spanie ma się unormowac po około 5 miesiącach też mam kłopoty niby śpię ale krótko 5 do 6 godzin .Do Eli też myslę o papierosach , ledwo oczy otworzę już gdzies te mysli biegną do fajek ale są to myśli a nie głód nikotynowy.Pozdrawiam i trzymam sie dzielnie:)

  224. Ewa pisze:

    Witam , podobnie jak Ela 14 dni za mną BP.
    Jolu dziękuję za pocieszenie, z tym spaniem.
    Też sypiam 5-6 godz, a do tego koszmarne sny.
    W niedzielę po obfitym obiedzie, postanowiłam to spalić, więc wybrałam się lasem pod górę ze 4 km na wieś z kosteczkami i tłustym mięskiem dla piesków , oraz skorupami z jajek dla kurek. Szłam dosyć szybko i dobrze że szłam sama, bo czułam , ba nawet słyszałam jak mi w oskrzelach gra.
    Było pięknie słoneczko grzało a ja czułam kamień na klacie.
    Gdy wróciłam do domu to w buzi miałam bardzo sucho i czułam jak bym się dzień wcześniej bardzo opaliła fajami.
    Nie wiem czy macie też podobne odczucia.
    Zauważyłam bardzo słabą kondycję i postanowiłam , że tylko jak będzie wolny czas ( ze 2 razy w tygodniu muszę znaleźć) to obowiązkowo wycieczka do lasku. Na jutro już się umówiłam ze znajomymi po pracy.
    Już chce mi się zmiany czasu, żeby dzień był dłuższy a przez to wieczorem można wyrwać się na dłuższy spacer.
    Cieszę się, że jest nas coraz więcej, dbajmy o zdrowie i nasze pieniądze, bo podatków i tak bardzo dużo płacimy, więc chociaż za fajury u nas zostaną.
    Na sobotę jestem zapisana do kosmetyczki, chyba przyjemniejszy sposób wydawania pieniędzy.:)
    Proszę piszcie o samopoczuciu, to naprawdę pomaga.

  225. pola pisze:

    Witam Was, dobrze, że jesteście. U mnie miesiąc b.p……i bardzo mi smutno:(

  226. Jagna pisze:

    Witam Was Wszystkich niepalących na tym forum. Mimo,że minęło 4 miesiące b.p. to nadal czuję się jakoś dziwnie.Jestem ospała,leniwa i nie opuszczają mnie duszności.Byłam u lekarza,porobiłam badania i wszystko jest Ok.Nie radzę sobie w nowej rzeczywistości. Jedyna nadzieja,że jest wiosna i z czasem będzie lepiej?Wam również tego życzę i pozdrawiam.

  227. Alicja pisze:

    Po 25 latach w lutym br. rzuciłam palenie bez wspomagania.Przytyłam z 51kg na 58kg..Nie mam żadnych złych ubocznych objawów.Czuję się spokojniejsza i wolna.Nie ubywa mi w portfelu,mam więcej czasu dla siebie i domu.
    Oczywiście odruch sięgania po fajkę pozostał.Stwierdziłam,że palenie to nawyk,odruch mechaniczny.W pracy nie myślałam o paleniu,w domu nadrabiałam zaległości tylko dlatego,że papierosy leżały obok.Paliłam 20 sztuk dziennie – ponad 300zł mies.
    Obecnie cenię sobie świeży zapach,spokój i pełniejszy portfel.
    Wciąż przyświeca mi jedno pytanie ,,chcę czy nie chcę palić”.

  228. Ewa pisze:

    Jaguś, to na pewno przesilenie wiosenne. :)
    Nasz organizm przyzwyczaił się do nikotyny i podejrzewam , że do roku będziemy odczuwać huśtawkę nastrojów.
    Ja rano jak wstanę , to odruchowo szukam fajki, bo chce mi się palić.
    Miejmy nadzieję, że teraz po czterech miesiącach, będzie tylko lepiej.
    U mnie dopiero 15 dni b.p.

  229. Ela pisze:

    Zacznę chodzic na siłownię , a i mam e-papierosa, którego czasami pociągnę, aaaale to nie to. Tabex biorę 1x dziennie bo źle się po nim czuję.
    Wytrwajmy razem w kupie siła.

  230. Ela pisze:

    Do Poli mi także jest bardzo smutno, ale myślę, że to minie głowa do góry.

  231. Maria pisze:

    Witam, szukam ratunku, pale ponad 30 lat i to duzo. 10 lat temu rzucilam palenie, to byl koszmar; 30 kg, objawy somatyczne, najpierw euforia,potem depresja. Wzroslo mi cisnienie z powodu wagi. Nie palilam 2,5 roku zamieniajac palenie na jedzenie. Jeden przypadkowy papieros i powrot do nalogu ze zdwojona sila. Teraz nawet nowotwor i przezyty zawal nie spowodowaly rzucenia palenia. Potwornie boje sie raz juz przezytych objawow abstynencji. Probowalam nawet champixu- depresja. Niemniej jednak przygotowuje sie emocjonalnie i psychicznie do rzucenia nalogu. Dobrze ze jest ta stronka, nie czuje sie samotna. Poszukuje jakiejs terapii grupowej, najlepiej jakies wczasy lub cos podobnego, poza miejscem zamieszkania. Czy ktos slyszal o czyms takim? Bylabym wdzieczna za pomoc.

  232. ruda pisze:

    51 dzień bp a mam dzisiaj takiego nerwa (pewna sytuacja mnie wyprowadziła z równowagi),że od 3 godzin mysle tylko o tym żeby zapalić….ratunku!

  233. Pola pisze:

    Elu dziękuję, że nie jestem sama:(
    Ruda jesteś silna…dasz radę, pomyśl co by się stało, żebyś zapaliła…. wyrzuty sumienia, poza tym pewnie od razu byś zwymiotowała.. Trzymaj się.

  234. Marta pisze:

    Paliłam 8 lat, potem 4 lata przerwy i teraz znów 2 z papierosem. Obecnie 14 dzień bez papierosa. Jadę na plastarch (zdejmuję na noc, a na weekend nawet nie naklejałam). Pierwsze kilka dni było cięzkie, chciałam by ktoś mnei najlepiej dobił:( kłopoty ze snem, koszmary senne… głowa raczej nie boli, ale bola mnei mięśnie- cos jakby mnei grypa rozkładała. Mam dreszcze i pocę sie bardzo. Do tego suche gardło. Od wczoraj dopada mnei kaszel tzw. mokry. O braku koncentracji nawet nie wspominam. No ale liczę ze bedzie dobrze. Prysznic rano, potem po pracy a wieczorem „odmaczam” sie w wannie. W pracy musze czasem poprostu wyjsc z pokoju i isc na kilkaminutowy spacer po korytarzu- taki substytut wychodzenia na papierosa chyba.

  235. Ela pisze:

    Rudasku nie daj się trzymam kciuki, pomyśl sobie o ludziach na pulmonologii chorych. Nie bedę więcej tak pisać sorki

  236. ruda pisze:

    dzięki dziewczyny koniec dnia i sie trzymam..Pola jak przeczytałam że mam zwymiotować a potem Ela dobiła pulmonologią to takie otrzeźwienie a tak naprawdę to bardzo pomaga świadomość,że jesteście,że czuwacie i dopingujecie i trzymacie kciuki a jednocześnie borykacie się z tym samym problemem…też trzymam kciuki za Was i dziękuję.Mario a może nie będzie tak tragicznie warto spróbować walczymy tutaj dzielnie każdy z nas ma jakieś objawy (lżejsze lub cięższe) odstawienia nikotyny ale walczymy!

  237. Pola pisze:

    Ruda:) ja miałam dziś takie ssanie, że nie powiem około 14…przeszło, teraz nawet nie myślę o moim przyjacielu, który był zawsze ze mną…czyli papierosie… wypiłam melisę przed snem i może uda mi się spokojnie zasnąć…mi chyba nigdy nie minie ta myśl…ale bym sobie zapaliła…Tylko co to nam da?? drogie kobietki?:) Pozdrawiam Was. Dobranoc:*

  238. Pola pisze:

    Maria…zawał, nowotwór??… nie pal kobieto…dostałaś szansę od życia… żyjesz…nie pozwól by zabił Cię papieros..nie daj się..walcz kobieto…walcz o siebie!!Jesteśmy z Tobą.

  239. Ela pisze:

    Witam jak tam dziewczynki??? u mnie dość, wczoraj myślałam, że oszaleję po południu tak brakowało mi cygarka . Ale wieczorem poszłam na siłownię i dałam z siebie trochę więcej i wiecie co? przeszło jak ręką odjął, ale zauważyłam,że jestem złośliwa i w domu i w pracy. No cóż może mi przejdzie. Bardzo boję się przytyć i w okresie postu nie jem nic w piątki tylko woda i kawa. Już dzisiaj 3-ci piątek, takie oczyszczanie.
    trzymam kciuki

  240. Maria pisze:

    Polu, dzieki, rzeczywiscie kiedy czytalam Twoj komunikat „czarno na bialym” zobaczylam ile mam szczescia. Qrcze czy ja glupia jestem zeby nadal tak ryzykowac?

  241. Pola pisze:

    Mario, ja przez 17 lat zabijałam siebie papierosem, dalej myślę jak tu wrócić do tego aby nie czuć swoich myśli, siebie. Dla mnie tym były papierosy ..Postanowiłam walczyć..nie wiem czy mi się uda ..bardzo bym chciała..kiedyś przeczytałam wypowiedź pewnej kobiety, która zachorowała na raka płuc..Ktoś ją zapytał..Czy jakby Pani wiedziała o tym, że zachoruje Pani na raka, zapaliła by Pani pierwszego papierosa???…Kobieta odpowiedziała: Gdybym wiedziała, że przez papierosy nie zobaczę swoich wnuków, nigdy bym nie zaczęła palić..Pozdrawiam Was i zaczynam swój kolejny piątek bez fajek..

  242. Ela pisze:

    Bardzo dobry i trafny komentarz.

  243. Ewa pisze:

    Witam
    Maria , przeczytałam co napisałaś i…. tak jak bym częściowo siebie widziała, palenie, rzucenie, radość , następnie smutek (waga w górę wcześniej zadyszka przez faje , później przez kg , przybyło 12) Powrót do fajek, pozbycie się 6 kg i ……przekonanie męża do spróbowania w poście nie palić.
    Maria , postaw sobie jakiś cel i pomyśl ile byś miała owoców za te pieniądze co puszczasz z dymem. Spróbuj z nami , pomyśl chociaż tydzień daj tym płucom i oskrzelom odpocząć.A później następny itd.
    Czekam , kiedy powiesz , że za Tobą dzień bez papierosa. :)

    Ja się cieszę , bo w domu czyste powietrze.
    Wcześniej myślałam , że panuję nad tym i nie śmierdzę fajami, teraz jak otworzę szafę czuję jak od moich płaszczy czapi fajami.
    Bardzo lubię perfumy i wyczułam , że mimo tych zapachów , faje mają silniejszy smród i zabijają ten zapach.
    Pola , dzięki za tą wypowiedz, bardzo trafna, szkoda , że tak dużo przepaliliśmy, żeby troszkę zmądrzeć.
    Ale chyba lepiej późno , jak wcale.

    U mnie już 17 dni bez fajek

  244. Pola pisze:

    bardzo trudny piątek, ale wygrałam …
    co oprócz papierosów lubicie?? ja będę o tym dziś myślała:) Dobranoc babeczki:*

  245. Jagna pisze:

    Witam Was; lubię zaglądać na to forum bo wiem,że z tym problemem nie jestem sama.Chociaż nie palę ponad 4 miesiące to nadal mam tak jak Wy dziewczynki.Myślę o papierosie i chętnie bym sięgneła,ale wiem,że przecież nie mogę.Wówczas mam takie nerwy na siebie,że płakać mi się chce.Zdarza się,że jestem złośliwa i mam jakies lęki.Wstyd mi za moje zachowanie.Nigdy taka nie byłam.Jestem mocno uzależniona od fajek więc teraz mnie męczy i podobno taki stan będzie trwał jeszcze 8 miesięcy. Trzymajcie się wszystkie, bądzcie silne i wytrwałe; bardzo serdecznie Was pozdrawiam.

  246. Pola pisze:

    Jagna rok to ma trwać?? Ja chyba nie dam rady:( nie chcę palić..a z drugiej strony…o matko:(((

  247. Maciej pisze:

    hej witam wszytskich
    Chcialem sie podzielic z Wami moimi spostrzezeniami z ,,zakresu rzucania palenia ”
    rzucalem juz kilka razy przerwy na 3 miesiace 4 poznij=ej nawet 7 ale zawsze jakos czlowiek sobie znajdzie sytuacje zeby zaplaic a co tam jedna fajka tyle czasu nie pale ….. a tu raptem kilka dni a w sumie kilka godzin po wypaleniu zaczynasz myslec a co tam przeciez mnie nie ciagnie jeszcze jedna probujemy sie usparawiedliwiec i z czasem znow sie zaczyna w ciagu tygodnia zaczynasz palic smierdziec smierdziz ust smierdza ciuchy a najbardziej jesli palisz w domu lub samochodzie mam taka prosbe
    NIE PALCIE W AUCIE JAK WOZICIE DZIECI !!!!
    nie dosc ze wdychaja to smierdza pozniej to mi sie kiedys zdarzylo ze malo co nie doszlo do wypadku gdyz chcialem strzepnac przez okno a tu zar z popiolem polecial na twarz mojego syna wystraszony wiecie nie wiedzial co sie dzieje zaczal plakac ja panika co sie dzieje itd dobrze ze wszytsko sie pozytywnie skonczylo
    ok wracamy do rzucania palenia
    ja postanowielem sobie wybrac dzien w ktorym przestane palic zabieralem sie do tego jakies 3 miesiace byly dwie male proby ale wytrzymalem do wieczora to jedank nie bylo to stalo sie to bardziej intensywne w ciagu ostatnich 2 tyg,przed rzuceniem calkowitym caly czas myslalem o tym szukajac w glowie w psychice odpowiedniego dnia dla mnie to podstawa i stalo sie obudzilem sie i wiedzialem ze to jest ten dzien wstalem przykleilem plaster NIQUITIN 21mg clear1 STEP i poszedlem do pracy udalo sie nastepny nastepny kolejny nie pale juz 4 tygodnie czuje su=ie powiedzmy ok bola pluca czasem apetyt rozny napady czasem glody troszke przytylem jakies 2-3 kg ale wiedzialem ze moze sie to stac co dzien wrzucam do duzego sloja po 5 funtow tyle srednio kosztuje paczka fajek na wyspach troszke sie uzbieralo to tez jakos motywuje palilem jakies 12-18 fajek na dzien
    jesli chodzi o sen to tez czesto sie mecze a wczesniej nie mialem problemow jak palilem czesto sie budze w nocy czasem kaszle ale niegdy mnie glowa nie bolala a wczesniej jak palilem to co jakies 4 dni i tabletka -ki
    czesto mysle sobie o tym jak to bylo jak sie palilo wyciagam plusy i minusy ale wiecej jest minusow fajnie jak w pracy szlismy sobie na fajke i jakies pogaduchy male kawa papieros wszyscy pala hmmmm…milo ale coz nasz wybor czy chcemy smierdziec kaszlec chrzakac miec dziwne chrypki cierpiec jasli nie mozemy w danym momencie zapalic ,,,,uzaleznieni od malego ..czegos w kieszeni w torebce…od jednej pieprz.fajki
    ciagle czuje gdzies zapach papierosow znajomi dalej pala ale ok rozumieja nie namawiaja ale jak czuje placego sie papierosa to nawet przyznam sie ze pachnie ale jak ktos do mnie mowi po wypaleni to masakra tak daje z gamby ze odwracam glowe hihihi .coz smak lepszy wech 100%lepszy nie smierdze, kondycja pomalu idzie do gory zaczalem grac z chlopakmi w pilke duzo plusow nadmienie ze palilem od 15 roku zycia mam 33 wystarczy tego syfu raz na zawsze a na koniec roku otwieram sloik licze kase i jade za to jakas mam nadzieje swietna wycieczke Nie poddam sie juz za cholere zmotywowany na maxa pozdrawiam wszytskich probujacych i tych co juz to maja za soba !!!!

  248. asia pisze:

    Witam!Dzisiaj 34 dni jak nie palę. Mam tak samo jak Ty Polu !! ALE nie dam się i Ty też nie możesz……tyle pracy !!!Byłam w księgarni i w poniedziałek odbieram 2 egzemplarze Allena Carra -1 dla kogoś potrzebującego. A teraz nic nie robię tylko czytam to co możliwe bo muszę zrozumieć to co dotarło do innych przekazem z tej książki.Wejdz na http://www.allen-carr.pl i zrób proszę to co ja. Dzisiaj jest mnie lżej .A jutro rozpoczynam tą lekturę,którą rozbiorę na części pierwsze i bardzo wiele sobie obiecuję po tej lekturze!.Polu mamy równy staż w walce i błagam nie zmarnuj tego!!!!

  249. Pola pisze:

    Musimy się jakoś wspierać….mamy w końcu ładniejsze cery i włosy mi jakoś mniej wypadają…jak to przeżyć..może najlepiej o tym nie myśleć…Walczmy razem Asiu:)

  250. Lena pisze:

    Witajcie:-)
    To mój 71 dzień BP i mam dokładnie wszystkie te same objawy jak Wy :-(
    Czasami mam dosyć:-( i zastanawiam się czy to ma sens ale..
    Pola masz rację cera różowa……. mi tez jakby mniej włosy wypadają a wypadały że szok..nie kaszlę jak stary gruzlik.
    Ale nie mam kompletnie w sobie energii czuje sie jakby mnie ktoś zjadł i przetrawił he he
    Dołączam się do Was jeśli mozna w końcu w kupie razniej :-)
    Paliłam ponad paczkę dziennie jakieś 18 lat ,próba rzucania ..nawet nie pamiętam
    Na początku wspomagałam się gumami nicorette mi pomogły ale jak je odstawiłam to niestety dotkliwie to odczułam..teraz nie używam żadnych substytutów.
    Książkę Allana przeczytałam ,niestety pożyczyłam i mi nie oddano..muszę kupic sobie nową
    Pozdrawiam

  251. Piotr pisze:

    Witam. Narazie 14 dzien jak nie pale. Nie mam ochoty na papierosa i apetyt tez mi nie dokucza. Niestety czuje sie jakbym caly zaczał dretwiec- zaczeło sie od reki i podaza to w dol. Dziwny objaw ,jutro skocze do doktorka moze mi to jakos wytlumaczy.Pozdrawiam

  252. asia pisze:

    Bardzo.bardzo potrzebne !!!!!by nie czuć tej samotności -mnie papierosek przenosił w chmurki.Ale nigdy więcej bo to iluzja a jak się rozłożę na raka to wszystko się skończy a walka z nałogiem na pewno będzie trudniejsza.Nie dajcie się!!!!!!Polu szukaj w sobie Pasji i rozpocznij Coś co wciągnie Ciebie………..Trzymam za nas kciuki i za wszystkie te osoby,które powiedziały NIE.

  253. Jola pisze:

    Jak chce mi się palic to poprostu krzyczę, na papierosy ,na siebie ,kłóce się z nimi oczywiscie na cały głos.Mnie to pomaga spróbujcie!Czesto jestem w domu sama wiec mogę sobie pozwolić.Trzymajcie się.BP od 04.12.2010

  254. Pola pisze:

    przegrałam:( kupiłam fajki :((((( trzymajcie się:(

  255. Pola pisze:

    JA NIE CHCE PALIĆ!!!! chcę być silna…od jutra licznik od 0:(

  256. Ela pisze:

    Ja także szału dostaję tak mi się chce palić, ale trzymam się, jak juz nie mogę to biorę e- papierosa 3 razy pociągnę i szukam szybko zajęcia.
    Polu wierzę w Ciebie trzymajmy sie razem

  257. ruda pisze:

    Witam wszystkich dzielnie trzymających się..u mnie minął weekend bez jakiegoś ogromnego ssania na papierosa nawet była imprezka no ale towarzystwo nie palące wiec to duży plus.Niestety w głowie cały czas siedzi papieros i myśl jak by to było miło…..Polu nie poddawaj się wracaj do nas i to natychmiast sama mi mówiłaś ” Ruda jesteś silna…dasz radę, pomyśl co by się stało, żebyś zapaliła…. wyrzuty sumienia, poza tym pewnie od razu byś zwymiotowała.. Trzymaj się.” Teraz ja powiem,że napewno dasz rade bo nie jesteś sama wszysycy tutaj zmagamy się z tym badziewiem i każdy może mieć w pewnym momencie chwilę załamania i ulec pokusie ale to nie znaczy,że przegrał walkę.Kochana zeruj licznik i startuj od nowa i melduj się zwarta i gotowa do walki.Ja nie paliłam kiedyś 7 lat przez głupote (bo juz nie miałam ani mysli ani checi na fajke) zapaliłam potem był drugi,trzeci i poleciało ale mysle,ze warto próbować uwolnić się od nałogu.Polu walcz jestesmy z Tobą pomyśl czy dla chwilki przyjemnosci warto truć sie,wydawać kase i śmierdzieć papierochami….czekamy na Ciebie

  258. Ela pisze:

    Jak się chce tak b.palić to ddmów zdrowaśkę to pomaga serio

  259. Pola pisze:

    Dziękuję jesteście KOCHANE. Na prawdę:*

  260. Ewa pisze:

    Polu, słoneczko kochane, nie budz tego śmierdziucha, niech śpi spokojnie, a jak nawet zapaliłaś , więc pokaż fajkom kto rządzi, resztę wywal z uśmiechem do kibelka i ….spuść wodę :).
    Wracaj do nas , u mnie dziś mija 20 dni bez papierosa, cieszę się bardzo.
    Wczoraj spotkałam kumpla malarza i… od razu umówiłam się z nim na piątek i sobotę , żeby mi kuchnię (wcześniej jeszcze palarnię) pomalował.
    Mąż jak usłyszał, oczywiście dopiero dzisiaj (został postawiony przed faktem dokonanym) troche marudzi, że będzie bałagan, będzie wynoszenie, ale do srody to przetrawi, a w czwartek kolega zacznie znosić zabawki.
    Sprzątam wszystko, zaczynam od oddechu, zmiany we mnie i w mieszkaniu.
    Powiedzcie , czy też tak chrząkacie, bo mnie to drażni, czuję jak bym kluchę miała w gardle.
    Elu, masz rację jak się chce palić, to szybko trzeba sobie znaleźć zajęcie. To jest bardzo dobry sposób.

  261. Pola pisze:

    Dzisiaj nie zapaliłam:) i jestem z tego dumna:) Dziękuję kobietki jesteście wielkie…szacunek dla Was…za walkę, za to , że umiecie powiedzieć nie..Jestem z Was dumna.:) Ewa ja umyłam kwiatek..masakra..brunatna skorupa go pokrywała..Ja nie chrząkałam , ale miałam okropną wydzielinę z zatok..taką nawet brązową…bleee:) Miłej nocki…zdrowiejcie:)

  262. Ewa pisze:

    Pola, tak trzymaj gratuluję, nie daj się tym fajkom.
    Nie będziemy się wędziły i śmierdziały.
    Też uciekam spać, bo rano do pracy.Dobranoc.

  263. Ela pisze:

    Witam, tak sobie z rana czytam Wasze wypwiedzi i wiecie co??? jesteśmy Wielkie, bo przecież nikt nie wie tylko palacz ile to nas kosztuje ale już nie długo przecież do jasnej cholery kiedyś mimnie ten głód nikotynowy i będziemy z siebie b. dumne, i będą się oczyszczać nasze płuca a trwa to ok. 5-ciu lat aaale co tam byle by pół roku przetrwać potem juz z góki.
    Miłego pachnącego dzionka.

  264. ruda pisze:

    Cześć dziewczyny…super Pola,że jesteś i walczysz razem z nami i jak zagladam tutaj na stronkę to cieszę się,że jesteście i dzielnie sie trzymacie.Dzisiaj mija mi 56 bp no i chce mi sie dalej palić jezu kiedy przejdzie to myslenie.Elu dodałaś otuchy pół roku a potem z górki hehehe najbardziej boje się czasu wakacyjnego ale mam nadzieję że do tego czasu będzie dużo lepiej i ta chęć zapalenia nie bedzie już tak natretna.Jeżeli chodzi o objawy to praktycznie wszystko ładnie przechodzi kaszelek jest bardzo rzadko raz/dwa dziennie takie pokasływanie i koniec wczesniej budziłam sie nad ranem zlana potem od paru dni juz nie mam tego problemu i jedyny problem to to myslenie o fajce.Elu masz racje my tutaj siebie najbardziej rozumiemy więc trzymajmy sie razem…pozdrawiam Was gorąco

  265. Ewa pisze:

    Edytko, bardzo mnie interesuje Twoje samopoczucie, bo sobie tłumaczę, że za 35 dni, u mnie będzie podobnie.
    Ja cieszę się , bo jakoś radzę sobie z myślą o fajach, może przez to , że nie mam do czynienia z palaczami, a jak idziemy na piwko , to teraz w knajpkach się nie pali :)
    Też rano wstaję mokra , zlana potem , ale może za miesiąc minie :)
    Ela, też mam nadzieję, że ten głód zniknie, tylko , żeby inny nie przyszedł , chi,chi.
    U mnie 21 dni bp.

  266. ruda pisze:

    Ewcia więc samopoczucie jest naprawde ok tak jak pisałam budzenie i pocenie mineło mi dokładnie 4 dni temu i mam nadzieje,że juz nie wróci tak samo z tym kaszlem a raczej pokasływaniem zdarzało mi sie to codziennie i pare razy dziennie a teraz nawet sama nie wiem kiedy minęło..własnie Ty przedwczoraj napisalas o tym chrzakaniu i zdałam sobie sprawe,że zdarza mi sie to raz dziennie w kazdym razie jest to niezauważalne.Jezeli chodzi o myslenie o paleniu to tez mam otoczenie niepalace co bardzo mi pomaga ale nie ma dnia abym zupełnie nie myslała o fajeczce np dzisiaj tez w pracy nie wiadomo skad mysl „ale bym sobie zapaliła”.Powiedz jak radzisz sobie z tym drugim głodem który nazywa sie u mnie nadmierny apetyt??własciwie prawie,że 2 miesiace bez papierosa a z 5 kg do przodu.Dziewczyny głód nikotynowy zniknie na bank bo juz kiedys przerabiałam 7 lat nie palenia tylko NIGDY nie mozna pozwolic sobie na tego jednego małego dymka NIGDY!

  267. ruda pisze:

    a w domu też tak jak Ty Ewa zaczełam od wczoraj remont…fakt ,ze nie paliłam w domku ale lazienka prosiła sie o totalny remont wiec teraz mam zajecie żeby szukac nowosci do ladnej łazienki gdzie nie bedzie smierdziucha papierosowego czyli mnie tylko zapachy piany i perfum…pozdrawiam pachnąco wszystkie dzielne kobietki a Pola Ty sie melduj wierzymy ,ze jestes dzielna i sie trzymasz

  268. Lena pisze:

    Cześć babeczki:-)
    Ruda kurcze 7 lat to naprawdę cała wieczność.Mój znajomy po 10 latach niepalenia teraz juz chyba ze trzy lata kopci jak lokomotywa..jakie to wszystko porąbane
    Ja dwa lata temu nie paliłam dokładnie 79 dni i poległam :-(
    Dzisiaj mój 73 dzień wiem że jak teraz polegnę to się tak szybko nie podniosę ale teraz walczę
    Pola jak tam? dajesz rade
    Pozdrawiam wszystkich

  269. ruda pisze:

    no ja własnie Lena tak miałam,że 7 lat nie paliłam i jak zatrybiłam to nawet nie wiem kiedy 8 lat zleciało i też tak wewnętrznie czuję,ze jak polegnę to się będzie ciężko pozbierać więc trzymajmy się razem „w kupie siła” :-)

  270. Ewa pisze:

    Edytko, o fajkach to myślę i wiem , że jak by ktoś palący się nawinął pod rękę, to nie wiem czy bym nie miała chęci pociągnąć.
    Ale jak mam chcicę i najdzie mnie chęć, to sama sobie tłumaczę, „Ewka, o czym tak rozmyślasz, przecież nie palisz, to tylko głupie pomysły ci przychodzą ”
    Głupie to , ale mi pomaga.
    Gorsze jest to , że gębą bez przerwy ruszam, wcześniej jadłam słodycze, ale od soboty kroję jabłka , marchewkę w plasterki, oj i jeszcze bardzo mi smakują śliwki suszone z Biedronki.
    Na wagę na razie nie wchodzę, ale czuję , że ciuchy się skurczyły.
    Dziewczyny, ja tez 5 lat temu zerwałam z fajami i nie paliłam 3 lata, ale przytyłam 14 kg i zamiast się cieszyć , to się złościłam bo wcale lżej nie było.
    Zaczęłam , ale tak inaczej , bo z mężem w domu ……w pracy się wstydziłam , więc nawet nikt nie wiedział, że wróciłam do dawnego nawyku.
    W sklepie też nie kupiłam , bo ….wstydziłam się sama siebie,….. po prostu paliłam męża.

    Może przez to postanowił rzucić i powiedział, że za dużo kasy idzie z dymem :) :) :)
    Przez to od środy popielcowej nie palimy :)

  271. Pola pisze:

    Hej laseczki:))) Powiem Wam:P w niedzielę wypaliłam 5 fajek pod rząd…pomyślałam..cholera…rozwódka…brak perspektyw na lepsze jutro i nawet nie palę:) Ale wiecie co w tym najdziwniejsze??? już nie smakowały jak kiedyś, wcale przez to, że zapaliłam nie znikły moje problemy…to nie to…17 lat myślałam że papierosy to czarodzieje i co????………i gówno!!!nic z tego….nie robią nic, nie znikają problemy, jestem dalej taka jaka jestem, mam te same marzenia i bez nich…dziś też nie paliłam…nie wiem czy będę palić nie wiem…na razie wiem jedno.. TO ZABIJA… wszystko ale nie do końca…

  272. Ela pisze:

    Polu kochana jesteś zar.. mbista uśmiałam się po pachy z Ciebie. Nie wiesz kochana jak ja tęsknię za papieroskiem, czasem wydaje mi się, że nie ma nic lepszego na świecie niż fajeczki, z koleżanką z pracy chodzę do palarni ona pali a ja się patrzę i cierpię, i czasem spieprzam szybko i mało nie płaczę ale biorę celowo siebie na wytrzymałość.
    Bo cały sęk w tym moje drogie, że na papierosy trzeba się strrraaasznie wkurzyć, żeby nie palić ( 20 LAT Z FAJAMI). Ale najgorsze jest to ,że idzie do lata”piwko, taraz i co?? brak paierosa to co to za lato???, o matko jak to będzie. Już widzę, że bez składu piszę . Do zobaczenia.

  273. Lena pisze:

    Witajcie:-)
    Pola:-)
    Masz rację fajki nic nie zmieniają ja na dodatek sobie uświadomiłam że rzucam te cholerne fajki tylko dla siebie i dlatego nie powinnam sie wyżywać na najblizszych bo co oni za to mogą ..nikt za mnie tego nie zrobi..ale i tak mi ciężko
    Ewa
    I ja się wstydziłam palić szczególnie w samochodzie jak sobie sama jechałam bo jak z dziecmi to nie paliłam ..więc jak tak sobie jechałam to jak widziałam samochód z naprzeciwka to fajkę chowałam mało sobie portek nie poprzypalałam he he
    Z jedzeniem też podobnie młockuje całymi dniami:-) przytyłam 3 kg i mnie to wkurza.. wyciagnelam z garażu steeper który kupiłam zaraz w pierwszych dniach rzucania i zaczynam ćwiczyć
    Ela
    I ja jak sobie pomyślę o wakacjach ,morzu,plaży …..bez fajki..to mi jakoś smutno co ja będe robić ehhhhhhhhhhhhh
    No nic trza sie wziąć za siebie odgonić te smierdzące mysli
    Pozdrawiam i życzę miłego pachnącego dzionka :-)

  274. ruda pisze:

    Czesc dziewczynki też myslałam i mysle jak to bedzie cięzko przetrwać lato morze,plaża,piwko i ten luzik letni i bez papieroska no ale co tu się martwic na zapas musimy być twarde przeciez nie chcemy palić.
    Ewa biore z Ciebie przykład i slodycze zamieniam na owoce i warzywka i zaraz jak bedzie cieplutko to wyciagam rower bo w całej Polsce już ładnie tylko na północy beznadziejnie.
    Lena przybrałaś 3kg to i tak pikuś ja 57bp i 5kg.
    Zauważyłam u siebie malutki postęp,że jak rano sie budzę to
    juz nie mam pierwszej mysli o papierosie ale wiem,ze jeszcze dłuuuuga droga żeby wcale nie mysleć o fajeczce.
    Pola też mam takie myśli,że nie wiem czy bede czy nie bede paliła bardzo chce wytrwać a nieraz przychodzą głupie mysli a po co mam sobie odmawiać i sie męczyć ale mam motywację bo po pierwsze wszędzie sa zakazy palenia u mnie nawet w pracy nie ma palarni a nie mozna przed budynkiem wiec biegało się za śmietnik normalny wstyd mam 40-che na karku a pale pod smietnikiem w domu mąż nie pali wiec balkon,w pubach,kawiarniach zakazy,wszyscy moi bliscy znajomi nie palili albo juz od dawna nie palą…druga motywacja to od pierwszego dnia bez papierosa odkladam kase kupiłam skarbonke której nie mozna otworzyć i zamiast wydawac na faje wrzucam tam dziesiątke za dziesiątką a w tych motywacjach aby trwać Wy mi pomagacie bo wiem,że nie sama zmagam sie z tym nałogiem i naprawde sie ciesze jak widze,że kolejny dzień dajecie rade i sie trzymacie.Polu jak napisałaś,że kupiłaś fajki to bardzo bardzo chciałam zebys wróciła do nas więc bądź silna to że nie palisz to robisz tylko dla siebie ale może znajdź jakąś motywacje dzień za dniem leci i mowie Tobie jak wytrzymasz to nadejdzie ten dzień że przestanie sie mysleć o tych cholernych fajach i zakonczy sie walka samym ze sobą „możę bede palic a moze nie bede palić”
    Pozdrowionka dla Was wszystkich trzymajcie sie babeczki

  275. Ewa pisze:

    Lenka, podobnie jak Ty przytaskałam do domu steper, rowerek stacjonarny i …….na razie steper stoi , a wczoraj na rowerku zrobiłam 21 km w 45 minut.
    Wczoraj mąż mi się przyznał , że w niedzielę przechodził kryzys myślał , że wyjdzie niby do garażu a tak to po faje.
    Pytał, czy nie zauważyłam , że o 20 poszedł spać, ale ja sądziłam , że to był pretekst , żeby w spokoju poczytać.
    Wystraszyłam się tym , że może się złamać i zacząć palić , bo wiem , że jak bym poczuła od niego to też bym za nim zaczęła
    Edytko owocki jadam , ale batoniki też :(
    Szkoda, że sobie z tym nie mogę poradzić.

    Pola fajnie piszesz ubawiłam się , ” cholera…rozwódka…brak perspektyw na lepsze jutro i nawet nie palę”:) :) :) :) :) nie pal, bo to nic nam nie da, jak wytrzymamy rok bez fajek to zrobimy spotkanie, tak , że jest motywacja, żeby nie palić i się nie objadać :)
    Trzeba coś wymyślić , żeby nas zachęcało, bo czy wyobrażacie sobie na parę lat babcie trzęsące z kiepem w buzi :(

  276. Lena pisze:

    Cześć kobietki:-)
    Ewa ja wczoraj też rowerkiem jezdziłam ale zwykłym pojechałam ze starszym synkiem parę kilometrów zrobiliśmy ale fajnie się pózniej czułam..steeper odstawiłam jakoś nie mam weny .
    Kurcze też się objadam i nawet słodyczami nie gardzę chociaż nigdy ich nie jadłam .
    Ewa Ruda i ja mam w domu niepalącego męża :-) mój przestał 10 lat temu :-) a ja wredna baba kopciłam mu pod nosem ..no może nie pod nosem bo do garażu wychodziłam .
    On mnie teraz bardzo wspiera i chwali a to dużo.
    I te Wasze wpisy mnie strasznie cieszą i motywują dzięki :-)
    Trzymajcie się dzielnie i BP oczywiście
    Pola odezwij się

  277. Ela pisze:

    Mam pytanie dziewczynki czy się jakoś wspomagacie zastępnikami jakimiś??? ( gumy, tabletki itp)?.
    Ja już od 5-ciu dni nie biorę Tabexu i wiecie co?? lepiej się czuję przynajmiej nic mnie nie boli/

  278. ruda pisze:

    zero wspomagaczy…wystartowałam z nalepianiem plastra nicorette najklejalam około 3 tygodni a potem okazało sie że daje sobie rade bez plasterka i juz ponad miesiąc nie stosuje nic

  279. Lena pisze:

    Ja stosowałam gumy nicorette teraz od 2 tyg bez niczego
    Mam porównianie bo jak dwa lata temu przestawalam palić to stosowałam też gumy ale tylko dwa dni bo chciałam być twardzielem:-) i ogólnie o wiele gorzej to znosiłam wręcz depresyjnie ciagle baczałam i myslałam ze zwariuje..teraz jak odstawiłam gumy też jakoś forma i spadła ale nie jest az tak zle”-) także do gum już nie wracam.
    Uważam że jak ktoś az tak bardzo ma się męczyć to lepiej chyba te gumy albo plastry po to one w końcu są
    Pozdrawiam:-)

  280. Ewa pisze:

    Lena, che,che dobra jesteś , mąż rzucił a Ty dalej kopciłaś.
    Słyszałam , że kobiety szybciej się uzależniają i trudniej wychodzą z nałogu.
    U mnie w domu chyba ja to łatwiej przechodzę, zobaczymy jak to będzie dalej.
    Dziś muszę opróżnić kuchnię i łazienkę , bo jutro wpada malarz i …….będzie ładnie, po bałaganie oczywiście jak posprzątam.
    Ela ja brałam tabex 3 lub 4 dni, a później przestałam i noszę w torebce jak papierosy , jak by się mocno fajki zachciało to tabex wezmę na razie sobie radzę.
    Ale po nocy czuję w ustach taki niesmak , jak bym się wcześniej dużo napaliła.
    Mam nadzieję , że to minie.
    W ciągu dnia używam płynu do płukania ust i czuję w buzi przyjemny oddech.

  281. Lena pisze:

    Ewa sama nie wiem kto lepiej znosi rzucanie fajek kobieta czy facet? wydaje mi się że moj mąż jakos lepiej to przechodził ode mnie a może o tym tak nie gadał jak ja? wiem tylko ze non stop po pracy jezdził rowerem ,pływał było akurat lato więc w jeziorze i pił mnóstwo wody mineralnej co mu zostało do dziś :-)
    Ale będziesz miała czysciutko i pachnąco :-) ja sama malowałam w domu:-) uwielbiam malować i ta fajka w przerwach jak przwdziwy majster he he he
    Ja niesmaku nie mam ale jakies dusznosci miewam wieczorami i to nie codziennie
    Matko jaka jestem najedzona chyba pęknę a waga coraz większa wrrrrrr niedługo będe wygladać jak wieloryb ale za to pachnący :-)

  282. Ewa pisze:

    Lena , super……… mąż wiedział co robić, żeby nie przytyć.
    Ruch, świeże powietrze, na rowerze napewno nie szukał jedzenia :), więc chyba nie przytył.
    Widzę , że podszedł bardzo profesjonalnie do zerwania z nałogiem.
    Gratuluję że potrafisz sama malować, muszę przyznać , że chodziło mi po głowie, żeby samej spróbować, ale sądzę , że grzebała bym się z tym ponad tydzień, a tak fachowiec szybko zrobi. Ja za to wszystkie szafki wysprzątam , lubię tak ładnie wysprzątane po malowaniu.
    Lena, ja też dziś wracając z pracy wlazłam do garmażerki , kupiłam pierogów i się z mężem zapchaliśmy.

  283. Lena pisze:

    Witajcie:-)
    Nie zrobię dzisiaj nikomu żartu że zapaliłam :-) bo tego zrobić nie mogę:-)
    Ale miałam stresa od rana byłam z młodym (ma 3 latka) na pobraniu krwi na szczęście poszło gładko mały wtulił się we mnie tak mocno mocno z całej siły i sobie cichutko płakusiał :-(
    Jak tam dziewczynki Wam idzie meldujcie się BP oczywiście:-)
    Ja wczoraj byłam u siostry która pali i tak na nią patrzyłam patrzyłam jak się zaciąga i tak miałam momenty że jej zazdrościłam ,była taka wyluzowana radosna hmmmmmm ale szybko te myśli przepędziłam bo jak sobie przypomnę jak to wieczorami byłam tak przepalona że aż mi niedobrze było i serce waliło jak oszalałe i rano kaszlałam i smierdziałam bleeeeeeeee
    Miłego dzionka

  284. Ela pisze:

    No no tylko bez takich żartów na przyszłość.
    A tak wogule to sobie myślę, jakby to było gdyby pewnego dnia zostały umieszczone wpisy każdej z nas, że każda wczoraj miała doła i zapaliła sobie. I myślę, żebyśmy wszystkie się jakoś wzajemnie usprawiedliwiły.
    Ale mam myśli co nie???

  285. ruda pisze:

    Ela ale teraz wymysliłas no mysli rewela tylko nie wprowadzajcie w zycie pomysłu Eli hehe…a mnie dzisiaj sie sniło,że paliłam i w tym snie zamiast być rozanielona smakiem fajeczki to się wsciekałam na siebie i byłam załamana,że poległam a wczoraj strasznie mi sie chciało palić teraz zresztą też niby tyle czasu sie nie pali a te napady checi zapalenia napadają każdego dnia. Pola trzymasz się ???

  286. Ela pisze:

    Hm ja też b.często myślę o fajce jak to fajnie i coraz bardziej zaczynam się usprawiedliwiać, że na święta przy drinku chyyyba zapalę dla pełni szczęścia, ale pękam. szlak mnie trafia już

  287. ruda pisze:

    Ela nie daj się bo to bez sensu jak zapalisz to polegniesz będzie cięzko sie pozbierać i bedziesz szukała non stop usprawiedliwienia jeżeli naprawde nie chcesz palić to zakaz jest na zawsze nawet na tego jednego….a do drina odmów zdrowaśke mówiłaś,że pomaga

  288. ruda pisze:

    i pomyśl sobie,że kazda z nas ma te durne mysli żeby zapalić nie jesteś sama…może wytyczmy sobie jakiś cel wiesz malymi kroczkami a jak bedzie dalej to zobaczymy?no nie wiem sama moze jakiś termin do wakacji żeby wytrwać i się nie złamać

  289. Pola pisze:

    Pola jest mięczakiem…2 miesiące …..i dupa. Palę …nie chcę Was wkurzać:(( będę Was czytać i przygotowywać się do drugiej próby. Jesteście wielkie kobietki i już tak mi bliskie:(

  290. Ewa pisze:

    Pola, szczerze? Czułam pismo nosem, dzieci jak narozrabiają , to się ukrywają :)
    Zostaw to świństwo na początek tabex i wracaj do nas .Priss.
    Dziewczynki , chyba taki dzień dzisiaj u mnie malarz maluje wcześniej poprosił o popielniczkę, a mój mąż spytał jakie pali szok.
    Przed chwilą wyszedł do łazienki tam maluje sufit a ja przeliczyłam , było 7 kiepów i o dziwo …pachniały.
    Mężą pytał jak się czuje bez fajek , to odpowiedział, że nie jest źle, tylko najgorsze są wieczory.
    Oj ja też bym się tak sztachła, ale ….pomyślałam 24 dni za mną, nie długo będzie miesiąc, walczę dalej z tym dziadem.
    Idę do kuchni bo mnie wołają.

  291. Lena pisze:

    Tak Tak Pola czekamy tutaj na Ciebie:-) i pamiętaj nie jesteś mięczakiem jakbyś była nie walczyłabyś :-) , niektórzy bez fajek nie wytrzymują paru dni nawet
    Ewa :-) i mi fajki pachną fajki… w popielniczce nie ale jak ktoś koło mnie pali to tak:-)
    Ja wczoraj podrinkowałam i wzięłam fajke do ust nie odpaloną oczywiście :-) …kurcze to jest wstrętny nałóg nie?? ja nie palę 77 dni a mam takie dni czasami że myśl o fajce mnie nie opuszczają ale mam i takie dni że zapominam i niech tak już zostanie:-)
    Pozdrowionka

  292. Pola pisze:

    Jak to powiedział Czarek Pazura….nie sztuką jest rzucić palenie…sztuką jest znowu nie zapalić…:) Wspieram Was babeczki i leczę swoje martwe serce..

  293. ruda pisze:

    Cześć Kobietki z tym nałogiem to naprawdę jakaś masakra dzisiaj u mnie 60 dzień jak nie palę a mam takie ciśnienie które siedzi u mnie od wczoraj „zapal,zapal” i motam się z myslami i gdyby ktos znajomy mi sie teraz nawinął palący to 99% że bym się złamała.Lena mam dokładnie tak jak Ty jak ktos pali przy mnie to tak mi pachnie,że aż tęskno robi się za fajeczką i nieraz dni sa fajne bo mało co mysle ale od wczoraj jakis kurde kryzys czy co?
    Pola wytrwałaś 2 miesiące i powiedz jakie to jest uczucie jak zapaliłaś jak palisz?jest Tobie lepiej z tym?bo juz sama nie wiem co robić z jednej strony chce zerwać z nałogiem a z drugiej strony starszna chęć zapalenia a wiem,ze jak zapale tego jednego to po mnie i chyba będzie mi żal tych 2 miesięcy i ciężko będzie sie pozbierać.

  294. Pola pisze:

    Rudziaku…powiem tak: fizycznie znacznie lepiej się czułam jak nie paliłam, odzyskałam węch, smak…nie kaszlałam i w ogóle fizycznie super..za to psychicznie siadłam:( wpadłam w depresję. Ja mam ciężkie życie..nie chcę tu pisać jakie bo nie ma takiej potrzeby…tak jak pisałam wcześniej siedziałam i myślałam : nie mam nic i na dodatek nie palę koszmar…Jak zapaliłam po dwóch miesiącach papierosy smakowały mi jak zaczynałam palić ale szybko wróciło to do normy…Mam wyrzuty sumienia…myślę ale jestem głupia..Ale na razie nie dam rady psychicznie po prostu. Jak ktoś ma wsparcie i silną motywację i powie sobie nie chcę kurde palić..to ma sukces w kieszeni. Trzeba po prostu chcieć nie palić i nie traktować papierosów jak czegoś dobrego dla siebie , tylko traktować je jak zło..jak coś co skraca życie. Wiem coś o tym skończyłam medycynę. Tylko co tu zrobić w moim przypadku??jak ja z fajkami czy bez nie chcę żyć? Depresyjne pierdoły wiem.. Dlatego LASKI trzymajcie się nie palcie…i zmówcie za mnie po zdrowaśce ..może i mi coś się w mózgu wreszcie przestawi. Dobranoc

  295. anna pisze:

    witam ponownie ,d

  296. anna pisze:

    witam ponownie
    (pierwszy wpis 24.02.2011,rzuciłam 16.02.2011.godz.17.00)
    Kobitki,nie ważne samopoczucie(moje sięga dna ważna motywacja

  297. Ela pisze:

    Witam kobietki,jak trzymacie się po weekendzie??. Poluniu wracaj do nas i to szybko. Chcę Ci powiedzieć, że nigdy nie jest za późno i nie miej wyrzutów sumienia, nie patrz za siebie. Obiecuję pomodlić się za Ciebie w koronce do Ojca Pio (czy Wy wiecie,że On czyni cuuda naprawdę. Polecam i pozdrawiam

  298. ruda pisze:

    Cześć dziewczyny minął weekend a we mnie nadal straszliwa chęć zapalenia fajki i mam wrażenie,że było lepiej a teraz znowu non stop myślę.Sądziłam,że im dłużej się nie pali tym mniejsza chęć a tutaj proszę 2 miesiące bp i nawrót.
    Pola nie dziwię się że sięgnęłaś po papierocha i może to nie ten moment dla Ciebie ale najważniejsze,że myślisz o zerwaniu z nałogiem jak nie teraz to będzie następna próba jak nadejdzie ten odpowiedzni moment.Ja czuję,że wpadam w deprechę,że nie palę..wczoraj pojechaliśmy z rodzinką na spacerek a ja zamiast cieszyć się śliczną pogodą i oddychać pełną piersią to jakaś smetna byłam a w myślach „jezu jaby cudownie było znowu palić”….na chwilę obecną już sama nie wiem czy wytrwam i dam radę?mam motywację ale już sama nie wiem co jest silniejsze motywacja czy ten cholerny papieros.

  299. Ela pisze:

    Niestety babeczki narozrabiało się (paląc) to i teraz trzeba ponosić konsekwencje, tylko na litość któż to wiedział, że ten smród tak długo będzie nam pachnieć!!!. Pocieszajmy się, że to wcześniej czy później minie na zaaaaawsze.

  300. Lena pisze:

    Cześć :-)
    Ruda ja mam dokładnie ale to dokładnie takie same odczucia:-( też mnie nosi i to strasznie…. ten weekend był dla mnie koszmarny:-( byłam taka wredna dla rodzinki że aż mi wstyd:-(
    I ja nie wiem czy dam radę do tego mam strasznie złe samopoczucie ..bardzo reaguję na zmiany pogody he he jak babcinka.
    Z jednej strony to uczucie że chcę pachnieć nie chcę śmierdzieć,kaszleć i w ogóle a z drugiej ta cholerna tęsknota za fajką ..czy to musi być aż tak trudne?
    Ela oj tak narozrabiało się ja bym wolała żeby to jednak wcześniej minęło bo nie wiem czy dam radę.
    Miłego dnia

  301. ruda pisze:

    Lenka a może to jakiś kryzys przychodzi w tym trzecim miesiacu? pisałaś że poległaś dwa lata temu w 79 dniu teraz tez jakoś jest ten czas u Ciebie.Czytam co piszesz i widze swoje mysli ” z jednej strony to uczucie że chcę pachnieć nie chcę śmierdzieć,kaszleć i w ogóle a z drugiej ta cholerna tęsknota za fajką ..czy to musi być aż tak trudne?” a Pola też nam poległa po 2 miesiacach nie palenia.Dzisiaj też mnie nosi i nie mogę na niczym się skupić

  302. Lena pisze:

    Ruda ale masz pamięć :-) tak nawet dzisiaj jest mój 79 dzień BP aż się boję czy mi się uda..to chyba też dużo zależy od psychiki a moja jest do d…py .
    No nic trzeba walczyć i odpędzić te czarne myśli bo my przecież nie palimy :-)

  303. ruda pisze:

    moja psychika tez jest do d…… dzisiaj u mnie 62 dzień BP odpedzam złe myśli i tak jak mówisz trzeba walczyć :-) trzymajcie za mnie kciuki bo w tym tygodniu jestem sama w domu mąż wyjechał a córa u babci i żeby mi nic głupiego do głowy nie strzeliło….

  304. Ela pisze:

    Czy wyście oszalały całkiem dziewczyny ???. Do cholery jasnej nie myślcie o tym smrodzie. Cały czs się nakręcacie jak zwariowane, powiedz sobie jedna z drugą nie mam fajek i nie będę miała a nie” a może zapalę , a może nie zapalę ??Mnie wczoraj zaj. iście przy drinku też chciało si ę zapalić, ale trudno nie ma i nie będzie.O!

  305. ruda pisze:

    Masz rację Ela a ten nałóg poprostu ogłupia

  306. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich; zwracam się do Poli.Nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli.Nie możesz się załamywać,że wróciłaś do palenia.To nie jest koniec świata.Proponuję,żebyś spróbowała od nowa rzucić palenie.Doskonale wiesz,że papieros nie pomaga w rozwiązywaniu problemów.Wiem coś o tym bo też to przerabiałam.Wierzę w Ciebie i PROSZĘ wróć do nas i rzuć palenie.Pozdrawiam serdecznie.

  307. Pola pisze:

    wiem Jagusia wiem:( liżę rany i zbieram siły..muszę się teraz lepiej przygotować..będę Was czytać i wspierać i wierzę, że któregoś dnia dołączę do tak zacnego grona. Pozdrawiam kochane kobietki…trzymajcie się:*

  308. ruda pisze:

    Tak tak Pola czekamy na Ciebie dasz radę….ja od dzisiaj zaczynam drugą walkę z moimi dodatkowymi kilogramami które nazbierały się przez te 2 miesiące a samopoczucie ale to psychiczne beznadziejne nawet gorzej jak beznadziejne…nie palę,żre i tyje

  309. Jagna pisze:

    Witajcie moje miłe, Ciebie Poluniu również witam serdecznie.Nie zamierzam prawić Ci morałów bo sama kilkakrotnie rzucałam i wracałam do palenia. Nie bylo mi łatwo,oj nie było; wytrzymywałam bez fajek od 4- 6 miesięcy i od nowa poległam.Kupiłam książkę Allena Carra” Jak skutecznie rzucić palenie” po przeczytaniu tej interesującej książki zrozumiałam,że palenie nic daje.Zadziałała u mnie psychika.Jak do tej pory nie palę dn.20.04 br.będzie 5 miesięcy.Ale nie podniecam się bo nie wiem co będzie jutro? Nałogowi palacze z trudem przechodzą abstynencję.Podobno w moim przypadku trwa rok – niestety.Czasami mam te Ja do nich należę (paliłam przez ćwierć wieku) – niestety go serdecznie dość ale sobie tłumaczę,że idzie z górki.Niektórym idzie łatwiej,gdyz krócej palili.Poluniu mam nadzieję,że wezmiesz sobie do serca to co napisałam i rzucisz te faje i wrócisz do nas.Tego bardzo serdecznie Ci życzę.Pozdrawiam bardzo gprąco.

  310. ruda pisze:

    Lena udało sie Tobie przetrwać wczorajszy dzień?
    Ewcia jak remont kuchni?ja mam cały czas remont łazienki mam juz dosyć a końca nie widać…pozdrawiam Was gorąco i miłego dzionka życzę

  311. Jagna pisze:

    Dalszy ciąg, przepraszam za pomyłkę,którą zrobiłam wcześniej – poprawiam;Ten post pisze w pracy wiec trudno sie skupić. Czasami tych dolegliwości mam serdecznie dość,to mnie przerasta,ale trzymam się, nie mam wyjścia,czego Tobie Poluniu życzę,pozdrawiam.

  312. Ewa pisze:

    Rudziku, już po malowaniu, teraz powoli generalne porządki, fajnie czyściutko , pachnie czystością, tylko rzeczy leżą porozwalane, ale powolutku posprzątam.
    W niedzielę poszłam na basen i zamiast lżej oddychać to o dziwo szybciej przy pływaniu się męczyłam.
    Fakt, że mam zawsze swój plan 30 razy przepływam basen w jedną stronę żabką i strzałką, a w drugą zazwyczaj na plecach.Ja k płynęłam strzałką pod wodą to po wypłynięciu czułam pieczenie w klatce piersiowej.
    Pomyślałam …..brak fajek w płucach :) :)
    Dziś poszłam z kijami na ponad godzinny szybki marsz i obiecałam sobie jak najwięcej chodzić, żeby nabrać kondycji i nie nadrabiać kg , bo tycie bardzo szybko przychodzi, a później bardzo ciężko to zgubić.
    Nie chcę kupować większych ciuchów.
    Jagna wspaniale, już ponad 4 miesiące za tobą bez fajek .
    U mnie 9 kwietnia minie miesiąc.

    Pola , przemyśl może zrób się chytra i …przestań wspomagać państwo . Zobacz jak wielkie podatki i akcyzy w tych fajach.
    Staraj się wrócić do nas pachnąca i ciesząca się bez papieroska.
    Uciekam coś na jutro na obiad gotować i spać bo jutro rano do pracy trzeba wstawać.
    Pozdrawiam cieplutko palących i nie palących.

  313. Ela pisze:

    Witam wszystkich.
    Co się dzieje??? wczoraj dwie koleżanki z mojego otoczenia(te które mnie namówiły do rzucenia papierochów) zaczęły palić, jedna już kopci tydzień w ukryciu do wczoraj,druga od wczoraj. Co jest do licha!! czy ja dam radę????.

  314. Pola pisze:

    DASZ!!!!:)))) Buziaki

  315. ruda pisze:

    Ela teraz Ty chyba oszalałaś o czym Ty mówisz kobieto…koleżanki niech śmierdzą fajurami a Ty nie palisz i nie będziesz paliła i dasz radę i O ! :-)

  316. ruda pisze:

    Ela który masz dzisiaj dzień BP ?

  317. ruda pisze:

    Pola wracaj do nas……

  318. Ela pisze:

    Rudasku dziś jest 4 tygodnie( zaczęłam od środy popielcowej)

  319. ruda pisze:

    To pieknie Eluś i tak trzymaj jest ciężko i będzie sama jestem w kryzysie i ten pierwszy miesiąc był lepszy a teraz jakies przygnębienie mam ale przecież nie chcemy znowu palić i tyle męczarni na marne i tak jak mówiła Pola bedą wyrzuty sumienia.Coś Lenę wcieło mam nadzieje,że sie trzyma.
    Ewa ja wczoraj na rowerze pojeździłam tez zabieram sie za ruch i totalna kontrola nad jedzeniem zero batoników mam 7kg do przodu i też nie chce nowych wiekszych ciuchów kupować.

  320. Jagna pisze:

    Witam; Ela nie możesz wzorować sie na swoich koleżankach,które wróciły do palenia.Wytrzymałaś sporo więc szkoda tego zmarnować.Wiadomo,że nadal ciągnie do papierosów,ale z każdym dniem powinno być lepiej, musimy nauczyć się zapanować i nie wracać do nałogu.Pozdrawiam.

  321. ruda pisze:

    Cześć Kobitki dzisiaj u mnie 65BP trwam i mam nadzieje, że też sie nie złamałyscie.Lena nie odzywasz sie mam nadzieje,ze nie dalas sie fajurom a jezeli tak to sie grzecznie przyznaj….Jagna masz już ładny staż i powiedz czy po 5 miesiacach cały czas siedzi w Tobie to cisnienie że codziene mysli sie o papierosach.Pisałam wczesniej że kiedys nie paliłam 7 lat no ale niestety głupota ludzka nie zna granic i znowu zaczełam to było 8 lat temu i po tych 8 latach znowu decyzja,ze nie chce palić.Pamietam,że cheć na fajke w końcu przechodzi ze sie o tym nie mysli ale jak wtedy rzucałam to byłam o 15 lat młodsza i wydaje mi sie,że jakos łatwiej przez to przechodziłam.pozdrawiam was wszystkie odzywajcie sie co tam u was

  322. Ela pisze:

    Nie wiem czy Wam mówiłam, że także 10 lat temu nie paliłam 1 rok. I głupota wygrała, i dalej się męczę. Aj

  323. Lena pisze:

    Witajcie kochane:-)
    Rudasku (tak jakoś ładniej :-) ) nie palę nadal :-) nawet przetrwałam ten pechowy 79 dzień……. dzisiaj jest 82 dzień BP
    Dzięki za pamięć nie pisałam bo jakoś wena odeszła ale czytałam Was
    Ja też zdecydowanie powinnam się mniej obżerać zacząć ćwiczyć ale nie mam siły i chęci:-( ..wczoraj spotkałam jedną znajomą i pytała czy jeszcze nie palę odpowiedziałam z dumą że nie ale przytyłam a ona na to że nooo zaraz po tobie widać wrrrrr a ona popala codziennie ale oczywiście ona jest lepsza ode mnie bo ona wcale nie musi palić pali tylko żeby się odstresować ..jaaaassnneeee.
    Jak Ela napisała że oszalałyśmy było mi jakoś przykro ale to prawda niestety :-( ten nałóg jest wstrętny i podstępny mi naprawdę jest czasami ciężko jakby to rzucanie palenia było takie proste nie byłoby tylu palaczy nie byłoby tylu grup wsparcia i tym podobnych.
    Ewa super że masz mieszkanko odnowione:-)
    To i tak ładnie pływasz na basenie ja nawet by tyle nie przepłynęła:-)
    Jagna gratuluję masz chyba z nas największy staż :-)
    Pola pozdrowionka dla Ciebie :-) myślę że niedługo do nas dołączysz co?
    Miłego dnia…. matko jak u mnie wieje

  324. Ela pisze:

    Kochana Lenko to że powiedziałam, że zwariowałyśmy to był chwyt do otrząśnięcia nas wszystkich( na zasadzie co jest do cholery my nie damy rady???, nikogo nie miałam zamiaru obrazić.też nie jestem taka mocna nie myśl sobie żreć mi się chce jak licho, ćwiczę i nic nie widać ale pocieszam się, że nie tyję i tak potrzeba mi 10 kg zrzucić( bo nie jem) i tu podwójna męczarnia, dziś oczyszczanko kawa i woda cały dzień. Przy tym zrypana psycha, a co myślisz Lenko, że taki ze mnie hojrak?????
    Miłego dnia.

  325. Lena pisze:

    Elunia wiem wiem taka jakaś przewrażliwiona się zrobiłam :-)
    podziwiam Cię że potrafisz tak nie jeść przez cały dzień ja nie mogę .
    Fajnie że się tutaj wspieramy bo tylko palacz zrozumie palacza:-) ( były palacz ma się rozumieć)
    Wiecie że mam już takie dni że mniej myślę o fajce i to mnie cieszy ,jasne że nie ma jeszcze dnia żebym nie pomyślała w ogóle (czy takie dni będą?) ale musimy dać radę no nie?
    Ja naprawdę nie chcę już przez to przechodzić po raz kolejny wiem że jak teraz polegnę to dużo czasu minie jak się podniosę i czy w ogóle to zrobię .
    Dlatego trzeba się wziąć w garść i dalej NIE PALIĆ
    Pozdrawiam

  326. ruda pisze:

    Czesc dziewczynki wczoraj miałam wieczorkiem napisac ale czasu zabrakło a własnie chciałam pisać,że nie ma co sie smucić na kopa Eli i nie odebrałam tego,że przykro tylko własnie jako kopniaka i otrzęśniecie sie bo tego dnia gdybyśmy sie ponakrecały a jeszcze któras by dołaczyła to nie recze za siebie czy bym nie zapaliła.Mnie kopniak Eli pomógł.Zdaje sobie sprawe,że kazda z nas jest słaba,że wystarczy chwila żeby sie złamać i bardzo dobrze,ze tak sie układa że jak Ty Lenka i ja miałaysmy kryzys to Ela była silna ale moze byc odwrotnie,ze Ela bedzie w dołku i tez bedzie potrzebowała dopingu.
    Lena nie przejmuj sie kolezanką co pali żeby sie odstresować bo wiemy jako palaczki,że jest to przyjemne ale jak jest stres albo problem to faja tego nie rozwiąze da przyjemnosc na minutke i co dalej?A moje 2 znajome palą i przytyły po zimie wiec my chociaz mozemy zrzucić na przyrost wagi jako skutek uboczny nie palenia hehehe….a tak na serio to zabrałam sie za kontrolowanie jedzonka czyli dietka bo depresja niesamowita,że wiosna idzie a guzik od portek mi sie wpija i jak wracam z pracy to z ulga w dres wskakuje i wiecie co waga idzie w dół i moje mysli teraz bardziej sie skupiają na dietce niż na smierdziuchu zobaczymy jak bedzie dalej.Miłego dnia dziewczyny jeszcze troche i weekend ale ja jutro do pracy :-(

  327. Ela pisze:

    Dzięki dziewczynki za zrozumienie jesteście wspaniałe.

  328. Lena pisze:

    Rudasku i tak chyba właśnie trzeba zacząć działać :-) ja zauważyłam że jak nie obżeram się tak to i nastrój lepszy naprawdę bardzo dużo zależy od jedzenia człowiek taki bardziej lekki no ale…..dzisiaj się zaczyna weekend znowu kupa jedzenia jakigoś drineczka się wypije i tyłek rośnie .
    A wiesz że i ja miałam okresy jak paliłam że też tyłam .
    Więc co dziewczynki więcej się ruszamy ,mniej jemy i NIE PALIMY
    Miłego weekendu

  329. ruda pisze:

    Całkowicie popieram Lenka dyscypilna musi być hehehe ale drineczek u mnie tez bedzie w weekend juz az tak katowac sie nie bede…pozdrowionka i trzymajcie sie z dala od śmierdziucha

  330. Szuli.. pisze:

    po ośmiu latach palenia a zaczynałam jak miałam 16 rzuciłam palenie odrazu bez ograniczania.Bardzo wspierała mnie wtedy rodzina rezultatem nie paliłam 5 lat. We wrześniu 2010r zaczęłam sobie popalać i to był największy błąd jaki popełniłam.Powtórnie rzuciłam palenie z dnia na dzień obecnie nie palę 7 dni.Jest mi strzasznie ciężko, najgorsze że wystąpiły tiki nerwowe z którymi zmagam się od dłuższego czasu no i spadki ciśnienia.Wydaję mi się że popełniłam błąd ponownie rzucając odrazu.

  331. Jagna pisze:

    Witam Was moje miłe u mnie już niedługo będzie 5 miesięcy bez papierosa; jak pisałam wcześniej nie podniecam się za bardzo,w ubiegłym roku w styczniu rzuciłam palenie i po pięciu miesiacach poległam z własnej głupoty,ale muszę Wam powiedzieć,że tak nie cierpiałam i nie przechodziłam tych dolegliwości jakie miałam w tym rzucaniu.Teraz to mija i muszę Wam powiedzieć,że od dwóch dni mnie nie ciągnie do papierosów.Nawet duszności są znacznie mniejsze.Ale to co ja przechodziłam tego nie życzę nikomu.TRAGEDIA.Jeszcze przeczytałam na jakimś forum,że mogę tak sie męczyć do roku,ponieważ zaliczam sie do nałogowców.Możecie sobie wyobrazić jak byłam zdołowana tymi wiadomościami.Na szczęście kryzys minął,ale czy na zawsze tego nie wiem i nie jestem pewna? Bardzo ważne jest wsparcie,wtedy jest łatwiej znieść kryzys. Zaczęłam częściej zaglądać do Was bo wtedy jest mi lżej i za to WAM dziękuję,staram się przekazywać swoje doświadczenia rady,Chcę Was wspierać bo wiem co znaczy walka z tym okrutnym nałogiem, pozdrawiam.

  332. Ewa pisze:

    Witam przed południem :)
    Oznajmiam wszem i wobec , że wczoraj minął miesiąc ja nie kopcę :)
    Jaguś, cieszę się razem z Tobą bo zdaję sobie sprawę, że u mnie za 4 miesiące będzie podobnie.
    Proszę więcej pisz jak samopoczucie, apetyt bo to tak , jak by mnie dotyczyło w przyszłości , jak bajka która dobrze się skończy.
    Mam tylko problem , bo chyba nie powinnam wchodzić do sklepu, bardzo smakują mi słodycze i ……tyle razy sobie obiecywałam , że nie kupię, ale …na obiecankach się kończy.
    Ruchu mam trochę bo w mieszkaniu wiosenne porządki :) mycie talerzy nie używanych , leżących w szafkach .
    Mam wrażenie , że chcę zmyć wszysko , bo cały czas czuję smród fajek.
    Od rana na balkonie wietrzy się pościel , bo nie wiem czy to moja wyobraźnia, czy prawda, ale wczoraj wieczorem wyjmując pościel z wersalko poczułam jak śmierdzi fajami.
    Toż to ja takie drogie perfumy zawsze kupowałam , teraz wiem , że faje zagłuszały ich zapach.

    Kupiłam nowe firanki i dziś , albo w poniedziałek założę na okna.
    Chcę zmian , (tylko nie wagowych , nie chcę przytyć)

    Szuli , jesteś młoda , nie marnuj zdrowia , bo im dłużej palisz tym gorzej zerwać z nałogiem.
    Nie bierz do ust tego śmierdziucha, bądz z nami ….w kupie łatwiej.
    Lenka, masz rację z tym jedzeniem , jak lżej zjemy to lepiej się czujemy.
    Dla mnie jedzenie nie jest najważniejsze, ale słodycze, trufle, batoniki marcepanowe, chałwa, chyba uzależnienie zmieniłam.Brrrr, nie chcę tego żreć.

  333. Emil pisze:

    Witam
    Prawda jest taka, że palenie tak uzależnia, jeśli ktoś nie pali 4 tygodnie to powoli znika uzależnienie, pozostają tylko odruchy takie jak po jedzeniu , w towarzystwie itp. Paliłem 10 lat i przestałem – najważniejsze,że przestałem wmawiać ,że palenie mnie uspokaja i relaksuje, ponieważ takie stwierdzenie samo w sobie już mnie nakręcało i stresowało. Powodzenie i zaparcia – wszystko w naszych głowach i rękach – nie w cudach medycyny(magiczne tabletki):)

  334. ruda pisze:

    Witam wszystkie koleżanki
    Ewa gratulacje pierwszy miesiac masz za sobą i widać,że aż energia Ciebie rozpiera do zmian tak trzymać!
    Jagna to już weteran zaprawiony w boju i super,że nie ciagnie Ciebie do fajurki mam nadzieje,że u mnie u każdej z nas przyjdzie ten moment oby jak najszybciej.Ja mam takie wzloty i upadki i modlę się żebyscie się nie poddały bo to naprawdę trzyma.Boję się strasznie wakacji no ale nie gdybam do przodu na dzień dzisiejszy samopoczucie mam ok a najgorszy kryzys miałam pod koniec i poczatek drugiego miesiaca mam nadzieje,ze to już nie wróci.
    Szuli słuchaj sie starszych koleżanek bo potwierdzam co powiedziała Ewcia „Szuli , jesteś młoda , nie marnuj zdrowia , bo im dłużej palisz tym gorzej zerwać z nałogiem.”a
    złe samopoczucie to normalka jedni przechodzą to paskudnie inni lżej (poczytaj wczesniejsze posty) ale wszystko jest do przebrniecia i nie ma czegos takiego jak ograniczenie palenia jezeli czujesz ze faktycznie chcesz zerwac z nałogiem to odstawia sie faje natychmiast.Próbujesz sie czyms wspomagać tzn palstry,gumy,tabex?

  335. ruda pisze:

    Ela jak tam Twoje oczyszczanie na wodzie?przetrwałaś?u mnie powoli wskazuje waga tendencje spadkowe jest mi lżej i dzieki temu samopoczucie mam o wiele lepsze no ale to poczatek drogi bo przez 2 miesiace sie futrowałam wiec wiadomo że w ciagu paru dni do normy sie nie dojdzie.
    Pozdrawiam was i zycze pachnącego weekendu..Edyta

  336. Lena pisze:

    Ewka
    Gratulacje za ten miesiąc to kupa czasu tak trzymaj :-) i ja chcę zmian na lepsze ma się rozumieć ..ja tam ze słodyczy najbardziej lubię golonkę he he… nie przepadam za słodyczami
    Szuli
    Pomyśl dzisiaj już nie palisz 8 dzień szkoda tego zmarnować ,moim zdaniem lepsze jest rzucanie od razu i ja miałam niezbyt miłe objawy odstawienne jakas dziwna słabość ,nerwy takie że myślałam że zwariuje i wiele wiele innych ale to w końcu minie :-)
    Jaguś dzięki ze nas wspierasz i dajesz nam nadzieje że trzeba tylko czasu i będzie dobrze ja się tego trzymam
    Trzymajcie się dziewczynki :-)

  337. Jagna pisze:

    Witajcie moje najmilsze,najwspanialsze; Elunia,rudasku,Lena,Ewunia i inne osoby,które nie palą.Dziękuję Wam moje kochane za gratulacje,ale to nie jest jeszcze mój sukces,pożyjemy,zobaczymy.Mam nadzieję,że wytrwam razem z Wami i będziemy świętować wspólnie ROCZEK.Z każdym dniem jest u mnie łatwiej.Wreszcie ustapiły mi dolegliwości,zawroty,bóle głowy,mdłości,zaparcia lęki,duszności i wiele innych,które miałam; wcześniej Wam się zwierzałam. Nawet nie ciągnie mnie do papierosów – dawniej nie było możliwe.Nastawiłam się na długą męczarnie,tak mi przepowiadano.Tymczasem powoli wszystko zmierza w dobrym kierunku.Rudasku Tobie też będzie z każdym dniem łatwiej; zobaczysz.Jestem do Waszej dyspozucji i chętnie podzielę się z Wami moimi doświadczeniami,przeżyciami,których miałam w nadmiarze.Nachodziły mne takie myśli,że odchodzę z tego świata.Odwiedziłam mnóstwo lekarzy o różnych specjalizacjach,gdyż żaden z lekarzy mnie nie poinformował jakich doznam skutków ubocznych z powodu nie palenia.Wspólnie razem wytrwamy i poradzimy sobie,tego Wam moje kochane szczerze życzę.Pozdrawiam serdecznie.

  338. Karolina pisze:

    witam,
    palilam 17 lat (ostatnie 10 lat po 10-20 papierosow na dzien), nie pale 11 miesiecy.
    Przez pierwsze 4 miesiace po odstawieniu nikotyny mialam straszne bole migrenowe i zawroty glowy, ktore trwaly cala dobe, myslalam, ze umieram. Oczywiscie byly tez inne objawy, straszna sennosc, suchosc w ustach, rozdraznienie, problemy z koncentracja, z pamiecia.Praktycznie przez ten czas nie funkcjonowalam w ogole.
    po badaniach w szpitalu okazalo sie, ze wszystko ok.
    Lekarze faszerowali mnie roznymi lekami, ktore nie pomagaly, zazywalam nawet leki sterydowe.
    Ktos z mojej rodziny mial podobne objawy i leczyl sie u psychiatry. Pomyslalam, ze tez sie udam, lekarz przepisal mi Lexapro, zazywalam 10 mg przez 3 miesiace – pomoglo i bylo wspaniale. Bole glowy wrocily i zwiekszono dawke do 20 mg na dobe, teraz jest ok, chociaz czasem bole glowy i zawroty wracaja.
    Jestem ciagle senna, nic mi sie nie chce, jestem bardzo drazliwa, nadal mam problemy z koncentracja i pamiecia – a dodam, ze wczesniej bylam osoba o pamieci niezawodnej.
    Kiedy to sie skonczy? przeciez to juz prawie rok …
    Pozdrawiam niepalacych i zycze wytrwalosci.

  339. Jagna pisze:

    Witam Was serdecznie.Jak u Was samopoczucie? Gratuluję Ewuni,że zaliczyła miesiąc w nie paleniu.Zapewniam Cię,że to duży sukces,z każdym dniem będzie lepiej.Eluniu jak Ty sobie radzisz? U mnie w miarę dobrze na odwyku,natomiast z wagą kiepsko, dziś spojrzałam to ręce opadają.Znów przytyłam – w sumie 4 kg.Na początku dopisywał mi apetyt ,ale panowałam nad sytuacją.Piłam dużo wody niegazowanej,przez to mniej jadłam.Kupiłam mini steper z licznikiem i zaczęłam po pracy regularne ćwiczenia. Ostatnio spoczęłam na laurach, nie miałam czasu i znów d…pa rośnie. W dodatku jem dużo słodkiego.Ciasto,czekolada,cukierki muszą być w moim domu zawsze w zasięgu ręki! Teraz muszę powoli zmienić te zwyczaje.Pozdrawiam i życzę miłego,pachnącego dnia.

  340. Jagna pisze:

    Witam Cię Karolinko,z uwagą przeczytałam Twój post i szczerze jestem zmartwiona,że nadal masz takie dolegliwości po jedenastu miesiącach nie palenia? Zapewne moje koleżanki też nie będą pocieszone tymi wiadomościami?Miałam podobnie objawy,ale tak było u mnie blisko 4 miesiące – wtedy myślałam,że zejdę z tego świata.Obecnie wszystko wróciło do normy.Nawet nie mam głodu nikotynowego. Zdaję sobie sprawę,że każdy organizm reaguje inaczej.Zebrałam wiele wiadomości na ten temat.Przeczytałam na jednym z forum,że taka ciężka sytuacja u rzucających palenie może trwać nawet rok.Powiem Ci,że bardzo mnie to przytłoczyło,ale jak widać nie u każdego to się sprawdza.Różne są rokowania w tej kwestii; 4 miesiące do roku.Też odwiedziłam mnóstwo lekarzy i nie wiele mi pomogli,ale opróżnili moją kieszeń. Na zmęczenie kupiłam Magnez z witaminą B6,oraz Żeń-szeń vita-complex mnie pomaga bardzo. Czuję sie zupełnie dobrze; za 10 dni będzie u mnie 5 miesięcy bez papierosa; na dzień dzisiejszy nic mi nie dolega. Myślę,że za kilka dni Twój stan również poprawi się? Tego Ci szczerze życzę. Polunia,kiedy do nas zawitasz- czekamy na Ciebie.Nie myśl sobie,że zapomniałam o Tobie.Pozdrawiam Wszystkich na tym forum.

  341. Pola pisze:

    moje kochane jak ja Wam zazdroszcze:( ja najbardziej się boję tej dekoncentracji i bólów głowy:( zazdoszcze Wam , że jesteście takie dzielne. Jagusia dziękuję:) Zbieram siły, mój były mąż żeni się po raz drugi same rozumiecie…:(

  342. Ela pisze:

    Witam kochaniutkie w zimny poniedziałek. Rudasku-Edytko piątek był niezły jakoś się dało o wodzie i kawie, sobota do południa była fatalna( tak jakoś mi słabo było) ale przeszło.
    Z moją koncentracją jest też fatalnie. Myślałam już, że może zaczyna mi się po 40-tce Aizhalmer czy co do cholery, a tu piszecie że to normalny objaw.

  343. ruda pisze:

    Cześć Dziewczyny cieszę się,że trzymacie sie dzielnie u mnie tez weekend przeleciał bez fajki a dzisiaj w pracy szał i marzę żeby już dzisiaj wyjść bo w głowie huczy i jestem padnieta a w domu remont łazienki i wyglada jakby bomba atomowa wystrzeliła.
    Jagna strasznie Tobie zazdroszcze,że przebrnęłaś przez to najgorsze i co prawda moje objawy to pikus do twoich ale zazdroszcze,że juz tak nie myslisz o paleniu oby ten dzień u mnie jak najszybciej nadszedł
    Ela no no twardziel jestes,ze przetrwałas piatek mnie tez pomalutku waga schodzi w dół i o wiele lżej się czuje i jest mi z tym wspaniale.Ela mam tak samo jak Ty,że coś nie tak mam z koncentracją jakbym nieraz nie mogla wszystkiego ogarnąć wiec moze to skutek który przyszedł po odstawieniu nikotyny albo wiek hehehe bo chyba jestesmy w tym samym przedziale wiekowym.
    Pola wiem,żę to jest ciężkie ale czy on (Twój były) wart jest tego zebyś Ty sie truła i jeszcze kase wydawała a jak poznasz jakiegos ksiecia na białym koniu nie palącego to bedzie Tobie głupio,ze ćmisz te faje wracaj do nas i koniec nad użalaniem faceci nie są warci tego!

  344. Ela pisze:

    Co racja to racja rudasku.
    Sama najprawdziwsza prawda.

  345. ruda pisze:

    Cześć kobitki wpadam na forum chociaz na chwilke żeby się zameldować i pochwalić że dzisiaj mam 70 BP wiem,że to mało ale dla mnie jednoczesnie kawał czasu.Lece do domku sprawdzic jak kafelkarzowi idą prace nad moją łazienką i obliczyłam,że sporo zaoszczedziłam przez te 70 dni nie palenia wiec lece umówic sie do fryzjera bo nalezy sie jakas przyjemnośc za zaoszczedzoną kase :-) pozdrowionka dla całej ekipy nie palącej dla Poli szczególne usciski pamietamy i cierpliwie czekamy…..Edyta

  346. Ela pisze:

    Witam wszystkich.
    Wczoraj było fatalnie, aż się poryczałm tak mi się palic chciało.

  347. ruda pisze:

    Ela jesteś dzielna wytrzymałaś wczoraj i sie nie złamałaś chociaż jak mówisz było tragicznie trzymaj się bo bardzo daleko zaszłaś ogólnie mówi się,że drugi miesiąc jest najtrudniejszy.Mój drugi miesiąc BP był tragiczny a końcówka i dosłownie pierwsze 3 dni trzeciego miesiaca to już psychicznie byłam wykończona non stop myslałam zapalić,nie zapalić i tak ciagle,dzień za dniem to była jakaś egzystencja i zero radosci ale wytrwałam i wyobraź sobie przeszło jakby reką odjął.Nie ma dnia żebym nie myslała o papierosie ale od tygodnia nie mam tych natretnych mysli „zapal,zapal” i mam nadzieję,że ten najgorszy kryzys mam za sobą ale oczywiście nie jest łatwo i zdaje sobie sprawe,że jeszcze długa droga przed całkowitym wyzwoleniem sie od tego wstretnego nałogu.Trzymaj się Ela nie daj się temu smierdziuchowi bo napewno Ty jestes silniejsza nie on!!

  348. Lena pisze:

    Cześć dziewczyny:-)
    I ja nadal BP:-) kurczę bardzo zle znoszę weekendy tak mnie wtedy nosi że szok..pewnie dlatego że wtedy mam kontakt z palaczami i nawet z nimi na fajkę do garażu wychodzę ale oczywiście ja nie palę:-) oj ciężko czasami ciężko
    Rudasku świetnie że zaczynasz spadać z wagi ja niestety nie mogę się opanować :-( rano jest ok lekkie śniadanko ,obiad już gorzej ale kolacja totalna porażka .. ładuję w siebie tony żarcia .
    Trzeba z tym skończyc ale jak???
    Elunia i ja miewam takie dni złe dni ale jest ich już coraz mniej :-) dokładnie jak Rudasek pisze miałam takie kryzysy po 2 miesiącu BP ..a wiecie że w niedzielę dokładnie będę miała 3 miechy BP to moja pierwsza tak długa przerwa BP nie licząc ciąż oczywiście:-)
    Miłego dnia chociaż pogoda barowa
    Pozdrowionka

  349. Ewa pisze:

    Elu, podziwiam w piątek o wodzie i kawie, nie dała bym rady.
    Kiedyś w piątki żyłam na jabłkach, ale na pusty brzuszek, to nie dla mnie.Jednak gratuluję , że dałaś radę.
    Jagusia jak tam ćwiczenia, bo ja aż się boję wszystko ciasne się zrobiło, wczoraj poszłam na aerobik, bo jakoś samej ciężko się zmobilizować do godzinnych ćwiczeń.
    Oczywiście zakaz w domu kupowania słodyczy :)
    Polu, wiem , że ciężko zerwać z fajkami przy problemach , ale moja koleżanka mająca podobne problemy , zaczęła więcej dbać o siebie, a w tym czasie jak szła do kosmetyczki, lub na siłownie to podrzucała dzieci byłemu.
    Zawsze mówi, że niech się nie przyzwyczajają do sielanki, niech sobie zdają sprawę z tego że dzieci są i trzeba się nimi zająć.
    Lenka, jak tam Twoje samopoczucie??
    Ela, nie szalej mamy taki sam staż i musimy się trzymać , odrzucaj te myśli o fajkach jak najdalej
    Edytko dobry duszku, gratuluję 70 dni bez fajki.jak wspaniale pocieszasz, przez to sama nie biorę fajek bo wiem, że na pewno będzie lepiej.
    U mnie z psychiką dobrze, ale nie wiem czy nie od odstawienia fajek w uszach mi szumi, niby nie jestem alergikiem , ale z nosa woda mi leci, mam krótki oddech, jak szybko idę , lub biegnę, to słyszę jak mi gra w oskrzelach.
    Zawsze mnie rozpierała siła i energia a teraz nie wiem czy to już S K S , czy to przestawienie organizmu z braku fajek
    Jak ktoś miał podobne samopoczucie to proszę napisać, bo nie wiem czy to choroba , czy to tak ma być.
    Oj muszę się wziąć do pracy.Pozdrawiam cieplutko

  350. Ewa pisze:

    Lenka nie zauważyłam
    cytuję”ja niestety nie mogę się opanować :-( rano jest ok lekkie śniadanko ,obiad już gorzej ale kolacja totalna porażka .. ładuję w siebie tony żarcia .
    Trzeba z tym skończyc ale jak???”
    hmmm , jak bym siebie widziała, lustrzane odbicie

  351. ruda pisze:

    Lenka,Ewcia miło widzieć,ze się trzymacie i nie palicie.Lenka podziwiam,że jestes przy palaczach i dzielnie się trzymasz błagam tylko sie nie skuś.
    Ewcia hehehe SKS wiem co skrót oznacza i to raczej nie to mnie w drugim miesiacu niepalenia zabrakło energii i ten dół i naokragło żarłam zeby to zagłuszyc przez to było mi coraz ciężej i jeszcze bardziej byłam ospała i takie błedne koło a w oskrzelach mi gra do dzisiaj jak jakis wysiłek ale to raczej nie SKS tylko raczej brak kondycji a ze woda leci z noska moze sie lekko przeziębiłas przecież pogoda barowa.Co do dietki nie głoduje bo na bank bym rzucała sie wieczorami na lodowkę ale koleznaka podpowiedziała mi żeby spróbować diete Ducana jezeli słyszałyscie o niej to wiecie na czym to polega i jest naprawde skuteczna bo stosuje sie do niej i są rezultaty.

  352. ruda pisze:

    Ela jak tam samopoczucie lepiej dzisiaj?

  353. Jagna pisze:

    Witajcie moje,pachnące kobietki.Kiepsko było ze mną w poniedziałek, od godz.12,15 do około 14,00 strasznie męczył mnie głód nikotynowy,myślałam,że oszaleję,płakałam jak małe dziecko,bałam się,że polegnę?Zupełnie jak Ela.Zbyt wcześnie cieszyłam się,że już wszysto wraca do normy,a tu co?! Nie wiem co było powodem,tych zachowań? – takie objawy miałam po miesiącu nie palenia,ale nie po 146 dniach (wpis odczytałam w Jabłuszkowie) stąd wiem ile dni nie palę.Jak widzicie moje kochane,człowiek nie wie dnia,ani godziny jakie będą następne dni? Mam nadzieję,że coś podobnego nie powtórzy się? Chociaż nie jestem tego taka pewna.Pamiętam,że w ubiegłym roku miałam podobną sytuację po 5 -u ,czy sześciu miesiącach bez papierosa,nie wytrzymałam i poległam.Nie mogę ponownie skompromitować się.Ale by się cieszyły osoby które nadal palą u mnie w pracy.Polunia nie przejmuj się gwarantuję,że do Ciebie uśmiechnie się słoneczko.Pozdrawiam Was wszystkich,trzymajcie się.

  354. Ela pisze:

    Cześć dziewczynki kiedyś po wymyciu wszystkich okien wypiłam szklankę piwa po pracy i zaczęłam ryczeć jak małe dziecko tak mi się palić chciało. ja pierniczę Święta za pasem a ja nieraz o mało nie zwariuję.

  355. Jagna pisze:

    Witajcie kochane dziewczynki.Eluniu musimy mieć nadzieję,że z każdym dniem będzie lepiej.Przecież to nie będzie trwać wiecznie.Z czasem zapomnimy o fajach,ale nałogowcami zostaniemy na zawsze – niestety.W weekend będzie pogodnie to wemę się za mycie okien; mam nadzieję,że nie będzie czasu na myśleniu o papierosach.Trzymajcie się,życzę wytrwałości w nie paleniu.Pozdrawiam Was cieplutko.

  356. Jagna pisze:

    Witam Was w Niedzielę Palmową.Zdaję sobie sprawę,że nie zawsze jest czas na kompa.Jednak ciekawa jestem jak sobie radzicie? Rudasku u Ciebie to już 75 dni.BP, u Leny 3 miesiące, Ela i Ewa też mają ładny staż w nie paleniu.Myślę,że dajecie sobie radę i nie palićie? Ja również nie palę, dziś przypada 149 dzień BP. Gdy mam czas to trochę ćwiczę,ale ostatnio coś mam kiepskie samopoczucie.Czasami te dolegliwości mnie przerastają.Jeden dzień dobrze,to następny zły..Na szczęście skończył się głód nikotynowy.Pola rzuć to świństwo i wracaj do nas.Posłuchaj mnie starszej osoby.Całe życie przed Tobą,nie zamierzasz chyba wiecznie rozmyslać o tym co było? Pomyśl co miłego Cie czeka?Wracaj.Pozdrawiam Was serdecznie.Jagna.

  357. Ewa pisze:

    Jagusia, witaj , ja staram się spedzać czas aktywnie, wczoraj myłam okna pozmieniałam pościel i powiesiłam firany , a dziś od rana do 17 byłam w górach, schronisku na pierogach i wróciłam zmęczona fizycznie , ale wypoczęta psychicznie.
    Ela , a spróbuj jak masz wielką chcicę na papierosy wziąć nawet długopis, potraktować go jak papierosa , zaciągnąć się porządnie i wydmuchać szybko powietrze.
    Odezwij się i przyznaj się czy nie skusiłaś się na papierosa.
    Edytko , a czy w uszach tez czułaś szumy.
    Bo ja manm tak jak bym miała przytkane.
    Tłumaczę sobie , że warto się pomęczyć, bo za rok , lub dwa będę wolna od tego nałogu.Mam nadzieję , że się uda.
    Może jest mi lżej rzucać, bo sama siebie oszukuję , że nie palę bo nie chcę, nie muszę….. przynajmniej narazie .
    Życzę wszystkim walczącym z nałogiem dobrego samopoczucia.
    Za mną 40 dni bez papierosa.

  358. Ewa pisze:

    Pola odezwij się , tęsknimy za Tobą :)

  359. Krzysztof pisze:

    Rzuciłem 11 lat temu, paliłem wówczas po 60-80 dziennie. teraz mam 46 lat i palę od trzech miesięcy. Kiedyś uznałem że już nie jestem uzależniony i zapaliłem jednego. i poszło… Teraz muszę rzucić znowu. Do kończ życia będę uzależniony…

  360. Pola pisze:

    :) ja za Wami też:) coś tam popiszę wieczorkiem, żeby Wam humor poprawić:*

  361. Ela pisze:

    Witam. Nie nie paliłam aaale jaka jestem nerwowa, widzę, że urywa się kontakt z moim synem 15-to letnim (np.potrafię w furii wyłączyć mu komputer na ostro, wrzeszczę na niego), a przecież kocham go nad życie. Mój mąż też już na mnie chyba patrzeć nie raz nie może, płaczę b. często, i za chwilę żałuję wszystkiego.
    Do kąd to tak będzie.
    Kolega (niepalący już) powiedział, żebym na święta kupiła sobie cienkie cygaretki (nimi się nie zaciąga) co o tym myślicie???.
    Miłego

  362. Lena pisze:

    Witajcie:-)
    U mnie w sobotę minęły 3 miesiące BP :-)
    Cieszę się bardzo ale mam jakieś natrętne myśli że fajnie by było może z papierosem teraz grille się zaczną ,piwko..ehhhhhhhhhhh
    Elunia i ja mam takie napady niepohamowanej złości:-( też potrafię na moje dzieci krzyczeć :-( jestem zgryzliwa dla męża i innych bliskich ..wredna do tego jestem
    Potem mi bardzo bardzo przykro i żałuję tego
    ale na pocieszenie dla Ciebie powiem że mam tak coraz rzadziej czyli chyba jednak przejdzie a z fajkami potrafiłam też byc nerwowa i wredna .
    Jesli mogę coś doradzić to nie kupuj tych cygaretek bo czasami zatęsknisz jeszcze mocniej za fajkami jak juz tak długo jesteś bez fajek to nie kupuj nic co je bedzie przypominało.Trzymaj się:-)
    Ewa gratulacje tych 40 dni BP :-)
    Jagusia ja też zaczęłam ćwiczyć ale takich dni z kiepskim samopoczuciem też mam sporo moze to przesilenie wiosenne a u mnie dochodzi jeszcze moja wieloletnia nerwica ale nie damy się nie?? :-) mi szkoda by było tyle czasu BP i to zmarnować
    Pozdrawiam słonecznie:-)

  363. Jagna pisze:

    Witaj Eluniu,przepraszam za poufałość,ale pozwól,że Ci powiem krótko,gdyż jestem w pracy.Ani mi się waż kupować jakieś tam cygaretki!!! Też miałam takie sytuacje,w pracy omiljali mnie szerokim łukiem,byłam bardzo nerwowa,po prostu nie do wytrzymania, w domu również. Wszystko i wszyscy mnie wnerwiali.Kupiłam sobie ziołowy lek na uspokojenie i co jakiś czas 1 kapsułke dziennie w warunkach kryzysowych użyłam.Dasz radę,musisz panować nad sobą.Jeszcze trochę i wszystko minie.Pozdrawiam

  364. Ela pisze:

    Dzięki dziewczynki cieszę się niezmirnie, że nie jestem sama z tym wielkim problemem.

  365. Ewa pisze:

    Ela, cieszę się, że nie zapaliłaś i nie kupuj cygaretek , będzie lepiej tylko troszkę cierpliwości.
    Przecież mamy taki sam staż.
    Kiedyś mók kumpel rzucał palenie, oczywiście nie pali już 6 lat.
    Pamiętam jego żonę, która mówiła, że chyba lepiej żeby zaczął palić od nowa , bo ich wszystkich w domu nerwowo powykańcza. Dziś się z tego śmieją i w domu pachnie.
    My też musimy to przetrzymać. Nie damy się śmnierdziuchowi :)
    Lenka gratuluję , jeszcze chwilka i będziesz miała 100 :)

  366. Jagna pisze:

    Witam Was moi mili bo i Panowie do nas dołączyli.Mam nadzieję,że Ela dajesz radę? Pouczający tekst napisał Krzysztof. Uzależnionym się jest do końca życia. Pamiętajcie z każdym dniem będzie łatwiej i będę powtarzała to do znudzenia.Nie ma mowy o paleniu,DAMY RADĘ, życzę Wam i sobie wytrwałości BP.pozdrawiam Was serdecznie.

  367. Ela pisze:

    Witam. A gdzież tam „z każdym dniem jest coraz lepiej” – nie oszukujmy się.

  368. Jagna pisze:

    Witam; Ela wyobrażam sobie,jaka jesteś „naładowana”,aż kipisz. Znam to doskonale też tak miałam.Moje zachowanie bylo wręcz karygodne,przychodziły mi różne myśli np. że nie wyrobię nerwowo i zapalę.Trzymało mnie tak ponad trzy miesiące.Eluniu nikt Cię nie oszukuje musisz przetrwać te dolegliwości,nie ma rady.Z czasem przyzwyczaisz się do nowej rzeczywistośći i zapomnisz,że paliłaś.Przecież u Ciebie prawie dwa miesiące BP.; czy dobrze liczę? Dasz radę,nie załamuj się.Musisz uzbroić się w cierpliwość,wiem jakie to trudne,ale tak trzeba,nie masz wyjścia.Pozdrawiam wszystkich na tym topiku.

  369. Ela pisze:

    Dziś troszeczkę jest lepiej jestem po spowiedzi może dlatego, usiłuję panować nad emocjami.
    Od jutra mam urlop, dlatego juz dziś życzę Wam kochani wszystkim Wesołych, pachnących Świąt Wielkanocnych( BP), poczucia wielkiej radości, spokoju i wytrwałości. Kocham Was .

  370. ruda pisze:

    czesć dziewczyny nie wiem co u mnie sie dzieje ale od piatku probuje pisac i nic nie ukazuje sie na forum,czytm was codziennie a moje wypowiedzi nie ukazują się.Pisze teraz z innego komputera i jak i tym razem nic się nie ukaze to juz sama nie wiem co się dzieje z tą techniką.
    Ela trzymaj sie kobieto jest cięzko ale jak sie chce to wszystko się da wytrzymać.
    Od jutra też mam urlop i zycze wam kolorowych jajeczek i pachnących swiąt trzymajcie się dzielnie.

  371. asia pisze:

    Zyczenia wytrwania w odrodzeniu.Nowego lepszego zycia i wierze,ze wszystkie damy radę mimo burz i dni gorszych. Czytam Was i wszystko się zgadza-jestem 2 m-ce bez papierosa i dzisiaj już wiem,że papieros to narkotyk. To,że jest ta strona i taka żywa w emocjach to wzajemna pomoc w dzwiganiu tego krzyża. I oby te Swięta dały nam dodatkowe siły,które są w naszych głowach! Zyczę dużo……….miłości i cieplutkich dni.

  372. Jagna pisze:

    Witam bardzo serdecznie.Mam nadzieję,że Wszyscy nadal trzymają się dzielnie BP.? Kochani z okazji nadchodzących Świąt Wielanocnych życzę Wam pomyslnośći,radości, dużo spokojnych dni nie tylko w Święta.Pozdrawiam serdecznie.

  373. Lena pisze:

    Kochane :-)
    Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam dużo radości, miłości,spokoju i oczywiście wytrwałości BP :-)
    Ja w niedzielę będę miała 100 dni BP :-)
    Uściski dla wszystkich

  374. Pola pisze:

    Moje kochane dzielne bohaterki …ściskam całuję i tęsknię. Wesołych Świąt:)

  375. beata pisze:

    witam wszystkich i gratuluje nie palenia,mi minal miesiac jak nie pale ,dzis mialam strasznego smaka na dymka,ale znalazlam te stronke i wiem ze nie mam o czym marzyc jeden papieros i od nowa wracam do nalogu.jestescie bardzo mile i podoba mi sie ze wspieracie sie w trudnych chwilach.pozdrawiam i zycze wesolych swiat .bede tu teraz czesciej wpadala

  376. milena pisze:

    juz 13 dni kiedy nie pale po 11 latach intensywnego palenia. jedna moj brak nikotyny strasznie mnie dreczy, mam niesamowite bole glowy, nic mi nie pomaga, nie moge nawet zwiazac wlosow. poniewaz cierpialam kiedys na migrene posiadam tbletki ktore powinny mi pomoc po 15 min i nic…. bol juz trwa 4 dni bez ustanku.

  377. Lena pisze:

    Cześć:-)
    Co taka cisza :-)
    Stawiam dzisiaj flaszeczkę za moje 100 dni BP :-)
    Oj te Święta mnie wykończyły tym jedzonkiem ale od jutra dieta
    Beatko witaj:-) miesiąc to kawał czasu :-) wpadaj tutaj częściej to pomaga…i ja mam smaka na dymka oj mam ale na szczęście coraz rzadziej ale czasami całymi dniami mnie męczy ale dla mnie jeden papieros i wracam do nałogu a tego nie chcę
    Pozdrawiam :-)

  378. Kamila pisze:

    Witam :)
    paliłam całe 10 lat prawie paczkę dziennie, czasami zdarzało się, że nawet więcej. Jak była jakaś impreza to dochodziło i do dwóch. Dzisiaj w wieku prawie 29 lat palenie rzuciłam i to z dnia na dzień. We wtorek wieczorem postanowienie w środę rano już przestałam palić. Trochę kusiło ale zdrowie i rozsądek wzięlo górę, z czego dzisiaj jestem bardzo dumna :) Jutro będzie miesiąc jak nie palę ! :)
    Ze skutków ubocznych to ból głowy, rozdrażnienie, stany lękowe, rozumiem, że to wszystko dzięki braku nikotynie w organiźmie … ?
    Przezwyciężę wszystko, ale do palenia już nie wrócę ! :)
    Pozdrawiam wszystkich niepalących i życzę postanowień i wytrwałości :):):)

  379. Ela pisze:

    Witam kochani jak tam po świętach, było jakieś może palonko???, bo u mnie prawie by było, ale rodzinka patrzyła na mnie z taką litością i obawą przed zapaleniem, że aż mi się odechciało palenia( na szczęście). Już nawet nie liczę ile to dni już nie palę. Pozdrawiam wszystkich.

  380. Kamila pisze:

    Witam Elu, co prawda się nie znamy, ponieważ zawitałam na owe forum dopiero dzisiaj, ale odpowiem Ci, że nie :) nie było żadnego palonka :) Łapię się na tym, że prawie w ogóle o paleniu nie myślę co mnie cieszy i napawa ogromnym optymizmem na przyszłośc a byłam osobą, która uwielbiała palić i nie wyobrażała sobie dnia bez papierosa !!! :) dzisiaj to jest dla mnie komiczna sytuacja i to po całym miesiącu niepalenia :)
    rada dla wszystkich, którym ciężko bez dymka, MOŻNA i jestem tego żywym przykładem.
    Pozdrawiam wszystkich :)

  381. Jagna pisze:

    Witam Was pięknie po Świętach.Miło usłyszeć,że dajecie radę bez papierosa.Jestem pełna podziwu dla Eli,że w porę pohamowała ochotę na cygaretka.Pewnie zaopatrzyłaś się w cygaretki (tak na wszelki wypadek chcicy na faję) -co? Gratuluję szczerze Lenie, 100 dni BP. to wspaniały sukces.Masz już z górki i tak trzymaj.Jak się czujecie moje kochane Dziewczynki; Ewunia,rudasek? Mam nadzieję,że nie myślicie o paleniu? Miło mi poznać i powitać nowe dziewczyny; asię i beatę.Mam nadzieję,że prędko zadomowicie sie w naszym gronie? Apeluję do Poli.Wracaj NATYCHMIAST do nas!!! Pewnie ” najarałaś” się dosć przez Święta i to Ci powinno wystarczyć. Nie zgrywaj się i zgaś faję. Pozdrawiam Was cieplutko i przesyłam buziaczki.

  382. Ela pisze:

    Witam nie było żadnego cygaretka, a po poście 90 % moich znajomych znów pali.
    Głupcy. Ciumaski papa

  383. Jagna pisze:

    Eluniu,to fajnie,że nie palisz.Najważniejsze,że dajesz radę.Należy powielać dobre wzorce, nie negatywne.Inni niech sobie palą skoro lubią i chcą śmierdzieć. .Jestem przekonana,że Ci zazdroszczą? Ja osobiscie jestem z siebie zadowolona,mimo różnych dolegliwości jakoś trzymam się dzielnie.spojrzałam w kalendarz dla nie palących i jest napisane,że dziś przypada 159 dni BP.=5 miesięcy tj.23 tygodnie.Na co dzień nie pamięta się o liczbach.Trzymajcie się dziewczynki,życzę wytrwałości.Damy radę -MUSIMY!.Miłego dnia życzę.

  384. ruda pisze:

    Cześć dziewczyny ale się cieszę,że wytrzymałyscie bez papierocha.Gratulacje Lena spóźniłam się na flaszkę ale jeszcze raz gratuluję stówki.
    Ela jesteś dzielna,że wytrzymałaś tym bardziej,ze kryzys Ciebie nawiedził i mowisz,ze znajomi wrócili do palenia trzymaj się.
    Jagna z nas wszystkich masz najdłuzszy staż i mam nadzieję,że po 5 miesiacach jest z dnia na dzień lepiej?
    U mnie przez świeta było ok nawet nie myślałam o papierosach ale czas przedświateczny i swieta i znowu to co straciłam na wadze to wróciło i znowu mam doła i od wczoraj ciagle mysle o papierochach.
    Pozdrawiam i sciskam Was wszystkie

  385. Ela pisze:

    A co tam Rudasku waga, dobrego człowieka ma być dużo.

  386. asia pisze:

    Witam serdecznie! Dziękuję Jagno za powitanie.Jestem tutaj prawie codziennie bo jest mnie to potrzebne.Wytrzymałam! ale nie jest łatwo – dzisiaj 66 dni bez tego świństwa.Na spotkaniach rodzinnych nikt nie palił a ja nawet nie mogłam się pochwalić,że tak walczę bo mój brat palił 60 dziennie i nie pali już 3 lata.Moje próby rzucenia,ograniczania i pracy nad sobą aby nie palić w trakcie spotkań rodzinnych to chyba rok czasu.Po przyjściu do samotnego domu siadałam i odpalałam prawie 1 od 2 tak tęskniłam za moim przyjacielem kochanym.Jedno co robiłam przez ten rok ograniczania to zajmowałam się obserwacją tych osób, które rzucały.Przebywanie w ich towarzystwie wtedy to kupa nerwów a ponieważ sama miałam problemy uciekałam od nich do mojego iluzyjnego świata.Jesteście bardzo dzielne i Wasza SIŁA jest cudowna.Bardzo pracuję nad tym aby być osobą pogodną.Jestem na początku tej drogi i MUSI mnie się udać!!! Pozdrawiam,gratuluję wyników…….

  387. Ela pisze:

    Witaj w klubie pachnących Asiu. Dziś jest mój 51 dzień BP. Rano zmieniając torebkę włożyłam rękę do kieszonki a tu prawie cała paczka fajek oj coś mi się zrobiło aż w sercu, ale przyszłam do pracy i z nikłą przyjemnością ofiarowałam ją koleżance obok mnie siedzącej.

  388. Jagna pisze:

    Witam Asiu w naszym gronie.Świetnie sobie radzisz 66 dni to ponad 2 miesiące.Trzymaj tak nadal.Trudne są początki lecz z każdym dniem przebieg BP.jest łagodniejszy.Wiem z własnego doświadczenia,że nie było mi łatwo.Staram się nie mysleć o fajkach bo przecież nie na tym polega codzienność.U mnie dziś 160 dni BP.Najbardziej jestem zadowolona,że mijają dolegliwości które były u mnie nie do zniesienia.Pozostała mi duszność podczas dłuższego chodzenia i od czasu do czasu głód nikotynowy.Teraz da się wytrzymać w porównaniu do gehenny którą przechodziłam.Moje gratulacje dla Eli 51 dni BP.Lena 100 dni,Rudasek,Ewy,Beaty nowej koleżanki,która dołączyła do nas – no proszę jak ten czas szybko biegnie Jesteśmy bardzo dzielne i mówię Wam,że damy radę i zobaczycie jak zaczniemy obchodzić ROCZEK,czego Wam wszystkim szczerze życzę.Miłego dnia Wam zyczę.

  389. ruda pisze:

    Witam Was kochane koleżanki ja własnie przechodzę kryzys a jest to mój 85 dzień bp czyli za 5 dni mam nadzieje dotrwam do 3 miesiecy.Myslałam,że kryzysy mam już za sobą bo straszliwie głód nikotynowy dał sie mi znać pod koniec drugiego miesiaca potem przyszło wyciszenie a teraz znowu od 3 dni jakaś bomba i mam wrażenie,ze od 3 dni nic nie robie tylko mysle o tym paskudnym papierochu a żeby było weselej to szukam pretekstu żeby siegnac po papierosa.Zwariować można aż wyć się chce.
    Asiu super,że jesteś myslałam,ze zapomniałaś o nas i że wróciłaś do palenia ale widzę,że dzielna jestes dziewczyna i pomimo Twoich smutków trwasz i sie nie dajesz.
    Ela a jak tam u Ciebie Twój paskudny kryzys jest lepiej?
    Jagna marze w tym momencie żeby dotrwać tyle czasu co Ty i gdzies po drodze sie nie zgubić.

  390. Artur pisze:

    122 | Artur

    28 de października de 2010 to ● 8:09 pm

    20 lat po 20 fajek i dzisiaj 7 dzień bez papierosa ( nigdy wcześniej nie rzucałem ) ciężko ale do tego co było na początku nie ma co porównywać…
    Brak snu w nocy przez pierwsze 3 dni prawie nie spałem co zasnąłem zaraz się budziłem i to tak jakby mnie ktoś dusił poduszką ciężko to opisać…
    Myślałem że, zwariuję dosłownie…
    Czułem się jak ćpun na odwyku (w sumie to coś w tym jest )
    Byłem pewien że nie wytrzymam ale jest coraz lepiej…
    Naprawdę psycha potrafi płatać figla ale trzeba zacisnąć zęby i być twardym…
    Pozdrawiam serdecznie
    _______________________________________________
    _______________________________________________

    To napisałem pół roku temu i do dziś nie zapaliłem :-)
    naprawdę można ale trzeba naprawdę chcieć i znaleźć w sobie Tą siłę…
    mam nadzieję że, za następne pół roku napisze „to już rok i nadal nie palę…”

    Pozdrawiam serdecznie

  391. Jagna pisze:

    Witaj kochany rudasku, w zupełności rozumiem Twoje złe samopoczucie i ten uporczywy głód nikotynowy.Doskonale pamiętam (jeszcze nie zapomniałam) ile mnie kosztowało łez.To był horror,że nie da się tego opisać.Pij mnósto wody niegazowanej,oddychaj głęboko,użyć landrynka,lub mentosa.To powinno ulżyć.Nie myśl o fajkach,staraj się odwrócic myśli od śmierdziela.Z całą pewnością dasz radę,wierzę w Ciebie. U mnie dziś 160 dni BP,a mimo to dnia 11 kwietnia br w poniedziałek miałam ponad dwie godziny głód nikotynowy,ale tak straszny,aż myślałam,że polegnę.Wytrwałam bo stosowałam takie metody które teraz przekazuję Tobie.Pamietaj jest już z górki i takich sytuacji będzie z każdym dniem mniej.Życzę powodzenia.Jeśli masz jakieś pytania to chętnie odpowiem.Znam ten ból bo również walczę z nikotyną.Pozdrawiam cieplutko.

  392. ruda pisze:

    Jaguś serdeczne dzieki za wsparcie i porady przeczytałam Twój wpis godzine temu i opiłam sie tak wodą,że zaraz pekne i wsuwam mentosy i zaraz pójdę spać bo sama jestem w domu a cały czas mnie korci zeby siegnac po papierosa a wymówka bo sama jestem bo nikt nie zobaczy wiesz takie oszukiwanie sie samej siebie a jednoczesnie wiem,że jak zapalę tego jednego to juz po mnie.Dziekuje,że sie odezwałaś na forum bo jestem pezekonana,że gdyby była cisza to byłoby juz po mnie.Ten kryzys siedzi we mnie juz trzeci dzień mam nadzieje,że szybko przejdzie..pozdrawiam serdecznie

  393. Jagna pisze:

    Świetna myśl Rudasku połóż się spać i na pewno odejdzie Ci myśl o fajce.Pij dużo wody nie gazowanej to pomoże stłumić głód nikotynowy.Mnie pomaga gdy mam nadmierny apetyt na papierosy oraz jedzenie.Nie próbuj przymierzać się do palenia,PAMIĘTAJ ,śmierdziel nie będzie rządził Tobą,głęboko oddychaj,ta metoda pomaga wielu osobom które rzucają palenie. Ja nałogowa palaczka ponad 25 lat z papierochem w ustach daję radę to Ty młode dziewczę tym bardziej przetrwasz.Przekonasz się,że dobrze Ci doradzam.Będę Ci pomagać i wspierać.Dobej Nocki Ci życzę i kolorowych snów.

  394. asia pisze:

    Witam! Jestem i walczę przy kwiatach ale to już nie to samo co dymek i kwiatek. Przyglądam się jak sąsiad – starszy Pan- zaciąga się ,taki przejęty tym na balkonie,że nawet mnie nie widzi.I tak na okrągło czy to zima lub lato.Ale On nie wie tyle co my bo pewnie nie ma internetu. Syn mnie to cudo zainstalował w lutym i tak to się zaczęło. Dzisiaj też spojrzałam na zapalniczkę i w wyniku zmęczenia weszłam do kuchni i jak piorun zobaczyłam papierocha w moich rękach.To jest moment kiedy ten potwór atakuje i wtedy trzeba tak jak radzi Jagna zmienić temat!! Ja dzisiaj wypiłam 2 piwa a teraz idę spać .Miłych snów…….Pozdrawiam.

  395. Jagna pisze:

    Artur bardzo dziękuję,że napisałeś i utwierdziłeś nas w tym topiku jak można znieść wszystko siłą dobrej woli.Masz rację psychika odgrywa dużą rolę u każdego z nas.W naszej sytuacji nie łatwo odnalezć się w nowej rzeczywistości czyli bez papierosa.Dlatego obowiązkowo musimy zapomnieć o fajach. Myślę,że nasz Rudasek i pozostali będą mieć na uwadze? Pozdrawiam

  396. Ela pisze:

    Witam Was kochani. Artur fajnie że do nas dołączyłeś na forum. Twoje wspomnienie powinno nas utwierdezić w postanowieniu BP.
    Miłego dzionka i weekendu.

  397. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich BP. pachnących.Rudasku ciekawa jestem jak dziś się czujesz? Jestem w pracy, dziś przygotowuję wypłaty dla paracowników więc nie mam wiele czasu,żeby dłużej pisać.Miłego dnia życzę.

  398. ruda pisze:

    Rudasek poległ…stres w pracy dzisiaj,że o mało zawału nie dostałam ale histerią sie skonczyło i papierosem…musze pozbierać sie do kupy póki sytuacja się nie wyjasni wiem,ze papieros to nie rada na kłopoty ale śmierdziel zwycięzył…jestem zdołowana problemami i że sie poddałam i czuję sie słaba psychicznie w tym momencie…wróce do was kochane dziewczyny bo naperawde jestescie super…

  399. Lena pisze:

    Rudasku:-(((((((((((((((((((((
    Wracaj do nas]
    Smutno mi jakoś ehhhh
    Wiem co czujesz ale rozumiem mam tylko nadzieję ze szybko się pozbierasz
    Pozdrawiam wszystkich

  400. asia pisze:

    Będziemy czekać na Polunię i na Ciebie Rudasku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Nie dajcie się dziewczyny i wracajcie szybko. Pozdrawiam……….

  401. ruda pisze:

    Wrócę bo nie chce palić i jestemm wsciekła na siebie i na smroda,że sie jemu poddałam jak pojawiła się sytuacja stresowa. Dzisiaj spałam 2 godziny a jak pomysle,że po niedzieli do pracy to aż mi wszystko w gardle stoi.Z tego co pamietam Jagna wcześniej pisała,że też miała swojego czasu przerwe i nie dała rady, Lenka Ty chyba też byłaś w takiej sytuacji??wiem,ze nie mozna sie poddawać i trzeba walczyć dalej wiec jak sie pozbieram to napewno tutaj wróce zresztą bede wpadała na tą stronkę bo jestescie dla mnie wzorem.
    Pola damy rade prawda?pozdrwawiam was wszystkie cieplutko i trzymajcie się dzielnie.

  402. Pola pisze:

    ech… wrócimy rudziaku..tylko kiedy? A Wy się trzymajcie , ja Was regularnie czytam… wczoraj odbył się ślub mojego byłego męża … cóż..koniec…jak tu nie palić? wiem, że to żadne tłumaczenie, żadne:( trzeba chcieć nie palić i myśleć, że to nic dobrego dla nas, nie dobrego… bo jak ma się zostawić coś, co utwierdza w przekonaniu, że pomaga…, że jest dobre…gówno tam dobre:( głupie my jesteśmy rudziaku..też się tak czułam, identycznie…zaczniemy odwyk od nowa…ech…wczoraj przekułam sobie chrząstkę ucha zarąbiaszczo…:) mam ochotę napisać brzydkie słowo, ale pewnie moderator więcej mnie tu nie wpuści:))) Kochane nie palące, palące, rzucające…pozdrawiam wszystkie i wszystkich:)

  403. Jagna pisze:

    Witam, jestem zmartwiona Rudasku,że ponownie wróciłaś do palenia.W ubiegłym roku miałam podobną sytuację.Po pięciu miesiącach BP. poległam. Nie udało mi się zapanować nad głodem nikotynowym, niestety. W tym roku prawie 5 miesięcy bez papierosa znów miałam ochotę na fajkę,”walka” trwała blisko 2 godziny,jednak przetrwałam ten horror.Nadal nie palę i mam nadzieję,że wytrwam w tym postanowieniu? Nie zapomniałam o dolegliwościach które przechodziłam i pewnie to mnie trzyma? Mam nadzieję,że po pewnym czasie wrócisz do nas czego życzę Tobie i Poli. Pozdrawiam wszystkich.

  404. ewcia pisze:

    Witam,od wczoraj czytam wasze wypowiedzi i dziękuję , bo strasznie mi pomagają w walce z potworem nikotynowym.Nie palę 11 dzień i strasznie jestem z siebie dumna,a za chwile chce zapalić,w życiu nie przypuszczałam,że to takie trudne. Paliłam 18 lat i nigdy nie rzucałam, nawet w ciąży paliłam,dziękować Bogu ze dzieci zdrowe, życzę wszystkim wytrwałości i nie przestawajcie pisać to naprawdę działa i pomaga,pozdrawiam!

  405. Jagna pisze:

    Witaj Ewcia w naszym gronie.Sądzę,że z naszym wsparciem będzie Ci łatwiej przetrwać bez papierosa? Jeżeli masz w sobie silną wolę to nie będzie problemów przebrnąć przez okres w abstynencji. Nie piszesz czy wspomagasz się środkami zastępczymi,czy siłą postanowienia? Jak czują się koleżanki? Edytka, Pola. Kiedy zamierzacie rzucić palenie?Przyłączcie do nas. Pozdrawiam

  406. Ela pisze:

    Witam witam serdecznie po weekendzie.
    Rudasku i Poluniu wracajcie proszę do nas .
    Ja uważam, że gdyby nie to forum to dawno już bym poległa. Wspierajmy się razem dalej. Powodzenia

  407. Karol pisze:

    Witam Szanowne Panie :) bo widzę, że głównie one tu się teraz udzielają … ;)
    Po prawie 30 latach palenia od ponad 4 miesięcy już nie palę !! DA SIĘ !! UWIERZCIE !! – głównie w siebie :)
    Zaglądałem tu już wcześniej szukając porady i wsparcia, więc doskonale rozumiem Wasze problemy.
    Wcześniej pytałem w tym miejscu o e-papierosa i niestety nie dostałem odpowiedzi (może nie było takich co się tym „wynalazkiem” wspomagali), więc przetestowałem to na sobie …
    Nie wiem czy wszystkim to może pomóc, jednak u mnie działało. W momentach „kryzysowych” sięgałem po e-fajkę i „paliłem” parę machów, miałem wkłady bez nikotyny tzw. „zerówki”, choć bojąc się o swoją „silną” wolę „normalne” też kupiłem. Może nie działało to tak jak „analogowa” fajka, jednak pomagało – palenie to jednak w dużym stopniu machaniczny nałóg. Korzystałem z tego sposobu przez około 3 tygodnie wpomagając się miedzy innymi na imprezach z alkoholem.
    Po przeczytaniu ostatnich postów polecam to do przemyślenia … głównie Rudej i Poli – szkoda, że „poległyście”, ale zawsze można zacząć od początku :)
    Ja widzę ogromne zmiany na korzyść po rzuceniu palenia. Czuję się dużo lepiej fizycznie, lepiej mi się oddycha i wysiłek już tak bardzo nie męczy, a na dokładkę … fajki zaczęły mi śmierdzieć !! może to Was bardziej zachęci i zmotywuje :)
    Pozdrawiam i wytrwałości w walce (z nałogiem oczywiście) życzę :)
    POWODZENIA !!

  408. Ela pisze:

    Dla pocieszenia przytyłam przynajmniej 4 kilo w 2 miesiące i szlak mnie trafia, od dziś lecę na Dukanie i siłownia. Szlak mnie trafia naprawdę uwierzcie jeszcze ze 2 kilo przytyję i nie wiem co zrobiię.

  409. ewcia pisze:

    tak jak pisałam 18 lat w nałogu,a dziś 12 dzień nie palenia, nie wspomagam się niczym ,przeczytalam książkę Allana Carra i tyle, choć są dni kiedy jest ciężko,pewne schematy dają o sobie znać, jak nie zapalić przy kawie? piwie? komputerze czy po obiedzie? wtedy jest najtrudniej,ale jak na razie daje rade ,jestem strasznie z siebie dumna , chciała bym wykrzyczeć całemu światu ze jestem wolna, życzę sobie i Wam wytrwałości.
    polecam http://www.jabluszkowo.pl

  410. Lena pisze:

    Witam:-)
    Eluniu mam dokładnie to samo z wagą wrrrrrr już 4 nadprogramowe kilosy i to one mnie najwięcej wkurzają tym bardziej że wiosna idzie a tu wały się porobiły ja tez miałam zamiar dzisiaj na dukanie jechać(fajna ,skuteczna dietka:-) raz schudłam na niej 3 kg ale jakoś teraz nie mogę się zmobilizować ,obżeram się niemiłosiernie a potem całą winę zwalam na fajki
    Karol :-) gratulację tych 4 miesięcy masz rację ze to wszystko w głowie siedzi ale jak z niej to wszystko wybić?:-)
    Ewcia super Ci idzie :-) jabłuszkowo znam to chyba jedna z pierwszych stronek jaką znalazłam
    Gdzie Ewa się podziała? odezwij się kochana
    Jagusia jak tam :-)
    Miłego dnia

  411. Jagna pisze:

    Witam Was kochani; świetnie,że dajemy wspólnie radę BP,Karolowi również gratuluję czterech miesięcy bez nikotyny.Fajnie bez fajek,ale co z nadwagą.?Kupiłam stoper,rower rehabilitacyjny i co z tego gdy nie zawsze mam czas na ćwiczenia. Dziś zakupiłam Błonnik z ananasem i chromem. Zacznę używać – mnie też przybyło 3 kg. przez 5 miesięcy.Ważę się każdego dnia i widzę,że teraz nieznacznie waga przystopowała.Przestałam kupować słodycze,bywało jak dawniej z fajami.Nigdy nie mogło mi zabraknąć czekolady,ciasta,ciasteczek itp. Teraz zero tych przyjemności. Niepokoję się, o Ewe; proszę napisz do nas.Lena Tobie też gratuluję 110 dni BP. U mnie dziś przypada 166 dni. Musiałam spojrzeć w kalendarz dla rzucających palenie,gdyż przestałam liczyć swoje dni.Wreszcie czuje się dobrze i najważniejsze,że mnie nie ciągnie do papierosów.Nie jestem pewna czy tak będzie nadal? Pamiętam swoje potknięcie w ubiegłym roku,więc cicho-sza na ten temat.Rudasku,Pola wracajcie do nas bierzcie z nas przykład – bardzo proszę.Pozdrawiam Wszystkich cieplutko; na zewnątrz nadal jest zimno.

  412. Ela pisze:

    Dzis mija 58 dni BP HURRRAAA

  413. Lena pisze:

    :-)
    Ela brawo:-) cieszę się razem z Tobą ładny wynik
    Jagna dziękuję za gratulacje to dzisiaj właśnie mam 110 dzień i to jeszcze nie koniec mam taką nadzieję przynajmniej:-) a wiesz że ja tez już nie odliczam dni czasami spojrzę tylko na licznik bo mnie motywuje .
    Napisz koniecznie jak działa ten chrom bo by mi się cos przydało kupiłam sobie BIO C.L.A ale jakoś nie jestem do tego przekonana najlepiej by było po prostu mniej jeść ale to trudne bardzo a tak w ogóle to czasami nie znamy się z innego topiku:-) nie jestem pewna ale tak mi się wydaje:-) jak nie to przepraszam za pytanie ja tam rzadko piszę jako mar-pa :-) bardzo sympatyczni ludzie tam są
    Trzymajcie się BP oczywiście

  414. Ela pisze:

    Witaj Lenko a jaki to topik o którym piszesz???,
    może też nt papierochów??.
    Dziś kochani paliłam jak stary palacz we śnie, czułam ten cudny dym w płucach oj jakie to dobre było. Rano przerażona się obudziłam i stwierdziłam z radością, że to tylko niedobry sen.
    Pozdrawiam serdecznie życzę cieplutkiego weekendu BP.

  415. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich.Lena pytasz jak działa u mnie chrom? Otóż zmniejsza ochotę na jedzenie,a zwłaszcza na słodycze.Należy stosować ostrożnie,a to z tej racji,że jeżeli masz niedobór chromu wówczas te tabletki są skuteczne,natomiast jeżeli masz w nadmiarze to trzeba uważać,żeby sobie nie zaszkodzić.Na początku trudno mi ocenić, używam tylko 1 tabletkę dziennie,ponieważ kupiłam bez konsultacji z lekarzem więc trochę się boję skutków ubocznych.Efekty zobaczę za kilka dni.Jem mniej ale czy to jest efekt działania tego specyfiku? Tego nie wiem.Lena słusznie zauważyłaś,że znasz mnie z innego topiku, (xx444) założyła Żabka.Faktycznie też są sympatyczni ludzie.Gdy miałam problem z rzucanie palenia szukałam wsparcia wszędzie gdzie było to możliwe.Ostatnio wchodzę po to,żeby się przypomnieć,podziękować,odhaczyć.Bardziej mi odpowiada to forum.Cieszy mnie,że dajemy razem radę.Pozdrawiam Was.

  416. Ewa pisze:

    Witam kochane, Jagna,Lenka, Ela, Ewcia i Karolek.:)
    Rudasku i Pola dla Was też tu jest miejsce ,zapraszamy, może uda się nam Was przekonać , że warto rzucić palenie.
    Będą Wam , jak nam kiloski przybywały :( .
    Teraz poważnie nie mogę sobie poradzić z dojadaniem. Nie ma na to mocnych , dziś mam 60 dni za sobą bez fajek , a 4 kg do przodu.SZOK. Mam dużo ruchu , już w tym roku byłam 3 razy na szlakach turystycznych w górach. W niedzielę 1 Maja wyciągłam koleżankę i wzięła krokomierz nastawiła na km. Zrobiłyśmy 24 150 m i to w górach od 8 rano , a wróciłyśmy o godz 17. Wiem , ze obiadam się słodkim , ale sądziłam , że skoro jestem aktywna więc spalam, ale widocznie nie taką drogę obrałam . Próbowałam marchewki, jabłka, ale to nie to …..landryny, ciasteczka chyba lepiej zabijają brak papierosa.

    Nic to , postanowiłam jakoś to wytrzymać do pół roku , bo jeszcze jak odkrztuszam to czuję faje, ale później z ołówkiem w ręku będę pilnowała co wkładam do buzi.
    Na dietę dukana się nie piszę, bo kocham owoce i nie wyobrażam sobie lata bez nich, a ponadto proteiki za mocno obciążają wątrobę i nerki.
    Sądzę , przynajmiej dla mnie 1500 kcal na dzień i waga będzie szła w dół.
    W czerwcu wykupiłam już wczasy nad morzem 2 tygodnie, więc tam mam nadzieję na urlopie nie będzie siedzenia w pracy więcej ruchu może coś zgubię :)
    Ela mi też wczoraj śniła się w pracy popielnica pełna petów i w niej jeden cały papieros. Oczywiście wyciągnęłam tego papierocha i sztachnęłam się , ale ktoś wszedł i zwrócił mi uwagę , że nie można palić w biurach , a ja się mocno tłumaczyłam , że nie palę tylko sprawdzam jak smakuje :) :)
    Jagusia dobrze, że piszesz jak się czujesz , ja mam nadzieję , że za 100 dni też nie będę myślała o papierosie , albo mniej.
    Teraz na ulicy jak ktoś pali , oczywiście nie te śmierdzące, to się wstrzymuję, bo pewnie bym wyrwała z ręki, żeby sobie pociągnąć.
    Karol masz rację , że”palenie to jednak w dużym stopniu machaniczny nałóg”. Łapię się na tym , że są miejsca, gdzie mi się fajnie paliło i tam chce mi się najbardziej ćmochać.
    Pozdrawiam wszystkich palących i nie palących. Zaraz uciekam na rożno. Sobota trzeba się odprężyć, dobrze, że w tym towarzystwie nikt nie pali.

  417. Ela pisze:

    Witam kochani. Jak juz pisałam u mnie ponad 3 kilo do przodu i od dziś kategorycznie dietka (kopenhaska jednak) i tak myślę, że ja nie wytrzymam na niej, wytrzymałam 2 miesiące BP to 2 tyg. nie wytrzymam?? no zobaczymy, aż strach się bać. Siadła mi ogólnie psycha i myślę, że ja trochę zrzucę to nastrój mi sie poprawi. W ubiegłych dniach o papierochach myślałam średnio 2 razy w ciągu dnia, (coraz lepiej). Pozdrawiam ciumeczki ceplutkie.

  418. dona77 pisze:

    174 DNI B.P JUPIIIIIIIIIIII
    Witam wszystkich!
    Bardzo dawno mnie tutaj nie było, ale przeczytałam wszystkie posty, teraz przypominam sobie jak to było ze mną, oststni mój wpis 25 listopada 2010, NIE PALĘ JUŻ 174 DNI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    ostatni śmierdziel 16 listopada 2010 r, nie ukrywam, że są dni, w których bym zapaliła, ale jestem dzielna, od soboty(07 maja 2011 r.) dołączył do mnie mój mąż, trzymam kciuki za was i za męża, pozdrawiam wszystkich w ten cieplutki dzionek

  419. Ela pisze:

    Cześć niepalaczki jak tam żyjecie??? co taka cisza!.

  420. Lena pisze:

    Witajcie
    Elunia żyjemy żyjemy ale co to za życie he he
    Ja mam doła :-( chodzi o wagę oczywiście
    nie mam tyle samozaparcia żeby się odchudzać:-( im bardziej chce to zrobic tym więcej żre ehhhhhhh
    Wczoraj wlasnie sobie pomyślałam że za 6 dni będzie 4 miesiące BP :-) i jak tylko to pomyślałam to tak mnie zaczęło ssać na fajke że szok
    A wiecie że ja cały czas mam trzy paczki moich Vogue :-) ale ja tak muszę……. leżą sobie w kuchni ale wiem że w razie czego jak już będę tak wściekła to mam
    Wiem na 100 % że gdybym tych fajek nie miała już dawno bym pobiegła,kupiła i zapaliła
    Elunia ten topik to kafeteria
    A jak Twoja kopenhaska ona chyba bardzo rygorystyczna jest nie?
    Jagusia co u Ciebie? dzięki za odpowiedz:-)
    Ewa :-) widzę ze i u Ciebie problem z wagą jakaś plaga normalnie:-)
    dona77 gratuluję wyniku BP i trzymam kciuki za męża
    Pozdrowionka dla wszystkich

  421. Ela pisze:

    Kochana Lenko zajebiście chce mi się żreć wpierniczam jak królik sałatę i żłopię wodę. Teraz wróciłam od fryzjera, myślałam,że sobie humor poprawię, ale tylko mi spierniczyła ścięcie. Ale co tam będzie dobrze po południu obiad dla domowników ( sama tylko kurna powącham sobie), biegi i siłownia i aby do następnego dnia BP.
    Ciumaski

  422. Lena pisze:

    Elunia matko skąd masz takie samozaparcie zazdroszczę
    Ja dzisiaj jak gotowałam obiad tak się napchałam że chyba pęknę
    Uśmiałam się z tego królika ja sałatę uwielbiam ale z olejem albo śmietaną he he
    No nic trzeba przestać się użalać tylko zacząć działać ale jak to zrobić?
    Słoneczne buziolki trzymajcie się

  423. ruda pisze:

    Witam Was wszystkie dzielnie sie trzymajace i niepalace ale Wam zazdroszczę i prawie codziennie zagladam na tą stronke i trzymam za Was kciuki i wierzę,ze dołacze tez tutaj.Staram się kontrolować ilośc spalanych śmierdziuchów no ale niestety 5 dziennie idzie jak nic jedyny plus że stresik i fajki i waga migiem w dół leci ale co to za pocieszenie.Lenka ja też miałam doła przez wagę ale po 3 miesiacach bp miałam +8kg masakra no i moje vogue w zanadrzu które zwycięzyły.Teraz czekam az w pracy wszystko mi sie poukłada bo póki co spedzam tam po 10 godzin dziennie swoją wage musze doprowadzić do przyzwoitości i bardzo chce wrócic do was.Pozdrawiam cieplutko trzymajcie sie bo kurcze cięzko jest sie pozbierac co za cholerny nałóg ten śmierdziel.

  424. Jagna pisze:

    Witam Was pięknie.U mnie nie jest dobrze z tym odchudzaniem,raz waga stoi w miejscu,za dwa dni znów,1/2 kg. przybywa,ciężko to ogarnąć.W każdym razie jem mniej i jak pisałam wcześniej ograniczyłam słodycze.Nie wiem jak długo wytrzymam bez ciasta,ciasteczek? Dziś przechodziłam obok cukierni; kusiło mnie,żeby sobie kupić coś słodkiego. Skończyło się na tym, że weszłam do warzywniaka kupując mały pojemniczek truskawek, 4 szt. kiwi oraz banany.O papierosach na szczęście nie myślę,jak na razie jest spokojnie.Mam nadzieję,że nie powtórzy się moja gehenna? Pamiętacie jak opisywałam swoje dolegliwości? Mam nadzieję,że to złe nie wróci? Lena moje gratulacje 4 miesięcy bez fajki,no widzisz,jak to miło życ bez palenia.Tylko nie kombinuj z Vogue.Ja właśnie takim sposobem poległam w ubiegłym roku.Ktoś mnie zdenerwował więc sięgnęłam po moje Malboro czerwone (setki) i zapaliłam bo przecież miałam 5 paczek w komodzie! Wtedy uważałam,że ten jeden papieros mi nie zaszkodzi,tylko uspokoi,a to g…no prawda!Tak się zaczął powrót do palenia.Ela też Cię podziwiam BP. z odchudzaniem.Wogóle wszyscy na tym topiku jesteście wspaniali,dlatego z przyjemnością lubię tu zaglądać.Ciekawa jestem kiedy wrócą do nas dziewczyny.Rudasek i Pola? Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam gorące buziaczki.

  425. Ewa pisze:

    Fiu, fiu, ale się dziś tłoczno zrobiło :)
    Ela jesteś wspaniała, gratuluje, radz sobie tak dalej, ja :( słodycze mnie gubią.
    Dziś szczęśliwa wróciłam z pracy, że się nie skusiłam na słodkie w sklepie, a w domu mąż mnie przywitał bezikami, bo kupił dla mnie bo wie, że lubię. Ręce mi opadły, nic nie powiedziałam , bo wiedziałam , że sama zazwyczaj kupuję i chciał mi zrobić niespodziankę. Powiedziałam , że zjemy ale , żeby nie kupował, bo jak razem będziemy kupować , to nam kasy na życie zabraknie.
    Jagusia, fajnie , że czasami waga leci w dół, bo moja leci ale w złym kierunku.
    Lenka, fajnie , jeszcze 2 miesiące i będzie pół roku bez fajek , trzymaj tak dalej.
    Lenka, ale Was podziwiam faje w domu i nie palicie, przecież ja bym nie wytrzymała, w mojej głowie by się zawsze lampka paliła i walczyła bym ze sobą czy wziąć teraz czy za chwilę. Nie , to jest sadystyczne podejście. Lubię iść na skróty, nie mam , nie palę :)
    Dona gratuluję , masz dobre uczynki, jeszcze mężą potrafisz oduczyć.
    Dobrej nocki, uciekam spać

  426. Jagna pisze:

    Witam Cię Rudasku,fajnie,że napisałaś.Nie wiem jak to się stało? Gdy pisałam to Twojego wpisu nie było. Bardzo bym chciała,żebyś się spięła w sobie i wróciła do nas,Pola również.Jest jakoś razniej.Może nie uwierzycie,ale zżyłam sie z Wami. To właśnie dzięki Wam udało mi się nie palić. Wogóle to jest jedyne forum na którym nikt się nie kłóci,razem się wspieramy,pocieszamy,właśnie o to chodzi. Dobrej nocy Wszystkim życzę, pa.

  427. Ela pisze:

    Witam was wszystkie serdecznie. Cieszę się bardzo, za te miłe wpisy w moim kierunku. To Wy jesteście wspaniałe i b. dzielne. Wczoraj się ważyłam i wiecie kurna ile schudłam 0,30 kg. Szlak mnie trafia ale idę dalej w tym kierunku. Dziś do pracy koleżanka przyniosła taaaakie pyszne ciacho i tylko patrzę.
    A i jeszcze . Dziś w nocy paliłam papierosy jak cholera na tarasie z koleżanka, ale wiecie co, jakiego miałam moralniaka strasznego.Papieros mi wogule nie smakował. Boże dobrze, że to tylko sen. Pozdrawiam serdecznie. Miłego dzionka papa.

  428. pola pisze:

    hej kobietki:)
    widzę, że borykacie się z dietą. Ja ważyłam kiedyś 85 kg, obecnie 65:) Jak schudłam? Nie jem ziemniaków, pieczywa i nie piję soków. Bardzo ważne jest regularne jedzenie, 5 posiłków dziennie…nie można zapominać i śniadaniu!! Jedzenie do 20 wieczorem potem nic:). Oczywiście słodycze …bee. Do tego codziennie ruch…spacer godzinka, albo półgodziny na rowerku. Teraz mam w domu orbitreka i zapierdzielam przynajmniej 3 razy w tygodniu na nim:) Od piątku będę chodzić na siłownię bo chcę zrzucić jeszcze z 8kg:) Działa dziewczyny:) niestety jest jedna wada odchudzania:) mianowicie cycki maleją:P:) ale trudno w końcu wypchać można sobie watą:):P wspieram Was , sama śmierdzę…ale cały czas Was czytam i wrócę na pewno:) Buziaki.

  429. Jagna pisze:

    Witam Was serdecznie dziewczynki i Pana Karola również.Polunia bardzo miło,że odezwałaś się do nas.Dziękuję za cenne rady w odchudzaniu. W mojej sytuacji nie będzie łatwo stosować taką dietę.Bardzo lubię ziemniaki bez nich nie wyobrażam sobie drugiego dania, chociaż ostatnio radykalnie zmieniłam swój jadłospis; przeszłam na zupy,kaszy,albo ryż, w miejsce ziemniaków,ale to nie jest to samo.Jadam tylko 3 posiłki dziennie,o godz. 20,30 oszczędną kolację.Jem pieczywo,ale tylko żytnie i też nie wyobrażam sobie śniadania,kolacji bez pieczywa.Pewnie dlatego tak trudno mi pozbyć się zbednych kilogramów? Dawniej piłam dużo soków własnej roboty,Uważałam,że pomagają mi przy głodzie nikotynowym.Teraz pije wodę niegazowaną i jest dobrze.Najbardziej jestem zadowolona,że nie palę Dn.20.05 br.będzie pół roku BP. Z nadwagą walczę i może kiedyś się uda? Szczerze rozbawiłaś mnie Poluniu.Najważniejsze,żeby była super figura.Poluniu rzuć tego śmierdziela.Kup sobie Tabex 1,5mg. podobno niektórym pomaga.Mnie pomogła książka Allena Cara „Jak skuterznie rzucić palenie” Zadziała u mnie psychika i Wasze wsparcie na tym forum.Pisałam to wielokrotnie; bez Waszego wsparcia w życiu nie dałabym rady i za to stokrotne dzięki moi kochani. Trzymajcie sie w tym słonecznym dniu,pozdrawiam )) .,Buziaki.

  430. Jagna pisze:

    Witaj Ela skoro sobie poradziłaś z papierochami to z odchudzaniem tym bardziej.Jesteś bardzo dzielna,przecież Cię poznałam i wiem,że jesteś wspaniała.Wpierniczasz sałatę i wodę – jak Ciebie nie podziwiać? Pozdrawiam i przesyłam buziaczki.

  431. Lena pisze:

    Jagna i ja uważam że to forum jest wyjątkowe wszyscy mili a co najważniejsze cudownie się wspieramy :-) mi też to pomaga i dziękuję wszystkim
    Pola he he te cycki ja też od razu je gubię :-) jakby to właśnie one nie mogły zostać takie jak są :-)
    Tak jak Jagna pisze rzuć to w cholerę fajki oczywiście :-) i wracaj do nas
    Ja też nie jem ziemniaków ,chleba ale za to fury mięcha w jakiś śmietanowych sosach normalnie bomby kaloryczne :-)
    Ale od dzisiaj i to dzięki Wam jestem na diecie ŻP czyli żryj połowę:-) chyba najskuteczniejsza z diet i zaczynam dużo dużo pić wody niegazowanej a nigdy jej nie piłam bo nie lubię wolę gazowaną ale cóż palić tez lubiłam a nie palę:-) i coraz fajniej mi z tym ..oby tylko mi już tak zostało
    Ela dobrze że to tylko sen ja o dziwo takich snów nie miewam może raz mi się śniło a kiedyś jak rzucałam fajki widziałam dosłownie wszędzie i sniłam o nich też często
    Ewa i ja bym nie odmówiła bezików a fajki tak jak już pisałam miec muszę dla bezpieczeństwa :-) i tak już nawet nie zauważyłam że nie mam ich przy sobie w torebce :-)
    Ruda pięć fajek to niedużo wierzę że wrócisz niebawem do nas czego Ci z całego serca życzę
    Ale się rozpisałam Pozdrowienia
    Buziolki

  432. Ela pisze:

    A ja właśnie mam problem z cyckami mam je duże i są nieproporcjonalne do bioder i szczupłych nóg. (Jak przytyłam to właśnie w górnej części tułowia) ale cóż każdy coś gdzieś ma. A i jeszcze jedno piję 3x dziennie po 2łyżeczki octu jabłkowego rozcieńczonego z wodą, ponoć rewelacyjny jest i zdrowy co Wy na to???
    Papa spadam już do domku.

  433. Jagna pisze:

    Ela nie jestem lekarzem dlatego nie mogę udzielać Ci porad.Natomast szukałam różnych wiadomości na temat odchudzania i przeczytałam,że z octem jabłkowym trzeba ostrożnie.W skrajnych przypadkach może doprowadzić do białaczki,powoduje niedobór krwinek we krwi (niszczy wątrobę) Jeżeli zamierzasz używać to poinna to być mikstura z octu jabłkowego połączona z wodą i miodem.Można używać 4 – 5 dni nie dłużej i odstawić. Podobno jest ocet jabłkowy w tabletkach na receptę – używa się 1 raz dziennie.Ja w każdym razie nie piszę się na odchudzanie takim kosztem.Pozdrawiam.

  434. Ela pisze:

    Dzięki Jagienko też miałam wątpliwości co do skutków ubocznych octu jabłkowego, ale któraś z nas na naszym forum pisała wcześniej że jest lekarzem, może się wypowie??? b. proszę.
    Miłego dznia

  435. pola pisze:

    nie polecam octu bardzo szkodzi na zęby:) hymm co tu jeszcze z tym odchudzaniem…myślę, że seks codziennie:P wykończcie swoich mężów….przy tym najwięcej spala się kalorii:P mi pozostaje rower bo męża nie posiadam:P Buziole:)

  436. Ela pisze:

    Dzięki Polu chyba trzeba kogoś poszukać na ten sex hihihi bo swojego trochę szkoda tak aż eksploatować hihi a za porady o occie dzięki. Jak Ci zazdroszczę palenia nie wyobrażasz sobie co ja bym dziś dała (już wiem sama nawet bym się oddała za papieroska) hihihi. Widzisz jakiego mam doła, że aż plotę trzy po trzy.
    papa

  437. Jagna pisze:

    Witam serdecznie.Pola jako lekarz wie najlepiej jakich metod trzeba używać,żeby się odchudzić. Mnie to nie nie dotyczy,ponieważ jestem wdową od blisko czterech lat,o nastepnym mężczyznie nie myślę.Kupiłam siemie lniane,które piję,mniej się chce jeść i w ten sposób oszukuję żołądek.Widzę,że u mnie działa. Nadal nie palę i nawet nie myślę o fajach z tego najbardziej jestem zadowolona.Dziś 174 dni.Trzymajcie się pachnąco – palących namawiam,żeby rzuciły to świństwo, bo warto.Pozdrawiam pięknie.

  438. Lena pisze:

    He he Elunia nie wierzę :-)
    Jakby jakiś żul z takim bez filtra Cię poczęstował to co oddałabyś się :-)
    Ja dzisiaj mam też oggggrommnnąąąąą ochotę na papieroska ,pokłóciłam się z siostrą palaczką zresztą …no tak mnie wpieniła że normalnie bym…………zapaliła
    Zrobiłam sobie kawkę może mi nerwy puszczą
    Najważniejsze to że zaczęłam chudnąć :-) jestem od wczoraj na diecie South Beach fajna jest podobna do proteinowej ale można więcej warzyw jeść jest bardzo urozmaicona i jest zdrowa …podobno:-)
    Seks no tak ale nie zawsze jest kiedy:-) i to w takich ilościach
    Pozdrawiam buziaki

  439. Ela pisze:

    A ja w pracy moje koleżanki namawiam bardzo do rzucenia fajek i wiecie co ?? tylko się złoszczą na mnie małpki. Mówią o mnie, że jestem ascetką bo nie jem i nie palę,śmieją się ze mnie jak cholera i zarazem podziwiają. W gruncie rzeczy jestem trochę śmieszna przez te kary zadawane sobie, nieraz myślę po co??? męża mam dzieci zdrowe(2 sztuki) wiek całkiem jeszcze nie zły, i po co się tak katować w imię czego???. Ale wiecie co?? w tej chwili chyba by mi było trochę wstryd gdybym zapaliła.

  440. ruda pisze:

    hehehehe ale się usmiałam jak poczytałam wasze rozmówki hehehe dobre… jest tu i problem fajek,dietek,problem cyckowy nawet Ela chce sie oddawac żurom za faje hehehehe fajne jestescie.Ela żebyś wiedziała,ze jest wstyd jak cholera jak sie nie pali a potem porażka teraz jak popalam to pokryjomu zeby nikt nie widział.
    Pola mam identycznie jak u Ciebie tzn waga 65 zalozenie zeby pozbyc sie 7/8 nadprogramowych kilosów i rzucić śmierdziela raz na zawsze.

  441. Ewa pisze:

    Rudziku, ja paliłam teraz 2 lata, ale też tylko w domu i to po kryjomu przed….dziećmi :) i współpracownikami. Przecież rzuciłam …i jak tu powiedzieć , że się złamałam. Teraz wiem , że nie oszukuję i to mi daje komfort psychiczny, że nie kłamię.
    Edytko,mam nadzieję, że wrócisz do nas zanim się na dobre wciągniesz :), acha i przyprowadz ze sobą niekopcącą Polę :)
    Wiem , że ciężko jest się oderwać od tego smoczka, ale może Was skusimy.
    Ela , ja mam to szczęście , że w mojej pracy na 50 osób palą ze 4 kobiety i 3 facetów. Oczywiście wychodzą za budynek, jak uczniaki.
    W domu nikt nie pali, więc jest mi przez to łatwiej.
    Lenka, ta dietka jest dosyć dobra, kiedyś schudłam na niej 10 kg, a teraz wracam do dawnej wagi , ale mam nadzieję, że nie dociągnę do tej 10.
    Zresztą jak przekroczę 5 kg , to wrócę do tej dietki, a teraz cieszę , się, że nie kopcę.

    Uciekam na aerobik, pa,pa , przesyłam cmokasy

  442. Ela pisze:

    Dziewczyny jakie Wy jesteście laski??? hoho ja z Wami nie gadam ze swoim 75 kg. szlak mnie trafia Oh!!!.

  443. Lena pisze:

    Witajcie
    Elunia oj tam oj tam zaraz laski Ty też jesteś laska i do tego pachnąca :-) ja teraz ważę 63 kg zjechałam z 65 przez te dwa dni ,chciałabym do 60 zjechać taka waga by mi pasowała
    Właściwie to zawsze ważyłam 58 ale do tego już na pewno nigdy nie wrócę i nawet nie chcę
    Najważniejsze jest to że nie palimy :-) jak dajemy sobię radę z fajami to i damy z żarciem no nie ? :-)
    Jagna gdzie jesteś? jak Ci idzie?
    Ewa dzięki za info o dietce mi się ona coraz bardziej podoba ,fajnie masz z aerobikiem jak często chodzisz?
    A ja wczoraj byłam na zakupach zresztą z tą siostrą która mnie tak wkurzyła:-) całą drogę paliła w moim samochodzie i nawet mnie to nie ruszało
    Ale u mnie pogoda skopana zimno,wieje i pada
    Buziaki

  444. Jagna pisze:

    WITAM Was moje kochane dziewczyny.Czytam Wasze wypowiedzi i nie wiem co napisać,gdyż w porównaniu z Waszą wagą to wstyd mi z tego powodu, ważę 75 kg (taktowne osoby twierdzą,że u mnie nie widać).Ale głupia nie jestem i czuję się ociężała. Teraz spadła waga około 2 kg. Córka mi powiedziała,żebym pozostała przy tej wadze jaką mam,podobno wyglądam niezle.Jasne,że nie jestem pierwszej młodości,ale stara też nie i czuję się młodo,pewnie dlatego,że pracuję z młodymi osobami i świetny mam z nimi kontakt,taki jak z Wami na tym forum.Jesteście wszyscy wspaniali, (Panowie też są na tym forum).Dzięki Waszemu wsparciu wytwałam i nadal nie palę nawet już nie liczę dni? Zapamiętałam,że 20.05 br. będzie pół roku bez papierosa.Życze Wam kochani,miłego dnia,pozdrawiam serdecznie.

  445. Lena pisze:

    A ja nie rozumiem dlaczego Wam wstyd za wagę ?Każda z nas ma inną budowę inny wzrost, u jednej parę kg przybrania może być bardzo widoczna u innej wcale. Naprawdę ważne jest to że nie palimy :-) ja nigdy problemów z wagą nie miałam teraz te parę kilo więcej mi przeszkadza a najbardziej mi przeszkadza to że muszę się ograniczać a ja tak kocham jeść :-( i uwielbiam jedzenie przygotowywać.
    Jagna pół roku ho ho ho jest czego gratulować ciekawe czy ja dotrwam ? chciałabym bardzo ale sama siebie jeszcze do końca nie jestem pewna
    Miłego weekendu BP

  446. Jagna pisze:

    Witam ponownie; Lena bardzo dziękuję za gratulacje.Jest mi bardzo miło,ale nie podniecam się tym zbytnio.Nie wiadomo co może mi się jeszcze przydarzyć? Wprawdzie nie myślę o papierosach,ale nałogowcem będę do końca życia, niestety. Ty również dasz radę bez papierosów, jestem tego pewna.Życze Wam spokojnego pachnącego weekendu,pozdrawiam serdecznie.

  447. Papierosy.org pisze:

    Nie palę 20 dni i nadal mnie ciągnie, ale cóż dam radę.

  448. Ela pisze:

    Haaaaloo a co tu taka cisza??? pobalowały ście w dni wolne cy co???

  449. Ela pisze:

    Witam kochane. Co to Internet Wam wszystkim wyłączyli???. Proszę odezwijcie się.

  450. Lena pisze:

    Cześć
    Elunia nie wyłączyli u mnie strasznie :-( mam takie jakieś załamanie nerwowe że chyba zacznę palić :-( nie daję rady naprawdę
    Wczoraj minęły 4 miesiące a ja mam taki głód nikotynowy że jestem załamana po cholerę tak się męczę?
    Wiem dlaczego tak u m ie jest to sprawy osobiste zresztą palacz żeby sobie zapalić wymysli cokolwiek ale ja naprawdę zastanawiam się czy jest sens? ile jeszcze mnie to będzie trzymało nooo mam dosyć
    Trzymajcie się dzielnie i jak możecie przeslijcie wirtualnego kopniaka w cztery litery
    Pozdrawiam

  451. Ela pisze:

    Kochana Lenko tylko mi tu nie wariuj co Ty sobie wyobrażasz, że te miesiące bez palenia, te najgorsze chwile tak Ci pójdą na marne, nie bądź głupia i weź sobie coś na uspokojenie(mówię serio). Mnie dziś w nocy się śniło, że paliłam jak cholera tak się zaciągałam że aż w płucach czułam to fajne ucucie, obudziłam się z moralniakiem i, z radocią ze to tylko zły sen. lenko wytrzymaj , proszę tak nas wspierałaś i teraz pękniesz???? , o nie nigdy. Myślisz, że mi śmierdziela nie brakuje??? jak szlak za nim tęsknię i nie wiem co bym oddała w zamian za niego. Ale powiedziałyśmy przecież sobie KONIEC Z KOCMOŁUCHEM i już to są tylko chwilowe zaćmienia psychiczne, z których nied ługo już będziemy dumne i będą dla nas czymś śmiesznym.
    Trzymam kciuki .
    ps. w niedzielę jadę do Częstochowy po 25-ciu latach i tam westchnę za Tobą . papap trzymaj sie kochana.

  452. Ela pisze:

    Lenko tylko mi tu nie wariuj co Ty sobie wyobrażasz, że te miesiące bez palenia, te najgorsze chwile tak Ci pójdą na marne, nie bądź głupia i weź sobie coś na uspokojenie(mówię serio). Mnie dziś w nocy się śniło, że paliłam jak cholera tak się zaciągałam że aż w płucach czułam to fajne ucucie, obudziłam się z moralniakiem i, z radocią ze to tylko zły sen. lenko wytrzymaj , proszę tak nas wspierałaś i teraz pękniesz???? , o nie nigdy. Myślisz, że mi śmierdziela nie brakuje??? jak szlak za nim tęsknię i nie wiem co bym oddała w zamian za niego. Ale powiedziałyśmy przecież sobie KONIEC Z KOCMOŁUCHEM i już to są tylko chwilowe zaćmienia psychiczne, z których nied ługo już będziemy dumne i będą dla nas czymś śmiesznym.
    Trzymam kciuki .
    ps. w niedzielę jadę do Częstochowy po 25-ciu latach i tam westchnę za Tobą . papap trzymaj sie kochana.

  453. Ela pisze:

    Jagno pomóż mi przekonać Lenę, Ty masz lepszego kopa w argumentacji. Co sie do cholery z Wami dzieje!!!!!
    Hej tam trzymmac się.

  454. Jagna pisze:

    Witam i przychodzę z pomocą.Po przeczytaniu postu lekko sie wnerwiłam na Lenę – przepraszam,ale dla Twojego dobra .Lena przestań wariować!!!!Tyle wytrwałaś,a teraz to wszystko chcesz zniweczyć?!!! Omamiętaj się.Jeszcze kilka dni i już skończy się głód nikotynowy.Myślisz,że mnie było łatwo? Nie dość,że miałam głód nikotynowy to jeszcze inne uciążliwe dolegliwości ,które mnie męczyły.Napisz mi co Ci da,że zapalisz? Czy poczujesz ulgę? – Wątpie w to,już to przerabiałam! Miałam poczucie winy i obrzydzenie do samej siebie.Zczęłam śmierdzieć petami i widziałam wokół siebie ironiczne uśmieszki,że nie dałam rady petom,że po pięciu miesiacach poległam.Straszny wstyd. Przemyśl to i nie daj sie skusić na palenie.Nie rozumiem co Ci przychodzi do głowy?! Napij się wody niegazowanej duuuużo,oddychaj głęboko,ręcze,że to minie.Wytrzymaj,bo szkoda zmarnować tyle wspaniałych dni bez nałogu.Napisz mi KONIECZNIE czy przemyslałaś moja wypowiedz, CZEKAM, TRZYMAJ SIĘ~!!!!! Jestem z Tobą i my wszyscy z tego topika.Za parę minut znów zajrzę jak sie czujesz.Pa.

  455. Jagna pisze:

    Witam ponownie,tak się wnerwiłam wypowiedzią Leny,że nie mogę sobie miejsca znalezć; zaręczam,że o paleniu nie myślę.Przecież wiem,że to mi w niczym nie pomoże.To tylko wytwór wyobrazni,teraz dopiero zrozumiałam i wiem,dlatego staram sie odwiezć Was od tych myśli.Lena nie palisz 4 miesiące i świetnie dajesz sobie radę.Powiedz co Cie napadło? BŁAGAM Cię nie powielaj mojego błędu! Wytrzymaj jeszcze trochę,dasz radę ja to wiem.Po kilku miesiącach BP.stwierdzisz,że miałam rację,czego bardzo serdecznie Ci życzę. Ela jesteś WSPANIAŁA właśnie o to chodzi,żebyśmy trzymały sie razem i wspierały w nie paleniu.Lena czekam na Twoj post,bo martwię się o Ciebie.Pozdrawiam Wszystkich.

  456. Ela pisze:

    Lenko kochana tylko nie daj się zwariować proszę Cię. Ten głód jest w mózgu a nie w organiźmie, mnie to teraz kuźwa się jeść chce a nie palić hahahaha

  457. Lena pisze:

    Elunia Jagusia DZIĘKUJE nie zapaliłam ale bylam naprawdę blisko jeszcze mnie telepie przeryczałam pół dnia i narazie spokój
    Ela tak tak westchnij w Częstochowie za mnie ale tak głęboko
    Jagna wiem że te wyrzuty sumienia które bym miała byłyby gorsze od tego mojego kryzysu teraz.
    Możecie mi nie wierzyć ale tak mocnego kryzysu nie miałam podczas tej czteromiesięcznej abstynencji i obawiam się czy zdolam przez to przebrnąć .Co mnie napadło nie mam pojęcia jeszcze w niedziele prawie pokłóciłam sie z teściem ,który twierdzi że nie pali a robi to po kątach przed tesciową ,bo on twierdzi ze jeden papieros niczego nie zmienia albo papieros raz po raz a dla mnie to po prostu powrót do nałogu i tyle .
    No więc tak się mądrowałam pouczałam a teraz co? leżę i kwiczę
    Postaram ze wszystkich moich sił dać radę obiecuję
    i jeszcze raz dziękuję i cieszę sie ogromnie że mnie tak wspieracie.

  458. Jagna pisze:

    Kochana Lena; jesteś WIELKA i tak trzymaj,bardzo,bardzo,bardzo Cię proszę.Szczerze martwiłam się o Ciebie.Przetrzymasz wszystko,ja to wiem i czuję!!!Pamietasz jak pisałam w swoim poście z dn.28.kwietnia br.? Wówczas miałam za sobą 160 dni bez papierosa,również byłam w tej samej sytuacji co Ty. Pamiętaj człowiek wszystko przetrzyma, najważniejsza jest psychika.Teraz masz już z górki i nie daj sie zwariować! Nie zmarnuj tego.Jeżeli byś zapaliła to ja spadam z tego forum.To znaczy,że jestem mało przekonywująca i nie nadaję sie do wspierania Was.Najpierw Pola,potem Rudasek,no i miałabys być Ty? Dla mnie to byłaby wielka porazka.Proszę nie rób mi tego.Pola i rudasek Wy tez wracajcie do nas – proszę.Pozdrawiam cieplutko i z ulgą.

  459. Jagna pisze:

    Witam ponownie.Jestem ciekawa jak sobie radzą z nie paleniem? Pan Karol,któremu zbliża się 5 miesięcy BP./ ewcia,której przypada dziś 25 dni BP/ Ela dziś ma 70 dni bez papierosa i inni którzy rzucili palenie? Jakaś cisza z Państwa strony.Czy można prosić o przypomnienie? Wiele osób już na dobre pożegnało się z papierosami więc ten temat jest im obojętny.Pozdrawiam Wszystkich na tym forum.

  460. ruda pisze:

    nie powinnam sie wypowiadac bo jestem śmierdziuszek ale czytam was codziennie i bardzo wam zazdroszcze.Lenka trzymaj sie dziewczyny mają racje papieroch nic nie zmieni ja nadal w pracy mam gorzej niż źle przez to zaczełam palić a w pracy nadal źle i mam doła a palenie nic nie polepszyło sytuacji w pracy i wyszło błedne koło.Dzisiaj mam doła jak nie wiem co…pozdrawiam Was gorąco i jestem wściekła na siebie że moje 3 miesiace poszły na marne cały czas zbieram sie w sobie żeby wrocić do was pachnaca i dzielić sie swoimi sukcesami…pozdrowionka dla Poli my dwie jak jak te czarne słabe owce w tym superanckim gronie.

  461. Jagna pisze:

    Witaj rudasku.jestem Ci bardzo wdzięczna,że zabrałaś głos w tym temacie.Mam nadzieję,że również do nas wrócisz? Wcale nie uważam Was za czarne ,słabe owce.Każdy z nas popełnia błędy i nie ma co siebie obwiniać.Ja przekonałam się,że palenie nic mi nie daje,jedynie tracę zdrowie i kasę.Nie daje mi poczucia bezpieczeństwa; nie jest prawdą,że papieros uspokaja (dawniej też tak myślałam) Dziś zdenerwowałam się na Lene,że chce wrócić do palenia? Nawet przez chwilę nie pomyślałam,żeby zapalić.Staram się jak mogę,żeby Was przekonać,że fajki to wielkie g….o i nie ma co o nich myśleć!!!!Czym więcej o nich myślimy tym więcej się nakręcamy i z tego powodu chce nam sie palić. Pozdrawiam Was serdecznie.

  462. Karol pisze:

    Witam Szanowne Panie :)
    zgłaszam się „wywołany do tablicy” przez Jagnę ;)i trochę się pochwalę, że nadal trzymam się niepalenia i dobrze mi z tym :) widzę, że u Was drogie Panie najważniejszą jest waga i to ona potrafi w Was złamać postanowienie. Nie warto się nią sugerować i wystarczy kilka drobnych zmian w nawykach żywieniowych i problem znika :) ja zrobiłem to tak:
    - odstawiłem cukier i ograniczyłem słodycze …
    - przestałem jadać po 20 i podjadać między posiłkami …
    - wprowadziłem dietę Ż/2 czyli „żryj pół” … ;)
    i pomogło !!
    Ważę teraz mniej niż przed rzuceniem palenia – dokładnie tyle ile 20 lat temu :) Czuję się lepiej fizycznie i psychicznie – bo „daję radę” :) i na dokładkę kupiłem karnet na siłownię …
    Jak dla mnie nie taki diabeł (papierosy) straszny jak go malują da się pozbyć tego wielce szpetnego nałogu, choć palaczem będę już zawsze i wiem o tym. Mogę tylko liczyć dni od ostatniej fajki, ale wiem, że warto :)
    Życzę Wam powodzenia i wytrwałości w rzucaniu :) DA SIĘ !!!!
    pozdrawiam cieplutko :)

  463. Ela pisze:

    I widzisz Jagienko dało się.Fajnie że tak blisko jesteśmy wszyscy i jeszcze Karolek zawitał ponownie.
    Dobra teraz z innej beczki. Otóż ja od 4-ech dni nie śpię wczoraj w nocy po zarzyciu 2 tabletek ziołowych przespałam od 12 do 2 w nocy także dziś jest gorzej niz wczoraj chodzę na rzęsach, nie wiem co się dzieje ale wiem jedno „ja już dłużej tego nie wytrzymam” jestem b. zmęczona, rozdrażniona i już sama nie wiem bo jarzę b. powoli.
    I sama widzisz Jagienko, że priorytetem już nie jest papieros za którym także tęsknię tylko sen

  464. Jagna pisze:

    Witam Was serdecznie moili mili.Dziękuję Karolowi za spotkanie z nami. Jestem pełna podziwu dla Ciebie,dziękuję za cenne wskazówki. Masz rację, każda z nas chce mieć smukłą sylwetkę,ale nie zawsze to się nam udaje i dlatego często nie wytrzymuje i popada „w czarną” rozpacz. Mężczyzni łatwiej radzą sobie z rzucaniem papierosów i odchudzaniem czego dowodem jest nasz Karol.Podobno wiele osób skarży się na zły sen,lub jego brak.Mówią,że powodem była pełnia księżyca? U Ciebie jednak dopatruje się innych przyczyn i radzę natychmiast zgłosić sie do lekarza.Nie wykonuj żadnych ruchów na własną rękę.Koniecznie musisz coś z tym zrobić,gdyż sen to podstawa,dlatego jesteś rozbita i nerwowa.Radzę nie brać leków na własną rękę bez konsultacji z lekarzem.Nie myśl o papierosach,bo w żadnym stopniu nie poprawi Twojego samopoczucia.Ciekawi mnie co dzieje sie z Leną? Proszę odezwij się,co z Tobą?!!!! Co tak zamilkłaś? Pozdrawiam Was pięknie,bardzo dziękuję Karolowi za wszystkie cenne rady.

  465. Ela pisze:

    Lena co z Tobą???

  466. Jagna pisze:

    Lena masz się odezwać!!!!!!!!!!!! No chyba nie zaczęłaś kopcić śmierdzieli?!!!!! Jasny gwint napisz jak się czujesz?!!!! Polepszy Ci się samopoczucie gdy zaczniesz rozmawiać z nami.Człowiekowi jest lżej gdy ma się do kogo wyżalić.Wiem to po sobie.Wszystkie trudne chwile spędzałam na różnych topikach.Słuchałam rad,wspierali mnie wspaniali ludzie i dzięki temu nie palę pół roku. Teraz chciałabym odwzajemnić się,wspierać Was i pomagać,ale Lena ma mnie najzwyczjniej w świecie gdzieś……!!!!!

  467. Ela pisze:

    Jagusia czy Ty jesteś lekarzem???

  468. Ela pisze:

    Jagusiu czy Ty jesteś lekarzem???

  469. Jagna pisze:

    Witam ponownie, Ela z wykształcenia jestem Ekonomista, natomiast lekarzem jest moja córka,która nigdy w życiu nie paliła,zawsze mnie goniła,więc zero wsparcia.Mój syn również nie pali.Mają swoje rodziny, mieszkamy kilkanascie metrów od siebie.Ela dlaczego pytasz? Teraz zwracam sie do Leny.Lena moja cierpliwość dobiega końca!!! Błagam napisz coś o sobie.Masz szczęście,że nie znam Twojego miejsca zamieszkania.Na pewno bym U Ciebie dziś była!!!! Co to ma znaczyć,że nie odpisujesz?!!!!! Miej trochę szacunku dla starszej osoby – co?! Pozdrawiam Was Wszystkch.

  470. Jagna pisze:

    Lena daj mi możliwość pomóc sobie!!!!!! Nie rozumiem? dlaczego milczysz i tłumisz wszystko w sobie? No chyba nie myślisz,ze cuchnący paieros przyniesie Ci ulgę jak sieę zaczniesz”sztachać”od nowa/// teraz wypowiadam się młodieżowym żargonem !!!!Wyprowadziłaś mnie z równowagi tatalnie!!!!! Czekam na Twija odpowiedz.

  471. Jagna pisze:

    No proszę tak się przejęłam Leną,że zaczęłam pisać z błędami. Przepraszam,ale piszę w pośpiechu i to są skutki.”zjadania” liter. Doskonale rozumiem Lenę, to samo przechodziłam ale przecież po to jesteśmy,żeby sobie pomagać i wzajemnie się wspierać.Za jakis czas tu wrócę,bo przecież są jeszcze inne sprawy np.zachować ład i porządek w mieszkaniu,który jest niezbędny jak powietrze. To na razie.

  472. artur pisze:

    witam moj sposob na rzucenie palenia byl jeden plastry niqit…i niqitin mini tabletki(lacznie} bez stresu moze kosztowne ale bez stresu

  473. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich po przerwie; Leny jak nie było tak nadal nie ma i nie odzywa się. Może nas oświeci co jest powodem ciszy z Jej strony na topiku? Nawet nie pozwala sobie pomóc i to jest niepokojące.Przykro mi – już sama nie wiem co myśleć w tej sytuacji?Widzę,że nie ma co się dalej produkować – to bez sensu. Pozdrawiam Wszystkich ciepło.

  474. ruda pisze:

    Jagna nie denerwuj sie na Lenke może jej coś wypadło i zabrakło czasu zeby odpalić kompa ja dzisiaj tez dopiero teraz mogłam wejsc na tą stronkę i zobaczyć co u was napewno Lena da znać…pozdrawiam was dziewczyny

  475. Jagna pisze:

    Cześć rudasku,dziekuję,że ostudziłaś moje emocje.Chciałabym,żeby tak było jak piszesz.Może Lena znów płacze i nie ma siły odpalić kompa? Miałam podobnie po ponad pięciu miesiącach BP,więc doskonale wiem co to znaczy. Głód nikotynowy męczył mnie ponad 2 godziny.Byłam w fatalnej sytuacji (z bezradności płakałam) to było w firmie.Nie byłoby za fajnie gdyby w takim stanie zobaczyli mnie moi pracownicy.Jednak przetwałam i do tej pory mam spokój,ale czy sytuacja nie powtórzy się – tego nie wiem? Przecież paliłam nałogowo ponad 25 lat! Wiem tylko to,że do papierochów nie wrócę,przecież przechodziłam horror,tego nie da sie opisać! Wiem,że z każdym dniem będzie łagodniejszy przebieg i tego się trzymam.Ciebie i Polę namawiam do rzucenia palenia,przecież wiesz,że papieros w niczym nie pomoże,jedynie może zaszkodzić.Pozdrawiam Was serdecznie i dobrej nocki życzę.

  476. Lena pisze:

    Jestem kochane nie mogłam a właściwie nie miałam siły tutaj zajrzeć :-( Jagna dlaczego aż tak agresywnie mnie potraktowałaś? w pierwszej chwili jak to wszystko przeczytałam miałam spasować ale to bez sensu lubię Was i ten topik
    Mam problemy osobiste od trzech dni chodzę i płaczę nie wspominając nocy :-( jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie NIE ZAPALIŁAM ale szczerze mówiąc nie ma to dla mnie znaczenia wszystko mi jedno naprawdę
    Rudasku dziękuję za wstawienie się za mnie
    To topik o niepaleniu więc trzymajmy się tematu chociaż troszkę
    Tak więc nie palę

  477. Jagna pisze:

    Lena na wstępie BARDZO PRZEPRASZAM nie gniewaj się już na mnie.naprawdę nie chciałam Cię obrazić.Myślałam,że taki „kopniak” pomoże przetrwać kryzys? Nie wiedziałam o innych problemach.Cieszę się,że mimo wszystko nadal nie palsz.Jest mi przykro,że poczułaś sie dotknięta – żałuje i raz jeszcze przepraszam.Pozdrawiam Was serdecznie.

  478. Lena pisze:

    Jagna nie gniewam się :-) zresztą ja nie umiem się na kogoś gniewać pewnie chciałaś dobrze
    Nadal nie palę dzisiaj nawet w nocy spałam trochę i nawet już nie płaczę,więc jest nadzieja że będzie lepiej już :-) nawet jest jeden plus tego mojego załamania schudłam ale to przez to że prawie nic nie jadłam więc to nie za dobrze
    Trzymajcie się moi drodzy jeszcze dzisiaj wpadnę

  479. Ela pisze:

    Jagusiu pytałam dlatego, bo profesjonalnie mi poradziłaś z tym pójsciem do specjalisty, wczoraj było w domu fatalnie, córka przyjechała z W-wy studiów na 2 dni a ja się prawie do niej nie odzywam. Dziś w nocy spałam po afobamie (boję się go zbyt często zarzywać bo zależnia). postanowiłam się od dziś wziąć w garść przyjść do domu upiec ciasto ,pogadać z synem i córką o mężu nie wspomnę zamiast mi pomagac to się nie odzywa do mnie i patrzy jak na jakiś stwór.
    Lenko nie tylko Tobie jak widziśz jest ciężko.
    Wytrzymamy dziewczyny. Pozdrawiam

  480. Ela pisze:

    Sorki zażywać oczywiście

  481. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich.Dziękuję Lena,że przyjęłaś moje przeprosiny,poczułam ulgę.Nie miałam zamiaru Cię obrazić. Chciałam dobrze,a wypadło bardzo zle.Ponownie PRZEPRASZAM.Dziękuję rudaskowi,że bierze czynny udział na forum.Może zgasi peta? Przyjemnie jest czytać,że jest lepiej u Leny i u Eluni. Trzymajcie się Wszyscy BP. Pozdrawiam i przesyłam buziaki.

  482. Ela pisze:

    Kochana Lenko cos mi się wydaje, że mamy ten sam problem (niepalenia i niejedzenie). Otóż wydaje mi się, że za dużo na siebie wzięłyśmy na raz, i dlatego nam siadła psycha. Ponoć nie można z 2-óch rzeczy rezygnować w raz, to jest napewno szok dla organizmu. Więc dziś zjadłam w pracy 2 kromeczki pyszne i uwierz mi humor mi wrócił, pozwól sobie lenko na małe co nieco a sama zobaczysz. A chyba już nudzę. Papapa

  483. Lena pisze:

    Tak tak Eluniu i tutaj masz rację to za duże obciążenie dla psychiki tylko kurczę szkoda mi trochę teraz jak i tak te trzy kilosy zgubiłam żeby to zmarnować
    A z niepaleniem to nie dałam się śmierdzielowi bo chyba bym się ze wstydu pod ziemię zapadła i przed Wami i przed rodziną i przed tymi co w moim otoczeniu palą i są dla mnie bardzo złośliwi bo zazdroszczą
    Ja dzisiaj muszę iść do cyrku z dziećmi tego mi własnie brakuje he he cyrku nie cierpię takich małych objazdowych cyrków ale cóż obiecałam więc idziemy
    Jagna daj już spokój :-)
    Buziaczki

  484. Ewa pisze:

    Witam niepalące osóbki.
    Czuję się nie najgorzej i nawet za często o fajce nie myślę, ale gdzieś czytałam , że skoro rzucam palenie , to żebym nie myślała o kg, nawet żebym się za bardzo nie przejmowala kilkoma kilogramami jak przytyję, bo jak rzucamy palenie, to tak jak byśmy jadły 300 kcal więcej, ponieważ zwalnia się przemiana materii i dla organizmu jest szok , bez nikotyny.
    Przez to się tak nastawiłam , wprawdzie jest mnie więcej ponad 4 kg, ale zdaję sobie z tego sprawę , że tak może być.
    Chodzę 2 razy w tygodniu na aeroby we wtorki i czwartki na godz.18, staram się pływać na basenie też 2 razy w tygodniu w piątki i w……niedzielę, jak nie idę w góry.
    Wiem , że może za dużo podjadam , ale mam nadzieję, że niebawem mój organizm oswoi się z tym , że nie dostanie trucizny i zmniejszy mi się apetyt.
    Lenka fajnie , że zgubiłaś 3 kg , też bym tak chciała, ale zdaję sobie z tego sprawę, że głód nikotynowy i jedzeniowy to dla mnie za duże poświęcenie i pewnie z nerwów bym ściany gryzła.

    Karol , podziwiam , że tak wspaniale sobie radzisz z tymi głodami.
    Trzymajcie się cieplutko bo zaraz uciekam poskakać

  485. Jola pisze:

    Przypominam się,Muszę policzyć a 167 dni BP plus około 7kg.poza tym ok.Pomógł Tabex.

  486. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich.Dziś 182 dni jestem bez papierosa = 1/2 roku. Na kilka dni wyjeżdżam Życzę miłego weekendu,pozdrawiam.

  487. Karol pisze:

    Witam.
    Odstawiłem palenie 23.04.2011r. po 11 latach. Powód rzucenia to Strach, pewnego dnia kiedy byłem w pracy strasznie zaczęło mnie piec w mostku (masakra) wystraszyłem się tego i pobiegłem do przychodni zrobiono EKG i zmierzyłem ciśnienie wszystko było OK. Diagnoza nerwobóle, dostałem receptę i wykupiłem leki – Mydocalm oraz Ketonal (używałem tylko tego 1)
    Czułem się masakrycznie lęki nocne , straszna potliwość oraz bóle w klatce piersiowej, gula w gardle i ból w plecach, poszedłem prywatnie do kardiologa przepisał mi Valused (ziołowe tabletki na sen) i coś przeciwbólowego.
    Kolejne dni nie przynosiły poprawy. Tydzień temu obudziłem się z dziwnym bólem w szyi po prawej stronie wyglądało to tak że kiedy dotykałem szyi to czułem ból i ucisk na gardło, po dwóch dniach ustało ale za to pojawił się niesamowity ból karku nie mogę do dnia dzisiejszego prawidłowo funkcjonować , a gardło moje wygląda tragicznie jest czerwone strasznie a na języku mam biały nalot, oprócz tego dziwne uczucia, jakieś ukłucia na obszarze całego ciała oraz drętwienie nóg podczas siedzenia.
    Czy to wszystko jest normalne

  488. asia pisze:

    Witam walczące dziewczyny i nie tylko.Jestem bez papierosa 23.05 będzie 90 dni. I mimo,że jest b.ciężko to przygryzam zielone ogórki,piję wodę i od czasu do czasu żuję gumę. I nie dam się. Panie Karolu proszę udać się do neurologa – to co Pan napisał to ból kręgosłupa a jego macki to problemy również z nerwami.Jedno co, to musi Pan się uspokoić- oddychać głęboko-ketonal owszem a jeżeli nie pomoże o tych problemach proszę opowiedzieć lekarzowi. Panie Karolu super ,że Pan nie pali, ale jak ja rozpoczynałam walkę to moje nerwy również atakowały moje ciało.Zyczę zdrowia…….Pozdrawiam wszystkie dzielne dziewczyny.!!!!!!!! Na tej stronie czytając wypowiedzi mogłam nauczyć się i ciągle się uczę ,
    co to znaczy nie palić!

  489. Karol pisze:

    Pani Asiu dziękuję za porady ale chciałbym jeszcze zapytać o gardło jak to wyglądało w Państwa przypadkach, czy też mieliście takie objawy czyli : czerwone gardło Biały nalot na języku oraz chrypkę i ile taki stan może się utrzymywać.
    Kolejny temat to „kaszel słyszałem że pojawia się w kilka dni po odstawieniu papierosów ale w moim przypadku nic takiego nie miało miejsca do dnia dzisiejszego, i jak to jest z tym odkrztuszaniem po jakim czasie powinno wystąpić i ile to powinno mniej więcej trwać, ponieważ u mni nic takieo ni ma.
    Pozdrawiam i niech Tlen będzie z Wami.

  490. asia pisze:

    Witam.Nie wolno się denerwować a lepiej wejsc do apteki i nabyć specyfik na ból tego gardła.Jeżeli nie pomoże-laryngolog.Będzie dobrze p.Karolu!!!!, ale jedno najważniejsze to rozproszyć nerwy i nie pozwolić im się niepokoić.Czyli ziółka przeciw nerwom a panie farmaceutki na takie gorące tematy potrafią skutecznie doradzić. Zyczę zdrowia bez tego papierocha. Pozdrawiam…

  491. Ela pisze:

    Halo haaaalo, alooo a co to już nie chce się nikomu nic pisać??, czyżby problemy z paleniem juz minęły??? . Smutno mi bez Was

  492. Jola pisze:

    Do p.Karola nie palę od 4.12.2010 i tak jak pan nie kaszlę nie od krztuszam.Moze nie mam już płuc:)Również z gardłem nic się nie działo.Pozdrawiam Wszystkich walczacych.

  493. asia pisze:

    Hallo,hallo Eluniu to by było zbyt piękne.Moje 90 dni to rekord świata i ciągle początek.Niestety ciągnie mnie do tego 1 papieroska.Dzięki Wam wiem jednak,że to normalne i może jak będę 1 rok bez papieroska to może powiem,że naprawdę jestem wolna od tego nałogu. Mam wszystkie objawy,które mówią,że mój nałóg to okrutny rytuar i to jest element z którym ciągle przegrywam.Nie poddam się jednak bo ciągle przywołuję tego 1 papierosa po długim niepaleniu,moją głowę w której czułam ten dym i utratę równowagi po wypaleniu. Wszyscy walczymy i wolę należeć do tej właśnie grupy!!!!Pozdrawiam serdecznie…….

  494. Lena pisze:

    Witajcie :-)
    Eluniu i ja walczę może juz nie tak mocno jak na początku ale mam takie załamania co zresztą było widać ostatnio
    Szkoda że tak mało piszemy ja zaglądam codziennie ale albo brak czasu albo brak weny :-)
    Asiu i ja się nie poddam za dużo mnie to wszystko kosztowało chociaż i tak to moje najłatwiejsze rzucanie ale ciiiiiiiiiiiiiii
    Wy też tak teraz uwielbiacie kawę? ja od kiedy nie palę uwielbiam ją szczególnie tę ranną ,za duzo tych kaw nie pijam bo 2 dziennie ale tak mi smakują że szok :-)
    Pozdrowionka dla wszystkich piszcie więcej
    Buziaki

  495. Ela pisze:

    Witaj Lenko i Was inne wspaniałe bestie BP. To prawda,że kawka smakuje niesamowicie, bo wiem ,że nałogi muszą się uzupełniać (kawa to też nałóg) ale spoko. Coraz mniej chce mi się palić aczkolwiek dalej chce, ciumki.

  496. Tomasz pisze:

    Witam was wszystkich serdecznie. Niestety nie napiszę „nie pale juz xxx dni”, gdyż nadal pale, ale wiem,ze musze i zabieram sie do tego jednak metodą małych krokow, nie wiem jednak czy słusznie, jednak jestem po lekturze ksiazki „nie rzucaj palenia od razu”. Aha, mam 25 lat, pale od 4, a wczesniej mialem 3 lata przerwy (zapalenie pluc i potem juz jakos sam przestalem),a wczesniej 2 lata palenia. Ale wiem,ze trzeba, problemy ze zdrowiem i płucami od zawsze mi towarzyszyły.

    Pisze do was jednak,ze i ja przestalem niedawno palic na 4 dni „od tak” i niestety zaczalem miec napady lękowe i depresje, jednak widze,ze to nie tylko moj problem jest, wiec łatwiej mi go będzie przezwycięzyc.
    Aha, dodam jeszcze,ze podczas 3 lat niepalenia w ogólniaku to jednak po nocach sniły mi sie fajki. Cóż, nałogowcem zostaje sie do końca zycia. Jednak biore przyklad z mojego taty, ktory nie pali juz od 17 lat, a palil z paczke dziennie. A wlasnie, wypalam okolo 7-9 papierosow dziennie, Chce w ciagu 5 tygodni zejsc do zera. Powodem jest wlasnie lęk przed objawiami odstawienia, ktore to wlasnie powody zmusily miec do siegniecia ponownie po fajke po tych 3 dniach przerwy. Ale idą wakacje (dla studentów) wiec bedzie w miare dobry czas na rzucenie i przetrwanie ewentualnych objawow odstawienia.
    Trzymam za was i za mnie kciuki i pozdrawiam was cieplutko.
    Bede was czytał teraz czesciej :)

  497. Ela pisze:

    Witaj Tomku w klubie. ja paliłam b. długo i daje radę, Tobie także się uda, kup sobie Tabex , nastaw się pozytywnie i zobaczysz dasz radę, a jaki będziesz z siebie dumny???.

  498. Lena pisze:

    Tomku :-) Elunia dobrze prawi :-) spokojnie że dasz radę pamiętaj że wszystkie te negatywne objawy nie będą trwały wiecznie i dużo da się przetrzymać …zobaczysz ze po jakimś czasie człowiek zupełnie inaczej się czuje ja np nie kaszlę serce mnie nie boli ,ładniejsza cera ,zęby i wiele innych pozytywnych rzeczy ..a najważniejsze że pachnę perfumami a nie petami :-)
    Buziaki dla wszystkich

  499. Tomasz pisze:

    Dziękuje za słowa otuchy Elu I Lenko (Leniu zle by brzmiało :)) Poki co widze,ze ograniczylem od wczoraj naprawde palenie i dzisiaj jadąc wymienic kartridz z tuszem wmawialem sobie jak zycie jest piekne bez palenia (postanowilem nie zabierac ze soba paczki gdziekolwiek ide i siedzi w szafce, widze jak patrzy na mnie smutnym wzrokiem,ale jestem nieugiety). W ogole to czytam te ksiażke Carra A. i w sumie to dzieki niemu zaczalem wmawiac sobie,ze swiat jest piekny bez papierosow i coraz czesciej zaczynam ogladac sie za dziewczynami ;) czyli wzrost pewnosci siebie, do tego piekna pogoda oraz oddalem dzisiaj krew podczas akcji „pijafka” we Wrocławiu.
    Co do tabletek to jednak nie chce nic brac, gdyz jak czytam, to po prostu trzeba przetrwac i w polaczeniu z inna ksiazka „nie rzucaj palenia od razu” z ktorej wiem,ze to w wiekszosci nawyki zmuszaja nas do siegniecia po papierosa. Ulozylem sobie nawet plan rzucania, ale to pewnie tez sie zmieni po calkowitym przeczytaniu ksiazki p. Carra. Czas pokaze jak to sie wszystko bedzie dzialo ze mna.
    Poki co zycze wam (i sobie) dalszych sukcesów. :*

  500. Ewa pisze:

    Tomku każdy sposób jest dobry, jeśli pomaga w nie paleniu.
    Ja podobnie jak Ela używałam Tabex i tylko przez trzy dni, bo wiedziałam , że już sobie poradzę bez tabletki. Nie wiem , czy to pomaga, czy to placebo, ważne , że nie palę już 79 dni :).
    Muszę Wam powiedzieć, ….hmm, a może napisać, że boję się jutra , mam taką „imprezkę” , dużo palących grilowanie , piwko, trochę się boję ale mam nadzieję , że wytrzymam nie dam się skusić. Kolega mi powiedział, że przy piwku napewno się skuszę :(
    Karol, ja mam takie odczucie, jak bym miała kluchę w gardle, chrypkę denerwuje mnie to , ale mam nadzieję , że przejdzie.
    Najlepszym lekiem na to jest popijanie wody.
    Asiu , Ela, Lenka, Jagna, Jola, Karol musimy trzymać się dalej .
    Teraz dopiero od innych palaczy czuję jak śmierdziałam.
    Cieszę się , że mi się udaje.
    Tomek , coś mi się zdaje , ze przed Tobą sesje egzaminacyjne… nie zazdroszczę , ale jak będziesz już po zaliczeniach to obowiązkowo dołączysz do NAS.
    Sądzę , że Rudasek i Pola dołączą do NAS.Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

  501. Tomasz pisze:

    Mam tylko 2 egzaminy w sesji, takze damy rade. Ale juz teraz, po przeczytaniu tych kilkunastru stron mam motywacje i mam wiare,ze potrafie to rzucic i rzuce. Bo z tego sa tylko dobre rzeczy.
    Aha, dodam,ze ostatnio modlilem sie do Boga wlasnie o rzucenie palenia i oto zesłał mi was i te ksiazki. Jak nie wierzyc w w cuda? Ja wierze. Pozdrawiam wszystkich.

  502. Ewa pisze:

    Tomku, tak trzymaj :)
    Wierzę w Ciebie.
    Powodzenia na egzamninach, super , ze tylko 2 zostały, będą dłuższe wakacje.:), :) :)

  503. Karol pisze:

    Witam.
    Mija mój 33 dzień bez dymu, W pierwszym poście pisałem o moich dolegliwościach z gardłem i innymi sprawami i co się okazało: przewlekłe zapalenie migdałków oraz stan zapalny węzłów chłonnych.
    Co do papierosów to jak na razie i mam nadzieję że tak zostanie nie mam ochoty na to paskudztwo i nawet zapomniałem że to kiedyś sobie aplikowałem :).
    Ale mam jedno zapytanie co do pieczenia w klatce piersiowej i bólu w plecach czy jest to normalne i czy Wy też tak mieliście, jeśli tak to ile może trwać taki stan?
    Pozdrawiam K.K

  504. asia pisze:

    Witam! Pięknie Karolu zdrowiejesz ! Co do tych objawów to mam to samo bardziej lub mniej od kręgosłupa.Mam zmiany zwyrodnieniowe ale staram się nie zażywać leków przeciw bólowych natomiast cwiczę codziennie -lekkie rozciągające ćwiczenia. U Ciebie jednak lekarz bo skoro migdały i węzły chłonne to znaczy,ze infekcja zapalna i ogólnie powinieneś być osłuchany! I super,że nie palisz! Jakoś u Ciebie nałożyły sie dwa tematy dlatego aby wiedzieć musisz pójść do lekarza.

  505. Tomasz pisze:

    Witam was jeszcze raz serdecznie. Jest juz 12 godzina mego niepalenia i niestety juz zauwazylem zwiekszona podatnosc na stres, ale nie dam sie, mam nadzieje,ze te dni szybko miną, wg ksiazki okolo 5 dni. Zjechalem do domu na ten czas, jednak nie powiedzialem rodzicom dlaczego bede drazliwy. Choc , hehe, przyznam sie,ze tata jak sie przywitalismy powiedzial,ze nie czuc ode mnie papierosów :D Ja wielkie zdziwko,ale nic nie odpowiedzialem.
    Poki co mam tylko nadzieje,ze w nocy dam rade spac normalnie, jak zwykle zmecze sie pewnie jakims audiobookiem, a wczesniej poczytam ksiazke.
    Dalej wmawiam sobie, wg. p. Allena Carra, ze bedize wspaniale i tak na zamiane, hustawka nastrojow. Mam jednak nadziej,ze pomimo,ze to dopiero 12 godzin od rzucenia (kiedy jestem na jawie) to ze dalej psychicznie nie bedzie wiele gorzej, jezeli w ogole, Jestem jednak dobrej, dalekosięznej mysli,ze bede bardziej pewny siebie, ze bede mial wiecej wigoru, energii, zapalu i wiecej czerpania radosci z codziennych czynosci, gdyz do tej pory bylem jak ospaly miś i mialem wszystko w…poważaniu.
    Trzymam za was i za siebie kciuki.

  506. Elżbieta pisze:

    Witam wszystkich rzucających palenie,nie palę już miesiąc,wszystkie objawy odstawienia,oczywiście przechodzę,ale mam nadzieje ,że to kiedyś się skończy.
    Cieszę się,że jesteście,pozdrawiam gorąco

  507. Ewa pisze:

    Witam , a co tak mało osób pisze, czyżby już nikt ni miał problemu z głodem nikotynowym?
    Byłam na imprezie, wychodziłam z palaczami na ławeczkę przed budynkiem , inni na fajeczkę , a ja z nimi.
    Próbowano mnie „poczęstować” ale podziękowałam,bardzo mi się podobalo, jak 2 osoby skoczyły na tą co mnie chciała poczęstować.Powiedzieli do niej , że jak sama sobie nie potrafi poradzić z niepaleniem to niech nie częstuje innych.
    Tomek nie martw się możesz mieć nastroje różne ale to idzie przeżyć.Pozytywne myślenie, to pół sukcesu :)
    Karol to pieczenie w klatce też miewam od czasu do czasu, krótki oddech, sapkę jak niemowlaczek.
    Nasze oskrzela się poprostu oczyszczają, sądzę, że to przejdzie, przecież ten nasz organizm truliśmy dosyć długo i niestety ale się do tej smoły przyzwyczaił i teraz nieważne że szkodliwe, ale się domaga.
    Z biegiem czasu sądzę, że będzie lepiej.
    Asiu , nasz dobry duszku, zawsze dobre rady przekazujesz.

    U mnie 8 czerwca będzie 3 miesiące, ale …….dalej myślę.

    Pozdrawiam cieplutko :) :) :) :) :) :)

  508. Karol pisze:

    Witam!
    Dziękuję za informacje na temat waszych dolegliwości na „detoksie”, ja chyba mam jakieś zapędy hipochondryczne ponieważ cały czas coś jest nie tak a najgorsze jest to że nie wiem czy to jest normalne czy nie, od pewnego czasu jak już wspomniałem coś mnie piecze w klatce, dodatkowo problemy z gardłem (klucha której się nie da odchrząknąć ani przełknąć), jakieś dziwne pulsujące bóle wewnątrz ucha (mam nadzieje że to efekt zapalenia migdałków i węzłów chłonnych), jakieś dziwne szczypanie w bicepsie, kłucie w lewej piersi połaczone z takim samym uczuciem w łopatce, MASAKRA powiedzcie mi że są to normalne objawy oczyszczania organizmu a już nie będę Was truł swoimi dziwnymi dolegliwościami

  509. Tomasz pisze:

    Ja nie pale od piatku i tylko w piatek mialem schizy, teraz czuje sie jakbym nigdy nie palil, zadnych dolegliwosci poki co, zyje normalnie :) POLECAM!

  510. Ewa pisze:

    Karol , wcześniej też pytałam, co jest ze mną chrypka, dzwonienie lub pulsowanie w uszach,klucha w gardle, mówię mam wrażenie jak bym miała gardło zawalone (uczucie jak przy anginie), Ponieważ mam ciśnieniomierz , więc mierzę ciśnienie 3 razy dziennie, bo te szumy w uszach sądziłam , ze od ciśnienia, ale całe szczęście w normie.:) :)
    Najbardziej mnie martwią ciuchy coraz węższe :(
    Ruchu mam sporo, ale pomimo tego 5 kg mnie więcej.
    Karol powiedziałam sobie, że do pół roku nie będę walczyła z kg, w prawdzie chciała bym już więcej nie przytyć, ale walka z fajkami i apetytem , troszkę za dużo.
    Byłam dziś w Czechach w Kutna Hora w kaplicy czaszek- wrażenie olbrzymie

  511. Tomasz pisze:

    Tez tam byłem, niedaleko mnie to jest :)
    Ja tez mialem kluche,ale juz nie mam. Takze Karolu, wszystko minie.
    Trzymam nadal za was i siebie kciuki.

  512. Ela pisze:

    Witam serdecznie nowych niepalących. A co z Leną??? i innymi moimi przyjaciółkami??? dlaczego się nie odzywacie??.Witam moją imienniczkę

  513. Lena pisze:

    Witam wszystkich slonecznie :-)
    Eluniu jestem jestem łapię słońce w piątek idę na wesele chcę opalić blade cielsko :-) zawsze to szczuplej się wygląda
    Karolu tak minie minie przecież nie będzie trwało wiecznie ja miałam i nadal jeszcze miewam różne schizy ale zawzięłam się na te faje i postaram się nie dać :-)
    Pozdrowionka dla wszystkich i buziaki a co z Jagusią?
    Dzisiaj mój 135 dzień nawet nie liczę tych dni tylko wiem jak spojrzę w licznik :-)

  514. wtk pisze:

    Witam wszystkich serdecznie.

    Nie palę od tygodnia. Brzmi fajnie ? Ale tak naprawdę to 7 dni męki. Klasycznie jak większość palaczy rzucałem już kilka razy, nie paliłem już 3 lata , później znowu podniosłem itd….

    Ale ten raz jest wyjątkowy. Takich objawów odstawienia nie spodziewałem się nawet w snach. Zawroty głowy, lęki ogólnie wrażenie „wyprania w pralce i odwirowania” :-). Byłem dziś u lekarza- EKG bez szału dostałem leki uspokajające. Jedno wiem na pewno – nigdy już nie zapalę tego badziewia ;)
    Wszystkim „Rzucającym” życzę wytrwałości !!

  515. Karol pisze:

    Dziękuję za odpowiedzi , dziś nawet jakoś ten dzień mijał spokojnie aż do teraz gardło mnie nie oszczędza mam wrażenie jak by mnie ktoś dusił i to tak naprawdę mocno i do tego ta chrypka. No ale cóż trzeba to przetrwać, jutro jadę kupić rower i zaczynam wycieczki może to pomoże na te moje dolegliwości, mam zamiar też za sponsorować sobie zestaw masaży dla rozluźnienia.
    Pozdrawiam wszystkich forumowiczów

  516. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich.Z uwagą przeczytałam Wasze wypowiedzi.Zwracam się do wtk – czytając Twój post przypominają się moje dolegliwości. Cytuje ” Takich objawów odstawienia nie spodziewałem się nawet w snach”Mój Boże ja pisałam podobnie. To był horror,myślałam,że nie poradzę sobie; a jednak udało się.Dziś jest 193 dzień BP. z czasem zapomnę,że paliłam.Tobie i pozostałym życzę wytwałości,cierpliwości w nie paleniu. Wejdz na stronie Commed.pl Forum medyczne „Rzucanie palenia skutki uboczne” możesz poczytać wypowiedzi internautów jakie mieli dolegliwości z powodu rzucania palenia.Mam nadzieję,że to Ci pomoże przetrwać te trudne chwile w rzucaniu palenia? Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.

  517. wiola pisze:

    Witam !Paliłam25 lat. Nie ma się czym chwalić . Rzuciłam 2 m-ce temu. Czuję się tragicznie. Totalnie rozwalona psychicznie i fizycznie. Mam lęki,bardzo boli mnie głowa,szczególnie okolice zatok czołowych(nad oczami) skronie. Chwilami rozsadza mi głowę.Czuję jakbym miała za dużo mózgu w czaszce.Do tego zawroty głowy.Potforne.Wstaję i wszystko wiruje. Mam zaburzenia ortostatyczne. To wszystko pojawiło się nie odrazu gdy rzuciłam palenie.Nie! Po 40 dniach. Mówię Wam porażka. Może za stara jestem na to rzucanie. Kurcze ale nie chcę palić.Rzuciłam bo zachorowałam na zapalenie płuc we własne urodziny(44) Modliłam się do Boga żeby żyć . Obiecałam Mu ,że jak wyjdę z tego to nie zapalę już.No i wyszłam z choroby.Tyle,że ledwo funkcjonuję. No! Ale obiecałm!!!.Pozdrawim.

  518. Lena pisze:

    Witajcie
    Jagna gratulacje tych 193 dni
    Karol jak tam rower już masz? ja bardzo polubiłam jazdę na rowerku chociaż nie mam za bardzo czasu na to
    Elunia co u Ciebie?
    Pogoda się popsuła na ten Dzień Dziecka ja z młodym w domu siedzę rozchorował się
    Wczoraj chyba w wiadomościach słyszałam wzmiankę o paleniu ,palaczach że tak trudno rzucić i tak sobie pomyślałam jak to dobrze że już nie palę :-) i jak to dobrze że nie muszę
    sobie powtarzać( jak paliłam jeszcze) że od jutra nie palę!
    A najbardziej się cieszę jak na zakupach w jakiś centrach handlowych nie muszę się martwic że tam sobie w jakiejś kafejce do kawki nie zapalę :-) bo już nie muszę !!!
    Oby mi tak zostało już :-)
    Pozdrowionka i buziaki

  519. Ela pisze:

    U mnie spoko,84 dzień BP, raz chce się palić raz mniej. Ale ogólnie to juz najgorsze minęło tak myślę. Buziaczki

  520. wtk pisze:

    Jagna dziękuję za słowa wsparcia:) Mam nadzieję, że już niedługo też będę mówił o tych dolegliwościach w czasie przeszłym, czego sobie i Wszystkim Rzucającym życzę.

  521. Jagna pisze:

    Witam Was Wszystkich w tym wspaniałym dniu jakim jest Dzień Dziecka. Lence dziękuję za gratulacje.Tobie i Wszystkim rzucającym życzę powodzenia BP Nieustannie namawiam do powrotu na nasze forum Pole i Rudaska.Nowicjuszom życzę duuuużo cierpliwości w nie paleniu.Warto pocierpieć,żeby być wolnym od nałogu.Pozdrawiam WAS serdecznie i całuje moje kochane przyjaciółki,które mają ze mną trzy światy.

  522. Lena pisze:

    Jak tam kochani???
    Jagusia fajnie że się odezwałaś :-) masz rację warto pocierpieć chociaż to cierpienie nieraz jest straszne
    Ja znowu się odchudzam he he juz sama z siebie się śmieję bo co trzy kg zjadę w doł to za chwilę cztery w górę ale cóż poradzę jak ja kocham jeść :-)
    Ale jak się tak nie objadam to i humor mam lepszy
    Fajnie że znalazłam tę stronę i poznałam takich fajnych ludzi :-)
    i że się wspieramy bo my nałogowcy najlepiej się rozumiemy
    Buziaki dla Was

  523. Ela pisze:

    Witam Was kochani, chciałabym aby odezwały się Pola i Ruda co tam u Nich słychać???

  524. ruda pisze:

    Cześć Kochani….Ruda pali i tęskni za Wami i bardzo Wam zazdrości i prawie codziennie jestem na tej stronce ale nie wypowiadam sie bo wstydze sie palenia i dojrzewam do nastepnej walki z nałogiem..Lenka jak czytam o twoim odchudzaniu to mam tak jak Ty jak sie nie obiadam to mam lepszy humor :-) U mnie w pracy nadal tornado praca pracą ale najgorsze,ze dyrektorowi tak odpier….,że masakra chyba endropauze przechodzi,że psychicznie wykańcza wszystkich naokoło i nie ma na niego rady najlepiej się zwolnić no ale co dalej??więc teraz byle do urlopu a potem się zobaczy.Mam w planach odstawić fajki podczas urlopu ale nie chce planować myśle,że najlepszy wariant to któregoś dnia obudzić się i powiedzieć NIE PALĘ!mam nawet przygotowane plastry antynikotynowe ale sami wiecie jako byli palacze to musi być ten wyjatkowy dzień i wtedy licznik startuje.Całuję was Kochane mam nadzieję,ze jak zaczne dzień BP to jeszcze tutaj będziecie bo wsparcie bedzie potrzebne..pozdrawiam nowych Panów nie dajcie się śmierdzielowi!

  525. Jagna pisze:

    Witam Wszystkich na tym forum.Jak się czują nowe osoby rzucające palenie? Mam nadzieję,że dajecie radę BP.? Proszę pamiętać,że trudne są początki na odwyku.Potem jest lżej czyli znikają dolegliwości oraz głód nikotynowy.Życze powodzenia w nie paleniu, pozdrawiam serdecznie.

  526. Ela pisze:

    Cześć wszystkim palącym i niepalącym. Ruda witaj znowu, dawno Cię nbie było. Jeśli chodzi o niejedzenie i po tym lepsze samopoczucie to u mnie jest akurat odwrotnie, wczoraj na jakimś filmie jak dopadłam ciastek to chyba wpieprzyłam z 20 dag tak na wyścigi jadłam( zaznaczam, że raczej jestem mięsorzerna słodycze niby mogą dla mnie nie istnieć) potem pojechaliśmy z mężem na rowery i siłownię i co??? 1,5 kg i tak mam dale do przodu. Szlak mnie trafia. Rudasku nie przejmuj się dyrektorem, bądź sobą . Miłego dzionka

  527. Karol pisze:

    Witam wszystkich forumowiczów.
    To jest mój 41 dzień BP, Co do dolegliwości to jest ich mnóstwo i to mnie cały czas martwi czy są to normalne objawy czy to coś dodatkowo w tym ciężkim okresie doszło.
    Jak już wcześniej pisałem postanowiłem z tym walczyć swoją aktywnością sportowo-rekreacyjną,
    Zakupiłem rower i sobie śmigam (wczoraj pierwsza przejażdżka), dodatkowo miałem pójść na masaże, ale zmieniłem zdanie i poszedłem na akupunkturę zdecydowałem się na to, ponieważ każda wizyta u lekarza to koszt ok.80-100zł plus recepty, czyli ok. 50-100zł, co daje średnio 150zł i chemia w żołądku . Koszt leczenia akupunkturą 40zł i nic więcej. Uważam, że naprawdę warto, ale pod warunkiem, że jest to naprawdę znający się na tym lekarz a nie jakiś pseudokrawiec. Pozdrawiam wszystkich walczących, i proszę o odpowiedzi na moje męczące pytania.
    Czy ktoś z Was zaobserwował u siebie takie jakieś dziwne pieczenie i szczypanie w barku i bicepsie oraz między łokciem a dłonią i w nadgarstku tak jak by żyły mnie piekły albo kości , czasami to samo pojawia mi się w nogach i takie mrowienie od kolan w dół, bardzo dziwne uczucie ciężkie do określenia. I nadal dziwne uczucie w gardle mimo wyleczonych migdaków.

  528. Jagna pisze:

    Witam, Karolu wcześniej opisywałam moje dolegliwości gdy rzucałam palenie,również nie było mi lekko.Miałam mnóstwo schorzeń,nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy ile jest skutków ubocznych.Mogłabym wymieniać ich mnóstwo; na początek miałam duszność,zalegania w gardle,kołatanie serca, bóle płuc,pleców,kończyn dolnych i górnych już sama nie wiem co jeszcze? Z obawy,że moje zdrowie się sypie zaczęłam chodzić po lekarzach różnej specjalizacji,wykonałam badania kompleksowe i nic nie wykazało.Jestem zdrowa,a ja nadal czułam sie kiepsko.Brak snu lęki,apatia.Nikomu z moich bliskich nie mówiłam,że rzuciłam palenie dlatego w samotności przeżywałam wielkie cierpienia.Po pięciu miesiącach uporałam się z niektórymi dolegliwościami,lecz w gardle nadal mam zalegania i duszność podczas chodzenia (dawniej czegoś podobnego nie miałam) Ponownie poszłam prywatnie do laryngologa.Mimo szczegółowego badania nic nie wykryto u mnie.Lekarz kazał uzbroić się w cierpliwość,podobno po dziewięciu miesiącach,ewentualnie do roku wszystko minie.Nie palę siódmy miesiąc,mam nadzieję ,że dam radę,Tobie też życze wytrwałośći.Paliłam ponad ćwierć wieku więc organizm musi sie przestawić i oczyścić z toksyn.Pozdrawiam

  529. Jagna pisze:

    Witam Was w piękny słoneczny dzień. Będę tutaj zaglądała czasami przez sentyment. Życze dużo pachnących dni Pozdrawiam serdecznie.

  530. Karol pisze:

    Witam.
    Jagna bardzo dziękuję dzięki takim wypowiedziom się uspokajam i trzymam się z daleka od dymu :)
    Ale powiedz mi jeszcze proszę czy miewasz taką jakby bardzo delikatną chrypkę czy głos masz normalny i czy słowo „zalegania” znaczy coś czego nie można przełknąć ani wykasłać?
    Pozdrawiam i życzę wiele świeżego powietrza :)

  531. Jola pisze:

    Nie palę pół roku jak to fajnie brzmi! Tralalala!

  532. Jola pisze:

    Przytyłam z 10 kg buuuuu!

  533. Lena pisze:

    Witajcie
    Jolu gratulacje :-) a kg zgubisz napewno jak dałaś radę z fajami to i z kg dasz radę
    Eluniu jak Ci idzie odezwij się
    Karol pozdrawiam…. ja chrypkę nadal mam nie codziennie ale mam
    Pozdrowionka dla wszystkich pachnących :-)

  534. Ela pisze:

    Witajcie wszyscy, jakoś tam idzie coraz lepiej, będzie dobrze trochę szkoda smroda nieraz by się zadymiło aaaale cóż powiedziało się, że się rzuca to się rzuca i tyle jak to mówił mój kolega „w życiu trza być twardym a nie miętkim”" hihi. Źreć się chce jak cholera ale trudno się przytyje i co z tego. Biorę Asystor Slim rano i wieczorem zobaczymy.
    Pozdrawiam ciumaski

  535. Ela pisze:

    Ha ha ha huuuuuraaaa dziś zaczynam 4-ty miesiąc BP- narazie 2 kg do tyłu huuuuraaa.

  536. Lena pisze:

    Ela gratulacje cieszę się razem z Tobą :-) nie dosyć że bez fajki to jeszcze spadek wagi …super
    U mnie za tydzień będzie 5 miesięcy jak dobrze pójdzie :-)
    Ochłodziło się dość mocno a mnie nadal muli jakbym ciśnienia wcale nie miała :-)
    Trzymajcie się BP oczywiście ,buziaki

  537. Andrzej pisze:

    Już 10 miesięcy nie palę, wreszcie organizm powoli zaczyna wracać do normy – odzyskuję kondycję, tętno mi spadło ze 110 na 76, ciśnienie prawdopodobnie też (było 100 na 140 – muszę zmierzyć). Odstawianie papierosów jest dość bolesne dla organizmu i nie radzę odstawiać z dnia na dzień, a jeżeli już tak zrobicie to używajcie plastrów z nikotyną czy czegoś w tym rodzaju.

  538. Lena pisze:

    Witaj Andrzej :-) ja odstawiłam z dnia na dzień używałam gum nicorette tak gdzieś ok miesiąca mi naprawdę pomogły .Mi również tętno spadlo na 70 z 92,98
    Pozdrawiam wszystkich
    Rudasku podczytujesz nas? co u Ciebie?

  539. Karol pisze:

    Witajcie.
    Brakowało mi czasu aby zajrzeć na forum dzisiaj mija 48 dzień BP, i cieszy mnie fakt że mnie nie ciągnie do tego.
    Każdego dnia trucizna daje znak o sobie, drapanie gardła ciut mniejsze chrypka pozostała czasami zdarza się że jej nie czuję.
    Dziś obudziłem się rano i pierwsze co to ból klatce piersiowej a dokładniej w miejscu między klatką a plecami (pod pachami na wysokości piersi) do południa trochę przeszło następnie jakieś smyranie jakby w klatce ale wewnątrz. Mam nadzieję że odstawiłem ten syf w odpowiednim czasie że nie jest zbyt późno.
    To wszystko mnie wykańcza dodatkowo za 11 dni mam operacje, i mam nadzieję że to nie dostarczy nic nowego haha tak sobie nawet myślę że będzie lepiej jak mnie poczęstują czystym Tlenem. :D
    Trzymajcie się mocno ja bez Was odpuściłbym sobie tą walkę.
    I przepraszam że tak chaotycznie piszę ale czas mnie goni.

  540. Lena pisze:

    Karol będę trzymała kciuki za pomyślny przebieg operacji :-)
    Tak to niestety już chyba jest że mamy tak organizmy zatrute że musi to być bolesne …najważniejsze jest to że się nie poddajemy i walczymy i się już nie trujemy :-)

  541. Elżbieta pisze:

    Witajcie kochani,jestem dalej BP,dolegliwości takie same,raz lepiej ,raz gorzej,ale będzie dobrze,musi być dobrze,bo przez tyle lat organizm był zatruwany a tu nagle ,brak trucizny i szok dla organizmu więc jeszcze trochę trzeba pocierpieć i wszystko wróci do równowagi.
    Trzymajcie się mocno,dobrze ,że jesteście.
    Wiola,dlaczego się nie odzywasz?Nie wolno Ci wrócić do nałogu,pamiętaj wszyscy mamy lepsze i gorsze dni,nie poddawaj się.

  542. Pawel pisze:

    mysle, ze wiele osob, zwlaszcza tych z mniejsza odpornoscia na stres. wyrzadza sobie krzywde liczac dni bez papierosa lub informujac o tym znajomych i tym samym predzej czy pozniej wraca do palenia. wynika to z faktu, ze zapalenie jednego papierosa oznacza dla nich porazke na calej linii, wyzerowanie licznika, a co za tym idzie niechec do podjecia kolejnej proby (badz odsuwanie jej w nieskonczonosc) bo wiaze sie to z kolejnym stresem.
    jest to blad poniewaz dokladamy sobie tylko dodatkowa presje w sytuacji ktora sama w sobie jest stresujaca.
    zwlaszcza, ze tak naprawde z punktu widzenia rzucajacego palenie nie ma roznicy pomiedzy osoba, ktora nie pali od 5 lat a osoba, ktora nie pali od 5 dni – obydwie po prostu nie pala.

  543. Ela pisze:

    Sory paweł ale co Ty sugerujesz żeby nie przestawać rzucać palenia ?? bo co???.
    Pozdrawiam

  544. Pawel pisze:

    Witam,
    Sugeruje tylko, ze liczenie dni bez papierosa jest kiepskim miernikiem sukcesu.

    - gdy rzucajacy sie zlamie i zapali jednego papierosa, liczba dni BP wraca do zera, czyli rzucajacy ma wrazenie, ze wrocil do pktu wyjscia i „to wszystko na darmo” ;)

    - dodatkowo poczucie porazki zwiekszy sie, jesli ma kibicujacych mu znajomych, rodzine itd

    - co najgorsze majac w pamieci przezyte „katusze” i wykorzystujac fakt ze liczba dni BP wynosi 0, rzucajacy bedzie odsuwal w czasie dzien podjecia nastepnej proby rzucania.

    Widac to na wielu przykladach w tej dyskusji, wliczajac mnie samego z moimi kilkoma probami.

  545. Pawel pisze:

    przepraszam, ze na raty ale pisze z pracy.

    kontynuuajac:

    ten miernik niejako definiuje nas jako „rzucajacych palenie” podczas gdy dobry miernik powinien nas definiowac jako „niepalacy”, prawda?

    spojrzcie jak wiele jest tu wpisow typu:

    „rzucilem 10 lat temu, nie palilem przez 2 (3,5 itd) lat(a), ale potem zapalilem jednego i znowu pale od 8 (7,5 itd) lat”

    no tak, bo po jednym zapalonym papierosie, stwierdzenie „nie pale od dwoch lat” zostalo zredukowane do ” nie pale od wczoraj”.
    tyle, ze tu tkwi blad myslowy, bo to nie ma znaczenia czy ostatni papieros byl dwa lata temu czy wczoraj, a juz na pewno nikogo innego to nie interesuje, zwlaszcza niepalacych.
    wazne jest to co Ty czujesz, a Ty powinienes czuc sie nadal dumny z wysilku jaki wlozyles i kontyuowac swoje niepalenie, a nie zaczynac palic jak za starych, „smierdzacych” czasow.

  546. Pawel pisze:

    Witam,
    Sugeruje tylko, ze liczenie dni bez papierosa jest kiepskim miernikiem sukcesu.

    - gdy rzucajacy sie zlamie i zapali jednego papierosa, liczba dni BP wraca do zera, czyli rzucajacy ma wrazenie, ze wrocil do pktu wyjscia i „to wszystko na darmo”

    - dodatkowo poczucie porazki zwiekszy sie, jesli ma kibicujacych mu znajomych, rodzine itd

    - co najgorsze majac w pamieci przezyte „katusze” i wykorzystujac fakt ze liczba dni BP wynosi 0, rzucajacy bedzie odsuwal w czasie dzien podjecia nastepnej proby rzucania.

    Widac to na wielu przykladach w tej dyskusji, wliczajac mnie samego z moimi kilkoma probami.

    ten miernik niejako definiuje nas jako „rzucajacych palenie” podczas gdy dobry miernik powinien nas definiowac jako „niepalacy”, prawda?

    spojrzcie jak wiele jest tu wpisow typu:

    „rzucilem 10 lat temu, nie palilem przez 2 (3,5 itd) lat(a), ale potem zapalilem jednego i znowu pale od 8 (7,5 itd) lat”

    no tak, bo po jednym zapalonym papierosie, stwierdzenie „nie pale od dwoch lat” zostalo zredukowane do ” nie pale od wczoraj”.
    tyle, ze tu tkwi blad myslowy, bo to nie ma znaczenia czy ostatni papieros byl dwa lata temu czy wczoraj, a juz na pewno nikogo innego to nie interesuje, zwlaszcza niepalacych.
    wazne jest to co Ty czujesz, a Ty powinienes czuc sie nadal dumny z wysilku jaki wlozyles i kontyuowac swoje niepalenie, a nie zaczynac palic jak za starych, „smierdzacych” czasow.

  547. Lena pisze:

    Paweł ja się z Tobą nie zgadzam ,uważam że własnie powinno się liczyc dni BP przecież dla nas palaczy to ogromny sukces wytrzymać bez papierosa najpierw pierwsze godziny potem dni miesiace i lata .Ja np zawsze miałam w zapasie ze dwie paczki fajek żeby nie daj Boże mi zabrakło ,bez fajki dwie,trzy godziny przechodziłam okrutne męczarnie a teraz co?wytrzymuje jakoś już 149 dni :-) miewam się różnie ale jestem z siebie niesamowicie dumna i jak widzę zazdrosc palaczy to mnie cieszy…nie dam sobie ręki uciąć że tak dotrwam już na zawsze ale jak mam gorsze dni walcze i odpędzam natretne myśli .To że między niepalącym 5 lat a 5 dni nie ma różnicy to wg mnie oczywiscie bzdura taki niepalacy 5 lat nie ma już aż takiego głodu nikotynowego (albo nie ma już go wcale) jak ten pięciodniowy .Jasne że i po dziesięciu latach wracają do palenia przykładem jest mój znajomy ale dla mnie osobiście to ogromna różnica nie palić 5 dni a pięc lat
    To są tylko moje przemyślenia i tak właśnie uważam :-)
    Pozdrawiam

  548. Pawel pisze:

    Lena, szanuje Twoj wynik, swietna robota i tak trzymac, jednak tutaj chcac niechcac sama potwierdzasz to o czym pisalem wczesniej:

    „(…)nie dam sobie ręki uciąć że tak dotrwam już na zawsze ale jak mam gorsze dni walcze i odpędzam natretne myśli(…)”

    wszystko jest ok, miernik dziala tak dlugo jak dni BP tykaja sobie wesolo w gore, i wiele osob z mocna psychika rzuci ten syf calkowicie, ale co wtedy jak juz dojdzie do tego najgorszego i jednak zapalisz? czego uzyjesz jako motywacji do dalszego niepalenia, zaczniesz liczyc dni BP od nowa?
    Jak widac z wielu wpisow, wiele osob nie jest w stanie wybic sie z poczucia porazki i po prostu zaczynaja palic na nowo, czesto wiecej niz przed rzucaniem. Wszystko przez brak planu jak sobie poradzic w momencie, gdy ten moment jednak nastapi.
    Dlatego tez nalezy sobie wyznaczyc wiecej miernikow sukcesu czy celow, dzieki ktorym w przypadku zapalenia nie popadniesz z kretesem z powrotem w nalog.

    co do mojego stwierdzenia, ze nie ma roznicy czy nie palisz 5 dni czy 5 lat, to mam na mysli fakt, ze jak Cie dopadnie kryzys, zeby zapalic, to bedzie to mialo zwiazek z Twoim stanem psychicznym a nie glodem nikotynowym, wiec to nie bedzie mialo znaczenia ile czasu nie palisz/nie palilas.

    Pzdr :)

  549. wtk pisze:

    Liczyć, nie liczyć ja policzyłem i wyszło mi 19 dni :). Moim zdaniem jest ważne jak długo wytrwało się bez papierosa, ponieważ im ten okres jest dłuższy tym powód powrotu do nałogu musi być w ocenie palacza bardziej znaczący.

  550. ruda pisze:

    Lenka poczytuje poczytuje Was i to bardzo często i jak wcześniej wspominałam mam nadzieję,że jak powrócę tutaj to jeszcze będziecie tutaj żeby mi pomóc…pozdrawiam serdecznie

  551. Ela pisze:

    Witajcie. mam pytanie do Pawła ??? czy Ty palisz ??? i jak juz długo???. Proszę o odpowiedź.
    Rudasku milo Cię widzieć co słychać, czytaj nas kochana czytaj.

  552. Ela pisze:

    U mnie Pawełku 97 dni BP fajnie co???

  553. Karol pisze:

    Witam :)
    nie zaglądałem tu już jakiś czas, ale widzę, że forum tętni życiem, a nawet dyskusja się tu rozwija … ;) i to ona właśnie skłoniła mnie do napisania :)
    Ja nie palę już prawie pół roku (nie liczę już dni BP) i w tym zgadzam się się z Pawłem, że nie tylko dni BP muszą być wyznacznikiem sukcesu, choć to one i „tykający” licznik/zegar pomagają, zwłaszcza na początku. Z drugiej strony Pawle nie można sobie zbyt łatwo „odpuszczać” (bo nie liczą się dni BP) – to prosta droga do powrotu do nałogu. Każda zapalona fajka (nawet jak nie złamie postanowienia o niepaleniu) to jednak porażka tej walce …
    pozdrawiam ciepło i powodzenia w rzucaniu życzę :)
    niech Wam liczniki „nabijają” dni BP !!

  554. Lena pisze:

    Witajcie
    Pawle to nie jest tak że siedzę i co chwilę patrzę na ten licznik ja naprawdę aż tak tych dni nie liczę wiem że 16 każdego miesiąca to miesiąc dalej BP :-) ale czasami popatrzę sobie na ten mój licznik i jestem z siebie dumna,jesli bym zapaliła tego jednego jedynego(dla nałogowca ten własnie jeden to powrót do nałogu) to oczywiście bym skasowała licznik i oczywiście paliłabym więcej i oczywiście odkładałabym znowu czas rzucania w nieskończoność ja tak juz mam niestety a moze Wam mężczyzną jest łatwiej? macie inną psychikę nie wiem ,wiem tylko że bez fajek jest mi lepiej :-) chociaż nieraz z tęsknotą patrzę na beztrosko zaciągających się palaczy
    Elunia jasne że fajnie :-) 97 dni to baaardzo dużo
    Rudasku fajnie że się odezwałaś podczytuj i wracaj do nas :-)
    Pozdrowionka dla wszystkich
    A teraz wkleję sobie mój licznik a co :-)
    Nie palę już 150 dni (+ 11g49m39s).
    Ilość niewypalonych papierosów: 4514.
    Będę żyć dłużej o 34 dni (+ 11g42m37s)!
    Zaoszczędzone pieniądze: 2 708,87 zł!

  555. Pawel pisze:

    Elu,

    Palilem okolo 20 lat po srednio 14 papierosow dziennie, kilkakrotnie probowalem „ograniczac”, kilkakrotnie probowalem rzucic na dobre.
    Najefektywniejsza probe podjalem ok. 10 lat temu, wytrwalem 30 dni, po czym poleglem dosc mocno zmeczony psychicznie, gdzie argument podsuniety przez umysl („ale ja przeciez lubie palic, zreszta to bedzie tylko jeden!”) wystarczyl, zebym w przeciagu kilku dni wrocil do palenia na pelny etat.
    Do aktualnej proby zbieralem sie kilka miesiecy, piorac sobie mozg, ze fajki to wszystko co najgorsze. poczytalem ta dyskusje oraz inne fora o podobnej tematyce i wybralem 1 stycznia 2011 na TEN dzien.
    Zaczalem standardowa metoda odliczania dni BP, ale poleglem po 2,3 dniach kiedy to wrzeszczac z dosc blahego powodu na moich synow, dotarlo do mnie nagle ze „nagroda” w postaci ilosci dni BP to dla mnie zadna nagroda, zwlaszcza jesli ma sie odbywac to takim kosztem, podczas gdy ciagle to papieros rzadzi mna a nie ja papierosem.

    Przemyslalem cala sprawe od nowa i sformulowalem sobie sposob w ktorym:
    - dni BP nie sa miara sukcesu, gdyz ich wyzerowanie jest woda na mlyn powrotu do nalogu (jak widac na wielu przykladach wlacznie z moim wlasnym)
    - cel(e) bedzie sformulowany tak, ze gdy osiagniety zazdroscic mi go beda nie tylko palacze ale i niepalacy
    - ja nie bede gnebiony przez ciagle badz czeste myslenie ani o paleniu ani o rzucaniu
    - osiagne stan umyslu taki, ze zapalenie jednego papierosa czy chocby nawet calej paczki nie spowoduje powrotu do nalogu
    - rodzina „nie zauwazy” zmiany ;)
    - metoda rzucania bedzie latwa i przyjemna, zadnej presji (lub prawie ;) )
    itp itd.

    teraz, po 5 miesiacach moge powiedziec, ze zadzialalo. Ilosc spalonych fajek z miejsca spadla o 95%, ja nie jestem nerwowy i moge powiedziec, ze wreszcie to ja panuje nad papierosem a nie odwrotnie. Moje okresy BP (nie zebym walczyl o to, zaznaczalem tylko w kalendarzu kiedy palilem, zeby miec nad tym kontrole) w tym czasie wynosily od 6 do 22, aktualny – 14 dni .

    ale sie rozpisalem, sorry ;)

    Pzdr

  556. Pawel pisze:

    Elu,

    Palilem okolo 20 lat po srednio 14 papierosow dziennie, kilkakrotnie probowalem „ograniczac”, kilkakrotnie probowalem rzucic na dobre.
    Najefektywniejsza probe podjalem ok. 10 lat temu, wytrwalem 30 dni, po czym poleglem dosc mocno zmeczony psychicznie, gdzie argument podsuniety przez umysl („ale ja przeciez lubie palic, zreszta to bedzie tylko jeden!”) wystarczyl, zebym w przeciagu kilku dni wrocil do palenia na pelny etat.
    Do aktualnej proby zbieralem sie kilka miesiecy, piorac sobie mozg, ze fajki to wszystko co najgorsze. poczytalem ta dyskusje oraz inne fora o podobnej tematyce i wybralem 1 stycznia 2011 na TEN dzien.
    Zaczalem standardowa metoda odliczania dni BP, ale poleglem po 2,3 dniach kiedy to wrzeszczac z dosc blahego powodu na moich synow, dotarlo do mnie nagle ze „nagroda” w postaci ilosci dni BP to dla mnie zadna nagroda, zwlaszcza jesli ma sie odbywac to takim kosztem, podczas gdy ciagle to papieros rzadzi mna a nie ja papierosem.

    Przemyslalem cala sprawe od nowa i sformulowalem sobie sposob w ktorym:
    - dni BP nie sa miara sukcesu, gdyz ich wyzerowanie jest woda na mlyn powrotu do nalogu (jak widac na wielu przykladach wlacznie z moim wlasnym)
    - cel(e) bedzie sformulowany tak, ze gdy osiagniety zazdroscic mi go beda nie tylko palacze ale i niepalacy
    - ja nie bede gnebiony przez ciagle badz czeste myslenie ani o paleniu ani o rzucaniu
    - osiagne stan umyslu taki, ze zapalenie jednego papierosa czy chocby nawet calej paczki nie spowoduje powrotu do nalogu
    - rodzina „nie zauwazy” zmiany ;)
    - metoda rzucania bedzie latwa i przyjemna, zadnej presji (lub prawie ;) )
    itp itd.

    teraz, po 5 miesiacach moge powiedziec, ze zadzialalo. Ilosc spalonych fajek z miejsca spadla o 95%, ja nie jestem nerwowy i moge powiedziec, ze wreszcie to ja panuje nad papierosem a nie odwrotnie. Moje okresy BP (nie zebym walczyl o to, zaznaczalem tylko w kalendarzu kiedy palilem, zeby miec nad tym kontrole) w tym czasie wynosily od 6 do 22, aktualny – 14 dni

    Lena,

    dla mnie najwazniejsza jest pewnosc, ze w przypadku porazki nie jestem znowu po szyje w …, a poniewaz motywacja w postaci dni BP mi jej nie zapewnia, wole motywowac sie czyms innym :)

    ale sie rozpisalem, sorry ;)

    Pzdr

  557. Lena pisze:

    Paweł ja myślę że wcale nie panujesz nad papierosem Ty cały czas palisz z większymi lub mniejszymi przerwami :-) Piszesz że ilość spalonych fajek spadła do 95% a dlaczego nie do 100%?
    Teoretycznie niby masz wszystko pięknie ładnie rozpisane ale to tylko teoria
    Niestety zerwanie z nałogiem musi być bolesne nie zawsze i nie tak samo intensywne u wszystkich ale to tak czy inaczej szok dla organizmu .
    Nie rozumiem tej Twojej pewności że w przypadku porażki ? nie palisz 6 22 teraz 14 dni ale oprócz tych dni BP palisz więc jak możesz pisac że jesteś niepalący
    Ja naprawdę życzę Tobie zerwania z nałogiem ale takiego naprawdę zerwania zero papierosa i nie chce się czepiać ale potępiasz liczenie dni BP a sam palisz ,chyba że cos zle zrozumiałam
    Pozdrawiam

  558. Lena pisze:

    Jeszcze tak sobie się tylko przyczepię do tego
    „osiagne stan umyslu taki, ze zapalenie jednego papierosa czy chocby nawet calej paczki nie spowoduje powrotu do nalogu ”
    Nie ma takiej opcji u nałogowców niestety nie osiagniesz takiego stanu będziesz po prostu cały czas popalał i wmawiał sobie że nie musisz
    O matko ja nie chce się wymądrzać bo sama może polegnę ale musisz zrozumieć że Ty jeszcze nie przestałeś palić
    Teraz już naprawdę koniec moich wypocin :-)

  559. Karol pisze:

    Witam.
    Nie będę się dołączał do dyskusji każdy sposób który się sprawdza jest dobry na zamknięcie tematu pt. „nałóg”.
    Ja nie palę już od hmmm… 23 kwietnia, (kto che to policzy dni)
    od tamtego dnia przechodziłem różne ciężkie chwile mniej lub bardziej bolesne, miałem napady Hipochondrii i chwile zapomnienia o problemach i dolegliwościach, i kiedy myślałem że już jest ok. kiedy przyzwyczaiłem się do drapania w gardle i delikatnej chrypki to nagle pojawia się ból w piersiach dokładnie po bokach klatki piersiowej czasem uciskowy czasem kłucie przerywane i czasami takie dziwne uczucie jakbym chciał kaszleć ale nie mógłbym i muszę to wymuszać tak sztucznie to wygląda, proszę Was powiedzcie że jest to normalne i że to minie, powiedzcie jak długo może to trwać (ten dziwny ból w klatce).
    Dziękuję
    Pozdrawiam i życzę sukcesów

  560. Michał pisze:

    Witam… z tym wiekiem to nie do końca prawda
    ja paliłem 9 miesięcy , i po nagłym rzuceniu palenia miałem dokładnie to co większość rzucających ;)
    lęki i te sprawy . Po 5 tygodniach lęki znikły prawie że całkowicie
    no ale niestety nie wiem co mi pomogło… powrot do palenia bo wrociłem czy picie melisy , wiem że melisa mi bardzo pomagała (oczywiscie melisa lekarska) i dzięki niej mogłem spokojnie zasnąć , z kolei jak wrocilem do palenia unormowaly sie moje stany emocjonalne… , niestety całkowicie nie przeszło i męcze się z tym juz ponad miesiąc.

    tak btw. ci co mają lęki nocne , przed snem 3/4 godziny wypijcie herbatke (melisa lekarska) z 3 saszetek , pozniej zjedzcie cos lekkiego (nie dużo ) uzupełnijcie sód i zobaczycie ze efekt będzie o niebo lepszy ;)

    dla tych co mają najgorzej polecam zrobic melisy z 10 saszetek na litr i to wypic
    będziecie spać jak susełki ;)

    pozdrawiam

  561. Michał pisze:

    - KAROL

    Na początku musisz wyluzować , to postawa
    wszystkie bóle jakie miałeś/masz powinny przejść (do 3 miesięcy)

    jako profilaktyke polecał bym ci jazde na rowerze lub pływanie
    najlepszy sposób żeby przywrócic dobry stan organizmu ;)

  562. Ela pisze:

    Witam wszystkich.
    Pawełku obawiam się, że za dużo filozofujesz, palę jak chcę to nie palę liczę nie liczę co to jest??? jesteś w nałogu a wmawiasz sobie i nam że nie jesteś, jaką terapię zastosowałeś??, że tak możesz sobie pozwolić na taki luksus??.Hm każdy by chciał zapalić sobie np. na imprezce, na trarasiku na wakacjach itp. i potem by zapominał o śmierdziuchach i nie palił. Ale niestety tak się nie da. Moim marzeniem jest tak właśnie palić tak mi tego brakuje , ale wiem ,że tak się nie da tak jak pisze ładnie nasza Lenka nie da się tak tak jak alkoholik nie może sobie pozwolić na jeden kieliszek tak i my , aby zapomnieć o fajach musimy być w zupełnej abstynencji.
    Pozdrawiam

  563. Ela pisze:

    Karolku parę lat temu ( 20 lat paliłam), gdy rzucałam miałam takie same objawy jak Ty ale cóż nie mogę Ci powiedzieć ile to trwało ponieważ paliłam dale po jakimś tam miesiącu. Obecnie nie miałam takich objawó bo brałam Tabex 1 m-c i nie było żadnych skutków oprócz bólu mięśni (to skutek uboczny tabletek) zaprzestałam natychmiast ich brać i wszystko dalej przebiegało ok. myślę, że jesteś jeszcze świeżutki i powinieneś dla własnego dobrego samopozucia coś tam zastępnego brać chociaż 2 tyg.(plasterki, gumy itp.).
    Trzymaj się będzie dobrze.

  564. Pawel pisze:

    Elu, Lenko,

    sek w tym, ze wlasnie z nalogiem nie mam juz problemu, jedynie palic dopiero niedawno zaprzestalem.

    cale to moje „cwiczenie” do tej pory mialo wlasnie ten cel – zerwac z nalogiem, czyli paleniem w wyniku slabej woli badz bez jej udzialu, kompulsywnym, innymi slowy odzyskac kontrole nad paleniem.
    Zastanawiajac sie w jakich sytuacjach pale w taki sposob wyszlo mi, ze tak pale np. w pracy, przy kawie, po posilku, przy alkoholu itd.

    Nastepnym krokiem bylo postanowienie, ze we wszystkich takich przypadkach nie zapale, chocby nie wiem jak mnie cisnelo. Poniewaz sytuacji takich bylo sporo wyszlo, ze pierwszego papierosa moge zapalic dopiero po 21szej, dodalem do tego jeszcze godzine i wyszla 22ga. Zeby nie bylo to palenie zbyt czeste pozwolilem sobie na to tylko we wtorki (stad poczatkowo 6 dni BP). kupowalam paczke 10szt i wypalalem na ile mialem ochote (zazwyczaj od 2-6), a reszte wyrzucalem do smietnika (w pierwsze wtorki ciezko mi bylo to zrobic). zdjelo to ze mnie presje pt. „juz nigdy…” i nie wiazalo sie ze zmiana rewolucyjna, ktora moim zdaniem nie leczy nalogowca z nalogu a tylko kaze mu sie powstrzymac od palenia.
    po miesiacu zrezygnowalem z plastrow i od czasu do czasu ssalem tylko te pastyle. potem zaczalem zonglowac tymi sesjami zeby nie wypadaly co tydzien jednak date wyznaczalem zawsze sporo naprzod oraz staralem sie nie czerpac przyjemnosci a raczej traktowac to jako przykry obowiazek. Szlo mi coraz lepiej, o fajkach praktycznie nie myslalem, patrzac na ludzi palacych papierosa nie czulem zadnego ssania ani zazdrosci.
    postanowilem zrobic test generalny (dosc masochistyczny i nomen omen wlasnie na wakacjach na tarasiku) – dnia 24 maja wrocilem do palenia jak po staremu czyli 14 fajek dziennie az do konca miesiaca. palilem juz tylko wieczorami, bo w dzien jakos odwyklem i bylo to „dziwnie” (zreszta w ogole przez te 8 dni czulem sie przejarany), ale po 31szym bez najmniejszych problemow i zalu przestalem palic i stad te obecne BP oraz komfortowe przeswiadczenie, ze w przypadku „skuchy” dam sobie rade, gasze faje i kontynuuje niepalenie, by zblizyc sie do upragnionego celu. Dodatkowym bonusem tego „cwiczenia” jest fakt, ze raczej nie bede tym przyslowiowym alkoholikiem co to mu jeden kieliszek zycie zmarnuje.

    Tak wiec nie bylo tak rozowo, ze sobie popalalem na imprezkach (chociaz jedna sesja faktycznie mi tak wypadla, ale spalilem dwa papierosy na poczatku, a potem jakos juz zapomnialem o paleniu nastepnych) i nie jest to tez w moich planach na przyszlosc.

    Dlatego tez uwazam, ze metoda z grubej rury i mierzenie sukcesu TYLKO dniami BP jest tylko dla prawdziwych twardzieli z mocnym charakterem (ja taki sie nie czuje, przynajmniej przy rzucaniu palenia). Tacy jak ja powinni wyznaczyc sobie dodatkowe mierniki/cele, ktore pozwola im przetrwac kryzys badz wtope nie zerujac sie w takim przypadku.

    Pozdrawiam i walczymy dalej :)

  565. Karol pisze:

    Elu dziękuję za odpowiedź.
    Ja myślałem że już jestem weteran a Ty mówisz że ja Świeżak jestem :D. no fakt nie minęło zbyt wiele czasu od odstawienia ale miałem nadzieję że te cięższe dolegliwości już prawie za mną.
    A co do plasterków, gum i innych to raczej nie będę tego używał, wiem że dam radę o to się nie boję ale boje się o zdrowie które sobie tyle czasu niszczyłem.

    Pozdrawiam

  566. Lena pisze:

    Pawełku drogi ja nie będę się juz na ten temat wypowiadać bo i tak zdania nie zmienię :-) najwazniejsze że nie palisz
    Karol nie uzywaj nic jak do tej pory nie uzywałeś ja przez pierwszy miesiąc żułam nicorettki i potem było ciężko je odstawić ..te wszystkie Twoje dolegliwości to moim zdaniem nerwica ,dla pewnosci i spokojności :-) sprawdz to u lekarza a może już sprawdzałeś …psychika potrafi płatać różne figle w postaci własnie takich różnych dziwnych dolegliwości oj ja to niestety znam
    Trzymaj się bedzie dobrze
    Pozdrawionka dla wszystkich

  567. Michał pisze:

    Hej, moi drodzy zapraszam na http://forum.rzucaniepalenia.net/ gdzie możecie zakładać i kontynuować swoje dyskusje! W razie problemów pytajcie, piszcie ;)

  568. Ela pisze:

    Witam wszystkich serdecznie w tym pachnącym pięknym dniu.
    Paweł chyba chciałabym poznać takiego twardziela i sobie z nim pogadać jak to jest tak naprawdę. No no ??

  569. Elżbieta pisze:

    Karol,mam to samo,nie palę już drugi miesiąc a ten dziwny stan w moich płucach nadal jest,to tak jakbym miała ściśniętą klatkę piersiową i taki dziwny kaszel,mam nadzieję,że to przejdzie.
    Pozdrawiam

  570. Karolina pisze:

    Witam serdecznie, mam na imię Karolina i mam 25 lat. Zaczęłam palić w wieku 18. Przez ostatnie 3 lata wypalałam około 2 paczek dziennie i od 4 dni walczę z tym śmierdzącym nałogiem. Nie zaczęłam pod wpływem namów, postanowień czy innych super okazji, wyszło to tak samo z siebie. Wspomagam się tabexem (wiem że wielu ludzi uważa go za nic nie warty badziew ale mi odpowiada). Tak jak już napisałam nie czuję wielkiego pragnienia papierosa ani innych dolegliwości. Mam prośbę do jakiegoś doświadczonego ex palacza lub fachowca o przedstawienie mi na przestrzeni dni czy tygodnie faz (efektów) których będę mogła się spodziewać. Z góry dziękuję :) Trzymajcie kciuki bo ja nie chcę więcej śmierdzieć!!!!

  571. Ela pisze:

    Witamy Cię Karolinko. Tabex także mi pomógł, jedynie co miałam po nim to ból mięśni po ok. 2 tygodniach. Przyznam że b. dużo paliłaś no ale dla chcącego to jest nic. Dasz radę z nami zobaczysz, jedyna rada to żebyś nawet jednego nie zapaliła bo polegniesz. Trzymamy kciuki i do miłego zobaczenia.

  572. Karolina pisze:

    Witam ponownie:) Dzisiaj śniło mi się całą noc że palę papierosy i w tym śnie miałam straszne wyrzuty sumienia ale paliłam nadal. Jak wstałam rano zastanawiałam się czy to był aby na pewno sen, stwierdzam jednak że tak bo nigdy nie lunatykowałam :) ufff

  573. Karolina pisze:

    Mam jeszcze malutkie pytanie, czy naprawę trzeba przytyć rzucając palenie?

  574. Michał pisze:

    Karolino,

    jest to bardzo prawdopodobne, jednak u części osób jest to tylko drobna korekta wagi związana z tym, że jedzą zgodnie z zapotrzebowaniem swojego organizmu. Zdarza się, że w pewnych przypadkach przeradza się to w nowy problem bo zastępują odruch „papierosowy” odruchem „lodówkowym’. Jeśli jesteś stosunkowo zdrowa i nie masz obsesyjnych skłonności nałogowych to nie powinnaś się tym martwić ;)

  575. Karolina pisze:

    Znowu ja, wiem że marudzę ale czuję się jak balon!!! Palić mi się nie chce ze to jem jak najęta!! Dzisiaj zaczęłam biegać, może zrekompensuje mi to poczucie winy po 10 posiłkach dziennie :P

  576. Jola pisze:

    Karolino,uważaj z jedzeniem .Byłam ostatnio na imprezie z dano nie widzianymi ludzmi ,nikogo nie interesowało ,że przestałam palić żadnego słowa na ten temat ,wszyscy się śmiali, że przytyłam i radzili żeby zacząć palić -palanyty.Poryczałam się jak przyszłam do domu.Ale Karolinko ja jestem dużo starsza i na pewno to ma wpływ, inna przemiana itp

  577. Ela pisze:

    Dziewczyny mniej jeść i tyle. Dużo wody niegazowanej pić , no i duuużo seksu. hihihi.
    Będzie dobrze, ponoć po jakimś czasie organizm wraca do normy (hm zależy kto jaką ma).
    Grunt , że nie palimy
    Pozdrawiam.
    Lena, Pola i Ruda a Wy gdzie się podziałyście???

  578. Monika pisze:

    Witam
    6 tygodni temu rzuciłam całkowicie palenie. Paliłam przez 20 lat zależnie od dnia od 5 do 20 papierosów dziennie. Przez pierwsze 2 tygodnie było super (nawet kaszel przy którym coś tam się „odrywało”był znośny). Od 3 tygodni mam straszne ssanie w żołądku , ssanie i ból. Zastanawiam się czy to skutek abstynencji nikotynowej. Zapisałam się do gastrologa bo zaczęło mnie to niepokoić. Napiszcie proszę czy to normalne.

    • Michał pisze:

      Skąd pomysł, żeby łączyć to z rzuceniem palenia?:) Jeśli zacznie cię boleć ząb to też pewnie tak pomyślisz. Postaraj się prowadzić uregulowany tryb życia i jeść równo, jeśli masz objawy, które cię niepokoją idź do lekarza. Nie mamy tu wróżki.

  579. Jola pisze:

    Mam nadzieje ,ze pół roku to optymalny czas mysle że tycie się uspokoi i będzie można pomyśleć o jakiejś diecie bo wcześniej to chyba nie miałoby sensu.Ale ciesze się ze nie palę i tylko to się liczy.

  580. marcin pisze:

    witam !!po krotce opisze swoje objawy a wiec nie pale od 2 tyg w pierwszych kilku dniach bylo spoko az nie wyladowlem na pogotowiu stany lekowe zapasci nerwice z kazdym dniem jest coraz gorzej nie da sie normalnie pracowac ani myslec chodze po domu jak nacpany bez celu z uczuciem leku ciagle biegunki bylem u lekarza przepisal mi lexotan wcale mi sie nie poprawia z drugiej strony nie mam wogole ochoty zapalic ale stan w jakim sie znajduje jest nie do opisania !!palilem 15 lat srednio pake dziennie,gratuluje tym co rzucili i przechodzili to w miare lagodnie ! nigdy nie myslaem ze skutki odstawienia palenia moga byc takie silne !

  581. Michał pisze:

    Jolu, masz super podejście, popieram ;) Jeśli rzucać to dla siebie i dla satysfakcji. Z dietą tak samo, na forum zjawiła się Karolina, która poruszyła ten temat http://forum.rzucaniepalenia.net/8-dzien-bez-papierosa-t – pewnie bedzię więcej takich ;)

  582. Ela pisze:

    Witam nowych niepalących. Cieszę się, że jestem tu już weteranką bo 105 dni BP i powiem Wam, że różnie to bywa z tymi objawami odstawiennymi. Dacie radę to nie trwa wiecznie, chociaż dziś b. chętnie bym zapaliła.

  583. Karolina pisze:

    Witam:) Biegam wytrwale, nawet sobie butki specjalne sprawiłam i już mi lepiej nawet jak zjem więcej niż zwykle :) Tak sobie myślę Jolu po przeczytaniu Twojej wypowiedzi że zdrowie jest ważne (mam na myśli fizyczny aspekt) ale psychika nie powinna być lekceważona!!! Nie popieram wracania do nałogu tylko przez wzgląd na tycie, jednak jeśli złapię za wiele kilogramów (a kiedyś miałam całkiem niezłą nadwagę) i znowu znienawidzę siebie nie mogę obiecać sobie i innym czy nie wrócę do papierosów!!! Wydaje mi się, że kiedy nie akceptujemy siebie żaden argument nie będzie w stanie Nas powstrzymać przed powrotem do nałogu i Naszym zdaniem lepszego wyglądu. Wiem ze może wydać się to śmieszne, ale ja wiem co to nienawidzić siebie, swojej fizyczności. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko, naprawdę wszystko, by znów się akceptować!!

  584. Karolina pisze:

    Dodam jeszcze, że jeśli się poddam to też Wam napiszę!!

  585. Ela pisze:

    Witam serdecznie wszystkich. Chciałam Wam powiedzieć, że dziś 107 dzien BP i jakiś cholerny kryzys mnie dopadł. Wszędzie gdzie nie jestem w koło pełno palaczy a ja siedzę między nimi i tęsknię.

  586. Pawel pisze:

    Ela, nie ma do czego tesknic. Zajmij czyms umysl, np. podlicz sobie ile juz zaoszczedzilas dzieki niepaleniu i spraw sobie jakis fajny prezent w granicach tej kwoty a potem pomysl sobie, ze ci palacze wokol wlasnie taki prezent puscili z dymem nie mowiac juz o truciu sie :D

    Karolina, swietny wybor z tym bieganiem, chociazby dlatego, ze pozwala Ci bezbolesnie jesc nieco wiecej bez przybierania na wadze. Oprocz tego polecam notowac dokonania i obserwowac postepy bo rosnaca kondycja i forma sa najlepszymi motywatorami do niepalenia. Cel moze byc bardzo prosty, np jak daleko dobiegniesz w 15 czy 30min albo ile kolek w tym czasie zrobisz itp. jak porownasz wynik za miesiac do pierwszego wyniku, to od razu bedziesz wiedziala dlaczego warto nie palic ;)

    Oczywiscie mozna tez robic inne cwiczenia, wazne tylko zeby sledzic postepy i nie zaczynac z grubej rury a stopniowac sobie wysilek – dzieki temu zostawisz sobie wiecej miejsca na postepy oraz nie grozi Ci jakas kontuzja, badz zrazenie sie do cwiczen w wyniku przetrenowania. Ja tez wzialem sie za bieganie w styczniu i wtedy 10km bylem w stanie przebiec w 1 godz 10 minut i ledwo zylem przez nastepne 2 dni – tydzien temu przebieglem 10km w 50 minut a godzine po biegu juz zapomnialem ze bieglem.
    Co do wagi to waze dokladnie tyle samo ile wazylem w styczniu pomimo, ze jem wiecej.

    Powodzenia!

  587. Ela pisze:

    hEJ PAWEŁ TO W KOŃCU NIE PALISZ???

  588. Pawel pisze:

    Ela, sama ocen ;)

    moje czerwcowe (do wczoraj wlacznie) dokonania:

    przebiegniete km: 76
    najwiecej jednorazowo km: 18
    zmiana wagi w porownaniu do 1 czerwca: +0.5kg
    srednio dziennie wypalonych fajek: 0

    i specjalnie dla Ciebie, poniewaz wiesz, ze dla mnie to malo wazne ;):

    aktualny ciag dni BP: 23

  589. Ela pisze:

    Ha ha ha superowo, gratulacje tak trzymać. Za chwilę jedziemy na plenarkę terenową będzie piwko i znowu pełno palących oj!!!!

  590. Jola pisze:

    Monika , chyba przeoczyłam Twój wpis ale ja własnie mam te same obiawy ciagłe ssanie w zoładku ,lekarka wiąże to z nerwowością po odstawieniu papierosów ale ja nie pale od 04.12 ,wydaje mi sie to dziwne teraz zażywam srodki uspakajajace ale to nic nie daje ,zastanawiam się czy nie odezwały się wrzody na żaładku (miałam)A moze mamy takie obiawy odstawienne i w koncu to samo przejdzie .

  591. Karol pisze:

    Witam.
    Po dłuższej przerwie wracam na forum :) i nadal nie palę.
    A miałem kilka okazji z których nie skorzystałem i to mnie cieszy.
    Nadal martwię się moim gardłem, chrypką i kaszlem(suchym bez wydzielin) ale mam nadzieję że to już się wkrótce skończy.
    Życzę sobie i wszystkim forumowiczom zdrowia i czystego powietrza ;)

  592. Judyta pisze:

    Witam.
    Można powiedzieć że jestem tu nowa :) Ostatnia paczke papierosow wyrzucilam wczoraj o 23 Zgrzeszylam dzis o 16 znadujac papierosa pod łózkiem,Jak sie spodziewacie sam w rece mi nie wpadl,Wiedzialam ze tam powinien byc. Nie palilam juz 16-17 godzine wiec chcialam zapalic delektujac sie polozylam sie na lozku wylaczylam muzyke chcialam zrobic chwile mila z papieroskiem,Juz pierwszy mach byl okropny,Czulam jak bo cos w zylach mi sie dzialo az do stop zrobilo mi sie slabo zakrecilo w glowie.Mimo to ze papieros byl okropny nie potrafilam go zgasic od razu tylko wypalilam do konca.wrrTak wiec mam 23 lata pale od 8.Nalogowo chyba od 6 .Jak wiekszosc z was poczatkowo paczka na kilka dni potem na dwa potem na 1 potem brakowalo zamienilo sie na 24 bylo ok brakowalo zamienilam paczke na 29.Ale to 12.70zl dziennie jestem studentka na swoim,Nie stac mnie na to.Czytalam ksiazke allena cara w zeszlym roku ,Nie pomogla,zmienila nastawienie ale nie pomogla skoro pale do dzis,Gumy nicorete hmm rzulam i palilam.To nie dla mnie.Tak wiec ide na zywiol,Po roku od przeczytania ksiazki wiem i to mi sie udalo,Nie myslec ciagle „chce papierosa”"musze zapalic”i nie jestem zla..Jestem zadowolona mam energie w myslach mowie nie chce papierosa .Ogolnie do godziny 13 bylo git.Potem niesamowite ilosci jedzenia masakra po prostu z tym jedzeniem,Jak bede tyle jadla to sie bede czula jak hipopotam.Mam pytanie czy mam traktowac to ze nie pale juz 1 dzien czy moze 5 godzine bo zgrzeszylam?Pozatym toche sie przestraszylam ze obawy nie sa na poczatku ale pozniej :( I powiedzcie mi co z tym glodem ?on kiedys mija?Po jakim czasie?po przybydku 17 kg?:(

  593. Ela pisze:

    Lenko, Jagno gdzie się podziewacie??
    Tu teraz mamy samą jakąś młódź, przecież sama nie dam im rady!!!

  594. Lena pisze:

    Witajcie :-)
    Eluniu jestem jestem ja tam też z młodymi nie dam rady :-)
    wczoraj wróciłam ,byłam nad morzem BP oczywiście ,ale kusiło mnie oj kusiło jak smok :-(
    Jak jechaliśmy zatrzymaliśmy się na zakupy i kupowałam sobie gazety i pierwsze co wzrok na moje vogue i myśl kupię sobie paczuszkę ale udało się i nie kupiłam nie zapaliłam i jakoś przeżyłam :-) ale brakowało mi fajek naprawdę
    Waga też niestety poszła do góry wrrrr ale nie żałowalam sobie ani jedzonka ani deserków ,przynajmniej teraz mam znowu co robić odchudzać sie he he
    Pozdrawiam serdecznie

  595. Artur pisze:

    Witam, 5 tygodni bez papierosa – już powoli z górki. Cały czas stosuję plastry z nikotyną. Mam 31 lat i od 15 byłem – jestem w nałogu z czego ostatnie 12 lat ok 40 papierosów dziennie. To jest moja 4 próba rzucenia papierosów w tym roku ; wcześniejsze kończyły się po tygodniu; a najgorsza którą pewnie długo będę pamietać to rzucanie palenia na sucho. Najgorsze miałem pierwsze 2 tygodnie i pomimo plastrów co 3,4 dzień wypalałem papierosa przed snem (i za każdym razem męczyłem się bardziej kolejnego dnia tzn bardziej mnie skręcało do papierosa, ale wiedziałem że jak zapale kolejnego w szczególności rano lub w południe to już będe palić dalej). Teraz pomimo że mam czasami napady do zapalenia papierosa – NIE PALĘ . Wiem że jeden wypalony papieros może przyczynić się do ponownego palenia; w najlepszym przypadku do meczarni na kolejne dni. Każdy napad po chwili przechodzi – pomaga głęboki oddech i niegazowana woda

    • Michał pisze:

      Witaj Arturze,

      świetnie, że napisałeś jak jest ciężko po tylu latach. Z mojej strony uwaga techniczna „Wiem że jeden wypalony papieros może przyczynić się do ponownego palenia”, powinieneś wiedzieć, że jeden wypalony papieros zaczyna wyliczanie od nowa ;) Jedna istotna rzecz, na którą zwróciłeś uwagę – trzeba się uspokoić, i zająć czymś przyjemnym.

  596. Elżbieta pisze:

    Witam,wczoraj minęły dwa miesiące bp,jest w miarę ok,chociaż od czasu do czasu łapią mnie takie duszności,że trudno złapać oddech,oczywiście kilka kilogramów w górę ale najważniejsze,że nie palę i nie mam zamiaru w najbliższym czasie palić.Wiem ,że palaczem jest się do końca życia,tak jak alkoholikiem ale mam nadzieję że będę tym np.
    Nareszcie czuję zapachy,smak jedzenia,nawet zwykła woda ma smak,to jest niesamowite,tyle lat żyłam jakby w innym świecie .
    Gorąco pozdrawiam,trzymam za wszystkich kciuki

  597. Karol pisze:

    Hello,
    minęło 68 dni BP, i już myślałem że wychodzę z tego ale niestety myliłem się dolegliwości powracają a niektóre utrzymują się przez cały ten czas, czyli przez cały czas dopada mnie chrypka i drapie w gardle, a od dnia wczorajszego powróciły bóle w plecach oraz pod żebrami, samopoczucie od samego początku mam beznadziejne i nic mnie cie cieszy.
    Lena to nie jest nerwica.
    Mam nadzieję że to minie w niedługim czasie.
    Pozdrawiam

  598. Ela pisze:

    Trzymamy kciuki Karolku nie daj się.

  599. Mateusz pisze:

    Cześć , chciałbym się poradzić jesli chodzi o problemy z odstawienia palenia . Odkąd nie palę (to juz tydzień) zauważyłem ciągłe zmiany temperatury mojego ciała, raz mi zimno za piec minut gorąco, mam problemy ze snem , czesto sie budze. Czy to normalne? dlaczego tak sie dzieje? czy to przejdzie ? po jakim mniej wiecej czasie? Ale plus nie palenia jest taki ze stalem sie spokojniejszy co bardzo mnie zaskoczylo. Myslalem raczej ze bedzie odwrotnie stane sie bardziej nerwowy. czekam na odpowiedz.

  600. Agnieszka pisze:

    Ja nie pale już pól roku dzięki TABEXowi , i nie jest to żadna lipa jak tu ktoś wspomniał , to naprawdę działa, a TABEX nie jest nigdzie reklamowany bo jest to lek na receptę a takich leków nie wolno reklamować

  601. Łukaasz pisze:

    Witajcie…to mój 3 dzień nie palenia…cały dzień czytałem Wasze komentarze,tą książkę co polecaliście i jest trochę lepiej…mam za sobą tylko albo i aż 8 lat palenia…nie wiem czy to długo czy to krótko…wiem tylko że papieros był moim ,, przyjacielem ”…mam nadzieje że ta przyjazń się już skończyła…
    Pozdrawiam

  602. Aneta pisze:

    Witam wszystkich próbujących rzucić palenie,mogę powiedzieć,że też się do nich zaliczam od pięciu tygodni i jest to mój mały sukces i próbuję być z niego dumna,chociaż nieraz dopadają mnie głupie myśli,że czegoś mi żal,ale na razie radzę sobie z tym.
    Podziwiam dziewczyny wasze zmagania i walkę,panów również,ale mam wrażenie,że nam trudniej się rozstać z nałogiem i łatwiej w niego popaść.
    Jak poczytałam o waszych początkach,to stwierdzam,że poszłam na łatwiznę,bo na silną wole przestałam już dawno liczyć.Ja rzucam z zybanem i jak piszecie o tych skutkach ubocznych-duszności, bólach w klatce i.t.d.,to u mnie jest bajka nic nie miałam,tylko początkowo ogromną pustkę jakbym traciła przyjaciela,poczucie bezpieczeństwa,tu wspomagałam się A.Carrem.
    Paliłam ok.25 lat w tym 15 lat po paczce albo nieraz więcej dziennie.Jeszcze się nie cieszę,bo za krótki mam staż a poza tym trochę się boję co będzie po odstawieniu tabletek,na razie spróbuję zmniejszyć dawkę.Po chemię sięgnęłam,bo tylko w to uwierzyłam,że mi pomoże,dwa lata temu miałam jedną jedyną próbę rzucenia-porażka oczywiście, wieczorem chodziłam po ścianach było mi wstyd,że patrzy na to mój nastoletni syn i mnie pociesza.Znajomy,jak mnie posłuchał po kilku godzinach nie palenia a sam miał jakieś próby rzucenia za sobą,to powiedział,żebym kupiła papierosy i próbowała inaczej i to było chyba najpiękniejsze rozgrzeszenie jakie usłyszałam w życiu.Stąd moja decyzja odnośnie chemicznych wspomagaczy.
    Kochałam palić i nienawidziłam siebie za to,ale 25 lat głupoty wystarczy,a zaczynałam już palić nieraz w nocy jak się przebudziłam i to zdarzało się po 2 lub 3 w nocy.
    Teraz chciałabym wytrwać w niepaleniu,spodziewam się jeszcze ,że organizm mnie zaskoczy i nie bedzię tak kolorowo jak teraz.Trochę wspomagam się tym forum, bo mam podobne myśli jak dużo osób tutaj piszących,to mnie utwierdza,że nie jestem jakimś odmieńcem,bo nie palący nigdy mąż trochę udaje ale ma już chyba dość moich humorów,no i nie do końca mnie rozumie.
    Rozpisałam się a chciałam się tylko zapytać was jak to było z waszą wagą spędza mi to sen z powiek jeszcze nie przytyłam no może kilogram niecały,ale się boję,jak to będzie dalej
    Czy zaraz na początku przybiera się na wadze,czy sukcesywnie co miesiąc,nie chcę utyć i jakoś słabo mnie pociesza rzucenie palenia kosztem wagi,wiem głupia jestem i nie da się zrobić tych dwu rzeczy na raz ale komuś trzeba się wyżalić.

  603. Elżbieta pisze:

    Karol,widzę,że mamy podobny staż BP i podobne objawy odstawienia,od kilku dni bolą mnie plecy ,chrypka i samopoczucie kiepskie,ale nie możemy się poddawać,to już przecież tak długo
    jesteśmy bp,szkoda byłoby to zmarnować i zaczynać
    od początku.
    Gorąco pozdrawiam.

  604. Ela pisze:

    Pozdrawiam serdecznie. A co to wszyscy już po kryzysie BP, czy może zaczęli palić??

  605. Jola pisze:

    Po kryzysie , BP, lubię tu zaglądać!pozdrowienia!

  606. Karol pisze:

    Drogie Panie ja absolutnie nie myślę o powrocie do tego świństwa, nawet przedwczoraj miałem sen w którym kupiłem sobie cienkie menthole i zacząłem palić, w tym momencie obudziłem się przerażony, Co ja robię?! ale na szczęście to sen.
    Co do gardła wczoraj i dziś miałem ciężki stan, w nocy spać nie mogłem gdyż ślina przejść przez gardło nie mogła.
    Zdziwiłem się będąc w szpitalu (miałem zabieg operacyjny) anestezjolog podał mi podczas zabiegu „polprazol” i przez dwa kolejne dni czułem się mega dobrze zero drapania w gardle żadnej chrypki, dlaczego to podał, ponieważ zaglądając w gardło stwierdził że mam reflux, i jest to kolejna opinia, w tej sytuacji chyba jeszcze zrobię badania gastrologiczne i mam nadzieje że zakończą się moje męki.
    Pozdrawiam i piszcie częściej bo jakoś tak pusto się ostatnio zrobiło.
    W grupie siła :)

  607. Krzysiek pisze:

    Zamierzam rzucić. Nie wiem po co. Nikogo to nie obchodzi. Jest zachęta do palenia. Jestem poprostu nikim, ale może ja też przestanę. Palę od około piętnastego roku życia. Mam lat 44. Mam wszystko w de… i może mimo tego że nic nie znaczę i mnie się uda. Tylko dla siebie, ale nie wiem po co.

  608. Ela pisze:

    Witaj Krzysiu. Masz rację robimy to tylko i wyłącznie dla siebie na razie myślenie masz w niezłym kierunku oby tak dalej. Mogę jeszcze coś dodać aby Ci lżej poszło BP możesz brać Tabex ( naprawdę pomaga). Pozdrowienia i rzuć razem z nami.

  609. Karol pisze:

    Krzysiek to tylko i wyłącznie decyzja nas samych, nikt nas nie zmuszał do tego aby rzucić, jeśli samemu nie podejmiesz tej decyzji to nikt za Ciebie tego nie zrobi.
    Zrób tak jak napisała Ela weź coś co Ci pomoże, i zrób to dla siebie a po co ? po to aby właśnie samopoczucie było lepsze aby poczuć zapachy świata które przez 30 lat były niewyczuwalne, aby poznać smaki które do tej pory były zniszczone przez palenie, aby poczuć lekkość powietrza, spróbuj a zobaczysz różnicę.
    Pozdrawiam

  610. Jola pisze:

    Krzysiek , moze i jestes nikim ale bedziesz nikim nie palacym!i to napewno wywoła to Twój usmiech i poczujesz sie kims!Warto dla siebie ,dla satysfakcji a na złośc wszystkim.

  611. Elżbieta pisze:

    Krzysiu ,trzymaj się mocno,ludzie bp są wolni,a przecież w życiu
    o to chodzi,żeby być wolnym,nie może papieros rządzić Twoim życiem i nie ważne,że nikogo to nie obchodzi ,to przecież Twoje życie i Twoja wolność.
    Pozdrawiam.

  612. Karol pisze:

    I nastała Cisza :D

    ps. Elu czy masz jeszcze jakieś fizyczne dolegliwości po odstawieniu nikotyny czy już wszystko jest za tobą.
    Nie wiem dlaczego ale ja mam jakieś nawracające bóle w bocznych częściach klatki piersiowej, może to płuca się układają robią sobie miejsce??

  613. Andrzej pisze:

    Karolu, u mnie przykre dolegliwości odzywały się prawie przez rok. Przestałem palić 1 sierpnia zeszłego roku. Dopiero niedawno poczułem się w miarę dobrze. Nie wiem, być może to wiek… mam 42 lata, ale bardziej stawiam na odstawienie papierosów. Na początku straciłem kondycję, potem skoczyło mi ciśnienie i tętno, stawy zaczęły boleć, pociłem się w nocy jakbym pod elektrycznym kocem spał. Na dzień dzisiejszy ciśnienie i tętno mi się unormowało, kondycja chyba wróciła do normy (20 km rowerem w ciągu godziny i nie umarłem ;-) ), zostały tylko stawy – po prostu je czuję i to chyba jest kwestia wieku.
    Co jest fajne – węch wrócił, mniej fajne że teraz (latem) czuję kto ma nie po drodze z mydłem – cholera, kobiety też mają z tym problem. W każdym bądź razie olej dolegliwości, organizm przyzwyczaił się do nikotyny i musi swoje odchorować.

    W jednym się tylko różnimy – ja tam we śnie lubię palić i żaden neofita nie wmówi mi że palenie nie jest fajne :-). Jest bardzo fajne choć ze względu na zdrowie a zwłaszcza na uzależnienie wolę zasilić grono niepalących więc nie palę

  614. Ela pisze:

    Witam.
    Gdzie się wszyscy podziali??? Pola, Ruda, Lena itd. Co u Was???
    Andrzeju święta prawda co piszesz.

  615. Ola pisze:

    Witam, mam dosc powazny i wstydliwy problem. otoz gdy paliłam (a robilam to przez ok 7 lat – od polowy paczki do calej dziennie), moj przewod pokarmowy funkcjonowal bez zarzutu. teraz probuje rzucic – nie pale juz jakies 2 tygodnie i przestalam sie zalatwiac. zawsze mialam to jak w zegarku – codziennie po sniadaniu, teraz potrafie meczyc sie kilka dni. zazywam xenne, blonnik, na sniadanie jogurt z musli, przed sniadaniem pije wode przegotowana, staram sie jesc warzywa i owoce, biegam i nic. Czy ma ktos na to moze jakas rade?

  616. Sylwia pisze:

    Witam!
    Czytam i czytam i jestem przerazona!!!!
    Nie pale od 6 dni i czuje sie bardzo zle a z tego co zrozumialam to jeszcze to poooootrwa masakra ;(
    Naprawde zazdroszcze Wam „stazu” BP

  617. ruda pisze:

    Elu pozdrawiam serdecznie niestety ale palę ale trzymam za was wszystkich kciuki…teraz czas wakacyjny wiec mniej siedzi się przy kompie może dlatego nie ma dziewczyn.Ela ile już się trzymasz z niepaleniem?jak samopoczucie?ciągnie Ciebie jeszcze?

  618. Tomasz pisze:

    Łosz kurde!:) Witam wszystkich serdecznie. Nie bylem tu od ho ho :) a to ze wzgledu,ze nie pale juz nie wiem ile, ale chyba koło 2 miesiecy. Oprocz tego pierwszego dnia ktorego rzucilem nie mialem zadnych skutkow ubocznych, doslownie nic. Zadnej nadmiernych potrzeb łaknieniowych ani nic. Jakbym nigdy nie palil. A to wszystko po ksiazce Allena Caara. Polecam i pozdrawiam was wszystkich!!