Rzuciłem palenie papierosów

Od 3 marca 2009 roku nie wypaliłem ani jednego papierosa, czy to jest już sukces w rzucaniu nałogu? Pewnie wielu z was stwierdzi, że oczywiście jest to ewidentny sukces a ponadto już jestem wolny… bzdura, cały czas nałóg wraca w wielu skojarzeniach i kontekstach, w szczególności gdy współpracownicy są w przeważającej większości palaczami.

Jak rzuciłem palenie?

Recepta wydaje sie być prosta i klarowna, dużo motywacji i zawzięcia. Wspomogłem sie chorobą, mogę powiedzieć, że z choroby i to bardzo nieprzyjemnej wyciągnąłem korzyści na polu rzucania palenia. Ze swoim nastawieniem chęci rzucenia nałogu papierosowego, postanowiłem wyczekać momentu kiedy najłatwiej  mi będzie spowodować efekt „przepalenia” i tym samym obrzydzenia do papierosowego dymu. I doczekałem się ataku rotawirusa, kiedy już byłem zorientowany co się święci – uznałem, że trzy papierosy mnie wspomoga…

Rzucanie palenia w pracy.

W poszukiwaniu elementów motywacji wpadłem na pomysł aby rozpowiadać przez cały pierwszy tudzień o moim rzucaniu palenia, przez to byłem bardziej zmotywowany do pilnowania siebie, palacze przy tym byli poinformowani aby nie przyczyniać się do osłabienia mojego postanowienia. Ponadto bardzo użytecznym efektem socjologiczny jaki mnie wspomagał był fakt aby nie wyjśc na łosia – cenzura społeczna robi swoje 😉

Aktywność fizyczna to odpowiedź jak rzucić palenie.

Gdyby nie sport, to nic z tego by nie było. Najpierw bieganie, co drugi dzień wieczorem dużo wody, oraz stały dystans 3,5 kilometra, który był na samym początku niesamowitą mortęgą. Po miesiącu zapisałem się na trening ogólnorozwojowy, można było dodać odpowiednią diete, która również spełnia bardzo ważną rolę w procesie skutecznej walki z nałogiem.

Papierosy po kilku miesiącach

Aktualnie minęło kilka miesięcy od czasu kiedy postanowiłem zerwać z nałogiem, dla niektórych załamująca być może wiadomość ale jednocześnie prawdziwa. Jeśli się pozwoli aby jakiś nałóg nami zawładnął, jesteśmy w jego mocy na dłużej niż nam się wydaje. Być może za okres roku bądź dwóch lat przejdzie mi pamięć „dobrych” skojarzeń z paleniem papierosów,  a może będę musiał dalej wzmacniać swoją silną wolę 😉

Jeden komentarz

  1. Nie palę dopiero 12 dni (po 5 latach) i juz jestem pewien że nie wrócę do tego świństwa. Mogę przebywać wśród 8 czy 243 jednocześnie palących osób w tym samym pomieszczeniui i nie mam już ochoty na papierosa. Najcięższą próbą wytrzymałości było niezapalenie po zapaleniu, czyli powstrzymanie się od papierosa po wcześniejszym upaleniu się konopiami (marichuaną), tak jak dla kogoś kto pije alkohol niezapalenie po jego spożyciu. To właśnie wtedy nawyk machania ręką był najsilniejszy, a palenie papierosa rytuałem. Czytając ten blog zwiększam tylko swoje obrzydzenie do tego przyzwolonego przez społeczeństwo narkotyku.
    Powodzenia w rzucaniu!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *